logo
dowody naszahistoria     kontakt google


 

bud


Ostatnia aktualizacja: 19.04.2016

 


 

 

Wstęp

Informacje, które zostały tu zawarte najprawdopodobniej nigdy nie zostaną wyemitowane w publicznych mediach tj. telewizja, radio, prasa, nie usłyszysz także o tym od polityków. Uważam, że o informacjach zawartych na tej stronie powinien wiedzieć każdy z nas (obywateli) i właśnie z tego powodu powstała ta inicjatywa. Nie musisz brać niczego z informacji tu zawartych za oczywistą prawdę ale chociaż zwróć na nie uwagę, próbuję odwołać się tutaj do ludzkiego rozsądku i logicznego myślenia. Ten obszerny artykuł nie powstał po to, aby umilić wam czas ale po to, by móc przekazać wam tę wiedzę.

Celem tej akcji jest uświadomienie społeczeństwa o zagadnieniach i problemach jakie dotyczą każdego z nas, a które są celowo przed nami ukrywane, o części z tych zagadnień powinno się uczyć w szkołach. Są to zbyt ważne kwestie, aby przejść obok nich obojętnie. Dlatego też dla naszego własnego dobra zawarte tutaj informacje nie mogą stale pozostawać tajemnicami, odnośnie  których decydować będzie tylko garstka ludzi. Strona ta to tylko drogowskaz, informacyjny czubek góry lodowej, który ma za zadanie uświadomić społeczeństwo o istniejących problemach i zagrożeniach. Media nam w tym nie pomogą dlatego ja i mi podobni musimy odwoływać się do takiej formy rozpowszechniania informacji. To, czy zechcesz z niej skorzystać pozostaje tylko i wyłącznie twoją wolą, ponieważ szanuję ludzką wolność myślenia i poglądy osobiste.

W poniższym opracowaniu chciałbym przedstawić wam jak postrzegam otaczającą nas rzeczywistość! W mojej pracy oparłem się na Heurystyce - (od gr. heuresis - znalezienie) czyli sposobie postępowania filozoficznego zasadzającym się na umiejętnym stawianiu pytań i hipotez, prowadzący do odsłaniania nowych prawd, nieoczekiwanych związków między faktami, czy pojęciami, nowych jakości, dających nowy punkt widzenia. Heurystyką nazywa się również strategię pedagogiczną pomagającą wykształcić w uczniu zdolności heurystyczne. Można powiedzieć, że heurystyka to taki typ postępowania rozumowego, które - rozjaśniając nowym światłem niewiedzę - ruguje z naszego światopoglądu zabobony i magię. To co zostaje to czysta nauka (uniwersalne nie dokońca zbadane jeszcze prawa natury) często niepojęta jeszcze przez oficjalną naukę głównego nurtu, co niektórzy odbierają jako cuda i magię.

Dzięki przeanalizowaniu wielu faktów z różnych dziedzin naszego życia, od najnowszych odkryć naukowych z różnych dziedzin nauki po przez obecną sytuację społeczno-polityczną na świecie a na wierzeniach i legendach kończąc można dowieść, iż świat który nas otacza nie jest taki jaki nam się wydaje że jest. Z „wierzącego ateisty” (bo w ewolucję także trzeba wierzyć) można stać się „niewierzącym gnostykiem”. Z fanatyka religijnego można stać się własno wiercą! Co to oznacza? Aby się tego dowiedzieć musicie poświęcić swój czas na lekturę poniższego artykułu. Oczywiście nie wszystkie fakty tu opisane są  uniwersalną i ostateczną prawdą, którą da się jednoznacznie wykazać!

Man nadzieje, że po przeczytaniu tego materiału (w całości!) uda się wam coś nowego dowiedzieć i wyciągnąc swoje własne wnioski. Fakty/dowody, które tu zaprezentowałem z pewnością zainteresują zarówno osoby wierzące jak i niewierzące, ponieważ są delikatnie mówiąc kontrowersyjne. Można w nie nie wierzyć ale nie da się im jednoznacznie zaprzeczyć! Zdaję sobie również sprawę z tego, że jest to jedynie próba liźnięcia tematu, która ma was zachęcić do własnych poszukiwań, a nie przyjmowania wszystkiego na wiarę bo ja tak uważam!

Kto jest bardziej obiektywny i ma szerszy pogląd na sprawy? Ten który opiera się na jednej książce na jednym opowiadaniu, dowodzie czy fakcie czy może ten, kto weryfikuje wszystkie dostępne książki, opowiadania czy dowody i próbuje z nich wyciągnąć wnioski? Czy muzułmanin ma wg was pełne poznanie świata czytając tylko Koran? Nie ma? no to może chrześcijanin ma pełny wgląd na sprawy opierając się tylko na jednej "nieomylnej" i zmanipulowanej księdze zwanej Biblią?

Jesteśmy bardziej potężni i bardziej „skomplikowani” niż nam się to wydaje! Lub jak nam to próbują wciskać „twardogłowi naukowcy” z jednej strony (kupa mięsa i kości) a „przywódczy duchowi” z drugiej strony (niegodni zbawienia/oświecenia).

Na wstępie muszę także napisać, iż do takich wniosków nie tylko ja doszedłem, ponieważ mój pogląd jest zbieżny z innymi niezależnymi „poszukiwaczami prawdy”. Wszystko dzięki forum internetowemu, na którym byliśmy aktywni: www.newworldorder.com.pl (po długiej przerwie pojawiła się pownie ale jakoś odmieniona). Dodam jeszcze to, iż nasze zbieżne poglądy same się bronią przed atakiem ze strony religijnych fanatyków jak i fanatyków ateistów. To co tu przeczytacie są to poskładane w jedną całość nasze artykuły, fragmenty z książek i tekstów z różnych stron internetowych. Zwykle cudze artykuły są wyróżnione kursywą i podane jest źródło zaraz bezpośrednio pod cytatem bądź odnośnikami (*) u dołu strony. Czasami zdarza się brak takich odnośników gdyż zostały one przy edycji tekstu zagubione lub przez przypadek usunięte a ich ponowne odszukanie i dołączenie zajęłoby zbyt wiele czasu więc z góry za to przepraszam.

Jeśli macie odwagę na chwilę wyzbyć się swoich przekonań światopoglądowych i choć trochę jesteście ciekawi świata zapraszam zatem do lektury artykułów zamieszczonych na tej stronie internetowej. Staram się na bieżąco zamieszczać różne opracowania naukowe, dziennikarzy śledczych czy blogerów jak i pisać własne dodając je do tekstu.

Jeszcze jedna ważna uwaga odnośnie odwoływania się do naukowców! Czytając ten artykuł zauważycie że nie traktuje ich wszystkich jednakowo a wynika to z moich zaobserwowanych wyróżniających ich cech. Ja dzielę ich na dwie główne grupy:

 1. Naukowcy, którzy zajmują się zagadnieniami naturalnymi, czyli ściśle wynikającymi z obserwacji otaczającego nas świata, należą do nich m.in. fizycy, biolodzy, archeolodzy, itp., Tych z kolei dzielę na:

  • „Twardogłowi naukowcy”  - broniący dotychczasowych osiągnięć nauki jak duchowni dogmatów religijnych. Stoją oni na straży wiedzy już zdobytej i aby coś zmienić w nauce „głównego nurtu” to oni muszą to zatwierdzić! Stanowią większość bo ok. 95%
  • „Naukowcy ekscentrycy” – naukowcy zachowujący się w sposób ekscentryczny odbiegający od ogólnie przyjętych norm, świry, dziwaki, samouki, itp. To oni właśnie dokonują rewolucyjnych odkryć naukowych. Często ze względu na swoje poglądy i wynalazki są szykanowani i ośmieszani wśród swoich kolegów po fachu! a w najgorszych przypadkach uciszani! (Newton, Mikołaj Kopernik, Prof. Jan Pająk, Dr Nassim Haramein, Prof. Gienadij Szypow, Nikolas Tesla, samouk wynalazca - Lucjan Łągiewka z Kowar, itp.).

2. Naukowcy zajmujący się wszelkimi dziedzinami wymyślonymi przez człowieka tj. ekonomia, prawo itp. – nic konkretnego nie wnoszących do naszych rozważań.


Ważne tu jest też na początku moje pojęcie tzw. „Boga” , gdyż kryje się za nim zupełnie coś innego,. Swoją drogą nie lubię tak nazywać tę "Inteligentną Matrycę", która zarządza informacją. Niestety wiele ludzi pod tym właśnie pojęciem pojmuje Boga i to w dodatku tego Starotestamentowego! Czasami więc tak dla uproszczenia i ja tak to nazywam! Ten „Bóg” nie ma nic wspólnego z dotychczasowymi wierzeniami ludzi na ziemi. Ja raczej opieram się na wiedzy, iż taka forma inteligencji istnieje a nie na wierze w NIĄ. Nie wymaga ONA aby ja w jakikolwiek sposób czcić czy wielbić! Jedynie co należy zrobić to dążyć do zrozumienia jak jest zorganizowana i jak się dostosowywać do praw naturalnych które ustanowiła aby nam pomagały a nie szkodziły! Podobnie jest z „boskimi cudami” które nie istnieją! Cudów nie MA! Jedynie co jest to prawa uniwersalne, które tym wszystkim zarządzają a współczesna mainstreamowa nauka nie potrafi tego jeszcze wyjaśnić, ba nawet nie chce się tym póki co na poważnie zająć!

Zatem o co tu chodzi?

To co chcę wam przedstawić to zebrane w jedno miejsce (na bieżąco aktualizowane), jeszcze raz przeanalizowane fakty dotyczące ludzkiej historii, nowych teorii naukowych jak i wielu niezgodności teologicznych największej póki co wiary chrześcijańskiej. Jak już wstępnie zauważyliście temat głównie będzie dotyczył zjawiska UFO i obcych cywilizacji przez większość ludzi traktowany jako fikcję i nieraz z głupawym uśmiechem na twarzy. Ale czy jest się z czego śmiać? Zapoznając się bardziej z tematem głupawy uśmiech przeradza się w zdziwienie.

Temat kosmitów wydaje się śmieszny ale tylko dla nieprzeciętych ignorantów albo skończonych idiotów. Jest wiele inteligentnych ludzi na ziemi, którzy póki co  zaliczają się do tej pierwszej grupy i stąd też wynikają ich prześmiewcze ataki na mnie i na moją wiedzę. W rzeczywistości śmiechem i ignorancją próbują zabić w sobie resztkę logiki i rozsądku, lecz w zakamarkach swojej świadomości dobrze wiedzą, że to co tu przedstawiłem jest możliwe! że w taki właśnie sposób da się logicznie wytłumaczyć historię powstania ziemi jak i ludzi.

 

Czy ludzkie geny zostały zmanipulowane?
Nowe teorie naukowe
Cudowne właściwości wody
Czy istnieje rozumne życie w kosmosie?
Kreacjonizm od kuchni
Niezgodności w Biblii

Bóg Zazdrosny
Kto nam przeszkadza?
Puma Punku (port pumy)
"Nieziemska opowieść"
O co chodzi ze Świadkami Jehowy?
Jak żyć

Aby lepiej zrozumieć to co poniżej napisałem najpierw należałoby obejrzeć bardzo ciekawe filmy dokumentalne po polsku z serii Ancient Aliens wyprodukowane przez popularny w Ameryce kanał "History" www.history.com. Jest w nich wiele przytłaczających dowodów na odwiedziny „Bogów” z kosmosu (Nieba) tylko trzeba spojrzeć na otaczający nas świat z innej perspektywy. Wywracają one praktycznie całą oficjalną naukę do góry nogami w niesamowicie logiczny i konsekwentny sposób obejmując przy tym dowody z całego globu. Oglądalność tych programów bije rekordy i ciągle zyskuje nowych fanów. Ostatnio śmiesznie było, gdy w amazon.com zabrakło w sprzedaży dvd pierwszego cyklu "Ancient Aliens", tak bardzo popularny jest ten program. Dostępny w całości na youtube:

 


YouTube - Ancient Aliens - Dowód 1/6 [Lektor PL][E01]


YouTube - Ancient Aliens - Goście 1/6 [Lektor PL][E02]


YouTube - Starożytni kosmici - Misja (EP3 Lektor PL)


YouTube - Ancient Aliens - Bliskie spotkania (EP4 Lektor PL)


YouTube - Starożytni kosmici E05 - Powrót ( Lektor pl )

 


Dzisiaj wydaje się nam, że są dwie wykluczające się wzajemnie możliwości powstania życia na ziemi, z których można jeszcze wydzielić cztery główne podgrupy:

  • Ewolucjonizm - życie powstało w długotrwałym procesie ewolucji z materii nieożywionej (z matematycznego punktu widzenia prawdopodobieństwo powstania z materii nieożywionej choćby nawet pojedynczej nitki DNA jest bardzo znikome). Jak to wyjaśniają „racjonaliści” świat PO PROSTU POWSTAŁ! Powstał, bo coś straszliwie pierd…nęło, zrobił się chaos, czyli niewyobrażalny wprost bałagan, który potem się sam uporządkował (przez czysty przypadek oczywiście), bakterie też powstały (tak po prostu, z niczego), a potem była ewolucja, z bakterii powstało wszystko co żyje, a na końcu człowiek (z małpy). Wszystko bez wyjątku w świecie który powstał było do d…. (a niby jak miałoby być dobrze, skoro był chaos, a człowiek to też małpa, tyle tylko, że inteligentna… chyba inaczej), ale na szczęście na końcu powstała nauka i zjawili się uczeni i obecnie naprawiają to partactwo, które wydalił z siebie Wielki Wybuch. Uczeni już niedługo zwalczą całe zło: choroby, głód i wojny, a na świecie zapanuje raj. Jasne, oczywiście, zajrzyjcie na onkologię, a przekonacie się, jak wygląda zwycięska walka z chorobami, przemyślcie również fakt, że to nauka tworzy najbardziej zabójcze i zagrażające istnieniu naszej cywilizacji rodzaje broni oraz wymyśla najbardziej psychopatyczne sposoby uśmiercania bliźnich.*

    Ewolucjonizm jest zaprzeczeniem kreacjonizmu. Odrzuca jakąkolwiek ingerencję osób niematerialnych w powstanie życia na ziemi. Twórcą tej naukowej teorii jest dobrze znany biolog Karol Darwin, żyjący w XIX w. Choć w swoich pracach nigdy nie zawarł informacji o tym jak powstał pierwszy organizm, podał jednak sposób jak z prostych form życia wyewoluował człowiek.

    Z odpowiedzią na pytanie „Jak to się wszystko zaczęło?” przychodzi nam jednak inny naukowiec Richard Dawkins, który w swojej książce „Samolubny gen” opisuje początki. Aby jednak przedstawić jego (i nie tylko jego) koncepcję musimy się cofnąć o ponad 4 miliardy lat wstecz. Na ziemi panował wtedy zupełnie odmienny klimat. Przy odpowiednich warunkach pod wpływem temperatury, wyładowań atmosferycznych oraz promieniowania kosmicznego nastąpiła synteza podstawowych cegiełek życia. Tzw. pierwotny bulion z którego wyłoniła się pierwsza forma organiczna, która dała początek życia na ziemi. Następnym etapem było powstanie tzw. replikatorów, organizmów zdolnych do powielania się oraz bazujących na doborze naturalnym. Cechy te przyczyniły się do ich ekspansji. Kolejne formy jakie powstawały poprzez błędy w kopiowaniu (mutacje), albo były lepiej przystosowanie do środowiska, co przyczyniało się do ich dominacji, lub też zostawały wyparte ginąc bezpowrotnie. Około 100 000 lat temu powstał Homo sapiens sapiens czyli człowiek rozumny.http://wolnemedia.net/nauka/stworzenie-w-czterech-odslonach/

    Ostatnio ten pogląd się trochę zmienia bo niektórzy zatwardziali darwiniści np (wspomniany wyżej) genetyk Richard Dawkins wspomina coś o „Inteligentnym Projektancie”, ciekawe kogo ma na myśli skoro jest zagorzałym ateistą? W poniższym filmie mamy z nim wywiad gdzie widać doskonale zupełną i całkowitą bezradność Dawkinsa.

    Ben Stein - Expelled - Kreacjonizm vs Ewolucjonizm (cz.9 / ostatnia napisy PL)

    (Że niby co? Ateista mówi o „Inteligentnym Projektancie” i że nawet mógłby to udowodnić???? od 4:45)

    "Jest absolutną prawdą stwierdzenie, że jeśli spotkasz osobę, która nie wierzy w ewolucję, osoba ta jest ignorantem, jest głupia, szalona lub podła".
    I uwaga, uwaga!!!:
    "Cóż, mogłoby tak być, gdyby wcześniej, gdzieś we wszechświecie cywilizacja biorąca początek z darwinowskiej ewolucji nauczyła się skomplikowanej technologii i stworzyła formy życia. Mogliby wtedy zasiać je na naszej planecie. To jest bardzo, bardzo prawdopodobne, myślę nawet, że można by to udowodnić. Wchodząc w szczegóły biochemii czy biologii molekularnej możemy odnaleźć ślady ‘inteligentnego projektanta’. To byłaby istota o wyższej inteligencji z jakiegoś miejsca we wszechświecie. Tak, ale ta istota też musiałaby w jakiś sposób powstać, poprzez proces, który dałoby się wyjaśnić. Tak, życie nie może się zacząć spontanicznie".

    http://images.cheezburger.com/completestore/2010/2/15/129107522278180101.jpg
    Richard Dawkins - (ur. 26 marca 1941 w Nairobi w Kenii brytyjski zoolog, etolog, ewolucjonista i publicysta.
    Do końca 2008 był profesorem katedry Public Understanding of Science na Uniwersytecie Oksfordzkim).

    Mało tego zobaczcie to:
    Jest kwestią czasu, kiedy ten wielki rottweiler darwinizmu i guru ateistów ogłosi swoją zupełną klęskę w wojnie przeciwko Stwórcy -  Richard DawkinsNie wiem, czy Boga nie ma...


    Wiadomość z ostatniej chwili, uznana za sensacyjną. TVN24 donosi:

    Zwany przez media najsłynniejszym współczesnym ateistą i "rottweilerem Darwina" profesor Richard Dawkins nieoczekiwanie przyznał, że nie jest w 100 procentach pewny, czy Bóg nie istnieje.

    Dalej TVN24 informuje, że Dawkins ostatnio wolał, żeby nazywano go agnostykiem - czyż to nie zdrada idei czystego ateizmu? Głęboko (nie) wierzący ateista musi być zimny lub gorący, a nie letni, a pfuj.

    W pewnym momencie, i to było dla wielu zaskoczenie, naukowiec przyznał, że nie jest w 100 procentach pewien, że nie ma żadnego stwórcy. - Dlaczego więc nie określasz siebie jako agnostyka? - zapytał w tym momencie filozof sir Anthony Kenny, prowadzący dyskusję.

    Dawkins odpowiedział, że właśnie tak czynił.

    Może jest to wielkie zaskoczenie dla TVN-u, ale nie dla mnie. Obserwuję zmagania Dawkinsa z materią Boga i widzę, że od lat się biedny łamie i przeżywa udręki jak biskup, który stracił wiarę. Cała ta jego ostatnia wielka, opasła księga wymierzona przeciwko Bogu jest najlepszym dowodem na to, że już dawno stracił swoją żarliwą (nie)wiarę. Usiłował udowodnić sobie samemu, że jednak nie wierzy, ale wyszedł mu niestrawny i nieprzekonujący gniot, który u osób obdarzonych choćby minimalną inteligencją wywoływał na zmianę potężne ataki ziewania i sarkastycznego chichotu.

    Nie od dziś wiadomo, że najbardziej żarliwe kazania wygłaszają księża, którzy stracili wiarę.


    Powiem Wam, co się dalej stanie: ogłoszą Dawkinsa WARIATEM. Będą pisali, że jest chory psychicznie, bo musiał zwariować, gdyż inaczej nie gadałby takich głupot. Psychopatyczni psychologowie będą na swoich blogach wynajdywać nazwy różnych "syndromów" i "zespołów" na które rzekomo cierpi, a portal racjonalista.pl wysmaży taki sam nienawistny gniot, jakim zaszczycił Antony Flew"a, niegdyś guru ateistów, który zdradził, ochrzcił się i stał się deistą.

    A ja jak zawsze stoję sobie z boku, śmieję się cichutko i obserwuję, jak ludzie zamiast stać się ludźmi pozostają stadnymi owcami. Jeśli stado religijne zawiedzie ludzką owieczkę przechodzi ona do stada ateistycznego, a kiedy rozczarują ją ateiści wraca do parafialnego. I tak od ściany, do ściany, zamiast w końcu stanąć w środku i powiedzieć "mam dość stada, które dyktuje mi co mam o czym sądzić, nie jestem baranem, lecz Człowiekiem, a Człowiek myśli własną głową!"

    Źródło



    Drogi ateisto jeśli ten Pan był dla Ciebie autorytetem, jeśli byłeś jego fanem to mogę się założyć iż teraz się troche rozczarowałeś, natomiast chrześcijanie klaszczą w ręce! Ale i dla was moi drodzy mam niespodziankę, po której ten entuzjazm zdecytwoanie ostygnie!


    Zauważalny staje się kolektywny opór przed zgłębianiem informacji, które wyjaśniłyby tak wiele znaczących kwestii ówczesnego świata, nie mówiąc już o przeszłości. Opór ten wynika z ciągłego zniechęcania przez czynniki zewnętrzne. W szkole istnieje paradygmat nauki: Kolumb odkrył jako pierwszy Amerykę i koniec! A jak wiadomo powszechnie tzw. La’Merica odwiedzana była już we wczesnym średniowieczu, a istnieją także poważne przesłanki (hieroglify w Kanionie Colorado), żeby twierdzić, że nawet w starożytności ludzie pokonywali statkami ogromne odległości; w obecnej chwili są to rzeczy jak najbardziej udowodnione i uzasadnione wieloma tomami rozpraw naukowych, ale…! Ale żeby zmienić istniejący paradygmat próżni myślowej, skierowanej jedynie w stronę konserwatywnej i sztywnej nauki, potrzeba nieco więcej twórczego i abstrakcyjnego myślenia, bez którego nie powstałaby chociażby teoria względności. Na studiach na kierunku archeologii (uniwersytetu anonimowego) wykładowcy śmieją się słysząc głosy studentów, którzy chcieli by nieco odkurzyć pogląd, na to, że piramidy istnieją dwa razy dłużej, niż się oficjalnie przypuszcza. Nie ma bata, żeby się prawdy doszukać! Doktoratu z egiptologii nie zrobi nikt, kto chciałby zasugerować, że Sfinks nosi na sobie ślady wód płynących i, że prawdopodobnie jest starszy od wielkiej piramidy Cheopsa, co do której nie ma żadnych dowodów w sprawie tego, żeby zbudował ją Cheops (oczywiście nie dosłownie!). Zmiana wspomnianego paradygmatu myślowego jest dzisiaj kosztowna. Obalenie starej tezy starego naukowca może wiele kosztować jego uniwersyteckich kolegów oraz powszechnie uznawany pogląd lub nawet „wiarę” na pewne kwestie. A przecież przyznanie się do błędu, to nic innego, jak stwierdzenie, że jest się mądrzejszym bardziej dzisiaj, jak wczoraj. źródło: http://wolnemedia.net

    Warto również zapoznać się z książką badaczy prahistorii ziemi, filozofa Michaela A. Cremo i matematyka Richarda L. Thomsona pt: “Zakazana Archeologia”, która miażdży dowodami i faktami naukowymi obecną obowiązującą teorię ewolucji człowieka. Jest tam setki dowodów na istnienie "homo sapiens sapiens" znacznie wcześniej niż dowodzi to teoria ewolucji oparta na darwinizmie. Są to skamieniałości różnych wyrobów wykonanych przez rozumnych ludzi tj. jak złoty łańcuszek znaleziony w bryle węgla sprzed 260 mln lat, dziwne pismo wyryte na bloku marmurowym czy gwóźdź tkwiący w piaskowcu dewońskim sprzed 360-408 mln lat. Znaleziono również ich kości i odciski stóp a nawet butów sprzed milionów lat. Najstarsze z nich pochodzą sprzed 400 mln lat co jest sprzeczne z obowiązującą teoria ewolucji, która mówi o tym że pierwsze humanoidy powstałe z szympansów pojawiły się dopiero 38 mln lat temu a człowiek rozumny wyewoluował dopiero 100 tys. lat temu. W książce ujawniono wiele oszustw "potwierdzających" teorię Darwina jak również wiele manipulacji i ukrywania faktów niezgodnych z ogólnie przyjętą teorią ewolucji. Zachodzi więc tu uzasadnione pytanie skąd się wzięli ci ludzie w tym okresie? Może rasa ludzka wcale nie pochodzi z ziemi? A przybyła tu przed milionami lat i część z nich osiedliła się.

400.000 lat człowieka? - To odkrycie podważa teorię ewolucji już tak oficjalnie.


  • Kreacjonizm – życie zostało stworzone przez Wszechmogącego Boga mieszkającego w Niebie (teoria bardzo niepopularna w środowisku naukowym, wręcz wyśmiewana). Z naukowego punktu widzenia nie jest nawet rozpatrywana, ponieważ nie można tego bezpośrednio udowodnić!
    Tu można też wyszczególnić TEISTYCZNY EWOLUCJONIZM. Koncepcja ta jest nijako połączeniem kreacjonizmu i ewolucjonizmu w specyficzny sposób. Nie odrzuca ona ewolucji biologicznej samej w sobie, lecz naucza, że jest ona mechanizmem w rękach Boga. To Stwórca pociągał za odpowiednie „sznurki” tak aby powstał człowiek. Nie jest jednak możliwe wykrycie takiej ingerencji poprzez naukowe badania. Pogląd teistycznego ewolucjonizmu determinuje tylko sporadyczne działania Boga w kształt innych organizmów poza nami. Przykłady jakie nam przytaczają zwolennicy tej teorii to np. pasożyt i żywiciel. Nie mogły one powstać oddzielnie, zatem jedyną “wytłumaczalną” przyczyną był koncept Boga. http://wolnemedia.net/nauka/stworzenie-w-czterech-odslonach/


    Gdyby pogląd ten trochę oczyścić i jeszcze raz przeanalizować może udałoby się coś sensownego ustalić i niekoniecznie sprzecznego z nauką. Tu jest wiele różnych wierzeń i odłamów religijnych, lecz my się skupimy głównie na jednej z trzech religii monoteistycznych. Jest nią chrześcijaństwo, które podobnie jak i islam wywodzi się z judaizmu.

    Wersja chrześcijańska: świat został stworzony w 7 dni przez Boga z brodą, który na końcu ulepił człowieka z pyłu ziemi i tchnął w niego życie. Ale potem zjawił się Szatan udający węża, oszukał pierwszą parę, która za jego namową zjadła owoc z drzewa znajomości dobrego i złego, za co Bóg się wkurzył i wygnał ich z raju. Z powodu tego owocu ród ludzki ma przerąbane, a kobieta jeszcze bardziej. I dlatego na tym świecie wszystko jest do d…, ale na szczęście dobry Bóg dał ludziom swojego ukochanego Syna, żeby go ukrzyżowali, a potem po Nim płakali, i ten Syn, zanim go zabili, stworzył Kościół, żeby to Szatan miał przerąbane, a nie człowiek, ponieważ za sprawą tej śmierci (zwanej „ofiarą”) zostaliśmy zbawieni (choć tu nie koniecznie tak jest bo jest wiele odłamów chrześcijaństwa, które mają trochę inne wierzenia). Szatan wprawdzie i tak próbuje szkodzić, a wszystko w świecie dalej jest kompletnie bez sensu.(Astromaria)

    Natomiast my aby dostąpić zbawienia musimy być potulni jak baranki i miłować wszystkich dookoła a najbardziej swoich wrogów. Mało tego musimy też być osobami głębokiej wiary i wyznawcami "jedynej prawdziwej religii". Lecz z tym może być problem bo jest ich obecnie do koloru, do wyboru, i z wyborem „właściwej” możemy mieć kłopot. Każda z nich gwarantuje zbawienie ale trzeba przyjąć jej wszystkie dogmaty i stosować się do wszystkich nakazów. Ale może się to okazać za mało ponieważ zanim to się wszystko wydarzyło ktoś mógł nie być wpisany do najważniejszej z „Boskich” ksiąg, „Księgi Żywota”, która została założona od samego początku. Jak już nie daj Boże ktoś zacznie zadawać jakieś dziwne głupie pytania typu "a skąd?", a po co?" to może zostać usunięty i na wieki potępiony.

    Decydując się więc na jakąś religię należy wyłączyć samodzielne myślenie, ponieważ po jakimś czasie szczęśliwego uczestnictwa w życiu danej społeczności religijnej osoby zbyt dociekliwe mogą zostać usunięci by nie psuć innych szczęśliwców. Teoria ta podobnie jak ewolucjonizm ma swoje słabe strony!

    Na świecie prawdopodobnie istnieje 100 tys. religii i wyznań. Jak łatwo jest obliczyć, prawdopodobieństwo, że wyznajemy tą prawdziwą, teoretycznie wynosi 1:100 000. Teoretycznie, bo jedne religie mają nieco większe szanse na bycie tą właściwą, niż drugie. Są to religie objawione, czyli te której początki są związane z działalnością założyciela, lub proroka. Czyli: Bahaizm, Chrześcijaństwo dzielące się na 22 odłamy, Islam na 15, Judaizm 7, Sikhizm, Zaratusztrianizm, Buddyzm 13 odłamów, Dżinizm, Hinduizm - 10, Teoizm i Konfucjonizm. 72 religie, biorąc pod uwagę, że Bóg istnieje, i jedna z tych religii mówi prawdę, otrzymamy prawdopodobieństwo 1: 72. Mamy więc małe szanse że trafimy we właściwą wiarę i jeszcze mniejszą na "zbawienie" oczywiście jeżeli będziemy przestrzegać wszystkich zakazów i nakazów. Nie zapominajmy też o ewolucjonizmie, prawdopodobieństwo, że powstaliśmy z komórki wynosi co najmniej: 1:10 do potęgi

Z pozoru wydaje się nam, że nie ma innych możliwości powstania życia na ziemi a co za tym idzie człowieka oprócz teorii darwinowskiej ewolucji czy biblijnych opowieści, ale czy rzeczywiście tak jest? Być może obie te teorie mają coś prawdziwego w sobie i należałoby to tylko inaczej ująć i jeszcze raz przeanalizować. Nie neguję tu całkowicie ewolucji a raczej próbuję wykazać iż „ktoś” jej musiał jakby „dopomóc”! Jedynym sensownym pogodzeniem tych z pozoru sprzecznych teorii wydaje się tu być Paleoastronautyka mówiąca wprost, że życie na ziemi zostało zasiane przez inną bardzo zaawansowaną technologicznie cywilizację. I wbrew pozorom jest coraz więcej "odkrywanych" (zawsze istniały) dowodów na właśnie takie wytłumaczenie naszej zagmatwanej starożytnej historii.

Dziś większość naukowców unika takiego wyjaśnienia tak samo zresztą jak przedstawiciele wielkich religii monoteistycznych gdyż burzy to "status quo" ich dotychczasowych wierzeń i teorii naukowych przyjętych za prawdę ostateczną! Lecz zaczyna się to powoli zmieniać i coraz więcej ludzi przekonuje się na "swojej skórze", że wcale nie jest to "głupie" tłumaczenie i widzi, że jest pewna siła, której zależy aby ten temat ośmieszyć czy wręcz blokować.

Poszlaki są jednak za kreacjonistami. Coraz więcej uczonych, zwłaszcza genetyków, stwierdza, że na ewolucję od bakterii do człowieka w warunkach ziemskich brakuje kilku miliardów lat. A skoro z braku czasu ewolucja nie mogła się dokonać w naszych, ziemskich warunkach, to wniosek jest jeden - ktoś musiał tej "ewolucji" dopomóc. Ktoś musiał usunąć "brakujące ogniwo", a w jego miejsce wstawił inne, lepsze, którego dzisiejsza nauka nie umie (lub nie chce) rozpoznać. Jeżeli Biblia i inne przekazy starożytnych mówią poczęści prawdę to zasadnicze pytanie musi przybrać formę - kto i kiedy?

Sumerowie twierdzą, że było to kilkaset tysięcy lat temu. Przekazy Egiptu określają to mniej więcej na około 40 tysięcy lat temu. Niektóre ludy Ameryki Północnej powstanie człowieka umiejscawiają na 20-15 tysięcy lat wstecz od naszych czasów. Biblia datuje to na 6000 lat temu. Różnice ogromne, ale i tak odległe w czasie. Ponadto, jak sądzę, większość twierdzeń tego typu opiera się na przekazach pisanych. A co z cywilizacjami, które nie umiały pisać? Czy mamy prawo odebrać im miano cywilizacji? Co w końcu z cywilizacjami, które zniknęły z kart historii w wielkich kataklizmach pozostawiając tylko nikłe ślady lub nie zostawiając ich wcale?

Czytając stare źródła można stwierdzić, że stworzeń człowieka mogło być co najmniej kilka i wszystkie miały miejsce po wielkich kataklizmach, jakie dotykały ludzkość. Oczywiście czytając tylko te, które zachowały się do naszych czasów. Większość przekazów została zniszczona przez "nawiedzony" personel naziemny Nowego Pana lub przez całkowitych ignorantów. Część, być może, ukryta przed światem, zalega półki najbardziej tajnej biblioteki świata w Citta del Vaticano, a te, które są dostępne, są w większości ignorowane już w majestacie nauki.


Ta nowa teoria wyjaśnia nierozwiązane zagadki świata i dostarcza coraz więcej dowodów naukowych na swoją obronę.

Chodzi w niej przede wszystkim o to, że człowiek został stworzony przez wyższą formę cywilizacji (Boga/Bogów), która zajmuje się rozsiewaniem życia po całym wszechświecie. No ale ktoś może zapytać skąd się wzięła tamta cywilizacja?

W tym artykule w dalszej jego części została opisana pewna nowa naukowa hipoteza mówiąca, że wszechświat jest zbudowany z fraktali a wynika z tego to, iż jest nieskończony. Biorąc to pod uwagę można stwierdzić, że takie historie jak nasza ludzka dzieją się non-stop wciąż cyklicznie, jakby spiralnie sie powtarzając, to by też tłumaczyło skąd wzięła się energia potrzebna do tzw. "Wielkiego Wybuchu", bo przecież skądś musiała sie wziąć! O ile w ogóle on był.  

Kim jest ten facet co dmucha w ten balon?

facet dmucha


Pewnego razu w Ameryce odbyła się konferencja astronomiczna dowodząca teorię "Wielkiego Wybuchu" w której to uczestniczył także fizyk Nassim Haramein. W pewnym momencie pewien profesor otworzył grubą książkę pt.: "Grawitacja" i pokazał uczestnikom obrazek gdzie pokazane było jak się rozszerza nasz wszechświat po "wielkim wybuchu". Na obrazku przedstawiony był mężczyzna, który dmucha w balon co symbolizuje rozszerzanie się naszego całego wszechświata, natomiast Nassim z całą powagą zapytał się tego profesora: "kim jest ten facet, który dmucha w ten balon? Przecież ta energia musiała się też skądś wziąć!".  Profesor zamilkł na chwilę i spytał się - "A kim pan jest?"  Wyobraźcie sobie zdziwienie tego profesorka i jego totalną niewiedzę. Profesor Fizyki nie potrafił odpowiedzieć na prost "dziecięce" pytanie. To zdarzenie obrazuje tak naprawdę ile twardogłowi naukowcy wiedzą o wszechświecie i gdzie sobie tą wiedzę można wsadzić.


Skąd natura wie jak się rozwijać?


Jest w przyrodzie taka roślina Dzielżan Jesienny, która znakomicie pokazuje ciąg Fibonacciego (fraktalny ciąg liczb). Po wyrośnięciu z ziemi wypuszcza 1 liść, później jeszcze 1, następnie 2, 5, 8 i na końcu zaś rozwija 13 kwiatów. Pytanie brzmi skąd ta roślina wie, że na etapie 5 liści ma następnie wypuścić 8 a nie np.: 7 , 5 czy 9 liści? Sposób, dzięki któremu ona to wie polega na tym, że spogląda wstecz na swoją przeszłość czyli na „3 liście” i widząc, że sumując ją z teraźniejszością „5 liści” osiągnie wygląd w przyszłości „8 liści”.  Jest to niezwykłe, że natura potrafi liczyć i zna się na matematyce! Skąd to wie? sama się nauczyła poprzez obserwacje samej siebie. Wszystko co występuje w naszej naturze (cały nasz wszechświat zamknięty w fraktalnej bańce czasoprzestrzennej) jest więcej lub mniej SAMOŚWIADOME! to nie znaczy, że kamień (zlepek minerałów, który też jakoś powstał) czy trawa jest tak samo świadoma swojego istnienia jak ludzie. Materia, która składa się na budowę kamienia, trawy, ptaka, człowieka jest posiada samoświadomość odpowiednio do swojej złożoności (stopnia zaawansowania) i dzięki temu my tu teraz jesteśmy. Natura "spoglądając" na siebie wie jak się dalej rozwijać. Naukowcy tłumaczą powstanie życia czystym przypadkiem i niezliczoną liczbą "pozytywnych mutacji między gatunkami" nazywając to ewolucją! Ale zapominają o niematerialnej INFORMACJI, (O PLANIE BUDOWY MATERII) o tym jak ta materia jest zorganizowana wg PLANU.

W Biologii rozróżniamy dwa rodzaje ewolucji: Makroewolucję i Mikroewolucję. Podział ten wziął się stąd, że co do Mikroewolucji (zmiany w jednym gatunku) nie możemy mieć wątpliwości to do Makroewolucji (zmiany pomiędzy gatunkami) są delikatnie mówiąc problematyczne ponieważ do dziś brakuje wiarygodnego brakującego ogniwa łączącego gatunek ludzki z małpim. Mamy tu dwa wyjścia które wcale się wzajemnie nie wykluczają: Albo gatunek ludzki i każde inne odrębne powstały w drodze Makroewolucji z uwzględnieniem "ZDOLNEJ DO UCZENIA SIĘ INTELIGENTNEJ SAMOŚWIADOMOŚCI", albo zostaliśmy tu zasiedleni przez naszych starszych kosmicznych ojców a ziemia została odpowiednio przygotowana pod ten "eksperyment GMO".
Naukowcy do dzisiaj nie wiedzą jak z ludzkiego zarodka powstaje człowiek, skąd ta zygota wie jak się ma rozwijać? z czego ma powstać serce? a z czego kości? na początku przecież nie ma tych wszystkich organów a jednak jakoś powstają. I tu jest ta sama analogia co wyżej! SAMOŚWIADOMOŚĆ, PLAN BUDOWY, INFORMACJA (IGENEZA przez niektórych ludzi nazywana BOGIEM)
Dlatego też życie MUSI istnieć na innych planetach w naszym Wszechświecie jak i w nieskończonej ilości równoległych Wszechświatów. Tak my jesteśmy zbudowani i WSZYSTKO INNE!

Więc skoro w wielu wierzeniach i legendach jest twierdzenie, iż to Bóg/Bogowie nas stworzyli więc dlatego ma to być śmieszne? Może jest w tym odrobinkę prawdy? Dziś jest już pewne, że nasze ludzkie DNA zostało przez "kogoś" zmanipulowane. Jesteśmy genetycznie zmanipulowanymi organizmami ludzkimi na podobieństwo swoich STWÓRCÓW zamieszkującymi małą planetę gdzieś na rubieżach Drogi Mlecznej. Jakby na to nie patrzeć jesteśmy DZIEĆMI GMO (BOGÓW) KOSMITÓW. 
To ludzie nazwali te istoty "Bogami" bądź "Jedynym Prawdziwym Bogiem" !


Biorąc pod uwagę budowę wszechświata, Oni również zostali "stworzeni" przez swoich "stwórców" tak jak Ty powstałeś ze swoich rodziców a Twoi rodzice ze swoich itd. Świat, w którym żyjemy i my sami jesteśmy jednym wielkim Fraktalem!! Nie ma początku ani końca tj. ciąg liczbowy fibanocci'ego. Tak samo życie w ogólnym pojęciu nie ma końca ani początku, po prostu ISTNIEJE.
 Gdy np. powstaje jeden człowiek to powstaje świadomość i rozwija się w nim całkiem nowy świat! Nowy fraktalny byt! Tyczy się to wszelkiego życia na ziemi! Niby coś oddzielnego ale jednocześnie jest połączone, gdyż wywodzi się z jednego źródła.
My ludzie jesteśmy jakby "przedłużeniem" sondą czasoprzestrzeni, która sama na siebie patrzy i się uczy o sobie. Przez to jesteśmy samoświadomi naszego istnienia. Np. w lustrze możemy sami na siebie spoglądać i spytać kim jest ta osoba która teraz na siebie patrzy, czy jest to tylko zlepiona materia? czy jest to coś więcej gdzieś głęboko wewnątrz nas? Bo patrząc w to lustro mamy świadomość tego, że jest KTOŚ kto obserwuje nas jako ciało fizyczne jak i nasze myśli, emocje itp. Tym kimś jesteś TY czyli TWOJA SAMOŚWIADOMOŚĆ zwana potocznie DUSZĄ. Objawia się ona w postaci energii życiowej, zwanej PRANĄ, CHI, ORGONEM, BIO-PLAZMĄ, itp, itd.


Każdy pojedynczy byt jest małą fraktalną strukturą uczącą się siebie nawzajem. Nie psujcie tych sąd (sensorów), nie zaśmiecajcie się śmieciowym jedzeniem (energią).


Zobacz koniecznie ten film dokumentalny: Thrive oraz Klaus Dona-The Hidden History of the Human Race PL (1-5)

 

gods_of_eden

Jak NWO ukrywa Wyższą Inteligencję (Free Global Energy P 7)

 

Czy ludzkie geny zostały zmanipulowane?

Czy są więc dowody na to, iż ludzkie geny zostały zmanipulowane, a co za tym idzie, że mogliśmy jako gatunek ludzki zostać przez kogoś zaprojektowani i wyhodowani?


Profesor Paul Davies, z Australijskiego Centrum Astrobiologii przy Uniwersytecie Macquarie w Sydney (Australian Centre for Astrobiology at Macquarie University in Sydney), wierzy w to, że w każdej ludzkiej komórce zostały zakodowane „pozdrowienia od Obcych”. Zostanie ona odkodowana jak ludzkość stworzy odpowiedni sprzęt i nauczy się „czytać” i rozumieć ten kod genetyczny. Jest to tzw „śmieciowe DNA” (junk DNA) 97% wszystkich sekwencji kodowych w ludzkim genomie. Davies napisał dla New Scientist Magazine, że jest to idea, która powinna być jak najbardziej poważnie przemyślana i zbadana. Dodam tu, iż nie jest on jedynym naukowcem, który wyciąga takie wnioski!

 

“Istnieje wiele genów o których już dużo wiemy, ale wciąż jest bardzo dużo takich, o których nic nie wiemy, a istnieją. Więc jest to dla mnie wciąż kłopotliwe – jest jeszcze bardzo wiele pracy przed nami aby to wyjaśnić”

- John McPherson, Ph.D.,
Baylor College of Medicine

W ludzkim ciele jest ok 100 trylionów komórek! W każdej z nich jest jądro, które zawiera genom – 46 ludzkich chromosomów, które zawierają „plan budowy” ludzkiego ciała.

  
http://www.bibliotecapleyades.net/imagenes_ciencia/adn07_01.jpg
Every one of the 100 trillion cells in the human body has a blueprint
about how to build that body. Those "genome" instructions are laid out in
3 billion "letters" on the 46 human chromosomes of DNA.

The Center for the Advancement of Genomics (TCAG).


 

Każdy chromosom jest długą nitką DNA, która jest ciasno spiralnie zwiniętą wiązką. Chromosomy mają cztery “litery” kodu genetycznego: A, C, G, T (adenine, thymine, cytosine and guanine) która łączy się w nukleotydy.

Te nukleotydy są ułożone jak komputerowy kod binarny (zerojedynkowy), lecz są skupione w grupy genów długich zagadkowych niekodujących odcinków. Te niekodujące sekwencje są właśnie nazwyane “śmieciowe DNA” (junk DNA), których nikt nie rozumie.

http://www.bibliotecapleyades.net/imagenes_ciencia/adn07_02.jpg
Each chromosome is one long string of DNA carrying genetic code
to build a human body.

The Center for the Advancement of Genomics (TCAG)

 DNA - jest to informacja zawarta w ludzkiej komórce, zawierająca 3 miliardy liter. Najmniejszy kod DNA posiada 500.000 liter.

Litery DNA to:
Adenine
Thymine
Cytosine
Guanine


http://zbawienie.com/images/01.jpg

W języku komputerowym mamy jedynie 2 znaki - 0 oraz 1. To, co widzisz teraz na ekranie jest złożone z takiego kodu, jaki widzisz wyżej


W języku DNA są cztery litery - ATCG. Stwarza to nieporównywalnie większe możliwości tego kodu, który posiada tak niezwykłe cechy, o których Microsoft może sobie jedynie pomarzyć. DNA może się samo kopiować, częściowo a nawet kompletnie, w całości. Tak jak można kopiować tekst w Wordzie!


Nasze systemy pracują w systemie binarnym, komputer biologiczny w kodzie kwartalnym. Pary zasad zawsze łączą się tylko i wyłącznie między sobą tworząc bit informacji. W informatyce są tylko 2 stany: 0/1, off/on, low/high; w biologi zaś tych stanów jest aż 4: 1=Adenina-Tymina; 2=Tymina-Adenina; 3=Cytozyna-Guanina; 4=Guanina-Cytozyna.


DNA jest więc kodem w ścisłym tego słowa znaczeniu, tylko że znacznie bardziej skomplikowanym niż jakikolwiek kod komputerowy współczesnej technologii. Kod ten jest niezwykle kompleksowy i nie jest jeszcze dokładnie rozumiany! Wiadomo jednak że kod ten posiada informacje służące określonym celom. To kod decyduje, z których komórek uformuje się oko, ucho czy inne narządy - mówimy o wzrastaniu embriona ludzkiego. W kodzie DNA są zakodowane precyzyjne informacje, których nie potrafimy dzisiaj dokładnie odczytać.


Kod ten wykonuje podobne funkcje, jakie wykonuje nowoczesny kod komputerowy. Może on przemieszczać swoje informacje w podobny sposób, w jaki kod komputerowy powoduje, że odczytujemy na ekranach całego świata informacje w najrozmaitszych formach.


http://zbawienie.com/images/dna_letters_y.jpg


Skąd wziął się ów kod?

Przykład alfabetu. TAGC itd. niewiele znaczące litery, które rozpoznajemy, ponieważ ustaliliśmy, że owe litery właśnie to oznaczają. Aby cokolwiek napisać ludzkość musiała się zgodzić na jednolite znaczenie liter alfabetu. Dlatego go właśnie używamy i dlatego czytasz ten tekst.


W DNA także mamy litery, słowa, zdania, paragrafy i rozdziały (chromosomy) które znaczą znacznie, znacznie więcej niż te same paragrafy i rozdziały w naszych książkach, ponieważ nasze książki nie powodują żadnej akcji czy działania. Kod DNA powoduje całą masę działań, podobnie jak kod języka komputerowego. Oba kody powodują określone akcje, które są uzależnione albo od otoczenia albo ingerencji z zewnątrz.


Szczytowym osiągnięciem DNA są zapłodnienie, ciąża oraz narodziny nowego człowieka. Cały proces rozmnażania jest jawnym „cudem” - nie tylko z fizycznego punktu widzenia.

Podkreślmy podstawowe prawdy dotychczas omówione.
DNA jest informacją oraz kodem.
Kod DNA musi posiadać „Inteligentnego Projektanta”.

Ani informacja ani kod nie mogły powstać bez udziału inteligentnej istoty.


DNA widziane oczami programisty - Link w tłumaczeniu Google. Autor programista omawia wspólne cechy oprogramowania komputerowego oraz języka programowego DNA. Jego uwagi na temat Dawkinsa, który 'wyjaśnia' nam ewolucję możemy sobie śmiało darować. :-)

Niezwykle ciekawy artykuł z Microsoft.
"Język programowania dla dających się składać obwodów DNA". Link w tłumaczeniu Google.
Kod DNA posiada takie cechy, które przyprawiają programistów Windows o zawroty głowy. Nasza jedna komórka posiada 3 miliardy liter czyli pojemność średniej wielkości DVD - 3 Gb kodu. Posiadamy wiele miliardów komórek w naszym ciele i każda z nich zawiera taką ilość kodu.

Nad wszystkimi wersjami Windows oraz DOS pracowało około 40 tysięcy najlepszych programistów na świecie. Różnica pomiędzy kodami? Nie można w tym przypadku użyć przysłowia - DNA ma się do Microsoftu jak pałac do chlewa, ponieważ różnice są tak olbrzymie, że mówiąc tak obrazilibyśmy Boga!

http://bio-alive.com/animations/DNA.htm

W tym linku mamy wiele animacji wyjaśniających wiele funkcji DNA, jak m.in. rozmnażanie się DNA czy reperacja kodu. Nie jest to pomyłka! Kod DNA może się sam reperować a nawet kopiować.

Zwróćmy uwagę na niezwykłe porównanie. Wysłanie maila na drugi koniec świata jest jest identycznym procesem, jakim jest skopiowanie kodu DNA do innej komórki.
Z matematycznego punktu widzenia oba procesy są niemal identyczne. Napisany list musi być zakodowany oraz odczytany czyli odcyfrowany, aby mógł być wyświetlony prawidłowo na ekranie.


"Informacja jest informacją, nie jest materią ani nie jest energią. Materializm, który tego nie akceptuje nie może przetrwać w dzisiejszym czasie." Norbert Weiner - matematyk i ojciec cybernetyki.


Podsumujmy dotychczasowy materiał.
1. DNA jest zakodowaną informacją.
2. Wszystkie kody posiadają inteligentnego projektanta.
3. DNA jest więc kodem, który został zaprojektowany przez Osobę niezwykle inteligentną.


DNA jest bezspornym dowodem istnienia inteligentnego Projektanta.
Kod DNA posiada inteligencję.

Kod DNA może sam siebie nie tylko reperować ale także usprawniać oraz przystosowywać się w pewnym stopniu do zmieniających się warunków.


Prosty przykład - zalałeś poplamioną atramentem kartkę. Możesz jednak odczytać tekst i przepisać go na nowej czystej kartce. To samo robi DNA i odporność bakterii na antybiotyki jest właśnie tego dowodem. DNA sam się naprawia!

Francis Collins:

Jedną z wielkich tragedii naszych czasów jest pogląd, według którego nauka i religia muszą toczyć wojnę.
-----
Gdy dokonujesz przełomu, jest to moment naukowego radosnego podniecenia, ponieważ uczestniczyłeś w tych poszukiwaniach i wydaje się, że znalazłeś to. Jest to jednak także moment, w którym przynajmniej czuję bliskość Stwórcy w sensie spostrzeżenia czegoś, czego wcześniej nie widział żaden człowiek, ale o czym wiedział Bóg.
------
Kiedy masz pierwszy raz przed sobą instrukcję składającą się z 3,1 miliarda liter, która zawiera wszystkie rodzaje informacji i wszystkie rodzaje tajemnic dotyczących rodzaju ludzkiego, nie możesz tego oglądać strona po stronie, nie czując strachu. Nie mogę pomóc, ale mogę patrzeć na te strony i mieć niejasne poczucie, że daje mi to pogląd na umysł Boga.
------
Widzę bożą rękę w pracy poprzez mechanizm ewolucji. Jeżeli Bóg wybrał stworzenie ludzi na swój obraz i zdecydował, że mechanizm rozwoju będzie najlepszą drogą, by tego celu dokonać, mamy powiedzieć, że to nie jest sposób.

(Collins szefował The Human Genome Project i był ateistą przez 27 lat. "Znalazłem Boga'' - mówi na "Paranormalium" człowiek, który rozbił ludzki genom).

Na koniec coś, co spędza sen z oczu biologom. Po zapłodnieniu komórka jajowa z hiploidalnej staje się diploidalna. Rozpoczyna się podział na 2 później 4, następnie 8, 16, 32, etc tworząc tzw zygotę.
Każda komórka zygoty jest identyczna z tą, z której powstała i zawiera ten sam kod DNA!

Moje pytania do biologów:

Skąd zygota wie, iż jest już odpowiednia ilość komórek samopodobnych i rozpoczyna tworzenie płodu? Naukowcy odpowiedzą, iż jest to zapisane w DNA ale skąd się ten zapis tam wziął?

Skąd każda komórka wie jaką ma przejąć funkcję i jaki organ budować? Np które komórki zygoty utworzą worek owodniowy, a które nogi, ręce, kręgosłup czy też serce. Serce, które w 21 dniu płodu zaczyna już pracować.

Skąd komórki, które budują daną tkankę wiedzą z którego fragmentu kodu skorzystać? Np budowa nogi wymaga stworzenia tkanki mięśni, ścięgien, żył, kości, chrząstek. To wszystko powstaje z 1 komórki, która generuje komórki pochodne, które przejmą odpowiednie funkcje. Komórki przy budowie ciała współpracują.


We Wszechświecie oprócz materii i energii działa czynnik niematerialny - pierwotna informacja, nazwana Ingenezą. Jej treść stanowi imperatyw rozwoju Wszechświata. Jest ona zakodowana wewnątrz jąder atomów układami superstrun i stamtąd steruje rozwojem. Istnieją też informacje wtórne - pochodne Ingenezy: informacja genetyczna, instynktowa, wizualna, akustyczna, zapachowa, dotykowa oraz werbalna (myśl wyrażana słowami). Wydaje się, że naukowcy właśnie tego szukają a nazywa się to „Boską Cząsteczką” lub Bozonem Higgsa, która tworzy materię!  I jak twierdzą udało im się to znaleźć ale nie bezpośrednio i dlatego potrzebują jeszcze czasu aby to dowieść!      
           

Niematerialna Ingeneza funkcjonuje integralnie z materią kosmosu tworząc jego żywy organizm. Przedstawiam dowody:
1. Informacja wtórna jest kodowana na różnych nośnikach materialnych i może być wielokrotnie przenoszona z jednego nośnika na inne. Od zmiany nośnika treść informacji nie zmienia się. Treść informacji jaką tu odczytujemy nie jest papierem ani farbą drukarską, którą jest ona zapisana. Materia papieru i farby jest jedynie nośnikiem tej informacji, zakodowanej pismem.                                                                                                              
2. Ta informacja przekazana do mikrofonu falą akustyczną, może być przetworzona na sygnał elektryczny i zakodowana oraz przechowana trwale na materii taśm magnetofonowych. Treść tej informacji nie jest falą akustyczną ani materią taśm. (Dobrym przykładem tu jest płyta CD/DVD, ponieważ Igeneza nie jest tą płytą, która waży tyle samo po zapisie ogromnej ilości bitów informacji co i przed zapisem)                                                                                                             
3. Ta informacja może być przekodowana na elektromagnetyczną falę radiową (modulowaną) i z prędkością światła przesłana do radioodbiorników. Tam przetworzona na falę akustyczną może być odebrana przez organ słuchu i zakodowana w atomach mózgu wielu ludzi. Informacja nie jest energią fal które ją przenosiły, nie jest też materią atomów mózgu, które ją przetwarzają.                                                                                                                                           
4. Treść informacji genetycznej, zakodowanej w atomach DNA, nie jest materią ani energią tych atomów które ją przenoszą, gdyż może ona być wielokrotnie przekodowana do innych atomów w nowych taśmach DNA.                                                                                                                                        
5. Treść informacji, przenoszona z prędkością światła - fotonami, odwzorowana fotografią lub odebrana zmysłem wzroku, nie jest energią tych fotonów, jest Ingenezą. Ingeneza jako czynnik niematerialny nie ma masy, dlatego może być przenoszona z prędkością światła. Mamy tu dowody wskazujące, że treść Ingenezy kodowanej w skali mikro wewnątrz atomów i wtórnych informacji (skala makro) nie jest materią ani energią .                                                                                                                                                                                                                        
Istnienie Ingenezy i jej działanie nie może być pomijane w nauce oraz filozofii i teologii.

Tutaj więcej informacji na ten temat: http://www.ingeneza.com/pl_ingeneza5.html

Jhttp://t0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQkJstQC13JlmOa083qd9GgKYI8x-wZ7T9dMvYsT5mPnPnKZYx73QYjWUxqak już mówimy naukowcach „świrach” to należy tu też wspomnieć o polskim profesorze Janie Pająku, mieszkającym w Nowej Zelandii. W 1974 r. obronił na Politechnice Wrocławskiej doktorat z dziedziny komputerowego wspomagania projektowania (CAD). Były podporucznik ludowego Wojska Polskiego. Po stanie wojennym, na emigracji w Nowej Zelandii i Malezji (tam też uzyskał tytuł profesora), były wykładowca na uczelni AJOU w Seulu, Korea Południowa, zajmujący się głównie naukami komputerowymi i technologiami informatycznymi.
Opracował on „Koncept Dipolarnej Grawitacji” (dla zainteresowanych odzyłam do jego bardzo obszernych monologów dostępnych na: http://totalizm.pl/pajak_jan.htm)
Według Pająka pole grawitacyjne jest 4-wymiarowym polem dipolarnym, którego rzut trójwymiarowy obserwujemy jako monopole grawitacyjne. Drugi biegun pola miałby znajdować się w przestrzeni równoległej, którą Pająk nazywa "przeciw-światem", mieć masę ujemną, być zdolny do natychmiastowego ruchu i podróży w czasie. Pająk próbował opublikować ten koncept w czasopiśmie naukowym, jednak artykuł został odrzucony.
Jego teorie dla początkujących mogą się wydawać szokujące, ale po wgłębieniu się w to okazuje się, że ma on w wielu przypadkach rację i zgadzają
się one z innymi naukowcami ekscentrykami!

Zobaczmy też co na ten temat mówi fizyk i informatyk, prof. dr inż. Werner Gitt reprezentujący Physikalish-Technische Bundesanstalt, Braunschweig, czyli Niemiecki Federalny Instytut Fizyki i Technologii w Brunszwiku. Prof. Gitt jest w tym instytucie Dziekanem Wydziału Technologii Informatycznych. Poniżej zawarte są fragmenty referatu prof. Wernera Gitta. Aha i jeszcze jedna uwaga, prof. Gitt jest chrześcijaninem i to trochę jakby skaża jego cenny wywód ale naświetlę wam ten moment moimi komentarzami (będą one na zielono)!

Nauki przyrodnicze mają dwa główne zadania:

1. Poszukiwanie nowego poznania.
2. Eliminowanie błędnych teorii.


Obserwujemy w świecie 3 największe dziedziny badań: materię, informację i życie. Jeśli znamy prawa natury, wtedy możemy poznawać te trzy wielkie obszary. Prawa natury odnoszące się do materii są nam bardzo dobrze znane z fizyki i chemii. Prawa natury w odniesieniu do informacji są zupełnie nowe i nie są znane jeszcze szeroko.

Jeśli chodzi o prawa natury w odniesieniu do życia, to mamy do dziś tylko jedno prawo, rozpoznane przez Luisa Pasteura, który stwierdził, że życie może pochodzić tylko od innego życia ( prawo biogenezy).  Nasze życie pochodzi od naszych rodziców, życie rodziców pochodzi od dziadków, itd. Życie powstaje w ten sposób, że na początku pokoleń było życie.

Istnieją jeszcze inne prawa natury w odniesieniu do życia, ale nie zostały jeszcze rozpoznane do dzisiaj. Jest to bardzo trudne zadanie, aby rozpoznać prawa natury odnoszące się do życia.

Wyjaśnię, jak można tego dokonać w oparciu o teorię informacji. Kluczowe jest przy tym znalezienie odpowiedniej wielkości - charakterystyki, która pozwoli na sformułowanie takiego prawa.

Na gruncie fizyki mamy 7 podstawowych jednostek odnoszących się do takich wielkości fizycznych jak masa, długość, natężenie prądu, temperatura, ilość materii, natężenie promieniowania i czas. Wszystkie jednostki fizyczne powstają poprzez kombinacje tych siedmiu podstawowych jednostek. Na przykład kombinując 3 jednostki podstawowe z długością w czterech możliwych potęgach otrzymujemy 64 możliwości jednostek pochodnych. Oczywiście tylko niektóre mają obecnie znaczenie jako wielkości fizyczne. Z tych 64 jednostek pochodnych wybrałem dwie jednostki – wielkości fizyczne, które nadają się do formułowania praw natury w odniesieniu do materii: pęd i energia. Jest to trudne, aby wybrać taką wielkość, za pomocą której można sformułować prawo przyrody.

Rozróżniamy dwa rodzaje praw przyrody:

1. Prawa dotyczące wielkości materialnych, takich jak energia, ładunek elektryczny, lepkość, itp.

2. Prawa dotyczące wielkości niematerialnych, takich jak informacja, inteligencja, świadomość, życie.

Z poznanego ogólnego prawa przyrody możemy wyprowadzić inne szczególne prawa przyrody. Wiele szczególnych praw przyrody prowadzi często do sformułowania ogólnego prawa przyrody. Dlatego nie można zdefiniować liczby praw przyrody.

Np. w elektrodynamice funkcjonuje ogólne prawo Maxwella. Jego szczególnymi sformułowaniami są prawo indukcji, prawo Coulomba i prawo Ohma.  Ogólne sformułowania teorii nt. praw natury:

1. Twierdzenia odnoszące praw przyrody bazują na odkryciach dokonanych w drodze powtarzalnych obserwacji i eksperymentów, dlatego prawa natury są niezmienne.

2.  Prawa przyrody obowiązują powszechnie.

3.  Prawa przyrody są niezmienne w czasie.

4.  Prawa przyrody są proste.

5.  Prawa przyrody nie znają wyjątków.

6.  Prawa przyrody umożliwiają przewidzenie czy zaplanowany przebieg jakiegoś procesu jest w realnej rzeczywistości możliwy czy też nie. Np. perpetuum mobile nie jest możliwe jako sprzeczne z zasadą zachowania energii.


Systemy bazujące na informacji.

Robot o sześciu nogach potrafi chodzić po powierzchni płaskiej i po schodach. Dlaczego? Z powodu informacji zawartej w komputerze sterującym tym robotem. Czy jeśli usuniemy informację z komputera zmieni się masa robota? Nie! Informacja nic nie waży,  nie posiada masy. Informacja jest wielkością niematerialną. Jest to bardzo ważne. Żywy organizm, jak np. owad taki jak patyczak, także nie mógłby się poruszać bez informacji. Aby system biologiczny mógł funkcjonować musi być w nim zawarta informacja sterująca.

Dlaczego informacja jest wielkością niematerialną?

1. Bo jest ona ideą.
2. Informacja nia posiada masy.
3. Informacja nie jest właściwością materii.
4. Informacja nie koreluje z materią. Nie są one wzajemnie powiązane.

Dlaczego energia, pęd, lepkość i ładunek elektryczny są wielkościami materialnymi?

1. Nie są one ideami.
2. Są właściwościami materii.
3. Korelują z materią. Są z materią powiązane.

Mikrochip reprezentuje materię i informację. 
Mrówka reprezentuje materię, informację i życie. 
===========================================================

siewka złota

Widoczny na zdjęciu ptak (siewka złota - pluvialis dominica fulva) latem żyje na Alasce. Na zimę leci na Hawaje - pokonuje dystans 4000 km bez lądowania i wodowania (nie potrafi unosić się na wodzie). Leci przez 88 godzin, czyli przez trzy i pół doby ciągłego lotu bez przerwy. Zobaczmy, jak zużywa on energię.

Waży 200 gram przy starcie. Traci 70 gram wagi w trakcie lotu. Spala 0.6% całego zapasu tłuszczu na godzinę. Czyli po 72 godzinach ptak zużyłby cały zapas tłuszczu i powinien spaść do morza zanim osiągnie Hawaje. Tymczasem w jakiś sposób dolatuje na Hawaje.

Bóg, który stworzył tego ptaka dał mu bardzo ważną informację zakodowaną w jego instynkcie: Nie lataj nigdy sam ale w gromadzie. W ten sposób oszczędzisz 23% energii. Po locie ptakowi zostaje jeszcze 6.8% energii. Informacja, którą ptak posiada jest więc kluczowa. Tu bardzo ważne jest ustalić co kryje się pod pojęciem „Boga”, ale dowiecie się tego czytając bardzo uważnie cały mój wywód, gdzie dowodzę, iż Bóg JHWH opisany w Biblii nie spełnia tych boskich norm.

Ponadto zasada fizjologiczna zakodowana w funkcjonowaniu organizmu ptaka w czasie lotu ma także znaczenie: środek ciężkości ptaka w locie pozostaje cały czas na tym samym poziomie. Ma to ogromne znaczenie dla oszczędzania energii. 

A zatem biologiczne systemy są sterowane przez informację.

============================================================

Wielki amerykański matematyk Norbert Wiener stwierdził: Informacja to informacja, nie zaś materia ani energia.  Jednakże  Wiener  nie  zdefiniował  informacji.

Co to jest informacja?  Definicja w naukach przyrodniczych powinna być precyzyjna i zrozumiała. Musi ściśle i jednoznacznie określać swój zakres tzn. zawierać tylko definiowane przedmioty i wykluczać wszystko pozostałe. Np. w ścisłej definicji fizycznej: energia = siła x droga. Nie możemy brać pod uwagę różnych potocznych znaczeń energii.Podobnie informacja powinna być zdefiniowana w sposób ścisły, nie potoczny.

Ścisła definicja informacji zawiera pięć różnych poziomów. Informacja posiada następujące cechy:

1. Statystyka - informacja wyróżnia się specyficznym uporządkowaniem swych elementów składowych.
2. Syntaktyka - informacja jest podana w logicznym systemie, który można odczytać - np. reguły gramatyczne języka, czy  alfabet  Morse'a.
3. Semantyka - informacja posiada logiczne znaczenie jako przekaz  treści - np.: pociąg do Wrocławia odjedzie o 16:00, z peronu czwartego.
4. Pragmatyka - informacja nadaje się do praktycznego wykorzystania np. w działaniach i procesach w systemach fizycznych, biologicznych.
5. Apobetyka - wykorzystanie informacji w procesach skutkuje w osiągnięciu logicznego celu.

Jeśli brakuje jednej z tych cech w danym kodzie, to kod ten nie jest informacją. 

=======================================
 
Prawa natury dotyczące informacji. 

Są cztery prawa natury w odniesieniu do informacji:

1.   Informacja jest fundamentalną wielkością niematerialną a nie właściwością materii.
2.   Czynnik materialny taki jak procesu fizyczne czy chemiczne nie może stworzyć wielkości niematerialnej.
3.   Informacja nie może powstać w procesach statystycznych,  gdyż niezawierałaby wtedy m.in. syntaktyki, semantyki.
4.   Informacja może pochodzić tylko od inteligentnego nadawcy, tzn. twórczego, samodzielnie myślącego, działającego w określonym celu i posiadającego własną wolę. 

Z czwartego prawa wynikają prawa dodatkowe: 

4a. Każdy kod oparty jest na wzajemnej umowie pomiędzy nadawcą i odbiorcą dotyczącej zgodnego rozumienia pięciu zasadniczych cech informacji.
4b. Nie ma nowej informacji bez inteligentnego nadawcy.
4c. Cały łańcuch przekazu informacji można prześledzić w tył, aż do źródła tej informacji, czyli do inteligentnego nadawcy. Np. gdy słuchamy radia jesteśmy świadomi, że to nie radio jest źródłem informacji, nie maszt radiowy, ale nadawca programu – konkretna osoba. Nadawca nie zawsze musi być widzialny, ale zawsze musi być, jeśli mamy do czynienia z informacją.

Informacja stanowi niematerialną bazę wszystkich systemów technicznych i wszystkich systemów biologicznych. 

=======================================

Jakie jest źródło (nadawca) informacji w systemach biologicznych? Informacja biologiczna zapisana jest w cząsteczkach DNA na bazie aminokwasów budujących białka. Nie ma zapisu informacji o większej gęstości przestrzennej informacji niż DNA.

Zastosowanie teorii informacji do informacji funkcjonującej w systemach biologicznych (w kodzie DNA) prowadzi do następujących wniosków:

1) Kod DNA zawarty w organizmach żywych posiada wszystkie pięć zasadniczych cech informacji. Stąd wynika, że skoro istnieje kod spełniający definicję informacji to musi istnieć nadawca tego kodu. Ten wniosek w jednoznaczny sposób obala ateizm.
2) Gęstość zapisu i złożoność informacji w DNA miliard razy przewyższa techniczne możliwości człowieka dotyczące zapisu informacji. Stąd wynika, że nadawca informacji zawartej w DNA musi być wysoce inteligentny. Zaprogramowanie nawet najprostszych biologicznych systemów - organizmów jest niezmiernie skomplikowane, nieosiągalne dla informatyków.
3) Ponieważ nadawca zapisał informację w cząsteczce DNA i skonstruował żywą maszynę nieodzowną do kodowania i odkodowywania DNA, jak też i do syntezy wszystkich potrzebnych materiałów i skonstruował koncepcję pierwotnych form żywych, z których pochodzą następne pokolenia, stąd wynika, że nadawca musi być niezwykle świadomy swego celu i wszechmogący. Potrzebna jest nieograniczona władza i moc, aby to wszystko stworzyć.
4) Nadawca informacji w DNA musi być wieczny ponieważ musi wiedzieć jak funkcjonuje każda komórka w czasie i jak przebiega życie pojedyńczego człowieka oraz całych pokoleń w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości.
5) Nadawca musi być osobą, musi posiadać naturę osobową. Obala to poglądy ezoteryczne oraz buddystyczne twierdzące, że Bóg jest ideą bezosobową, np. kosmiczną energią. Ponieważ informacja jest wielkością niematerialną i nie może być wytworem procesu materialnego możemy wnioskować, że nadawca musi posiadać niematerialną komponentę czyli ducha.

Biblia podaje identyczne cechy odnosząc je do Boga; stwierdza, że: 

1. On istnieje.
2. Jest inteligentny.
3. Jest wszechmocny.
4. Jest wieczny.
5. Jest duchem.

I tu się muszę koniecznie wtrącić gdyż mam dowody na to, że w Biblii są zawarte opisy co najmniej dwóch różnych Boskich Istot, które nie mają ze sobą nic wspólnego. Jeśli jesteś osobą wierzącą, ważne jest teraz aby ustalić kim dla Ciebie jest Bóg Starego Testamentu (tajemniczy JHWH)?  Bo jeśli jest to dla Ciebie osoba duchowa, Wszechmocna, Wszechwiedząca, Miłościwa, Łaskawa i do tego jeszcze dorzućmy Niepojęta, która "stworzyła" wszechświat to dlaczego latała Boskimi Rydwanami, jadła, piła, chodziła po ziemi, a nawet się biła z Jakubem (ponoć Boga nikt nie widział a tu proszę, dowody w dalszej części artykułu). W Biblii jest opisany Stwórca, który "stwarza" (trzyma to wszystko do kupy „Twórca Informacji”) jak i Istota pod tajemniczą nazwą JHWH, która została podpięta pod tamtą i być może stworzyła człowieka na swoje podobieństwo! Więc Biblia opisuje co najmniej dwa różne Bóstwa. A cały wic polega na tym, że ktoś to sklecił razem, pomieszał i wyszedł mix pt.: Biblia! Tu trzeba naprawdę mieć zaparcie aby to wszystko rozebrać na czynniki pierwsze a potem móc to wszystko ogarnąć!


=======================================

Kilka wniosków dodatkowych:

1. Ponieważ informacja jest fundamentalną wielkościa niematerialną, która nie może pochodzić z procesu materialnego, a człowiek jest w stanie tworzyć informację, możemy wnioskować, że człowiek musi posiadać niematerialną komponentę, czyli ducha. Ten wniosek zupełnie obala materializm oraz komunizm jako fałszywe idee, gdyż człowiek nie składa się tylko z komponentu materialnego.
2. Ponieważ informacja jest wielkością niematerialną twierdzenie, że Wszechświat zawierający informację powstał tylko z materii i energii jest fałszywe.
3.  Ponieważ informacja biologiczna może pochodzić tylko od inteligentnego nadawcy, i ponieważ wszystkie teorie biologicznej i chemicznej ewolucji twierdzą, że informacja powstała sama z materii i energii, możemy wnioskować, że wszystkie teorie biologicznej i chemicznej ewolucji muszą być fałszywe. Prawa natury (chemia i biologia w połączeniu z teorią informacji) jednoznacznie wskazują, że nigdy nie było ewolucji biologicznej organizmów - ponieważ podstawą życia biologicznego jest informacja, a informacja nie może powstawać w procesach bezładnych, przypadkowych, bezcelowych.
 

=======================================


Musimy rozróźniać makroewolucję (człowiek powstał ze świata zwierząt) i mikroewolucję (drobne, lokalne zmiany, przystosowania).


Mikroewolucja istnieje: istoty żywe potrafią dostosowywać się do warunków w których żyją. To zachodzi na przykład wtedy gdy z lisa, który żyje w Europie powstaje lis polarny, czyli biały. Ale lis polarny nie powstanie z płaza czy z innego ssaka, np wielbłąda. Na początku mikroewolucji lisa musi być ten sam rodzaj organizmu, czyli lis. Mikroewolucja wprowadza zmiany, które nie mają nic wspólnego ze zwiększeniem stopnia złożoności organizmu, a polegają jedynie na zmianie cech organizmu pozostającego na tym samym poziomie złożoności, jak np. kolor ubarwienia.

Stwórca przewiedział odpowiednie kody genetyczne - programy, które umożliwiają taką mikroewolucję. Kody te nie są wynikiem procesów przypadkowych, ale zawierają informację z góry opracowaną przez nadawcę kodu DNA.

Jeśli zaś chodzi o makroewolucję, to musimy ją totalnie wykluczyć. Ona nigdy nie istniała, gdyż musiałby być znany czysto materialny proces generujący informację zawartą w systemach biologicznych.

Tylko udowodnienie istnienia takiego procesu mogłoby obronić teorię ewolucji przed obaleniem.

=======================================

Oblicza informatyki

 

Informatyka jako samodzielna dyscyplina naukowa o własnych pojęciach podstawowych wnosiła i wnosi do nauki wartości o znacznie większym ciężarze gatunkowym niż jedynie wprowadzenie komputerów i metod komputerowych. Wyjaśnianie podobieństw i różnic między informatyką techniczną i biologiczną staje się pasjonującym i znaczącym zadaniem cywilizacyjnym. Jego rozwiązanie pozwoli być może zbliżyć się do granic poznania.

Po raz pierwszy informatyka zaczęła badać prawa rządzące przetwarzaniem informacji. Wszędzie tam, gdzie kończy się materia nieożywiona, a zaczyna ożywiona pojawiają się jako symptomy życia zakodowane zapisy informatyczne zawarte w łańcuchach DNA i systemy wykorzystywania tych zapisów. Są to molekularne systemy informatyki w organizmach żywych, stanowiące nie tylko olbrzymi obszar dla badań praw rządzących kodowaniem i przetwarzaniem danych, ale również często niedościgłe wzory dla tworzonych przez nas technicznych systemów informatyki.

Ludzie zaczęli budować systemy informatyczne około 60 lat temu, dzięki czemu powstała informatyka techniczna. Stworzone przez nią systemy są powszechnie stosowane. Systemy informatyki biologicznej ewoluują od setek milionów lat. To właśnie dzięki nim rozwijają się i samoodtwarzają na naszej planecie organizmy żywe.

Mamy więc do czynienia ze stworzonym przez ludzi systemem informatyki technicznej i tworzonym przez wieki w przyrodzie systemem informatyki biologicznej. Są to właściwie takie same systemy informatyczne. Szukanie podobieństw i różnic między nimi jest pasjonującym i niesłychanie ważnym zadaniem cywilizacyjnym, warunkującym wręcz nasz cywilizacyjny poziom.


Technika i biologia

Zarówno w informatyce technicznej jak i biologicznej wykorzystuje się te same zasady i podobnie realizuje zadania. Najpierw powstaje algorytm (czyli zestaw operacji, które trzeba wykonać, aby uzyskać założony efekt), potem program, następnie urządzenie do jego realizacji, wreszcie następuje realizacja. Ta zasada jest wspólna.
Są jednak w tych systemach istotne różnice.
• Język programowania w informatyce technicznej jest dwuwartościowy (0 lub 1), informatyka biologiczna opiera się na czterowartościowej logice (symbole terminalne A, G, C, T).
• W informatyce technicznej do zapisywania symboli terminalnych używamy makroukładów (jakkolwiek miniaturowe byłyby), a w informatyce biologicznej symbole terminalne języka reprezentowane są przez atomy i molekuły.
Różnice te wynikają z różnych celów pisania programów przez nas i przez naturę.

Ludzie piszą programy w celu rozwiązywania problemów o charakterze matematycznym, natura zaś pisała swoje programy, by budować obiekty biologiczne. Biologiczna technologia budowania obiektów różni się od technologii w naszym znaczeniu tego słowa. My budujemy obiekt składając w taki czy inny sposób uprzednio wytworzone elementy składowe, części, detale. Informatyka biologiczna realizuje swe cele wykorzystując nanotechnologię (poziom atomów i molekuł - nanoinformatyka).


Naśladowanie przyrody

Szukając ekologicznie czystych sposobów otrzymywania materiałów próbujemy naśladować przyrodę. Odchodzimy więc od technologii „z góry w dół”, zastępując ją układaniem atomów w odpowiednich konfiguracjach. Można to uzyskać dzięki programowi układającemu mieszaninę molekuł w zaplanowanym porządku.

Do rozwiązania pozostał jednak ważny problem: biologia buduje obiekty nanotechnologiczne i zdolne do samopowielenia. Dlatego każda informacja jest zapisana w DNA podwójnie. Dzięki temu z jednego łańcucha powstają dwa i następuje replikacja całego zapisu. Każde rzucone w ziemię ziarno pszenicy zawiera 10 Mb informacji. Jest to program pozwalający odtworzyć całą roślinę, z której ziarno to pochodzi i wytworzyć nowe ziarno.

Informatyka biologiczna wciąż jeszcze pozostaje dla informatyki technicznej niedościgłym wzorcem, ale można już zauważyć stopniowe zbliżanie się do siebie obu tych systemów. Technologie molekularne już dziś częściowo służą do miniaturyzacji urządzeń, ale czeka nas jeszcze zejście w tej dziedzinie do poziomu atomów. Głównym celem jest uzyskanie samoreplikacji programów i obiektów. Pierwsze udane próby zostały już zresztą uczynione.


Możliwa rewolucja

A może uda się przeskoczyć naturę i zejść do jeszcze niższego poziomu zastępując litery kodu nie molekułami, lecz spinami atomów? Uzyskalibyśmy wtedy całościowy układ systemów informatycznych: techniczny (symbole 1 i 0), biologiczny (symbole: nukleotydy), nanotechniczny (symbole: molekuły) i kwantowy (spiny). Byłby to prawdziwy przewrót naukowy. Przejście z poziomu makroelementów na poziom molekularny i atomowy (czego pierwsze efekty już obserwujemy) zmieni całkowicie otaczający nas świat techniki, a informatyce pozwoli zbliżyć naukę jako całość do tego, co można by nazwać granicą poznania.

Dzięki informatyce powstały komputery, które można dziś spotkać wszędzie, a umiejętności posługiwania się nimi są obecnie podstawowym atrybutem człowieka. Prof. dr inż. Stefan Węgrzyn z Instytutu Informatyki Teoretycznej i Stosowanej PAN w Gliwicach dostrzega jednak w tym masowym zainteresowaniu komputerami niebezpieczeństwa dla… informatyki.


Upadek informatyki?

Samo słowo „informatyka” stało się modne. Organizowane są masowo kursy „informatyki”, bez podstaw informatyki. Kursy uczą obsługi komputera, głównie PC. To pomylenie pojęć stanowi zagrożenie dla rozwoju informatyki. Mając na myśli informatykę, zbyt często odwracamy uwagę od tego, co powinno być głównym przedmiotem zainteresowania i znacznie więcej mówi się o instrukcjach obsługi komputerów niż o informatyce jako dyscyplinie naukowej. Duże nasycenie sprzętem staje się wtedy niewspółmierne ze stosunkowo niewielką wiedzą o informatyce jako nauce, która zaczyna dziś odgrywać bardzo ważną rolę w rozwoju prawie całego obszaru badań naukowych i determinuje współczesny rozwój cywilizacyjny.

Technologiczne podstawy i rozwiązania systemów powstają w laboratoriach i w placówkach badawczych, w których prowadzone są badania doświadczalne. Gdy wyposażenie w komputery stało się powszechne, takie laboratoria i badania zaczęły zanikać. Miało je zastąpić komputerowe modelowanie i symulowanie. Tymczasem, jeśli ktoś coś symuluje w komputerze, to modeluje on nie rzeczywisty proces czy obiekt, ale swoje wyobrażenie o nim.

Zanikanie laboratoriów doświadczalnych na rzecz wyłącznie komputerów przeznaczonych do symulacji stanowi zagrożenie dla postępu technologicznego. Takie niewłaściwe zastosowanie komputerów może skutecznie oddzielić nas od rzeczywistości, która dla rozwoju technologii i dla badań stanowi główne źródło poznania.

Andrzej Klimek

Jeśli nadal nie jesteś pewny czy Bóg istnieje to przeczytaj tą poniższą ciekawą anegdotę zabarwioną trochę religijnie ale znakomicie wykazującą fałszywe podejście ewolucjonistów do tematu istnienia Boga/Super Świadomości:


To jest rewelacyjny przykład unaoczniania sobie pewnych spraw. Nie wiem czy historia jest prawdziwa czy wymyślona, ale warto przeczytać zwłaszcza o tym przykładzie z ciepłem -zimnem, światłem i ciemnością:)
Poniższy tekst w niespotykany i zaskakujący sposób wyjaśnia definicję "Wiary"

Warto przeczytać do końca..........

Pozwólcie, że wyjaśnię wam problem jaki nauka ma z religią:

Niewierzący profesor filozofii stojąc w audytorium wypełnionym studentami zadaje pytanie jednemu z nich:

- Jesteś chrześcijaninem synu, prawda?

- Tak, panie profesorze.

- Czyli wierzysz w Boga.

- Oczywiście.

- Czy Bóg jest dobry?

- Naturalnie, że jest dobry.

- A czy Bóg jest wszechmogący? Czy Bóg może wszystko?

- Tak.

- A Ty - jesteś dobry czy zły?

- Według Biblii jestem zły.

Na twarzy profesora pojawił się uśmiech wyższości - Ach tak, Biblia!

- A po chwili zastanowienia dodaje:

- Mam dla Ciebie pewien przykład. Powiedzmy że znasz chorą i

cierpiącą osobę, którą możesz uzdrowić. Masz takie zdolności.

Pomógłbyś tej osobie? Albo czy spróbowałbyś przynajmniej?

- Oczywiście, panie profesorze.

- Więc jesteś dobry...!

- Myślę, że nie można tego tak ująć.

- Ale dlaczego nie? Przecież pomógłbyś chorej, będącej w potrzebie osobie, jeśli byś tylko miał taką możliwość. Większość z nas by tak zrobiła. Ale Bóg nie.

Wobec milczenia studenta profesor mówi dalej - Nie pomaga, prawda? Mój brat był chrześcijaninem i zmarł na raka, pomimo że modlił się do Jezusa o uzdrowienie. Zatem czy Jezus jest dobry? Czy możesz mi odpowiedzieć na to pytanie?

Student nadal milczy, więc profesor dodaje - Nie potrafisz udzielić odpowiedzi, prawda? - aby dać studentowi chwilę zastanowienia profesor sięga po szklankę ze swojego biurka i popija łyk wody.

- Zacznijmy od początku chłopcze. Czy Bóg jest dobry?

- No tak... jest dobry.

- A czy szatan jest dobry?

Bez chwili wahania student odpowiada - Nie.

- A od kogo pochodzi szatan?

Student aż drgnął:

- Od Boga.

- No właśnie. Zatem to Bóg stworzył szatana. A teraz powiedz mi

jeszcze synu - czy na świecie istnieje zło?

- Istnieje panie profesorze ...

- Czyli zło obecne jest we Wszechświecie. A to przecież Bóg stworzył Wszechświat, prawda?

- Prawda.

- Więc kto stworzył zło? Skoro Bóg stworzył wszystko, zatem Bóg

stworzył również i zło. A skoro zło istnieje, więc zgodnie z

regułami logiki także i Bóg jest zły.

Student ponownie nie potrafi znaleźć odpowiedzi..

- A czy istnieją choroby, niemoralność, nienawiść, ohyda? Te wszystkie okropieństwa, które pojawiają się w otaczającym nas świece?

Student drżącym głosem odpowiada - Występują.

- A kto je stworzył?

W sali zaległa cisza, więc profesor ponawia pytanie - Kto je stworzył? - wobec braku odpowiedzi profesor wstrzymuje krok i zaczyna się rozglądać po audytorium. Wszyscy studenci zamarli.

- Powiedz mi - wykładowca zwraca się do kolejnej osoby - Czy wierzysz w Jezusa Chrystusa synu?

Zdecydowany ton odpowiedzi przykuwa uwagę profesora:

- Tak panie profesorze, wierzę.

Starszy człowiek zwraca się do studenta:

- W świetle nauki posiadasz pięć zmysłów, które używasz do oceny otaczającego cię świata. Czy kiedykolwiek widziałeś Jezusa?

- Nie panie profesorze. Nigdy Go nie widziałem.

- Powiedz nam zatem, czy kiedykolwiek słyszałeś swojego Jezusa?

- Nie panie profesorze.

- A czy kiedykolwiek dotykałeś swojego Jezusa, smakowałeś Go, czy może wąchałeś? Czy kiedykolwiek miałeś jakiś fizyczny kontakt z Jezusem Chrystusem, czy też Bogiem w jakiejkolwiek postaci?

- Nie panie profesorze. Niestety nie miałem takiego kontaktu.

- I nadal w Niego wierzysz?

- Tak.

- Przecież zgodnie z wszelkimi zasadami przeprowadzania doświadczenia, nauka twierdzi że Twój Bóg nie istnieje... Co Ty na to synu?

- Nic - pada w odpowiedzi - mam tylko swoją wiarę.

- Tak, wiarę... - powtarza profesor - i właśnie w tym miejscu nauka napotyka problem z Bogiem. Nie ma dowodów, jest tylko wiara.

Student milczy przez chwilę, po czym sam zadaje pytanie:

- Panie profesorze - czy istnieje coś takiego jak ciepło?

- Tak.

- A czy istnieje takie zjawisko jak zimno?

- Tak, synu, zimno również istnieje.

- Nie, panie profesorze, zimno nie istnieje.

Wyraźnie zainteresowany profesor odwrócił się w kierunku studenta.

Wszyscy w sali zamarli. Student zaczyna wyjaśniać:

- Może pan mieć dużo ciepła, więcej ciepła, super-ciepło, mega ciepło, ciepło nieskończone, rozgrzanie do białości, mało ciepła lub też brak ciepła, ale nie mamy niczego takiego, co moglibyśmy nazwać zimnem. Może pan schłodzić substancje do temperatury minus 273,15 stopni Celsjusza (zera absolutnego), co właśnie oznacza brak ciepła - nie potrafimy osiągnąć niższej temperatury. Nie ma takiego zjawiska jak zimno, w przeciwnym razie potrafilibyśmy schładzać substancje do temperatur poniżej 273,15stC. Każda substancja lub rzecz poddają się badaniu, kiedy posiadają energię lub są jej źródłem. Zero absolutne jest całkowitym brakiem ciepła. Jak pan widzi profesorze, zimno jest jedynie słowem, które służy nam do opisu braku ciepła. Nie potrafimy mierzyć zimna. Ciepło mierzymy w jednostkach energii, ponieważ ciepło jest energią. Zimno nie jest przeciwieństwem ciepła, zimno jest jego brakiem.

W sali wykładowej zaległa głęboka cisza. W odległym kącie ktoś upuścił pióro, wydając tym odgłos przypominający uderzenie młota.

- A co z ciemnością panie profesorze? Czy istnieje takie zjawisko jak ciemność?

- Tak - profesor odpowiada bez wahania - czymże jest noc jeśli nie ciemnością?

- Jest pan znowu w błędzie. Ciemność nie jest czymś, ciemność jest brakiem czegoś. Może pan mieć niewiele światła, normalne światło, jasne światło, migające światło, ale jeśli tego światła brak, nie ma wtedy nic i właśnie to nazywamy ciemnością, czyż nie? Właśnie takie znaczenie ma słowo ciemność. W rzeczywistości ciemność nie istnieje. Jeśli istniałaby, potrafiłby pan uczynić ją jeszcze ciemniejszą, czyż nie?

Profesor uśmiecha się nieznacznie patrząc na studenta. Zapowiada się dobry semestr.

- Co mi chcesz przez to powiedzieć młody człowieku?

- Zmierzam do tego panie profesorze, że założenia pańskiego rozumowania są fałszywe już od samego początku, zatem wyciągnięty wniosek jest również fałszywy.

Tym razem na twarzy profesora pojawia się zdumienie:

- Fałszywe? W jaki sposób zamierzasz mi to wytłumaczyć?

- Założenia pańskich rozważań opierają się na dualizmie - wyjaśnia student - twierdzi pan, że jest życie i jest śmierć, że jest dobry Bóg i zły Bóg. Rozważa pan Boga jako kogoś skończonego, kogo możemy poddać pomiarom. Panie profesorze, nauka nie jest w stanie wyjaśnić nawet takiego zjawiska jak myśl. Używa pojęć z zakresu elektryczności i magnetyzmu, nie poznawszy przecież w pełni istoty żadnego z tych zjawisk. Twierdzenie, że śmierć jest przeciwieństwem życia świadczy o ignorowaniu faktu, że śmierć nie istnieje jako mierzalne zjawisko.

Śmierć nie jest przeciwieństwem życia, tylko jego brakiem. A teraz panie profesorze proszę mi odpowiedzieć - czy naucza pan studentów, którzy pochodzą od małp?

- Jeśli masz na myśli proces ewolucji, młody człowieku, to tak właśnie jest.

- A czy kiedykolwiek obserwował pan ten proces na własne oczy?

Profesor potrząsa głową wciąż się uśmiechając, zdawszy sobie sprawę w jakim kierunku zmierza argumentacja studenta. Bardzo dobry semestr, naprawdę.

- Skoro żaden z nas nigdy nie był świadkiem procesów ewolucyjnych i nie jest w stanie ich prześledzić wykonując jakiekolwiek doświadczenie, to przecież w tej sytuacji, zgodnie ze swoją poprzednią argumentacją, nie wykłada nam już pan naukowych opinii, prawda? Czy nie jest pan w takim razie bardziej kaznodzieją niż naukowcem?

W sali zaszemrało. Student czeka aż opadnie napięcie.

- Żeby panu uzmysłowić sposób, w jaki manipulował pan moim poprzednikiem, pozwolę sobie podać panu jeszcze jeden przykład - student rozgląda się po sali - Czy ktokolwiek z was widział kiedyś mózg pana profesora?

Audytorium wybucha śmiechem.

- Czy ktokolwiek z was kiedykolwiek słyszał, dotykał, smakował czy wąchał mózg pana profesora? Wygląda na to, że nikt. A zatem zgodnie z naukowa metodą badawczą, jaką przytoczył pan wcześniej, można powiedzieć, z całym szacunkiem dla pana, że pan nie ma mózgu, panie profesorze. Skoro nauka mówi, że pan nie ma mózgu, jak możemy ufać pańskim wykładom, profesorze?

W sali zapada martwa cisza. Profesor patrzy na studenta oczyma szerokimi z niedowierzania. Po chwili milczenia, która wszystkim zdaje się trwać wieczność profesor wydusza z siebie:

- Wygląda na to, że musicie je brać na wiarę.

- A zatem przyznaje pan, że wiara istnieje, a co więcej - stanowi niezbędny element naszej codzienności. A teraz panie profesorze, proszę mi powiedzieć, czy istnieje coś takiego jak zło?

Niezbyt pewny odpowiedzi profesor mówi - Oczywiście że istnieje. Dostrzegamy je przecież każdego dnia. Choćby w codziennym występowaniu człowieka przeciw człowiekowi. W całym ogromie przestępstw i przemocy obecnym na świecie. Przecież te zjawiska to nic innego jak właśnie zło.

Na to student odpowiada:

- Zło nie istnieje panie profesorze, albo też raczej nie występuje jako zjawisko samo w sobie. Zło jest po prostu brakiem Boga/Dobra/oświecenia. Jest jak ciemność i zimno, występuje jako słowo stworzone przez człowieka dla określenia braku Boga. Bóg nie stworzył zła. Zło pojawia się w momencie, kiedy człowiek nie ma Boga w sercu. Zło jest jak zimno, które jest skutkiem braku ciepła i jak ciemność, która jest wynikiem braku światła.

Profesor osunął się bezwładnie na krzesło.
PS.
Tym drugim studentem był Albert Einstein. Einstein napisał książkę zatytułowaną "Bóg a nauka" w roku 1921.

A jak ten nasz świat jest zbudowany?

Tutaj przedstawię wam dowody na to, że świat jest fraktalny.


Świat jako Fraktal

W wielkim skrócie jak już to wcześniej zaznaczyłem, można to ująć tak, że cały wszechświat jest zbudowany z fraktali czyli figur, które można dzielić w nieskończoność i które po jakimś tam zbliżeniu wyglądają tak jak poprzednio. To daje nam pogląd, że wszechświat nie ma/miał początku i nie ma też końca! Jest po prostu nieskończenie wielki!

Zarządzany jest przez INFORMACJĘ! Tu też wchodzi w grę potęga świadomości, naszych myśli pragnień i obaw!
Łapiecie o co chodzi? Jeśli nie to jeszcze raz przeczytać! aby to lepiej pojąć dobrze by było pooglądać WSZYSTKIE wykłady i filmiki dostępne poniżej na youtube: 

 

 


YouTube - Przekroczyć Horyzont Zdarzeń II 1/9 [PL]


YouTube - Fractal Zoom Mandelbrot Corner


YouTube - Fractal Zoom (HD) to 6.066 e228 (2^760) Mandelbrot - (Last Lights On)


YouTube - DNA, fraktale, złota proporcja i świadomość 1/7
oto wykład Dana Wintera na temat „Świętej Geometrii”

Dan Winter
– jest światowej sławy ekspertem od elektrycznej natury świadomości/życia, fizyki, medytacji i kundalini. Ma na swoim koncie wiele odkryć potwierdzonych naukowo.


zlotaproporcja
„Kielich w kielichu” - figura utworzona poprzez obracanie wokół własnej osi symetrii tzw. "spirali złotej proporcji”. Można ją nieskończenie wiele razy powiększać i wciąż widoczny będzie kielich w kielichu.


spirala „złotej proporcji”
Ciąg Fibonacciego
– ciąg liczb naturalnych określony rekurencyjnie w sposób następujący:
Pierwszy wyraz jest równy 0, drugi jest równy 1, każdy następny jest sumą dwóch poprzednich.

Formalnie:

    F_n :=   \begin{cases}     0             & \mbox{dla } n = 0; \\     1             & \mbox{dla } n = 1; \\     F_{n-1}+F_{n-2} & \mbox{dla } n > 1. \\    \end{cases}

Kolejne wyrazy tego ciągu nazywamy liczbami Fibonacciego. Kwestia, czy zaliczać zero do ciągu Fibonacciego jest dyskusyjna. Część autorów rozpoczyna ciąg od F1=1, F2=1

Wyrazy F0........F19 ciągu Fibonacciego to:
0, 1, 1, 2, 3, 5, 8, 13, 21, 34, 55, 89, 144, 233, 377, 610, 987, 1597, 2584, 4181.



"Złota Proporcja" - wynik dzielenia dwóch poprzednich liczb z nieskończonego ciągu Fibonacciego to liczba FI (Phi) 1,618033....

zlotypodzial




 
Nature by Numbers

Wg tej zasady zbudowany jest nasz cały świat. Złotą proporcję można odnaleźć niemalże wszędzie w przyrodzie od budowy naszego ciała przez cudowne kształty roślin i zwierząt po formowanie się huraganów a nawet galaktyk. Okazuje się też, że żyjemy w czarnej dziurze. Można to porównać do Matrixa, który nas otacza i jest wszędzie! Matrix = "Bóg"/Stwórcza Inteligencja. Poniżej bardzo ciekawy wykład o prawie skalowania:

 
Nassim Haramein o prawie skalowania i protonie jako czarnej dziurze 1/2

 
część druga

 

Skąd natura wie jak się rozwijać? Jest w przyrodzie taka roślina Dzielżan Jesienny, która znakomicie pokazuje ciąg Fibonacciego. Po wyrośnięciu z ziemi wypuszcza 1 liść, później jeszcze 1, następnie 2, 5, 8 i na końcu zaś rozwija 13 kwiatów. Pytanie brzmi skąd ta roślina wie, że na etapie 5 liści ma następnie wypuścić 8 a nie np.: 7 , 5 czy 9 liści? Sposób, dzięki któremu ona to wie polega na tym, że spogląda wstecz na swoją przeszłość czyli na „3 liście” i widząc, że sumując ją z teraźniejszością „5 liści” osiągnie wygląd w przyszłości „8 liści”.  Jest to niezwykłe, że natura potrafi liczyć i zna się na matematyce!
Można to porównać do naszego świata obecnie. My jako nowoczesna cywilizacja wiemy co było (lepiej lub gorzej) i wiemy co jest teraz dumnie patrząc w przyszłość bez „oglądania” się w przeszłość, ale nie wiemy co będzie dalej! I nie będziemy wiedzieć będąc kompletnie odcięci od swojej przeszłości, od natury, od starodawnej mądrości plemiennej np. Majów! Ci zdają się wiedzieć co będzie dalej tzn. jak będzie się rozwijała nasza świadomość. Wiele się słyszy o roku 2012, że będzie to koniec świata, czy jakaś globalna katastrofa, być może ale Majowie wiedzą co się wydarzy wtedy naprawdę! U wielu ludzi na ziemi zmieni się ich świadomość, będzie lepsze samopoznanie! Ale musimy tak jak ta roślinka spoglądać wstecz i łączyć to co „było” z tym co „jest” a wtedy będziemy „wiedzieć” dokąd mamy zmierzać.  Wg Majów cały ten dzisiejszy chaos był już przewidziany bardzo dawno temu, ponieważ zbliżamy się do końca bardzo długiego cyklu. A na końcu takiego cyklu taki chaos zawsze ma miejsce i jest on naturalną częścią większego cyklu życia. Ten nasz obecny chaos to zaledwie początek! Wg Majów coś znacznie większego niż cokolwiek do tej pory doświadczyliśmy, ma nastąpić na ziemi. To czy koniec tego cyklu będzie dla ludzkości katastrofą, czy błogosławieństwem zależeć będzie od nas wszystkich.


Chodzi o to w jaki sposób ludzkość zasymiluje wszystkie swoje doświadczenia, wiedzę oraz mądrość w zaprzęgu świadomości która pociągnie naszą rasę „wyżej”, dalej w przyszłość. Jeśli doświadczenie tej przyszłości będzie do udźwignięcia, przetrwamy. Jeśli takie nie będzie, wyginiemy jak dinozaury. I w rzeczy samej chwila teraźniejsza jest jedynym możliwym punktem w czasoprzestrzeni aby dokonać takich zmian. Ludzka świadomość ewoluuje i jest to już bez sporny fakt! Jesteśmy „mądrzejsi” niż ludzie kiedykolwiek w przeszłości!
Wg Encyklopedii Britanica jeśli zbierzesz całą wiedzę jakąkolwiek ludzkość posiadała od „początku” naszej cywilizacji (w tym wypadku od Sumerów) od ok. 6 tys. lat i prześledzisz to co od tamtych czasów nauczyliśmy się aż do 1900 roku, mówiąc językiem informatyki, okaże się, że posiadamy olbrzymią ilość bitów informacji „wiedzy” o świecie!  A jeśli spojrzymy na okres od 1900 do 1950 okaże się że zebraliśmy i przetworzyliśmy tyle samo informacji co przez te wcześniejsze 6000 lat! Mało tego jeśli weźmiemy okres od 1950 do 1970 znów okazuje się, że przyswoiliśmy tyle samo wiedzy co poprzednio! I tak dalej od 1970 do 1980 czyli w okresie 10 lat zaś przerobiliśmy informacje, które wcześniej aby przetworzyć potrzebowaliśmy aż 6000 lat. To wciąż przyśpiesza gdyż od 1980 do 1986 roku przyswoiliśmy jeszcze raz tyle samo wiedzy! Był nawet taki okres w historii, że ówczesne komputery nie mogły sobie poradzić z ilością informacji! Obecnie mijamy zakręt na „krzywej przyrostu przetwarzania danych” i kreska idzie niemalże w pionie do góry. Dziś przetwarzamy taką ilość wiedzy zaledwie w miesiąc! I to wciąż przyśpiesza! Widać to na poniższym wykresie:

wykres
opracowanie własne na podstawie wykładu Drunvalda Melchizedeka "The Maya Of Eternal Time"



Jak to się skończy? No właśnie i tu wchodzą Majowie ze swoją wiedzą i mówią wprost, że nieunikniona jest przemiana naszej świadomości! Mamy stać się jakby nowym gatunkiem, z nowymi możliwościami postrzegania rzeczywistości!
Czy tak się stanie? Poczekamy zobaczymy! Ale dobrze jest być bynajmniej tego świadomym.

Żyjemy we wszechświecie o strukturze tak skomplikowanej, że jedynie nieznaczny fragment tej struktury i rządzące w tym fragmencie prawidłowości dostępne są naszej percepcji. Poza tym niewielkim fragmentem istnieją także takie elementy wszechświata i takie zależności, których istnienie dociera do nas w postaci niejawnej, dostępnej jedynie nielicznym i nie w każdych okolicznościach.


Informacje o występowaniu zjawisk paranormalnych czy pozazmysłowych (takich jak kontakt z osobami zmarłymi,[np. jasnowidz Krzysztof Jackowski ma udokumentowanych ponad 700 przypadków odnalezienia zwłok] telepatia, retro- i prekognicja, telekineza, teleportacja itp.) docierały do nas od dawna. Były to i są nadal doniesienia wręcz sensacyjne. Oficjalna nauka długo ignorowała ich istnienie nie znajdując dla nich wytłumaczenia. Utworzona wreszcie nowa dyscyplina naukowa, psychotronika, mająca badać wzajemne oddziaływania organizmów żywych i szeroko pojmowanego środowiska, jak dotąd nie spełniła pokładanych w niej oczekiwań. Być może dlatego, że przez wielu luminarzy nauki uważana była za pseudonaukę. Stan ten powoli zaczyna ulegać odmianie. Coraz większa liczba przedstawicieli nauki odważnie podejmuje trud badania zjawisk uważanych dotąd za 'niewytłumaczalne'. Warto poznać choć w skrócie uzyskane już osiągnięcia.


W 1966 r. dokonane zostały przez amerykańskiego badacza Cleve Backstera eksperymenty udowadniające to, że rośliny reagują na nasze myśli i że wszystko co żyje komunikuje się między sobą. Backster był wówczas kierownikiem ośrodka szkoleniowego nowojorskiej policji, a zajmował się urządzeniami służącymi m.in. do oznaczania zmian elektrycznego oporu, jaki stawia skóra ludzka. Zmiany te bywają również następstwami stanów emocjonalnych (np. strachu) i wtedy zjawisko nosi nazwę odruchu psychogalwanicznego.

Backster, podlewając kiedyś roślinę stojącą w doniczce na parapecie, postawił sobie pytanie, czy można by zmierzyć szybkość podnoszenia się poziomu wody w roślinie od korzenia do liścia. Umieścił więc dwie elektrody po obu stronach listka dracaena massageana, zanim ponownie ją podlał.

Aparat nic jednak nie wykazał. Wtedy Backster wpadł na pomysł, aby wobec rośliny zastosować metodę, która u człowieka niezawodnie wywołuje silną reakcję emocjonalną: torturę. Zanurzył jeden z liści w filiżance gorącej kawy. Żadnej reakcji. Sięgnął po zapałkę z zamiarem spalenia innego liścia. W chwili podjęcia tej decyzji nastąpiła gwałtowna zmiana w zapisie krzywej reakcji psychogalwanicznej. Ponieważ nie dotknął rośliny, a zmiana zapisu nastąpiła w chwili, gdy podjął decyzję - istniała tylko jedna możliwość: reakcję wywołała jego myśl, zamiar uszkodzenia rośliny.

Backster postanowił kontynuować doświadczenia. Przyniósł żywe krewetki i jedną po drugiej wrzucał do wrzącej wody
(podaję tu opis tego doświadczenia tylko dlatego, że udowadnia on zachodzącą komunikację między organizmami żywymi - jestem przeciwnikiem wszelkiego rodzaju eksperymentów na zwierzętach niezależnie od celu jakiemu mają służyć badania). Za każdym razem, gdy uśmiercał krewetkę, zapis reakcji psychogalwanicznej rośliny wykazywał jak gdyby "wzburzenie". W późniejszych eksperymentach, aby wyeliminować własne emocje, Backster całkowicie zautomatyzował doświadczenie: specjalny aparat, zwany generatorem przypadku, sterował wrzucaniem krewetek do wrzącej wody, podczas gdy w pokoju nie było żadnego człowieka. Krzywa psychogalwaniczna rośliny reagowała na śmierć każdej krewetki, lecz nie zadrgała nawet, gdy aparat wrzucał do wody martwe zwierzątka.

Backster zgromadził w swoim laboratorium różne gatunki roślin i studiował zapisy ich reakcji psychogalwanicznych. Po jakimś czasie zauważył, że filodendron wydaje się szczególnie do niego "przywiązany". Dotykał więc rośliny tylko z największą ostrożnością, a za każdym razem, gdy trzeba ją było poddać jakiemuś eksperymentowi, używał do tego swego asystenta Hensona, który traktował roślinę bezwzględnie. Filodendron po jakimś czasie zaczął reagować gwałtownie zapisem krzywej psychogalwanicznej, gdy tylko Henson wchodził do pokoju; natomiast gdy w pokoju przebywał Backster lub nawet kiedy było słychać jego głos z przyległego pokoju - wydawał się "odprężony". Takie były początki odkrycia tego, co Backster nazwał później "percepcją pierwotną". W następnych latach Backster udoskonalił znacznie metody badań, wprowadzając np. aparaturę elektroencefalograficzną, jak również prowadząc wszystkie doświadczenia w komorze o kontrolowanej temperaturze i wilgotności. Rozszerzył też zakres badań: "pierwotną percepcję" udało mu się stwierdzić w odłączonych od organizmu macierzystego świeżych owocach, w koloniach pleśni i drożdży, a także bakterii.

To, jak istotne jest uniezależnienie wyników doświadczenia od ewentualnego wpływu osoby eksperymentatora, rozumiał Backster już w pierwszych latach badań. W celu dostarczenia niepodważalnych dowodów swej hipotezy zaczął automatyzować przebieg wszystkich doświadczeń. Odbywały się one więc bez udziału człowieka.

Jak tłumaczyć rolę "zjawiska Backstera" w przyrodzie - tę powszechną łączność ze sobą wszystkiego, co żyje? Czy istnieje jakiś jeden wielki system alarmowy, wspólny dla całej żywej przyrody?

Czy zjawisko Backstera występuje tylko w układach, gdzie człowiek może odgrywać jedynie rolę "nadawcy"? Czy pomiędzy człowiekiem a człowiekiem istnieje taka wzajemna łączność jak pomiędzy np. dwiema koloniami tej samej pleśni?

W Gefferson Medical College w Filadelfii badano elektroencefalograficznie jednocześnie dwóch bliźniaków jednojajowych, znajdujących się w różnych pomieszczeniach. Stwierdzono, że sprowokowane przez eksperymentatorów zmiany rytmów mózgowych u jednego z bliźniaków powodować mogą podobną zmianę u drugiego. Więź, która na odległość łączy rodzeństwo bliźniacze, istnieje też - jak wykazały liczne obserwacje i eksperymenty - pomiędzy matką a małym dzieckiem. Jak twierdzi amerykański psychiatra Jan Ehrenwald, tzw. symbiotyczna relacja między matką a dzieckiem zmniejsza się, w miarę jak dziecko dorasta, całkowicie nie znika jednak nigdy.

Gdy mówimy o przykładach łączności pomiędzy ludźmi, trudno czasem orzec, gdzie kończy się "efekt Backstera", a zaczyna "telepatia". Czy nie należałoby zacząć rozumieć telepatię jako szczególny przypadek zjawiska Backstera - przejaw łączności organizmów na najwyższych szczeblach rozwoju?


Teraz znając wyniki eksperymentu Backstera wyobraźmy sobie, co dzieje się, gdy ludzie zabijają zwierzęta (robią to dziś masowo w niewyobrażalnej ilości) lub gdy nawet ktoś okaleczy drzewo w lesie - już gdy człowiek tylko podjął tę decyzję, trawa, drzewa, cała przyroda wie z kim ma do czynienia. Przyroda wcale nie jest jednak bezbronna, doprowadzona do ostateczności może wystawić przeciwko człowiekowi żywioły ziemi, powietrza, wody i ognia, bakterie i mikroby, aby ludzi nie chcących żyć z nią w harmonii zwyciężyć.
Gdy teraz telewizja pokaże człowieka uprawiającego jakąś roślinę, która osiągnęła niezwykłe rozmiary i piękno, i gdy ten będzie tłumaczył to tym, że jedynie co robił to pielęgnował ją, mówił do niej i wysyłał jej pozytywne myśli, to może nie będzie dla wielu to takie dziwne. Może nie będzie już niedorzeczne dla niektórych, gdy ktoś mówi, że również rośliny to żywe istoty i należy odpowiednio się z nimi obchodzić.


Na podstawie książki "Od magii do psychotroniki" L. E. Stefańskiego i M. Komara

 

Człowiek zawsze dążył do wiedzy o sobie i środowisku, w którym egzystuje, dlatego nie powinien lękać się wiedzy. Wyniki prowadzonych badań mogą niekiedy okazać się trudne w odbiorze, dlatego być może każdy z nas przyjmie je indywidualnie i zinterpretuje po swojemu. Tym nie mniej prawda jest celem, do poznania którego wszyscy powinniśmy dążyć.

Człowiek jest istotą duchową żyjącą w ciele fizycznym otoczonym energetyczną otoczką, zwaną aurą lub ciałem astralnym. Nasz świat fizyczny rozpoczyna się w naszej świadomości, który doświadczamy w postaci myśli i uczuć. Ta energia tworzona jest w trójwymiarowym świecie. Nasze myśli tworzą naszą rzeczywistość i cokolwiek dzieje się w naszym polu energetycznym ostatecznie manifestuje się w ciele fizycznym. Jest to uniwersalne prawo. Jeśli nasze pole energetyczne jest uszkodzone, nasze ciało fizyczne będzie miało problemy

 

Obecnie naukowcy wydają miliardy dolarów na znalezienie bardzo małych cząstek, które wg nich "budują" materię. Fizyk Nassim Haramein w swoich wykładach stwierdził, że poszukiwanie tych bardzo małych lub tych bardzo dużych struktur nie ma sensu gdyż świat to jeden wielki fraktal i jest to stratą pieniędzy. Zawsze znajdą coś mniejszego lub coś większego i jest to tylko kwestią czasu i technicznych możliwości! Ostatnio naukowcom z CERNu pomimo licznych protestów i zwątpienia różnych środowisk w cel ich doświadczeń, udało się dokonać niemożliwego. Wytworzyli i utrzymali przez kilkanaście sekund cząstkę tak bardzo poszukiwanej antymaterii (cząsteczka anty-wodoru).

Jednak cząstki i anty-cząstki nie żyją ze sobą w przyjaźni. Gdy cząstka antymaterii zetknie się ze swoją bliźniaczą cząstką materii, to obie ulegają anihilacji, czyli znikają zamieniając się w fotony - czystą energię. Ta własność antymaterii została wykorzystana przez autora powieści "Anioły i demony", Dana Browna, który opisał ładunek wybuchowy, składający się z pojemnika z drobną antymaterią, której siła anihilacji mogła zniszczyć Watykan.

Właśnie z powodu wybuchowych konsekwencji zetknięcia materii z antymaterią nie jest możliwe zaobserwowanie antycząstek trwale istniejących w przyrodzie. Pojawiają się one np. w procesie rozpadu promieniotwórczego jąder atomów i można też wytwarzać je w laboratoriach. Ale niezależnie od tego, jak powstały, cząstki antymaterii nie żyją długo - anihilują natychmiast po zetknięciu ze zwykłą materią, a wraz z nimi w energię zamienia się taka sama liczba zwykłych cząstek.

Natomiast w procesie odwrotnym do anihilacji, nazywanym kreacją, czyli w trakcie zamiany energii w materię, regułą jest tworzenie się takiej samej liczby cząstek i antycząstek. Fizycy są więc zgodni, że w "Wielkim Wybuchu" musiało powstać tyle samo materii co antymaterii.
I tu pojawia się zagadka. Skoro antymaterii i materii było tyle samo, a po zetknięciu ze sobą te substancje anihilują, to nie powinien istnieć żaden Wszechświat, bo cała materia znikłaby, zamieniając się w światło. Stało się jednak inaczej.

źródło: http://odkrywcy.pl

Tak czy siak naukowcy "badają" nieogarniętą siłę nie wiedząc za bardzo co robią i jakie mogą być tego konsekwencje.

Powstaje również nowa teoria naukowców o elektrycznym wszechświecie i także jest warta rozważenia.

Fale elektromagnetyczne


Nie pomylę się też jak stwierdzę, że do tej pory gówno wiemy na temat otaczającego nas świata. To co jesteśmy w stanie wykryć za pomocą przyrządów i zobaczyć jest zaledwie 5% całości (oczywiście chodzi tu o domniemaną całość)! To tak jakby ślepcy zamknięci w pokoju dyskutowali o tym co jest za oknem! Nasza nauka polega na badaniu. "Badamy, czyli nie wiemy co robimy", jak się wyraził pewien uczony amerykański. Jak wiadomo z fizyki światło to inaczej mówiąc promieniowanie elektromagnetyczne (od 400 do 700 nm optyczne) o różnych długościach fal. Nasze ludzkie oko wychwytuje to promieniowanie w zakresie od 380 do 780 nm, a więc bardzo niewiekji wycinek, nie widzimy w zakresach podczerwieni i ultrafioletu. Nie widzimy też promieniowania X czy gamma bądź fal radiowych. Oto rysunek przedstawiający poszczególne długości promieniowania elektromagnetycznego:

spektrum
Czyli widzimy zaledwie mały wycinek otaczającej nas materii (energii)

 

Fale radiowe, a właściwie fale elektromagnetyczne, są wspólnym rozchodzeniem się od źródła oscylujących pól elektrycznego i magnetycznego. Wspólnym, ponieważ oscylacje obu pól są ze sobą ściśle związane; maksimum pola elektrycznego odpowiada minimum pola magnetycznego i vice versa. Fale elektromagnetyczne są nośnikiem energii elektrycznej.
Taki ruch, gdzie zjawisko okresowe, przemieszcza się w przestrzeni, nazywamy ruchem falowym. Tak jak fale na wodzie rozchodzą się wokół miejsca pobudzenia. Podobne też jest zachowanie fal elektromagnetycznych: rozchodzą się od źródła, odbijają się od przeszkód, a gdy fala odbita dokładnie pokryje się z bieżącą, tworzą falę stojącą.
Podstawowym parametrem zjawisk okresowych, a takim są przecież fale elektromagnetyczne, jest liczba pełnych cykli w jednostce czasu. Wartość tę nazywa się częstotliwością ( f ) i wyraża się w hercach (Hz) - 1 Hz oznacza jeden pełny okres na sekundę.
Czas w którym powtarza się sekwencja periodycznych zmian nazywa się okresem ( T ).
okres fali
W obrębie jednego okresu wyróżnia się fazy (tak jak fazy księżyca). Fazę określa czas od początku okresu.
Prędkość rozchodzenia się fali jest zależna od rodzaju zjawiska okresowego i środowiska. Przyjmuje się że fale elektromagnetyczne rozchodzą się z prędkością światła c=300 000 000 m/s (dokładnie 299792458 m/s). Mogą się rozchodzić w próżni, gazach, cieczach i ciałach stałych (z wyjątkiem metali). Ich częstotliwość jest narzucona przez żródło (generator) i w drodze nie ulega zmianie.
Parametrem równorzędnym częstotliwości jest długość fali. Jest to odległość jaką zjawisko (w tym przypadku fala elektromagnetyczna) pokonuje w czasie jednego okresu.
Długość fali - lambda
Długość fali oznacza sie grecką literą lambda.

Właśnie od długości fali pochodzą powszechnie znane określenia zakresów częstotliwości radiowych: fale długie, średnie i krótkie.

 Widmo fal elektromagnetycznych 

Także to co widzimy to jest odbicie od przedmiotów różnych długości fal elektromagnetycznych widma wychwytywanego przez nasze oczy! To co one wychwycą jest przekazywane za pomocą impulsów elektrycznych dalej do mózgu, gdzie jest analizowane i „tłumaczone/przetwarzane” na zrozumiały dla nas obraz. Każdy kolor ma inną długość fali więc nasz mózg nauczył się w pierwszych miesiącach życia interpretować te długości falowe na różne kolory! Czy zatem możemy być pewni tego co widzimy? Jest pewne, że więcej nie widzimy niż widzimy!
Niewidzialny Świat
Jeszcze kilka lat temu o niewidzialności można było przeczytać niemal wyłącznie w opowiadaniach science fiction. Dziś traktujemy ją jak realne zjawisko fizyczne, oferujące nam możliwości, o których jeszcze niedawno mogliśmy tylko pomarzyć.


Niewidzialność wydaje się egzotyczna i nienaturalna. Istnieje przecież tylko w świecie fantazji: w bajkach, komiksach, filmach takich jak "Predator", "Hollow Man" czy "Harry Potter". Nie warto jednak lekceważyć pomysłów tylko dlatego, że na pozór sprawiają infantylne wrażenie. W XX wieku fizycy nauczyli się, że ogromne postępy można poczynić, badając zjawiska niezwykle subtelne i często wymykające się zdrowemu rozsądkowi. Przyjrzyjmy się więc, co naprawdę kryje się za niewidzialnością i czy rzeczywiście jest ona zarezerwowana wyłącznie dla wytworów wybujałej wyobraźni fantastów.

Widzimy świat takim, jakim się nam wydaje, dzięki oddziaływaniu pola elektromagnetycznego, w którym jesteśmy zanurzeni, z materią, z której jesteśmy zbudowani my i nasze otoczenie. Kwanty promieniowania - fotony - są ustawicznie pochłaniane i emitowane przez atomy i cząsteczki zlepione w znane nam struktury: powietrze, przedmioty, rośliny, zwierzęta, ludzi.

Receptory wzrokowe w naszych oczach rejestrują część z tych fotonów (lub ich brak) i w odpowiedni sposób pobudzają ośrodki wzrokowe w mózgu, co ostatecznie prowadzi do wytworzenia wrażenia obrazu. To, co widzimy, nie jest więc wszystkim, co istnieje. Jest tylko tym, na co są wrażliwe nasze oczy.
Niewidzialność, czyli norma

Z tak rozumianą niewidzialnością stykamy się na co dzień. Doskonałym przykładem jest promieniowanie termiczne, które emitują wszystkie obiekty wokół nas. Odpowiadające mu fale elektromagnetyczne są dłuższe niż 700 nm, nie możemy więc ich zobaczyć. Jest ono dla nas niewidzialne, o czym boleśnie przekonał się każdy, kto dotknął gorącego czajnika, wyglądającego przecież tak samo, jak zimny. Nauczyliśmy się żyć z tą "cieplną niewidzialnością" i tak do niej przywykliśmy, że nawet nie traktujemy jej w kategoriach "niewidzialności".

W tym miejscu trudno jednak nie zadać pytania: jak wiele świata umyka naszemu wzrokowi? Wspomnieliśmy, że ludzkie receptory wzrokowe rejestrują fale świetlne z zakresu od 400 nm do 700 nm, co odpowiada fotonom o energiach - odpowiednio - od 3,1 eV do 1,8 eV (elektronowolta). Zatem cały rejestrowany przez nas przedział energetyczny promieniowania elektromagnetycznego to zaledwie 1,3 eV. Tymczasem 15 października 1991 roku, podczas eksperymentu Fly Eye przeprowadzanego w Utah w USA, zarejestrowano w atmosferze gigantyczną lawinę cząstek wtórnych. Jej sprawcą mógł być foton promieniowania kosmicznego o energii 3,2 · 1020 eV. To wartość gigantyczna - pojedynczy obiekt ze świata kwantów niósł energię odpowiadającą energii kinetycznej silnie uderzonej piłki tenisowej! Jeśli przyjąć, że naturalny zakres promieniowania elektromagnetycznego rozpoczyna się od energii odpowiadającej kosmicznemu mikrofalowemu promieniowaniu tła (około 8,62 · 10-5 eV), a kończy na energii zarejestrowanej przez Fly Eye, wówczas okaże się, że nasze oczy rejestrują zaledwie
1/10 000 000 000 000 000 000 000 000 zakresu energii promieniowania elektromagnetycznego występującego w przyrodzie! Na szczęście fotony o ekstremalnie wielkich energiach pojawiają się bardzo rzadko, nie są więc istotnym składnikiem naszej rzeczywistości. Dobra wiadomość jest więc taka, że z pewnością widzimy większy niż podany wyżej ułamek naszego świata. Zła - że dotychczas mówiliśmy tylko o tej jego części, która oddziałuje elektromagnetycznie.

Nie tylko elektromagnetyzm

Cząstkami, które nie oddziałują elektromagnetycznie, są na przykład neutrina. Poddają się one wyłącznie siłom grawitacyjnym oraz słabym jądrowym. Masa neutrin jest jednak niezwykle mała (masa najcięższego to nie więcej niż 5,3 · 10-37 kg, czyli mniej niż milionowa masy elektronu), a słabe oddziaływania jądrowe mają bardzo krótki zasięg (10-18 m, tysiąc razy mniejszy od rozmiarów protonu). Neutrino, aby wejść w oddziaływanie z detektorem zbudowanym ze zwykłej materii, musi więc znaleźć się naprawdę blisko tworzących go cząstek i atomów, a to nie zdarza się często. Dość powiedzieć, że w każdej sekundzie każdego człowieka przeszywa strumień 1016 neutrin. Mimo to prawdopodobieństwo, że którykolwiek z żyjących dziś ludzi w ciągu swego życia wejdzie w interakcję z choćby jednym neutrinem, wynosi zaledwie... 1%.

Specyficzne cechy świata neutrin powodują, że jest on dla nas całkowicie niewidzialny. Nie on jeden. Współczesne pomiary astrofizyczne sugerują, że znane nam z codziennego życia materia i energia wnoszą jedynie 4% do całkowitej energii-materii Wszechświata. Obserwacje ruchu galaktyk wskazują, że tworzą się one wokół skupisk niewidocznej materii, zwanej ciemną materią. Zgodnie z najnowszymi oszacowaniami i symulacjami, jej udział w energii-materii Wszechświata wynosi 22%. Pozostałe 74% to tzw. ciemna energia o nieznanej naturze, odpowiedzialna za przyspieszanie ekspansji Wszechświata. Wiemy o niej jedynie, że nie tworzy żadnych zagęszczeń.
Okazuje się zatem, że nasz codzienny świat to tylko drobny ułamek rzeczywistości, a ludzkie zdolności postrzegania wzrokowego są rozpaczliwie niedoskonałe. Jesteśmy w sytuacji nauczyciela, która wchodzi do klasy składającej się z 25 uczniów i widzi zaledwie jednego z nich. Na dodatek nie całego, lecz mniej niż jego... jedną komórkę. Na arenie Wszechświata nie niewidzialność, lecz widzialność jest zjawiskiem wyjątkowym. 


Zniknąć z oczu

Co zatem powoduje, że niewidzialność optyczna (w zakresie obejmującym promieniowanie elektromagnetyczne postrzegane przez człowieka) tak przyciąga uwagę i pobudza wyobraźnię? Na pewno fakt, że w naszym otoczeniu po prostu nie ma materiałów, które byłyby niewidzialne w paśmie optycznym. Pewne znaczenie mają prawdopodobnie także pobudki psychologiczne. Niewidzialność dawałaby człowiekowi poczucie swobody, możliwość wyrwania się nie tylko z pewnego zakresu fal elektromagnetycznych, lecz również z norm etycznych i zależności społecznych. Gwarantowałaby anonimowość, zatem i bezkarność, a także zapewniałaby istotną przewagę nad innymi.

Zostawmy jednak psychologię i zajmijmy się fizyczną stroną niewidzialności optycznej. Obiekty z otoczenia możemy dostrzec nie tylko dlatego, że emitują fotony, ale także dlatego, że ich nie emitują - na jasnym tle dają wtedy wyraźnie widoczny cień. Zatem aby obiekt stał się rzeczywiście niewidoczny, nie wystarczy, aby niczego nie emitował. Wysyłana w jego kierunku fala elektromagnetyczna powinna go łagodnie opłynąć, a po opłynięciu - powrócić do pierwotnego kształtu. Z punktu widzenia dostatecznie odległego obserwatora fale świetlne wyglądałyby wówczas tak, jakby biegły przez pustą przestrzeń. Obiekt zniknąłby z naszych oczu i widzielibyśmy wszystko, co wcześniej sobą przesłaniał. Jak zbudować osłonę, która działałaby w ten sposób? Czy jest to w ogóle możliwe?

Każdy z nas widział zdjęcia z kostką nadprzewodnika wysokotemperaturowego lewitującego nad magnesem. Ciekawą cechą nadprzewodników jest fakt, że gdy po schłodzeniu do odpowiednio niskiej temperatury zaczynają nadprzewodzić, pojawiają się w nich prądy powierzchniowe, uniemożliwiające polu magnetycznemu wnikanie do wnętrza nadprzewodnika. W rezultacie linie sił omywają nadprzewodzący przedmiot, który staje się "niewidzialny" dla pola magnetycznego. Tylko czy podobną sztuczkę da się wykonać z polem elektromagnetycznym?

Fizycy, Robert Foot i Saibal Mitra z Uniwersytetu w Melbourne twierdzą, iż odkryli istnienie otaczającego nas wszystkich niewidzialnego dla ludzkiego oka wszechświata. Znajdujące się w nim planety, gwiazdy i inne ciała niebieskie mają być zbudowane z nieznanej materii, która jest lustrzanym odbiciem naszych atomów. Jak już wspomniałem, naukowcy są przekonani, iż ta materia emituje światło, które nie jest dostrzegalne dla ludzkiego oka, natomiast, aby wejść z nią w jakąś styczność, niezbędna jest siła grawitacji.

Australijscy uczeni twierdzą, iż to może być właśnie ciemna materia wypełniająca wszechświat. Na zdjęciach planetoidy Eros, na której wylądowała sonda NEAR Shoemaker znajdują się ślady po uderzeniach meteorytów pochodzących z niewidzialnego wszechświata, tak przynajmniej utrzymują fizycy, Robert Foot oraz Saibal Mitra. Przyciąganie materii z niewidzialnego świata mogło również mieć wpływ na tajemnicze zakłócenia w locie sond Pioneer 10 i 11. Pojawiło się nawet przypuszczenie, iż za "katastrofę tunguską" z 1908 roku odpowiedzialne jest uderzenie przyciągniętego z "lustrzanego" kosmosu meteorytu. Być może podobna sytuacja przyczyniła się do zagłady dinozaurów.

 

Dzisiejsza fizyka mówi, że atom składa się z protonów, neutronów i elektronów, gdzie te ostatnie krążą bardo szybko wokół jądra (protonów i neutronów). Poprzez ten bardzo szybki ruch elektronów tworzy się tzw. chmura elektronowa, która drga z określoną częstotliwością. Wydaje się, że tam jest mało miejsca lecz w rzeczywistości masa atomu to ułamek procenta ogółu i w 99,99% jest on pusty w środku. Jakaś bardzo wielka siła wprawia w ruch elektrony i jeszcze większa je utrzymuje na miejscu. Zapewne jedna siła wynika z drugiej i dziś fizycy jądrowi zajmują się bardzo poważnie tym zagadnieniem a nawet już mają wiele odkryć w tej dziedzinie.



http://chemia_raczkowski.republika.pl/rys21.jpghttp://www.iwiedza.net/encyklo/images/a/atoma.jpg


Wszystko co zatem widzimy i z czego się składa nasze ciało to nic innego jak puste atomy wibrujące z dużą częstotliwością. Ciekawe jest to, że ludzie bardzo dawno temu zdawali się wiedzieć o tym! Np.: Grecy mawiali, że istnieją: atomy i próżnia. I tak właściwie jest, choć dzisiaj pewnie tę listę obiektów wzbogacilibyśmy jeszcze o pola sił i promieniowanie. Wydaje się także, że coś z tej starożytnej nauki przenikało przez wieki w dość ogólnikowej formie. Dwa i pół tysiąca lat temu Demokryt mówił: W rzeczywistości nie istnieje nic, tylko atomy i pusta przestrzeń. Grecy uważali, że atom jest najmniejszą i niepodzielną cząstką materii, podczas gdy Fenicjanin Moschus zapewniał, że atom można podzielić i zapewniał o tym Greków. Żyjący w I w. p.n.e. uczony rzymski Lukrecjusz  pisał, że atomy pędzą nieustannie w przestrzeni i podlegają niezliczonej liczbie zmian pod zakłócającym wpływem zderzeń. Są one zbyt małe, aby je widzieć. Dopiero w XIX i XX stuleciu podjęto poważne prace w zakresie fizyki jądrowej, więc uczeni starożytni, których fragmentaryczna wiedza pochodzić musiała z zamierzchłej epoki zapomnianej technologii, nie mogli potwierdzić swych wiadomości w praktyce, nie istniała bowiem technologia, która to by umożliwiała.

Jest też wiele wzmianek o użyciu potężnej broni o ogromnej mocy w wojnach bogów opisanych m.in. w starych przekazach hinduskich. Co ciekawe różni podróżnicy odwiedzający Azję twierdzą, że mnisi tybetańscy potrafią lewitować i przenosić różne przedmioty za pomocą różnych dźwięków lecz jest to od wieków bardzo dobrze skrywana tajemnica.  Zdaje się, że opanowali oni do perfekcji modelowanie fal dźwiękowych. Jak podają niektórzy "nawiedzeni" naukowcy-wynalazcy, jedną z form kreowania zjawiska antygrawitacji jest tzw. „Audiotywna Lewitacja” (z ang Auditive Levitation), która polega na dopasowaniu dźwięku (fale dźwiękowe to też energia/drgania) do energi/drgań różnych struktur aby je zakłócić za pomocą zjawiska „Destruktywnej Interferencji”, czyli nałożeniu się drgań dźwiękowych na drgania dowolnych struktur w taki sposób, że się równoważą a to z kolei powoduje utratę masy. Jak to działa? można zobaczyć np.: eksperymenty John'a Tindall'a i warto samenu przeanalizować ten temat.

helmholzchamber
Helmholz Resonance Chamber

 

Również praca jednego z amerykańskich uczonych może rzucić nieco światła na tą tajemniczą technikę. Dr Randall Pfingston, fizyk z Marquette University (stan Michigan), odkrył bardzo ciekawą zależność siły grawitacji od dźwięku pod koniec lat 80-tych XX wieku:

„Grawitacja jest w rzeczywistości pewną częstotliwością, częścią jednolitej teorii pola Einsteina. Wystarczy, że skrystalizowane bloki bazaltu będą rezonować z częstotliwością grawitacji, 1012 Hz, lub częstotliwością pomiędzy krótkimi falami radiowymi a promieniami podczerwonymi, wtedy stracą one swoją wagę. Kryształy, nawet bazaltu, idealnie nadają się do takiego rezonowania. Jeżeli dzięki zastosowaniu tej metody kamienie z Nan Madol „magicznie” latały w powietrzu, to w takim razie mogły unosić się i kierować na wschód, tak jak mówi legenda, z powodu obrotu Ziemi. Siła odśrodkowa obrotu Ziemi sprawiła, że bloki mogły się wznosić. Wtedy ludzie dosiadaliby bazaltowych kolumn, a następnie pomagali osadzić je na właściwym miejscu w Nan Madol, gdy częstotliwość osłabła i kamienie znów odzyskały ciężar.” http://www.ipi-x.eu/articles.php?article_id=20


lewitacja
Lewitujący jogin przed Białym Domem w Waszyngtonie - filmik


(pewnie jest to jakaś iluzja, ale za to bardzo udana i dająca do myślenia)

 
kwantowa lewitacja - potwierdzona na Uniwersytecie w Tel-Awiwie

 
Nauka lewitacji gdzieś w Rosji - sfilmowana przypadkowo podczas zabawy z psem.

Również znane jest ludzkości od wieków zastosowanie dźwięku w przywracaniu równowagi psychicznej i fizycznej. W ostatnich latach, wraz ze wzrostem ludzkiej świadomosci, obserwuje się szczególnie duże zainteresowanie rozszerzającą sie dziedziną dźwiękoterapii przy zastosowaniu coraz nowszych technik i technologii. Wiemy już, że cała materia wibruje na poziomie różnych, specyficznych dla siebie częstotliwości. Nauka udowodniła, że fala akustyczna ma silne oddziaływanie na każdą materię, niezależnie od jej stanu skupienia. Powstała nowa gałąź wiedzy, Cymatics, zajmująca się oddziaływaniem fali dźwięku na zachowanie się materii. Przeprowadzono szereg doświadczeń, które unaoczniły, jak pod wpływem wibracji fali dźwiękowej tworza się geometryczne figury w materii. Okazało się, że nie tylko gaz lub płyny ulegają transformacji, ale również róznego rodzaju ciała stałe. Niezwykle istotny jest również wpływ dźwięku na rozwój naszej świadomości. Okazuje sie bowiem, że jest to jedna z najdoskonalszych dróg wspomagających, a wręcz przyspieszających nasze wzrastanie w aspekcie duchowym.

Niektórzy badacze zjawiska lewitacji są przekonani, że jest to utracona umiejętność homo sapiens sapiens. Kiedyś, w zamierzchłych czasach, gdy ludzie bardziej byli skierowani "do wewnątrz", potrafili i latać, i odczytywać myśli innych, przesuwać przedmioty siłą woli, wędrować ciałem astralnym itp. - a więc posiadali te umiejętności, jakie teraz mają jedynie niektórzy ludzie, a i to zazwyczaj w ograniczonym zakresie. Jednak nadal mamy to coś, dzięki czemu te "cuda" były możliwe: mózg i duszę. Wystarczy pobudzić duszę, by ta zmusiła mózg do... no właśnie, do czego? Do wytworzenia np. fal antygrawitacyjnych, które unoszą ciało nad ziemię? Niestety, nie istnieją jeszcze przyrządy, które mogłyby wykryć pojawienie się tych fal. Możemy jedynie obserwować skutki. W średniowieczu, gdy wiara była dla ludzi równie realna jak rzeczywistość, częściej zdarzały się przypadki samoistnej lewitacji podczas ekstazy religijnej. W kronikach opisanych jest co najmniej 200 świętych chrześcijańskich, którym się to przydarzało - ze świętym Franciszkiem z Asyżu na czele. W XVII wieku unosił się włoski zakonnik, święty Józef z Copertino. Najwyraźniej głęboka modlitwa, będąca w gruncie rzeczy medytacją, potrafi pokonać siłę grawitacji. Na Wschodzie, tam, gdzie panuje hinduizm i buddyzm, lewitacja jest uznawana nie za cud, ale za umiejętność, którą można rozwinąć właśnie dzięki specjalnym ćwiczeniom umysłowym - wystarczy ponoć uzyskać jedność ducha i ciała, by móc unieść się w powietrze. Angielscy podróżnicy, którzy na początku XX wieku dotarli do odosobnionych klasztorów tybetańskich, opisują w swych relacjach nie tylko mnichów lewitujących, ale i przenikających przez ściany!

źródło: http://ciekawi.blox.pl/2005/09/Lewitacja.html

Inną taką formą kreowania antygrawitacji jest tzw. „Efekt Hutchinsona” oparty na badaniach Nikoli Tesli, lecz kanadyjski wynalazca John Hutchinson jest delikatnie mówiąc kontrowersyjny i niektóre z jego prezentacji były mocno podejrzane. Pod tym linkiem dostępne jest więcej informacji nt antygrawitacji niestety w języku angielskim link.

 

Nasuwa się tu pytanie czy rzeczywiście można sztucznie wytworzyć efekt antygrawitacji? Jako że obecnie prawa fizyki temu przeczą to jest prowadzonych wiele badań naukowych w tym zakresie na całym świecie i jak podają niektóre instytucje badawcze, że mają już pewne osiągnięcia w tej dziedzinie. Antygrawitacja jako taka nie istnieje, nie jest to siła sprzeczna z prawami fizyki, a raczej je wypełnia. Wszechświat, choć wydaje się obojętny elektrycznie w sensie ogólnym wcale taki nie jest. Podstawowy błąd nauki polega na tym że dopuszcza istnienie pól magnetycznych bez przepływu prądu elektrycznego. Magnesy są, jak się wydaje, dowodem na to ale to tylko pozór. Są szczególnym przypadkiem oddziaływania energii próżni na materiały zdolne do jej komasowania i uzewnętrzniania jako siły magnetycznej. Wiadomo już od dawna i tylko czekać jak zostanie to potwierdzone oficjalnie, że do wytworzenia siły przeciwstawnej grawitacji potrzebne jest urządzenie wirowo - elektryczne wytwarzające wirujące pole elektromagnetyczne. Czyżby niemieccy naukowcy pracujący nad tajnymi projektami III Rzeszy już wtedy o tym wiedzieli? i próbowali zbudować takie urządzenie, które Hitler nazywał "Wunder Wafe"? Jak twierdzą zwolennicy teorii elektrycznego wszechświata najważniejszą siłą w przyrodzie jest prąd elektryczny, który przybiera jakby różne formy skupienia i oddziaływania na otoczenie.

Co zatem z oficjalnymi badaniami nad efektem antygrawitacji? oto krótki artykuł na ten temat:

Chociaż eksperymenty antygrawitacyjne zostały wyśmiane przez autorytety naukowe, to wygląda jednak na to, że zjawisko okazało się interesujące - przynajmniej dla NASA i Boeinga. Jak twierdzi "New Scientist", zarówno amerykańska agencja kosmiczna, jak i jeden z największych na świecie producentów samolotów prowadzą badania właśnie nad antygrawitacją. Jak poinformował "New Scientist", Boeing rozważa możliwość zbudowania urządzenia redukującego wpływ grawitacji. Pierwszy raz wiadomości o zamierzeniach lotniczego giganta pojawiły się w styczniu 2002 r. Wysiłki amerykańskich inżynierów mają koncentrować się wokół powtórzenia eksperymentu Jewgienija Podkletnowa, który zaobserwował redukcję grawitacji nad wirującym dyskiem nadprzewodnikowym. Eksperyment został przeprowadzony na Politechnice Tampere w Finlandii w 1992 roku. Oto, jak wyglądał eksperyment dr Jewgienija Podkletnowa: Umieścił on 25-centymetrowy dysk z nadprzewodzącego w temperaturze ok. -195 stopni Celsjusza materiału ceramicznego w polu magnetycznym. Następnie schłodzono go do temperatury -233 st. Celsjusza w parach azotu. Gdy dysk zaczął obracać się z wielką prędkością - od ok. 3 do 5 tys. obrotów na minutę - zaobserwowano nad nim zmniejszenie się oddziaływania grawitacyjnego o ok. 1 - 2 proc. Zdaniem Podkletnowa umieszczenie w polu dwóch wirujących dysków może ten efekt podwoić do 4 proc. Krótko mówiąc, obiekty umieszczone nad dyskami byłyby lżejsze. Ze 100 gramów zrobiłoby się co najwyżej 98. Nie ma przy tym znaczenia, z jakiego materiału wykonane są obiekty nad dyskiem. Zarówno eksperyment, jak i zaobserwowane (przypadkowo zresztą) zjawisko zostało wyśmiane przez innych naukowców. Dotąd nikomu nie udało się go powtórzyć. Najbardziej uprzejme komentarze mówiły o zjawisku nieznacznie zwiększonej siły wyporu w azocie wykorzystywanym do chłodzenia nadprzewodnikowego dysku. Wydawałoby się, że sprawa antygrawitacyjnych eksperymentów jest zakończona. Tak się jednak nie stało. Oto badaniami nad eksperymentem Podkletnowa zajęła się amerykańska NASA, która rozpoczęła badanie "ekranowania grawitacyjnego" jeszcze w 1996 roku. "Naszą uwagę przykuło, że artykuł o tym pojawił się w uznanym naukowym periodyku" - powiedział Agencji Space.com Ron Koczor z Space Science Laboratory w NASA Marshall Space Flight Center w Huntsville, gdzie prowadzone są badania. Zebrał on zespół naukowców, w skład którego wchodzili również pracownicy Uniwersytetu Alabama w Huntsville, którego zadaniem było powtórzenie eksperymentów. Mimo wykorzystania najnowocześniejszych zdobyczy techniki i zwiększenia prędkości wirowania dysku do prawie 8 tys. obrotów na minutę, wysiłki naukowców nie powiodły się. NASA jednak nie zrezygnowała. Zleciła firmie Superconductive Components z Columbus w stanie Ohio powtórzenie eksperymentu antygrawitacyjnego. Na zbudowanie odpowiedniej maszyny amerykańska agencja przeznaczyła 600 tys. dolarów. Urządzenie miało być gotowe do testów we wrześniu 2002 roku. Czy zostało zbudowane - niestety nie wiemy. NASA i Boeing nie są jedynymi instytucjami zainteresowanymi antygrawitacją. Podobne eksperymenty prowadzi brytyjska BAe Systems pod nazwą Project Greenglow, oraz firmy w Japonii, Francji i Kanadzie - pisze "New Scientist". Co najciekawsze, są naukowcy, którzy z całą powagą rozważają istnienie efektu antygrawitacyjnego. Nie tak dawno fizyk z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley Raymond Chiao przedstawił teorię, według której podobne oddziaływania na obiekty zawieszone nad dyskiem powodowane są przez umieszczenie nadprzewodnika w silnym polu elektromagnetycznym. Jego pomysły muszą jednak zostać jeszcze dowiedzione eksperymentalnie. Jedna z uczestniczek programu NASA, Ning Li z Uniwersytetu Alabama w Huntsville, ma własne rozwiązanie. Jej zdaniem silne pole elektromagnetyczne powoduje "gromadzenie" energii w nadprzewodniku. To natomiast wprawia jony w niewielkie drgania, co prowadzi do występowania zjawiska zmniejszonej grawitacji. Ning Li była jednym z czołowych fizyków projektu NASA. Jest autorką prac o efektach zachodzących w nadprzewodnikach poddanych działaniu pola magnetycznego, publikowanych w 1989 roku - jeszcze przed wynikami badań dr. Podkletnowa.
źródło: http://www.nautilus.org.pl

Jedno zatem jest pewne! jeśli nawet naukowcom udało się opanować ten efekt antygrawitacyjny to z pewnością się o tym nie dowiemy z oficjalnych źródeł, gdyż będzie to utajnione.

Czym jest czas?


Wszystko wskazuje na to, że czas uzależniony jest od energetycznego stanu danego obszaru przestrzeni lub jednostki.

Wiadomo nam, że w trakcje zapadania w "sen" dochodzi do zwolnienia procesów metabolicznych organizmu oraz obniżenia częstotliwości fal pracy mózgu - temu towarzyszy obniżenie poziomu energetycznego, a to prowadzi do zwalniania czasu ( jednostka czasu wydłuża się). W wydłużonej jednostce czasu można zrobić dużo więcej niż normalnie, zawiera ona bowiem kilka lub kilkadziesiąt jednostek czasowych zwykłych, można powiedzieć ... minęło 10 godzin, a sen mógł trwać góra 30 min

Podczas snu trafiamy do odmiennej strefy czasowej, można ją rozumieć jako "przestrzeń" oderwaną od rzeczywistości zarówno pod względem czasu jak i miejsca występowania. Do takiego zjawiska dochodzi moim zdaniem podczas transformacji - przeniesienia bytu z "domu " materialnego do samodzielnej postaci energetycznej oraz skierowania jej w określony rejon.

Masa (materia) i jej kształt jest to geometryczna forma skoncentrowanej energii, ona przemieszcza się w przestrzeni podobnie jak to robi energia - poprzez indukcję, co oznacza że jest jeszcze tu a jednocześnie już tam i jeszcze dalej.

http://foorumfooto.republika.pl/grawitacja_pliki/o_indukcja.jpg- przemieszczanie się energii poprzez indukcję (foto: Dawid Gliński)
Materia jako postać energetyczna występuje równocześnie w różnych fazach i wielu miejscach w przestrzeni, na kierunku przemieszczania się. Wynika z tego, że byt naszej planety w formie energetycznej będzie wyglądał jak pasmo równolegle istniejących planet, każda w innej fazie indukcji. Zgodnie z tą koncepcją istnieje możliwość zajrzenia do przodu jak również cofnięcia się do tyłu w czasie.

Postacie energetyczne bytu naszego globu, znajdujące się na przedzie w kierunku przemieszczania się planety zawierają przyszłość, te które są z tyłu to historia.

Z tej koncepcji i naszej obserwacji przepowiedni wynika, że nasz świat nie znajduje się na samym początku realizowanych wcieleń planety, wynikających z jej indukowania się - widać z tego mamy pilotów prowadzących, które znajdują się we wcześniejszych fazach indukcji, tam "układa" się nasza przyszłość. Wspomniane pasmo ewolucji indukcyjnej jest postacią energetyczną, jego elementy znajdują się w różnych fazach (polaryzacji) indukcji - stąd też nie jest ono dla nas widzialne okiem, lecz o jego istnieniu dowiadujemy się podczas podróży w postaci astralnej.


cid:image149.png@01CCCDF8.E79ECFB0


Nasza przyszłość powstaje dzisiaj - teraz, powstaje ona na drodze wyboru najbardziej prawdopodobnego scenariusza rozwoju wydarzeń lecz do czasu zakończenia się jego realizacji - wszystko zależy od nas, stąd też słuszne jest przekonanie o potrzebie trwania przy dobrej wierze do samego końca.

Zastanówmy się dlaczego taki pogląd jest słuszny, jak to się dzieje że cuda są możliwe. Nasz sposób widzenia i rozumienia świata zmieni sie diametralnie, kiedy uzmysłowimy sobie że wszystko co trwa i ma się wydarzyć zależy od przekształceń energetycznych, a człowiek dysponuje naturalną możliwością oddziaływania energetycznego poprzez myśl zakotwiczoną w świadomości. Poprzez myśl jesteśmy w stanie sięgać do indukujących się wcieleń naszej przyszłości, jak również wpływając energetycznie na sytuację obecną - wymuszamy odmienną podstawę do indukcji sytuacji jaka ma zaistnieć w przyszłości.

http://foorumfooto.republika.pl/grawitacja_pliki/s_en_ma.jpg- zestawienie przemieszczającego się obiektu z obiektem w czasie postoju   (foto - http://extraordinary.biz.ly/day26_pl.htm)


Podobnie jak hitem naszych czasów stała się inżynieria genetyczna - podobnie w najbliższej przyszłości powstanie nowa gałąź wiedzy, która będzie zajmowała się inżynierią indukcji kolejnych wcieleń materii. Poznanie tajników indukcji i przemieszczania się tą drogą materii otworzy przed nami niesamowite możliwości zarówno pod względem tworzenia naszej przyszłości, jak również w zakresie nowej możliwości podróżowania we wszechświecie - jest to technologia wykorzystywana przez bardziej zaawansowane cywilizacje, nam znana z obserwacji ufo, jest to technologia na drodze naturalnej już od dawna wykorzystywana przez znachorów, którzy potrafią ręką (w sposób bezoperacyjny) wnikać do wnętrza organizmu pacjenta.

Koncepcja indukujących się równolegle, w tym samym czasie, kolejnych wcieleń materii wyjaśnia zarówno jasnowidzenie, możliwość odtwarzania wydarzeń z przeszłości, jak i proroctwa jako odczytywanie najbardziej prawdopodobnego scenariusza rozwoju wydarzeń indukującego się we wcieleniu naszej przyszłości, wyjaśnia również możliwość zaistnienia sytuacji zwanych przez nas cudami. Koncepcja ta potwierdza również poprawność filozofii wschodu, według której nie ma przyszłości, nie ma przeszłości - jedyne co jest to teraźniejszość, bowiem to wszystko co było i ma być ma miejsce w tym samym czasie, obecnie.

Zastanówmy sie w jaki sposób możliwe jest doprowadzenie do zaistnienia cudu, rozumianego jako cofnięcie niepożądanego rozwoju sytuacji, jak również spowodowanie w przyszłości sytuacji wydawałoby się niemożliwej. Okazuje się, że w tej koncepcji rozumienia świata jest to możliwe. Poprzez oddziaływanie energetyczne na zaistniałą we wcześniejszych wcieleniach podstawę do indukcji przyszłości można doprowadzić do zmiany energetycznej tej podstawy, a ona poprzez połączenie energetyczne z teraźniejszością i przyszłością, jako odmieniona powinna spowodować zmianę sytuacji niepożądanej, indukującej się we wcieleniach przyszłości.

Korzystnym dla możliwości występowania lub powodowania zaistnienia zjawisk zwanych cudami, jest fakt przemieszczania się naszej planety w przestrzeni, dzięki niemu indukujące się równocześnie wcielenia materii są słabo utrwalone poprzez występowanie obok siebie, są bardziej skore na odmianę. Przeszłość, teraźniejszość oraz przyszłość pomimo że występują równocześnie nie pokrywają się przestrzennie, występują obok siebie na kierunku przemieszczania się planety.

W tym momencie aż się prosi pytanie o czas, w jakim można spodziewać się zaistnienia cudu - w jakim okresie od zaistnienia negatywnego zdarzenia można spowodować przywrócenie pożądanej sytuacji ? Lekarze powiadają, że krytyczny okres dla pacjenta to 24-48 godz., religia chrześcijańska powiada, że zmartwychwstanie Jesusa nastąpiło dnia trzeciego. Kiedy ludzkość nauczy się kontrolować niepożądane procesy starzenia się poprzez regenerację materii indukującej się we wcieleniach przyszłości nie wiadomo.

Tymczasem chciałem zauważyć, że temat ten ma ścisły związek z omawianą w dziale "szklanej cywilizacji" zagadką naszej ufo-cywilizacji z poziomu szatana bowiem nie da się wykluczyć, że cywilizacja ta zajęła sąsiadujące z naszym wcielenie energetyczne planety, dlatego są dla nas niewidoczni, dlatego są w stanie oddziaływać energetycznie na nasz świat materialny poprzez piktogramy. Skoro ich cywilizacja jest bardziej zaawansowana od naszej - prawdopodobnie jest starsza, a poziom energetyczny indukującej się planety korzystniejszy od naszego.

Rozumując analogicznie w zakresie bardziej odległych wcieleń naszej planety, znalazłoby się wyjaśnienie dla pochodzenia pozostałych odwiedzających nas cywilizacji, znalazłaby też potwierdzenie teoria mówiąca o możliwości podróżowania w czasie.


Czym jest woda?

Należy tu również wspomnieć o japońskim naukowcu, Masaru Emoto i jego odkryciu dotyczącym dziwnych właściwości wody.

Masaru jako pierwszemu udało się doświadczalnie potwierdzić możliwość energetyzowania tzw. "materii nieożywionej" za pomocą naszych myśli. Wszystko jest wibracją, energia jest wibracją. Czym jest wibracja? Wibracja jest życiem. Tak twierdzi japoński badacz. To twierdzenie popiera powtarzalnymi doświadczeniami, związanymi ze sposobem krystalizacji próbek wody. Wykonał on szereg eksperymentów, które przeprowadzał wraz ze swoim zespołem badawczym. Rezultaty jego doświadczeń są zdumiewające, wręcz niewiarygodne. Próbki wody poddane wcześniej pozytywnym słowom czy myślą krystalizują zdecydowanie inaczej (wykazują niezwykłe piękno form) od tych, które poddane zostały myśleniu negatywnemu (są po prostu brzydkie). Wielkim osiągnięciem badacza jest to, że znalazł stosunkowo prosty sposób na wykazanie poprzez wizualizację, że woda magazynuje informacje. Wizualizację uzyskał poprzez zamrożenie próbki wody w temperaturze -5 stopni C. Tak skrystalizowaną wodę należy obejrzeć pod mikroskopem powiększającym co najmniej 400-krotnie. 
Wodę pochodzącą z tego samego źródła poddawano oddziaływaniu różnych czynników, różnych rodzajów muzyki, naklejano na pojemniki napisy o różnym zabarwieniu emocjonalnym, ustawiano naczynia na różnych fotografiach i po jej zamrożeniu okazywało się, że obraz krystaliczny jest w każdym przypadku inny, co potwierdziło, że woda ma właściwość zapisywania w swojej strukturze dźwięków, obrazów, myśli i emocji. Jego rewolucyjna metoda fotografowania zamrożonych cząsteczek wody przekonuje nawet wielu największych sceptyków. 
Masaru w swych publikacjach analizuje, jaki wpływ na nasze życie ma woda, z której korzystamy na co dzień ta w kranach i studniach i która nas otacza w rzekach, jeziorach, stawach; w jaki sposób woda odzwierciedla nasze działania, myśli, intencje; co zrobić, by woda była czysta i przyjazna ludziom. Dowodzi on, że energię naszego życia możemy świadomie kształtować, myśląc o wodzie, z której korzystamy, czyniąc przez to życie lepszym, a nasz świat bardziej przyjaznym.

Doniosłość odkryć Masaru Emoto staje się oczywista, jeśli uświadomić sobie, że woda stanowi około 70% składu organizmu dorosłego człowieka. Wnioski z nich płynące stały się przedmiotem badań w wielu już krajach. Teza, że woda może swoimi wibracjami wpływać na nasz organizm i my możemy wibracją myśli i słów wpływać na wodę, otwiera ogromny obszar możliwości. Pijąc wodę, możemy ją dobrą myślą nastrajać, by nam lepiej służyła. Możemy ją też naszą myślą i modlitwą oczyszczać w naturalnych zbiornikach wodnych. Tego rodzaju akcje mnożą się obecnie w wielu krajach. Coraz więcej osób podejmuje w skali globu działania mające na celu objęcie troską wody, tego podstawowego czynnika życia na naszej planecie (np. www.thank-water.net).

W świetle powyższego jasne staje się znaczenie np. modlitwy przed posiłkiem - oczywiście nie takiej klepanej byle jak z pamięci, ale takiej odmawianej własnymi słowami z sercem. Jedzenie przeszło przecież różne koleje losu, nim trafiło na nasz stół i jego pole może być zdezorganizowane, chaotyczne, a przynajmniej nie dostosowane wibracyjnie do naszego. Takie duchowe nastawienie, świadome jedzenie jak i przygotowywanie posiłków ma więc duże znaczenie, dostraja wibracje pokarmu do naszych własnych i powoduje, że wraz z jego odżywczymi składnikami wnikają w nas pozytywne wibracje. Natomiast wszelkiego rodzaju kłótnie, zawistne myśli, włączanie telewizora, z którego nadawane są negatywne obrazy podczas przygotowywania i jedzenia posiłków sprawia, że dosłownie zjadamy wibrującą w nich negatywną energię.
Możemy również wyobrazić sobie, jak wygląda woda w naszym organizmie (i w organizmach naszych dzieci) gdy pijemy wodę wodociągową, a do tego jesteśmy wściekli, zestresowani, lub gdy oglądamy brutalny film, słuchamy muzyki niosącej w słowach agresję, lub po prostu oglądamy dziennik telewizyjny w większości z negatywnymi wiadomościami.
Na jednym z wykładów Emoto ktoś z widowni podzielił się wynikami następującego doświadczenia. W eksperymencie tym gotowany ryż włożono do dwóch słoików. Następnie każdego dnia do jednej próbki mówiono "Dziękuję", a do drugiej "Ty głupku". Obserwacje prowadzono przez miesiąc. W wyniku eksperymentu ryż do którego mówiono "Dziękuję" częściowo sfermentował i zaczął wydzielać przyjemny aromat. Natomiast ten, do którego mówiono "Ty głupku" sczerniał, zgnił i wydzielał wręcz okropny odór. Później to samo doświadczenie wykonało więcej osób i uzyskały one identyczne rezultaty.
Przeprowadzono też eksperyment z przeniesieniem informacji zawartej w olejkach do aromaterapii - rumiankowego i koperkowego - na próbki wody. W wyniku tego kryształy wody przypominały swym kształtem kwiaty, z których wykonano olejki - można powiedzieć, że kryształy potrafią również odzwierciedlić kształt substancji.
17 stycznia 1995 r. w Hanshin-Awaji w Kobe wystąpiło silne trzęsienie ziemi. Trzy dni później z wody pobranej z wodociągów w Kobe wykonane zostały zdjęcia kryształów lodu. Wyglądało na to, jakby woda przejęła strach, panikę i wielkie cierpienie, które ludzie odczuwali bezpośrednio po trzęsieniu ziemi. Kryształy były całkowicie zniekształcone. Odzwierciedlały to, co przeżyli ludzie. Trzy miesiące później ponownie pobrano próbki z wodociągów. Stało się to w okresie, gdy do Kobe płynęła pomoc i sympatia z całego świata. Badania zdawały się wskazywać na to, że woda również wchłonęła te uczucia.
70% powierzchni naszej planety to powierzchnia oceanów, woda występuje w postaci chmur, mgieł, mamy wodę deszczową, głębinową, wodę z jezior i mokradeł, lodowce, wieczne śniegi w wysokich górach, pokrywy lodowcowe na biegunach.
Poniżej kilka przykładowych zdjęć:
Masaru Emoto bada jaki wpływ na nasze życie ma woda, z której korzystamy na co dzień - ta w kranach i studniach - i która nas otacza - w rzekach, jeziorach, stawach:


http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto/maseru2.jpg
Woda z jeziora Biwa, Japonia 
(silnie zanieczyszczone przez przemysł).

http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto/maseru19.jpg
Woda ze źródła Sanbuichi Yusui, Japonia

http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto/maseru3.jpg
Woda z rzeki Yodo zawierającej wiele zanieczyszczeń, Japonia

http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto/maseru20.jpg
Woda z lodu arktycznego

http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto/maseru18.jpg
Woda ze źródła Saijo Japonia

http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto/maseru21.jpg
Woda z Lourdes, Francja

Znając doskonałe efekty muzykoterpii, Emoto wykonał doświadczenie, pokazujące jaki wpływ ma muzyka na wodę. Umieścił wodę destylowaną pomiędzy dwoma głośnikami, na czas jednej godziny. Następnie wodę zamroził i sfotografował jej kryształy. Poniżej zdjęcia efektów doświadczenia.


http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto/maseru4.jpg
Symfonia "Pastoralna" Beethovena

http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto/maseru5.jpg
"Aria na strunie G " J. S. Bacha

http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto/maseru6.jpg
Sutra z Tybetu

http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto/maseru7.jpg
Piosenka ludowa Kawachi

http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto/maseru8.jpg
Muzyka Heavy Metal

Emoto z zespołem naukowym przeprowadził doświadczenie, jak myśli i słowa wpływają na kształt kryształów destylowanej wody. Okazało się, że istnieje duża różnica pomiędzy wykrzyczanym ze złością - "Ty głupku", a powiedzianym przyjaźnie - "Ty głuptasie". Zdecydowano się więc przeprowadzić badania wody poddanej działaniu słowa pisanego. Wodę rozlewano do dwóch takich samych szklanych buteleczek. Potem na jedną z nich naklejano kartkę z wydrukowanym słowem np. "dziękuję". Na drugą butelkę naklejano słowa np. "ty głupcze" i pozostawiano butelki na jedną noc. Następnego dnia wodę zamrażano i fotografowano uformowane kryształy. 
Kryształy powstałe z wody opisanej hasłem "Adolf Hitler" wyglądają podobnie, jak kryształy, które poddane zostały działaniu słów - "Czynisz mnie chorym" i "Zabiję cię". Za każdym razem rezultat badania był taki sam - miedzy dwiema butelkami wykryto zauważalne różnice. 


http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto/maseru9.jpg
Destylowana woda

http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto/maseru10.jpg
Miłość i Wdzięczność

http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto/maseru11.jpg
Przez Ciebie choruję. 
Ja Ciebie zabiję.

http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto/maseru12.jpg
Dziękuję

http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto/maseru13.jpg
Adolf Hitler

http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto/maseru14.jpg
Matka Teresa

http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto/maseru15.jpg
Woda przed modlitwą

http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto/maseru16.jpg
i po specyficznej modlitwie.

Japoński naukowiec Masuro Emoto jest więc autorem jednego z najbardziej sensacyjnych odkryć przełomu tysiącleci. Udowodnił naukowo, że materia to nie wszystko, gdyż najważniejszy jest przenikający ją duch, który - jak dalece wydawałoby się to nieprawdopodobne - w określonych sytuacjach w przejmujący i aż nadto wyrazisty sposób potrafi zamanifestować swoją obecność. Gdzie? W zwykłej, a może raczej należałoby powiedzieć: niezwykłej wodzie, którą na co dzień traktujemy bezrefleksyjnie, instrumentalnie, przedmiotowo.

źródło: http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto.html

Już setki lat temu zauważono, że woda ma szczególne właściwości fizyczne i chemiczne. Na przykład, że jako jedyna występuje we wszystkich trzech stanach skupienia - stałym, ciekłym i gazowym. Że w przeciwieństwie do wszystkich innych substancji zwiększa swoją objętość przy ochładzaniu. Że jest najsilniejszym istniejącym na Ziemi rozpuszczalnikiem. Ma również najwyższe napięcie powierzchniowe ze wszystkich cieczy, a w kapilarach wysokich drzew wspina się, potrafiąc zwiększyć ciśnienie do kilkudziesięciu atmosfer!


Woda występuje w 3 stanach skupienia


Ale to nic. Najnowsze badania wykazują fakt, którego znaczenia nie sposób przecenić. Właściwość wody, która dla nas wszystkich razem i każdego z osobna może spowodować niezwykłe zmiany. Od zastosowań w kuchni po niezwykle wyrafinowane technologie rodem ze świata fantastyki naukowej.
Albowiem woda ma pamięć.


Przyswaja i rejestruje każde oddziaływanie, zapamiętuje co dzieje się w otaczającej ją przestrzeni - tak, bez cudzysłowia w wyrazie zapamiętuje - wystarczy, że woda dotknie jakiejś substancji, a zapisuje jej właściwości w swojej pamięci. Na przykład tzw. srebrna woda - używana do odkażania ran przez armię amerykańską w Iranie i Afganistanie, zdobywa swoje nieprawdopodobne, aseptyczne właściwości przez przechowywanie w srebrnych naczyniach. Zresztą takie jej zastosowanie było intuicyjnie znane już od kilku wieków, wielu medyków w epoce Oświecenia i późniejszych wspominało w swoich zapiskach o tej właściwości wody. Inna sprawa, że nie wnikali dlaczego tak się dzieje. Wystarczył sam fakt zbawiennego działania wody ze srebrnego kubka czy dzbanuszka na rany chorego.


Dopiero kilka lat temu zaczęto dokładniej badać wodę pod tym kątem. I wtedy właśnie wyszło na jaw, że substancja ta może zapisywać w sobie informacje. A przecież jej skład chemiczny nie zmienia się w żaden sposób przy zapisywaniu tych nowych informacji. Woda pozostaje wodą. W procesie zapamiętywania ważna okazała się struktura wody czyli organizacja jej cząsteczek. A przede wszystkim łączenie się ich w grupy zwane klastrami. Są one pewnego rodzaju komórkami pamięci zapisującymi informacje z otoczenia. W każdej takiej komórce pamięci znajduje się 440 tys. pól informacyjnych, odpowiadających za własny, specyficzny rodzaj współdziałania z otaczającym środowiskiem. Klaster rozpatrywany w danym momencie jest stosunkowo nietrwały, natomiast cząsteczki wymieniające się w nim, mogą przechowywać informację przez bardzo długi czas. Można zatem mówić o trwałości struktury klastra.
Jak tę wiedzę można przełożyć na zastosowania praktyczne? I w ogóle, co to oznacza?


W 1881 roku kilkunastu rozbitków z amerykańskiego statku "Lara" zostało uratowanych po 3 tygodniach dryfowania po oceanie, bez kropli słodkiej wody. Okazało się, że ich zbiorowe, "udręczone" brakiem słodkiej wody myślenie i wyobrażanie sobie, że słona woda zza burty łodzi zmienia się w słodką, w istocie takąż zmianę, w najbliższej odległości od burt, wywołało. Jak wiadomo, bez słodkiej wody możliwe jest przeżycie kilku dni, w żadnym razie 3 tygodni.


Zarówno w laboratoriach w USA jak i Rosji sprawdzano oddziaływanie ludzkich emocji na wodę. Okazało się bardzo silne. Grupę uczestników eksperymentu poproszono najpierw o wzbudzenie w sobie pozytywnych uczuć w obecności ustawionej między nimi kolby wody. Ludzie ci myśleli o miłości czy czułości. Po pewnym czasie zmieniono próbkę wody i polecono im myślenie negatywne. Wzbudzali w sobie emocje takie jak strach, nienawiść i złość. Następnie zmierzono potencjał energetyczny obu próbek wody. Zmiany były wręcz uderzające. Okazało się, że pierwsza próbka ma znacznie wyższy potencjał energetyczny i jest znacznie lepiej ustabilizowana niż druga.


W licznych ośrodkach na całym świecie bada się, jak woda o zmienionej pozytywnie strukturze oddziaływuje na podlewane nią rośliny. I mamy od razu pierwsze zastosowanie - większość roślin rośnie znacznie szybciej, jest większa, ma kilkakrotnie więcej mikroelementów, a na dodatek takiej "uszlachetnionej" wody można użyć nawet o 20% mniej. Trudno przecenić jakie to miałoby znaczenie np. w krajach o klimacie pustynnym, a i w naszych przydomowych ogródkach także. Nota bene od dawna znane są eksperymenty z pozytywnymi emocjami kierowanymi do roślin i ich efektami w postaci lepszego wzrostu i wydajności uprawy. W tej chwili wygląda, że nie tyle rośliny, co zawarta w nich woda zmienia swą strukturę i nabywa nowych właściwości.


http://www.eioba.org/files/user16920/04_struktura_pr_bki_na_kt_r_oddzia_ywano_negatywnie_jeste_obrzydliwa.jpg
Struktura próbki wody, na którą oddziaływano negatywnie (jesteś obrzydliwa)


Rezultaty efektu pamięci wody.
Naukowcy wiedzą już jak to się dzieje. Ale ciągle nie wiadomo dlaczego. A to wręcz podstawowe pytanie. Tym bardziej, że trudno przecenić wpływ wody na nas. Na ludzi. I to - niestety - bardzo zmienionej wody.
Każdy z nas składa się w 70 do 90% z wody. Do prawidłowego funkcjonowania dorosły człowiek wypija, badź wchłania przez skórę ok. 3 litrów wody dziennie. Ale czy ta woda jest dla nas dobra? Czy jej wcześniejsze "doświadczenia" zapisane w strukturach zmienią właściwości na szkodliwe, czy dobroczynne dla naszego zdrowia?


Dawniej ludzie osiedlali się w pobliżu naturalnych źródeł wody. Rzek, jezior czy strumieni. Czerpana z nich woda miała zachowane w sobie prawidłowe struktury pamięci. Wszystko przebiegało według sprawdzonego przez tysiąclecia schematu. Dziś woda dostarczana jest odbiorcy po przebyciu pod bardzo wysokim ciśnieniem dziesiątków czy setek kilometrów rur. Bardzo często pozaginanych pod kątami prostymi. I w tych rurach następuje katastrofalne niszczenie struktur wody. Kryształy wody zostają zniekształcone. Ich naturalna symetria coraz bardziej się rozpada. Woda przepływająca - na przykład w systemach ogrzewania - usiłuje odzyskać swą pierwotną energię. Niestety kosztem przebywających w domu ludzi, zwierząt czy roślin. Co gorsza, woda oddawana przez nas do środowiska zachowuje pamięć o wszystkim przez co przeszła. O rozpuszczanych w niej związkach chemicznych, szlamie, brudzie i odpadach, o agresywnym oczyszczaniu i uzdatnianiu w oczyszczalniach ścieków. I w takiej postaci trafia do kolejnych ludzi, którzy mają nieszczęście mieszkać w dolnych partiach rzeki.


Uszkodzona struktura wody w naszych kranach
Jeszcze silniejsze jest zanieczyszczenie informacyjne, którego nabywa woda przebiegając przez kilometry rur i setki mieszkań. Austriacki badacz Alojzy Gruber mówi: - "Zanieczyszczamy wodę emocjonalnie. Ten proces przyjął ogromne rozmiary. Dlaczego? Woda przyjmuje całą naszą zawiść, frustracje, nienawiść i stres. Zapamiętuje je. Kiedy trafia do naszego organizmu jest praktycznie martwa."


Szwajcarski biofizyk, laureat Nagrody Nobla z chemii podkreśla, że w kontekście odkryć w dziedzinie pamięci wody, z wszelką pewnością nie jest przypadkiem, że całe życie na Ziemi powstało właśnie w środowisku wodnym. Zresztą pierwotną i podstawową rolę wody w akcie kreacji życia głoszą praktycznie wszystkie religie i szkoły filozoficzne istniejące od zarania historii po dziś dzień. Struktura białka nie istniałaby, gdyby nie woda - na poziomie cząstek tworzy ona helisę DNA - podstawowy zapis każdego organizmu.


Głęboko w lasach Wenezueli istnieje sieć rzek, w których krążąca woda nigdy nie styka się z ludźmi, ani z wytworami naszej cywilizacji. Specjalna ekspedycja pobrała próbki tej wody - starając się samemu nie przekształcić jej struktur. Po zbadaniu i porównaniu z "normalną" używaną przez nas pitną wodą, okazało się, że ta z pierwotnych źródeł jest aż do 40.000 razy bardziej aktywna. Taka woda wypita przez człowieka, niemal natychmiast (w ciągu zaledwie 12 minut, co zostało dokładnie zbadane przez lekarzy) aktywizuje jego organizm. Ma, z całą pewnością, wielki wpływ na długość i jakość życia ludzkiego. Może właśnie dlatego w każdej kulturze mieszkańcy wyżyn i gór, skąd biorą swój początek potoki i rzeki, żyją na ogół dłużej i w lepszym zdrowiu niż ludzie z nizin?


Współczesna nauka twierdzi, że wodna struktura każdego człowieka jest identyczna ze strukturą wody z miejsca, w którym się urodził i żyje. Zmiana miejsca zamieszkania jest dla organizmu pewnego rodzaju szokiem również dlatego, że organizm musi dostosować się do zupełnie nowych struktur wody. Często okazuje się to zbawienne - np. dla ludzi, którzy żyli w miejscach o zaburzonej budowie wody.


http://www.eioba.org/files/user16920/06_czy_pies_wybierze_butelkowan_wod.jpg
Czy pies wybierze butelkowaną wodę?


Producenci butelkowanej wody - choć jest ona niewątpliwie kryształowo czysta, chemicznie idealna i nasycona różnymi minerałami - starają się głęboko ukryć przed konsumentami fakt, że jest również martwa. Jej struktury uległy głębokiej dezorganizacji, choćby w toku produkcji, transportu i handlu. I nie ma już w niej ani śladu energii. Wprawdzie człowiek raczej nie odczuwa różnicy między czystą i naturalną, a sztucznie oczyszczoną wodą, ale każde zwierzę zawsze wybiera wodę źródlaną, ponieważ ta woda nasycona jest naturalną energią.


http://www.eioba.org/files/user16920/07_oczywi_cie_nie_wybierze_r_dlan.jpg
Oczywiście nie - wybierze źródlaną


Czy wodę można zenergetyzować, ożywić?
Oczywiście, tak. Po pierwsze przez oddziaływanie na nią pozytywnymi emocjami, a czynione są również badania nad ożywianiem wody za pomocą bardzo słabych pól elektromagnetycznych. Niestety, jest to proces dosyć długotrwały i trudny do zastosowania na większą skalę. Natomiast pocieszające jest, że już stosunkowo niewielka dawka takiej zenergetyzowanej wody zmieszana z dużą ilością martwej, powoduje znaczne ożywienie tej ostatniej. Wygląda to tak, jakby woda przekazywała swoje struktury, "uczyła" tę uszkodzoną.


I wreszcie niesłychanie ważna właściwość, która - biorąc pod uwagę wszechobecność cywilizacji i jej odpadów - ratuje wodę przed totalnym zniszczeniem i martwotą. Jak samouczący się komputer potrafi się ona "zresetować" - oczyścić swoją pamięć. Inaczej informatyczny śmietnik, w który z upływem czasu zamieniają się jej klastry, wchłaniając wszelkie oddziaływania środowiska, stałby się w żaden sposób nieusuwalny. Ten proces samooczyszczenia się wody następuje w chwili, gdy zmienia ona swój stan skupienia - z cieczy w parę, która ponownie się skropli ale już z "czystą" pamięcią - gotową do nowego zapisu otaczającego ją świata. W ten sam sposób działa proces zamarzania i topnienia wody - oczyszcza struktury pamięci.


I znów woda może podtrzymywać i chronić życie. Tak, jak to czyni od milionów lat.


Na podstawie filmu dok. "Woda" wytwórni GTK (2006) - Dalbert

Polecam także obejrzeć ciekawy film dokumentalny na temat "wody": "Wielka Tajemnica Wody" (naukowcy dokonali zdumiewającego odkrycia! odkryli, że nic nie wiedzą na temat wody!).

 


oraz

wykład Janusza Dąbrowskiego o wodzie

i

Kwantowa komunikacja

 
Fragment wykładu Gregg'a Braden'a

Dzięki ostatnim postępom Bruce'a Liptona w biologii komórkowej nauka obwieszcza ważny ewolucyjny punkt zwrotny. Przez prawie pięćdziesiąt lat utrzymywaliśmy się w iluzji, że nasze zdrowie i przeznaczenie były zaprogramowane w naszych genach - koncepcja ta odnosi się do determinizmu genetycznego. Podczas gdy masowej świadomości obecnie wpajany jest pogląd, że charakter czyjegoś życia jest ustalany genetycznie, radykalnie nowe rozumowanie rozwija się na wiodącej krawędzi nauki. Biolodzy komórkowi rozpoznają teraz, że otoczenie, zewnętrzny wszechświat i nasza wewnętrzna fizjologia i co najważniejsze, nasza percepcja otoczenia, bezpośrednio kontroluje aktywność naszych genów. Ten film dokonuje szerokiego przeglądu mechanizmów cząsteczkowych, którymi świadomość otoczenia wpływa na genetyczny przepis i prowadzi ewolucję organizmu.



Bruce Lipton - The New Biology - Nowa Biologia, część 1

Bruce Lipton - The New Biology - Nowa Biologia, część 2

Pięć Praw Natury - Trzecia rewolucja w medycynie [PL] [FULL]  

 

A teraz coś o moralności! Wydaje się że ludzki organizm nie jest tylko zlepkiem urządzeń ustawionych na przeżycie,
fragmenty z książki Nadieżdy Siemionowej "Szkoła zdrowia":

JAK DEGENERUJĄ SIĘ NARODY I ZNIKAJĄ PAŃSTWA

W ciągu tysiącleci swojej historii człowiek nie wymyślił niczego lepszego, niż rodzina.

Być może, drogi Czytelniku, takie postawienie kwestii wyda Ci się nieco dziwne, chcę jednak przytoczyć jeszcze jeden przykład zadziwiających właściwości organizmu ludzkiego jako radioukładu. Pragnę opowiedzieć o żeńskich genitaliach jako o urządzeniu zapamiętującym. Zaprogramować genitalia kobiety może zawsze tylko pierwszy mężczyzna. Wszyscy pozostali - nawet jeśli postrzegają dzieci urodzone przez kobietę jako swoje powinni w końcu poznać prawdę. Są to dzieci pierwszego mężczyzny ich matki. Kim on był? Wesołym kolegą z klasy, podpitym gawędziarzem, który uwiódł już niejedną dziewczynę nie chcąc brać na siebie odpowiedzialności? Lekkoduchem lub po prostu pasożytem? Dlatego dziewczyna, wykorzystana przez to zwierzę dla zaspokojenia i naturalnego instynktu i porzucona uważana była za zepsutą. Pierwszy mężczyzna zaszczepił jej dzieciom swój genotyp. Dlatego nasi przodkowie gardzili tymi, które nie zachowywały dziewictwa i nie pozwalali swym synom żenić się z nimi.

Zjawisko utrwalania pamięci o genotypie pierwszego mężczyzny w żeńskich genitaliach nazywa się telegonią. Pierwszy zaś mężczyzna, który nie zostaje jednak ojcem dziecka, umieszcza biologiczną podstawę potomstwa kobiety niezależnie od tego, kiedy i z kogo je urodzi. Mężczyzna, który pozbawia kobietę dziewictwa, zostaje genetycznym ojcem jej przyszłych dzieci.

Odkrycie telegonii było ukrywane. W celu oszukania ludzi nawet w encyklopediach pisano, że telegonia nie jest potwierdzona przez naukę. Ale tylko w stosunku do ludzi. Nie zrezygnowali jednak naukowcy z wykorzystywania telegonii w hodowli zwierząt. W przeciwnym razie Rosja nie dysponowałaby najlepszymi rumakami, krowami mlecznymi ani wspaniałymi, dającymi najlepsze futro sobolami.

A teraz zwróćmy uwagę na dzisiejsze czasy. Minęło 150 lat od odkrycia telegonii. W czasach, gdy zachowujemy dziewictwo klaczy i samic sobola, by po raz pierwszy inseminować je najlepszymi przedstawicielami gatunku, pozwalamy swym dzieciom brać udział w bachanaliach rewolucji seksualnej. Uwielbiamy porównywać się z USA. Tam już dawno słowa „miłość i rodzina" znaczą coś innego. Tak! Zbyt dramatyczne okazały się dla USA następstwa niemoralności. W kraju mają 55 milionów narkomanów. Obraz upadku dopełniają inne liczby. Z różnych powodów nie pracuje tam około połowy ludzi w wieku produkcyjnym. Połowa dorosłej ludności USA nie jest w stanie napisać listu. „Czterdzieści cztery miliony dorosłych Amerykanów nie są w stanie obliczyć, ile pieniędzy wydają na zakupy w hipermarkecie, porównać cen produktów, uzyskać informację z tekstu umieszczonego na najprostszych drukach" (Godzina szczytu, nr 44, 1993 rok).

Globalny upadek narodu wywołał w USA popyt na dziewice. To naturalna reakcja obronna społeczeństwa na degenerację, kiedy oczywistą normą jest fakt, że dziewczyny, które hulały przed zamążpójściem, rodzą zboczeńców, narkomanów, inwalidów i chorych psychicznie. Dzisiaj w Stanach Zjednoczonych, według danych bardzo znanego na świecie doktora Kinsi, 37 milionów ludzi wymaga pomocy psychiatry. (R. Klimów, Książę tego świata).

Nowoczesny świat, zlekceważywszy normy moralne i telegonię, w zamian otrzymuje zwyrodnienie narodu na straszną skalę. Te jasno wyrażone formy zwyrodnień już dają o sobie znać w wielu upadłych moralnie państwach, nie wyłączając Rosji. Jeszcze trzy lata temu było u nas 30 tys. narkomanów. Teraz jest ich już 5 mln. Szybko i jawnie rośnie grono złodziei, zboczeńców i gwałcicieli. Ich negatywny wpływ wzmacnia tylko efekt wywołany przez kryzys gospodarczy. Jedna z głównych przyczyn obecnego światowego kryzysu to ignorancja ludzi, wyrażająca się w niemoralności społeczeństwa, które pozwoliło kobiecie ignorować prawa dziedziczenia.

Na eksponowane stanowiska pretendują, a nawet już je zajęli, błędnie zaprogramowani przez przyrodę ludzie. Zaczęli oni w negatywny sposób przeobrażać społeczeństwo. Dzisiaj w Rosji jest bardzo wysoki procent alkoholików. Dziewczęta godzące się na stosunek z mężczyzną, który wypił, powinny wiedzieć, że ich dzieci mogą być pijakami. Może to ominąć jej dzieci, ale odbije się na wnukach, czyniąc je niepełnosprawnymi. Zepsucie, jakim jest niemoralność, przekazywane jest dziedzicznie z tendencją wzrostową z pokolenia na pokolenie i wcześniej lub później przerywa istnienie rodu.

Przykładów potwierdzających związek różnych form niemoralności z urodzeniem upośledzonego potomstwa istnieje więcej niż wystarczająco. Droga do przywrócenia zdrowia każdego narodu, niezależnie od tego czy to Amerykanie, Francuzi czy Rosjanie, biegnie wyłącznie przez przywrócenie przestrzegania norm moralnych. Bez rozwiązania tego problemu ani jedno państwo
nie zgromadzi wystarczającej ilości odpowiednich kadr, które mogłyby wyprowadzić ludzkość z globalnego kryzysu.

A teraz przejrzyjcie programy telewizyjne, które kształtują nasze dzieci: opery mydlane, w których wszystkie pary splotły się w seksualnym kłębku, filmy akcji z gwałcicielami, talk-show z udziałem prostytutek i propaganda upadku norm.
Kiedy rozpadł się Związek Radziecki, kraj ten stał się dostawcą prostytutek do różnych państw świata. A przecież było inaczej...

„W szczytowym okresie II wojny światowej niemiecki lekarz, badający porwane z ZSRR do Niemiec dziewczyny, w wieku od 18 i do 20 lat, postanowił zwrócić się do Hitlera z apelem, by natychmiast rozpoczął rokowania z naszym krajem. Zadziwiło go, że 90% dziewcząt było dziewicami. Pisał, że niemożliwym jest zwyciężyć naród z tak wysokim poziomem moralności" (Słupów, Petersburskie nowostki, nr 31, 1995 rok). W ten sposób niespodzianie jeszcze raz przekonujemy się o negatywnym wpływie ignorowania znaczenia nieodzowności krzemu jako pierwiastka życia. I jeśli za pomoc,| układów opartych na krzemie można zapisać na taśmie magnetofonowej pieśń, to na żeńskich genitaliach raz i na zawsze zapisuje się pieśń życia. I bardzo ważne jest to, kto dokonuje tego zapisu.

Zrobiono w XIX wieku w Anglii doświadczenie ( Lord Marton ) . Do klaczy pełnej krwi arabskiej dopuszczono samca zebry. Wiadomo ze potomstwa z takiego układu nie było, ale stało sie coś innego.
Po jakimś czasie urodził się źrebak tej klaczy spłodzony przez innego ogiera rasy arabskiej, źrebię miało maść po ojcu lecz w delikatne paski jak zebra.


 Energetyka istot żywych podczas kontaktu seksualnego "przechodzi" z samca na samicę." Wygląda na to że ktoś o tym wiedział i dlatego ustanowił prawa moralne. Nie chodzi tu tylko o wierzenia religijne ale także o to że takie prawa są jakby uniwersalne (naturalne) i były ustanowione przez innych bogów wcześniej niż dekalog dany Izraelitom przez Boga Jahwe. Np. kodeks Hammurabiego mówi nam że jeśli kogoś zabijesz to zabiją i ciebie, itp. Być może dlatego obecnie w mediach tak bardzo promowana jest przemoc i "wolność seksualna". Pamiętajcie też o tym co mówi Dr. Bruce Lipton w swoim wykładzie o nowej biologii, o ile telegonia może mieć duży wplyw na gatunki nieświadome o tyle z ludźmi sprawa wyglada zupełnie inaczej ponieważ w przypadku ludzi to świadomość ma największy wpływ na naszą genetykę. To warunki jakie tworzymy wplywają na jakość naszego potomstwa.

http://davidicke.pl/index.php/filmy/68-bruce-lipton.html


Jeśli tworzymy niesprzyjające warunki to i potomstwo będzie takie sobie ponieważ urodzi się przystosowane do znoszenia tych warunków.


Kodeks Hammurabiego − zredagowany w XVIII w. p.n.e, to czwarty[1] z najstarszych kodeksów świata a zarazem najstarszy ze znanych prawie w całości. (Przyjęto, że Stary Testament powstawał w XII-I r.p.n.e)  Został spisany za panowania króla Hammurabiego, szóstego przedstawiciela I dynastii z Babilonu.

Intencją Hammurabiego jako prawodawcy, było spisanie wszystkich panujących zwyczajów i praw oraz ustanowienie jednolitych norm ułatwiających rozwój społeczno-gospodarczy Mezopotamii oraz zacierających różnice pomiędzy południem a północą rozległego kraju (pomiędzy Sumerami i Akadami). W tym celu kazał wyryć obowiązujące w jego państwie prawa (prawdopodobnie w znacznej mierze stosowane przez Sumerów) na wysokiej ponad dwa metry steli z czarnego diorytu. Tekst spisano pismem klinowym w języku babilońskim. Po przeciwnej stronie wyrzeźbiono postać króla, stojącego przed jednym z głównych bogów całej Mezopotamii - Szamaszem (bogiem sprawiedliwości) i przyjmującego z jego rąk insygnia władzy[2]. W ten sposób Hammurabi uświadamiał wszystkim, że władza oraz prawa przez niego nadane pochodzą od samego boga i są nienaruszalne. Stelę dla podkreślenia jej znaczenia ustawiono przy największej świątyni Babilonu.

  • § 195 Jeśli syn ojca swego uderzył, rękę utną mu.
  • § 196 Jeśli obywatel oko obywatelowi wybił, oko wybiją mu.
  • § 197 Jeżeli kość obywatel złamał, kość złamią mu.
  • § 282 Jeśli niewolnik powie swemu panu: Nie jesteś moim panem, zaś pan dowiedzie mu, że jest jego niewolnikiem, jego pan utnie mu ucho.

źródło: www. wikipedia.org

O czym to świadczy? Otóż wykazuje to, iż te wszystkie prawa dane ludziom bardzo dawno temu pochodzą od "Bogów", są tak naprawdę procedurami bezpieczeństwa i kodyfikatorami zachowań jak dzisiejsze prawo!
Dawno temu istniała jawnie na ziemi "cywilizacja bogów", która "opiekowała" się ówczesnymi ludźmi, dając im pewną wiedzę potrzebną do sprawniejszego zarządzania coraz to większą populacją. Więcej na temat cywilizacji bogów w zakładce "Nasza Historia".

 


Ostatnio też pojawiło się też trochę informacji o urządzeniach typu perpetuum-mobile, które wytwarzają więcej mocy niż pobierają i bardzo wydajnych silników zasilanych tradycyjnie paliwami. Są opatentowane a co najważniejsze w użyciu.

Oto niektóre z nich:

EBM 720 (Energy By Motion) - link do strony producenta (nie jest to w pełni perpetum mobile ponieważ potrzebny jest gas, ale ważne jest to że sprawność jej przekracza 100%) www.gammamanager.com,


http://gammamanager.com/pic/c4unit.jpg

http://gammamanager.com/pic/sdhunex.jpg

 



EBM 720 (Energy By Motion) - link do strony producenta www.gammamanager.com,

podobne urządzenie zaprezentowane w Australijskiej telewizji - Generator Magnetyczny,

 
Mathernitha
używana i skrywana przez alpejską społeczność,

MYT (Massive Yet Tiny) Engine, bardzo wydajny mały silnik spalinowy bądź na sprężone powietrze, który mocą dorównuje dużym silnikom Diesla,

PAPP Engine - silnik gazowy youtube,

:: SILNIKI ::
stirling generator
http://en.wikipedia.org/wiki/Stirling_engine
http://pl.wikipedia.org/wiki/Silnik_Stirlinga

Johnson Magnet Motor
http://www.rexresearch.com/johnson/1johnson.htm
http://freeenergynews.com/Directory/Howard_Johnson_Motor/

::PRĄDNICE ::
Prądnica wolnoobrotowa (amerykanka)
http://maciejrz.republika.pl/amerykanka.html
http://www.youtube.com/watch?v=OzeyqGugeSQ

:: OVERUNITY ::
Te urządzenia ze względu na prostotę budowy, niskie koszty oraz małe gabaryty są najbardziej interesujące do powszechnych zastosowań (np w bloku).

kapanadze generator
http://peswiki.com/index.php/Directory:Kapanadze_Free_Energy_Generator

Bedini generator
http://www.rexresearch.com/bedini/bedini.htm
http://www.energenx.com/john34/foreward.html

T.P.U. (Torroidal Power Unit) by Steve Marks
http://peswiki.com/index.php/Directory:Steve_Marks_Toroid_Generator
http://www.zpenergy.com/modules.php?name=News&file=article&sid=2705
http://www.doctorkoontz.com/Scalar_Physics/Steven%20Mark/Steven_Mark.htm

M.E.G.(Motionless Electromagnetic Generator) by Tom Bearden
http://jnaudin.free.fr/meg/meg.htm
http://jnaudin.free.fr/meg/megv21.htm

Ciekawe linki
http://www.free-energy-info.com/
http://www.evert.de/

Ciekawy eksperyment
http://jnaudin.free.fr/2SGen/indexen.htm


Nie zapomnijmy też o polskim wynalazcy z Kowar (dolnośląskie) panu Lucjanie Łągiewce, który wynalazł zderzak pochłaniający energię jak i "pędnik", napęd dający możliwość poruszania się w trudnych warunkach.

W Narodowym Muzeum Techniki w Bukareszcie, znajduje się nietypowy eksponat. Jest nim bateria, która nieprzerwanie dostarcza prądu już od 60 lat. Nikt nie potrafi nie tylko wyjaśnić tego zjawiska, ale obawia się nawet go nazwać perpetuum mobile, bo wg „twardogłowej” nauki przedmiot taki nie ma prawa istnieć. Bateria ta nazywana jest Stosem Karpena.
http://nowaatlantyda.com/wp-content/uploads/2011/01/Stos-Karpena_2.pngBateria niestety nie jest częścią dostępnej ekspozycji muzeum, bo nie ma ono pieniędzy na dodatkowy system bezpieczeństwa, dlatego jest przetrzymywana w gabinecie dyrektora muzeum. 60 lat temu jej twórca – Nicolae Vasilescu Karpen – zapowiedział, że będzie ono działać wiecznie i na razie nie ma co do tego wątpliwości, że mówił prawdę. Stos Karpena jest czasem nazywany stosem termoelektrycznym a jego prototyp powstał w 1950 roku.
http://nowaatlantyda.com/wp-content/uploads/2011/01/Nicolae_Vasilescu-Karpen.jpgUrządzenie składa się z dwóch stosów elektrycznych, które napędzają niewielki silnik galwanometryczny. Silnik porusza śmigłem podłączonym do przełącznika. Co pół obrotu śmigło otwiera obwód by zamknąć go po następnej połowie obrotu. Prędkość obrotu śmigła jest obliczona w ten sposób, aby stosy elektryczne mogły uzupełnić energię i odtworzyć polaryzację w czasie kiedy obwód jest otwarty.
Powodem wstawienia silniczka ze śmigłem było praktyczne pokazanie, że stosy rzeczywiście produkują energię elektryczną. Dziś można zamienić ten silniczek miernikami. Takiego pomiaru dokonano w 2006 roku, kiedy wyjęto urządzenie z kasy pancernej dyrektora muzeum i zrobiono pokaz jego działania dla rumuńskiej gazety „Dzień”. Pomiar wykazał, że stos produkuje 1V napięcia i jest to identyczne napięcie jakie urządzenie wytwarza nieprzerwanie od 1950 roku. Towarzyszący dziennikarzom naukowcy zwrócili uwagę, że jedna z elektrod stosu Karpena zrobiona jest ze złota a druga z platyny. Całość jest zatopiona w najwyższej jakości kwasie siarkowym. Naukowcy byli zdania, że większe urządzenie tego typu mogłoby wyprodukować znacznie więcej energii.


Urządzenie badano w rozmaitych instytucjach naukowych w Bukareszcie, Paryżu i Bolonii, ale naukowcy nie byli w stanie w sposób jasny wytłumaczyć zasad jego działania. Francuzi chcieli nawet przejąć je na własność wskazując, że mają znacznie lepsze warunki do jego przechowywania i ekspozycji, ale Rumuni nie dali się skusić.

Stos Karpena działa nieprzerwanie od momentu jego stworzenia i nie przeszkadza mu w tym zmiana miast czy badających go naukowców, którzy próbują rozwikłać jego zagadkę. Jest więc swoistym perpetuum mobile. Problemem jest tu nauka a ściśle druga zasada termodynamiki, która określa sposób przemiany energii w pracę mechaniczną. Niektórzy wierzą, że urządzenie wykorzystuje legendarną już energię punktu zerowego pobierając ją z fal radiowych.
Jeśli Karpen mówił prawdę i zbudowane przez niego urządzenie jest w stanie wytwarzać energię wiecznie, wówczas współcześnie znaną fizykę trzeba by było wyrzucić na śmietnik, czego nie należy się zbyt szybko spodziewać. Sami Rumuni chcieliby kontynuować badania nad stosem Karpena, ale z braku pieniędzy muszą czekać na lepsze czasy.

 

A oto artykuł dr Anny Chlebus pt.: "Współczesna nauka – czego możemy być pewni?"


Kto z nas nie ma nieraz wątpliwości? Czyż nie wątpimy w sens, cel naszych działań, wręcz w sens życia ludzkiego. Natłok informacji, autorytetów i priorytetów – zmora współczesnego życia. Co jest w życiu ważne, w jakim kierunku się rozwijać, czym się w życiu kierować? Okazuje się, że na te pytanie może nam odpowiedzieć trafnie i skutecznie współczesna nauka.

Od zarania dziejów otaczająca nas rzeczywistość jest przedmiotem dociekań zarówno nauki, jak i każdego z nas indywidualnie. Aktualnie naukowcy dysponują ogromną wiedzą z najróżniejszych dyscyplin nauki. Czy jednak ta wiedza pozwala nam odpowiedzieć na najistotniejsze dla każdego z nas pytania i czy pozwala rozwiązać kluczowe problemy naszego świata? Jeśli spojrzymy na rzeczywistość wokół nas, odpowiedź nasuwa się sama…
Co jest więc nie tak? Gdzie popełniliśmy błąd? Czy na krawędzi rozwoju, możliwości ludzkości nadal muszą istnieć wojny, głód, choroby, a ludzie cierpieć? Czy to jest wszystko na co nas stać?
Przyjrzyjmy się więc naszej nauce – może ona jest winowajcą? ;)

Paradygmaty nauki
Zacznijmy od założeń. U podstawy klasycznej nauki, w szczególności fizyki, która zbudowała nasze obecne rozumienie świata, leżą arystotelesowskie założenia o niezależności wyniku obserwacji od obserwatora, o niezmienności praw w przestrzeni i czasie oraz o niezależności materii od energii. Założenia te wydają nam się na wskroś logiczne i poprawne. Dlatego też nasze interakcje ze światem, nasze poglądy, przekonania i plany budujemy na podstawie swoich doświadczeń – na podstawie tego, czego doświadczyliśmy i czego nauczyliśmy się. Czy na pewno jest to właściwa droga?
Krótkie doświadczenie (na podstawie Herald Sun):

w którym kierunku obraca się postać przedstawiona na obrazku? W lewo czy w prawo? Proponuję przetestować kilka, kilkanaście osób i sprawdzić, czy dla każdej z nich postać obraca się w tym samym kierunku. Albo zacząć ,,bezmyślnie” wpatrywać się w obrazek. Czy postać zmieniła kierunek ruchu?


leftright
Animacja została stworzona przez grafika Nobuyuki Kayaharę i polega na tym, że część osób widzi ową tancerkę jako obracającą się w lewo, a część jako obracającą się w prawo. Smaczku dodaje fakt, że sami, zwracając uwagę na pewne elementy ciała możemy zmieniać kierunek obrotu.


Inny eksperyment. Co widzisz? Obracające się koła? A co będzie, jeśli spojrzymy w środek któregoś z tych okręgów? Czy nadal koła się będą obracać? Raczej nie :)


kola

Proces widzenia
Powyższe obrazki były oczywiście przykładami złudzeń optycznych. Wszyscy słyszeliśmy o złudzeniach optycznych i znamy je z doświadczenia, ale czy zastanawialiśmy się, co one mogą oznaczać? Mogą oznaczać na przykład że świat wcale nie jest dokładnie taki, jak widzimy, że możemy widzieć rzeczy, które nie istnieją i widzieć rzeczy innymi niż są w rzeczywistości.
A przecież całą naszą wiedzę i poglądy opieramy na tym, co widzimy, czego doświadczamy. W nauce podkreśla się rolę eksperymentu, zgodności teorii z doświadczeniem, możliwości eksperymentalnego potwierdzenia hipotezy…

Okazuje się, że nasze oczy i mózg mogą nas oszukiwać też na głębszym poziomie – nie tylko na poziomie zniekształcania obrazu wynikającego z budowy siatkówki (złudzenie optyczne ,,z kołami”, więcej o złudzeniach optycznych w artykule Proces widzenia).Mózg może nam podsunąć obrazy, które nie istnieją. Łatwo to sprawdzić – wystarczy wpatrywać się w ekran odbiornika telewizyjnego, gdy nie odbierany jest żaden program (widzimy wtedy tzw. biały szum) i zacząć sobie wyobrażać, że widzimy na tym ekranie dowolną figurę, np. obracający się okrąg. Po chwili zobaczymy ten okrąg.
Wmówiliśmy sobie, że okrąg istnieje, więc byliśmy go w stanie zobaczyć, mimo, że ten okrąg nie istniał. Ten mechanizm działa też w przeciwnym kierunku – jeśli jesteśmy głęboko przekonani, że czegoś nie ma, to tego nie zobaczymy, nie doświadczymy – powiedz mi, jakie masz poglądy, a powiem Ci, jakim masz doświadczenia…

Tak więc mamy kolejny dowód na to, że żyjemy w świece swoich przekonań, wyobrażeń, koncepcji.
Tak więc mamy kolejny dowód na to, że żyjemy w świece swoich przekonań, wyobrażeń, koncepcji.
Nie tylko my. Naukowcy także. Prawdziwie otwarty umysł dopuszcza wszystkie możliwości, a ile razy powtarzane jest zdania-przekleństwo, skazujące na wygnanie niejedną ciekawą i być może słuszną teorię :,,to niemożliwe”, ,,to nie jest naukowe”, ,,tego nie da się naukowo udowodnić”, ,,to jest niezgodne z podstawowymi założeniami”. Nie jest zgodne, bo podstawowe założenia nie są być może zgodne z prawdziwą naturą rzeczywistości – o czym zaczyna już wspominać współczesna fizyka. Ale o tym za chwilę…

Widmo elektromagnetyczne stanowi ok. 0.0005% całej energii dostępnej we wszechświecie. Z całego widma widzialnego nasze oko jest w stanie dekodować znów zaledwie niewielką jego część. Z całego widma widzialnego, które pada na siatkówkę, tylko ok. 10% dociera do fotoreceptorów. Fotoreceptory przez nerw wzrokowy do mózgu przekazują też tylko część informacji. Dodatkowo, impulsy nerwowe które wędrują od fotoreceptorów do mózgu, są interpretowane w obraz na podstawie tego, co już kiedykolwiek zobaczyliśmy w życiu, co znamy. Jest też możliwa ,,reakcja zwrotna”, tzn. mózg może zażądać innej porcji impulsów elektromagnetycznych, jeśli nie jest możliwa interpretacja otrzymanej porcji impulsów – czyli nie pasuje ona do niczego, co znamy . Następnie mózg tworzy na podstawie tych obrazów wrażenia, skojarzenia, przekonania. Czyli nasze przekonania powstają w oparciu o to, co już znamy. Tego, czego nie znamy, nie jesteśmy w stanie dostrzec. Mówi o tym teoria poznania. Dopiero kiedy rozwiniemy swoje pojęcie danego zjawiska, koncepcji, wtedy jesteśmy w stanie te zjawisko dostrzegać. Dlatego tak istotny jest paradygmat wyobraźni (Jerzy Prokopiuk) – czyli otwarcie się w nauce i poznawaniu świata na nowe i nieznane – wtedy dopiero jesteśmy w stanie coś naprawdę poznać.

Klasyczna nauka, kształtująca obraz świata, w którym żyjemy i zasady nim rządzące, wyznaje paradygmat nauki< coś, co nie ma potwierdzenia w dotychczas istniejących zasadach naukowych - nie istnieje. A przecież już Albert Einstein powiedział:
Nie można rozwiązać problemów z tego samego poziomu świadomości, który je stworzył.
Paradoks, w obliczu którego obecnie stoimy, zaczął już być dostrzegalny. A może jednak warto się otworzyć na nowe i nieznane? Aby niemożliwe stało się możliwym.

Coś, co z obecnej perspektywy może wydawać się bajką, fantazją, za chwilę już może być oczywistym i powszechnie przyjętym obrazem świata. Teoria Kopernika niech będzie doskonałym przykładam, jak koncepcje, które okrzyknięto bzdurą, są obecnie czymś jasnym i uznawalnym wszędzie.

Współczesna fizyka
Warto się przyjrzeć w tym momencie współczesnej fizyce, w szczególności, fizyce kwantowej, teorii chaosu, teorii strun. Być może któraś z tych śmiałych, choć już w dużej mierze uznanych w szerokim gronie zasad i teorii może zrewolucjonizować nasz pogląd na temat tego, czym naprawdę jesteśmy? I jakie są nasze możliwości, jak faktycznie funkcjonuje nasza rzeczywistość.
Współczesna fizyka mówi nam o tym, że energia i materia to jedność, że czas i przestrzeń są pojęciami umownymi. Wspomina nam też o tym, że być może istnieje jedenaście wymiarów (a nie tylko trzy, czy cztery). Zaczyna nieśmiało rozprawiać o równoległych wszechświatach… :)

Nie mówiąc już o tym, że od dawna wiadomo, że, przynajmniej na poziomie kwantowym, wszystko jest losowe i nie do końca określone, a atom – główny składnik materii – jest praktycznie pusty.
Jeśli nie bierzemy większości z tych teorii na poważnie, wtedy na pewno żyjemy i będziemy żyć w trójwymiarowej rzeczywistości, a przynajmniej tak nam się będzie wydawało. Jeśli jednak na poważnie spróbujemy poczuć, jak to jest rozmawiać z równoległa reprezentacją, wtedy – kto wie… ;)

Oczywiście są to w tym momencie teoretyczne dywagacje. Niemniej podkreślają fakt istotności tego, w co wierzymy, jakie poglądy mamy, co uważamy za ,,świętą rację”, a co za ,,wierutne bzdury” i ,,obrazę majestatu”. I czy przypadkiem historia nie lubi się powtarzać, czy Kopernik nie słyszał podobnych określeń od jemu współczesnych?
Co z tego może wynikać?

Czyż nie byłoby miło, gdyby można było umysłem, siłą woli, wpływać na materię? Któż by nie chciał umieć przekształcać materii myślami, np. zaczynając od własnego podwórka, przekształcić komórki swojego ciała tak, aby było w pełni zdrowe i sprawne. Według współczesnej nauki to jest możliwe – energia i materia są jednym, tak więc wystarczy zadziałać odpowiednią częstotliwością, aby przekształcić materię – kto wie, kiedy naukowcy zaczną dokonywać takich eksperymentów.
A przecież mamy wbudowany bardzo sprawny nadajnik fal elektromagnetycznych – nasze serce. Dodatkowo DNA też zaczyna się podejrzewać o propagowanie pewnych zakresów częstotliwości fal elektromagnetycznych….

Problemów – my jako jednostka i my jako ludzkość – mamy kilka. Być może któryś z nowych tropów, któryś z nowych obrazów świata, jeśli się na niego otworzymy, może okazać się bardzo przydatny w radzeniu sobie w tymi problemami.
Nie jesteśmy w stanie na pewno zrozumieć na poziomie logicznym, lewopółkulowym tych złożoności świata i naszych interakcji z być może bardzo złożoną rzeczywistością. Dlatego, abyć w stanie jak najbardziej harmonijnie funkcjonować w rzeczywistości, której natury nie w pełni jesteśmy jeszcze w stanie pojąć, istotne jest, aby używać też prawej pólkuli. Prawa półkula przetwarza informacje wielowątkowo, równolegle – w odróżnieniu od lewej, która działa jednowątkowo, sekwencyjnie. Uruchamia też tzw. intuicję, która jest niczym innym jak efektem złożonego procesu myśliwego, którego po prostu nie jesteśmy w stanie „usłyszeć” w swojej głowie, bo słyszymy tylko lewą półkulę.

Tak wiec zawsze kiedy nie wiemy, co robić, kiedy otacza nas nadmiar bodźców, a podjęcie właściwej decyzji jest bardzo istotne – wyłączyć dialog wewnetrzy, czerpać informacje z prawej, czyli słuchać intuicji… :)

dr Anna Natalia Chlebus
http://nowaatlantyda.com/2010/09/18/wspolczesna-nauka-czego-mozemy-byc-pewni-cz-1/

 

A zatem czy istnieje rozumne życie w kosmosie? Albo sformułuję to pytanie bardziej bezpośrednio – czy istnieją obce, pozaziemskie cywilizacje?

Rozpatrzmy to pytanie na podstawie dwóch wcześniej wymienionych i konkurujących ze sobą poglądów – ewolucjonizmu i kreacjonizmu. Albo mówiąc inaczej – poglądu zwanego naukowym i poglądu religijnego o stworzeniu wszystkiego, w tym i życia, no i człowieka, przez Stwórcę.

Nauka twierdzi, że życie powstało poprzez przypadkowe połączenia atomów w coraz to bardziej skomplikowane związki, aż do osiągnięcia przez nie formy materii ożywionej. A potem ewolucyjnie powstawały coraz wyższe formy życia, zwieńczone homo sapiensem.

Ale w tym przypadku podobne procesy mogły, a wręcz musiały zachodzić na innych planetach, jeśli tylko warunki jako tako sprzyjały tam powstaniu życia.

Wiemy, że nasza galaktyka zbudowana jest z setek miliardów gwiazd/słońc. Większość z nich jest podobna do naszego słońca. Wiemy, że w obserwowanej części kosmosu istnieją dziesiątki, być może nawet setki miliardów galaktyk. Wiemy też, że większość rodzących się gwiazd posiada dyski protoplanetarne. Z miesiąca na miesiąc rośnie też ilość odkrywanych egzoplanet, czyli planet spoza naszego układu słonecznego. Obecnie astronomia zna ich ok. 500.

Zwykły rachunek prawdopodobieństwa mówi (równanie Drake'a) tak – jeśli prawa fizyki na innych planetach, gwiazdach i galaktykach są identyczne jak w naszym układzie słonecznym, to takich układów słonecznych w naszej tylko galaktyce musi być miliardy. Niech  tylko co setny z nich wytworzy planetę w „strefie życia” (nie za zimno, nie za gorąco) to musi tam dojść na podstawie tych samych praw fizycznych do powstania życia. Niech tylko co setne życie przetrwa kataklizmy podobne do tych, jakie miały miejsca na Ziemi w przeszłości, to i tak w naszej galaktyce muszą istnieć setki milionów planet, na których istnieje życie. Niech tylko na co setnej z nich życie ewoluuje podobnie do życia ziemskiego i mamy miliony cywilizacji w naszej galaktyce. Jedne z nich, powstałe później od cywilizacji ziemskiej, mogą być prymitywniejsze. Inne, powstałe wcześniej niż nasza, powinny być bardziej zaawansowane.**


drakea

Jest wreszcie dowód na życie pozaziemskie

 
NASA confirms: Aliens are among us

 
Vatican and ET Disclosure. [PL]

 
Dr. Stanton Friedman, Contact Learning from Outer Space, GCF 20. [PL]

 
Clifford Stone & Robert Dean - The Truth about UFO (napisy PL)

A teraz inny (jeden z wielu) dowód na bardzo starą zaawansowaną technikę obróbki kamienia:

Puma Punku (Port Pumy)

Jak wiadomo medal ma dwie strony i z pewnością aby móc w miarę obiektywnie ocenić sytuację potrzebna jest analiza oprócz tej pierwszej jaką są wszystkie Święte Księgi (Biblia,Wedy indyjskie, mity itp.) także i tą drugą. Czym jest ta druga strona medalu? Wg mnie są to namacalne obeliski (megality) z całgo świata świadczące, że ktoś w zamierzchłej przeszłości dysponował zaawansowaną technologią i tworzył budowle takie jak choćby Puma Punku w Boliwii. Przebija to póki co wszystkie inne budowle (jest o tym mowa w pierwszym filmie Ancient Aliens – Dowód).

Puma Punku - dowód z przeszłości na istnienie bardzo rozwiniętej cywilizacji lub ingerencja kosmitów w starożytności..

Kompleks Puma Punku znajduje się w dzisiejszej Boliwii, w ośrodku archeologicznym Tiahuanaco. Całość ośrodka składa się z dwóch zespołów ruin połączonych ze sobą na powierzchni ponad 3km kwadratowych. Pierwszy zespół złożony jest ze struktury architektonicznej zwanej Kalasassaya – monumentalnej budowli o powierzchni: 120 x 130 metrów (ponad 2 hektary powierzchni !!!) oraz z innej zwanej piramidą Akapana.Całość tej częsci dopełnia ośrodek architektoniczny pod nazwą Putuni.

Drugą częścią jest Puma Punku; niewiarygodny zespół ruin, który wprawia w osłupienie i spędza sen z oczu niejednemu ekspertowi od archeologii. Budowle w Puma Punku wykonane były z granitu oraz diorytu o twardości odpowiednio 7 i 6 w 10-cio stopniowej skali twardości minerałów (Measurement of hardness). Gdybyśmy mieli do czynienia z jakimś małym przedmiotem wykonanym w przeszłości o bardzo precyzyjnych kształtach z pewnością umknęło by to uwadze archeologów lub po prostu zbanalizowano by ten przedmiot. Lecz w przypadku Puma Punku mamy do czynienia z ogromną masą gotowych elementów budowlanych, od bardzo małych aż do kolosalnych wręcz płyt i bloków ważących po 400 ton i więcej. Wszystkie te kamienne elementy zostały przycięte z zaskakującą precyzją, montowane bez zaprawy oraz idealnie dopasowane przy pomocy systemu zakładek jak na przykładzie geometrycznej układanki puzzle. Wszystkie płaszczyzny, kąty proste, odległości pomiędzy wierceniami są wykonane z niesłychaną dokładnością. To co zdumiewa najbardziej dzisiejszych inżynierów to jest fakt, że w dzisiejszych czasach do takiej obróbki granitu lub diorytu potrzebne są urządzenia wiertnicze jak; wiertarki oraz piły wyposażone w końcówki diamentowe ponieważ jedynie diament o twardości: 10 MH może ciąć lub piłować granit. Oprócz tego dzisiejsi specjaliści są zgodni co do tego, że aby móc zrealizować budowle w Puma Punku potrzebne są plany, obliczenia, oraz znajomość conajmniej matematyki i fizyki. Niestety nic takiego nie przetrwało do naszych czasów. Istnieje jeszcze jedna zagadka: otóż jak można wytłumaczyć transport tych kolosalnych, obrobionych bloków skalnych z kopalni granitu znajdującej się ok. 60 kilometrów od miejsca budowy. Dziś wiadomo,że przynajmniej granit znajdujący się w Puma Punku był niegdyś wydobywany w Cerro de Scapia koło dzisiejszej Zepity w Peru, odległej o dobre 50 km od ruin budowli. http://nowaatlantyda.com/2011/10/31/puma-punku/


To jak zostały te bloki skalne pocięte, obrobione i przetransportowane świadczy o tym, że nie mogli tego dokonać ówcześni mieszkańcy tamtych okolic używając prymitywnych narzędzi a wg archeologów nie mieli nawet własnego pisma, więc nie mogli sporządzić planów i niezbędnych wyliczeń matematycznych! Archeolog Arthur Posnansky (1873-1946) poświęcił pół wieku na badaniach archeologicznych Tiahuanaco. Według prof. Posnansky’ego budowle w Puma Punku zostały skonstruowane 15 000 lat temu.Swoją ocenę wieku tego miejsca Prof. Posnansky opiera na zbieżności kilku danych fizycznych i astronomicznych tego zadziwiającego kompleksu.

Kiedy bada się np. jakiś starożytny zespół megalityczny bardzo często jest on zorientowany astronomicznie względem jakiejś konstelacji. Ponieważ z czasem poruszający się w naszej galaktyce Układ Słoneczny zmienia swoją pozycję wobec takiej konstelacji (precesja) następuje przesunięcie tej pozycji. Wówczas łatwo jest obliczyć kiedy to ustawienie bylo idealne i na tej podstawie w przybliźeniu można określić czasy w jakich zbudowano dany megalit!
Mało tego stworzenie repliki puma punku dziś przy zastosowaniu całej dostępnej nam techniki wydaje się jeszcze nie możliwe! Druga sprawa to taka po co mieliby to tam budować? I do czego ta platforma miałoby im służyć? Dodam tylko jeszcze, że te bloki skalne ważą po kilkadziesiąt ton i są ze skały (dioryt) o twardości 6-7 na 10 w skali Mohsa. Tylko diament jest w stanie rzeźbić w takiej skale.

To są dla mnie fakty, których nie można inaczej wytłumaczyć jak tylko interwencją istot o bardzo zaawansowanej technologii spoza ziemi (nieznanym nam wymiarom). Co ciekawe Indiańskie legendy mówią, że Puma-Punku zostało "wzniesione przez bogów zaledwie w jedną noc", w pracy tej nie uczestniczyli ludzie, bogowie zaś, umiejący latać, zniszczyli własną budowlę, podniósłszy ją, obróciwszy w powietrzu i spuściwszy na ziemię...! Ciekawe nieprawdaż?

Oto kilka fotek i filmików:


tty 

yyu

yy 


Niezwykły kamień o wysokości około 80 cm. Ma on wyżłobioną poziomą linię o grubości 6 mm! Co równe odstępy znajdują się małe otwory. Podaje się w wielką wątpliwość, żeby ówcześni ludzie dysponowali taką techniką i narzędziami, dzięki którym zdołaliby wykonać takie dzieło.



yy

ytg

gjj 


Hitlerowska swastyka? skąd się tam wzięła? Jest to starohinduski symbol "przynoszący szczęście", który Hitler nadał III Rzeszy. Są też wzmianki w źródłach historycznych na kontakty Hitlera z jakąś nieziemską siłą! Był on zaawansowanym okultystą.

Zobacz artykuł "Nowa Szwabia"


hju

dfg 

dfg
Wygląda to tak jakby był to fragment podestu pod jakieś nieznane nam urządzenia.


YouTube - Wonders of the world, Puma Punku - Cosmic Wakening

 


YouTube - The Mystery PUMA PUNKU


http://www.unexplained-mysteries.com/forum/index.php?showtopic=171838 (modele 3D)


A tu inne megalityczne budowle:


AXUM & LILABELA, ETHIOPIA: pre ~12000 BC CIVILIZATION X - TRACES OF TIAHUANACO WAR - 1

DWARKA, INDIA: ANTEDILUVIAN pre ~12000 BC CIVILIZATION XVIII - CITY OF KRISHNA - 5

AXUM & LILABELA, ETHIOPIA: pre ~12000 BC CIVILIZATION X - TRACES OF TIAHUANACO WAR - 3

MACHU PICCHU: pre ~12000 BC CIVILIZATION VIII - LASER SUPERTECHNOLOGIES OF GODS - 5
(linki są nieustannie kasowane więc należy kopiować nazwy i szukać osobiście na YouTube)

 


Puma-Punku - tak Indianie Keczua nazwali świątynię leżącą na skraju ruin Tiahuanaco i pozostającą w cieniu bardziej rzucających się w oczy pomników, jak choćby Bramy Słońca. Jednak prawdziwe, pierwotne imię tego sanktuarium sprzed wieków, jak i lud, który je zbudował, są całkowicie nieznane. Patrząc na nie, wiedziałem, że stoję w obliczu jednej z tych wielkich zagadek dawnej Ameryki, które dotyczą nie tylko kontynentu, lecz - być może - całej historii człowieka. Tego zdania, w każdym razie, był pierwszy badacz ruin, który poświęcił im życie. Niemiecki archeolog, profesor Arthur Posnansky, pracujący tutaj na przełomie stuleci, na podstawie badań matematyczno-astronomicznych określił ich wiek na 14 tysięcy lat (tak jak prof. Rolf Muller, który zakwestionował także oficjalne datowanie Machu Picchu). Byłyby więc te ruiny starsze od egipskich piramid i pochodziłyby z czasów Atlantydy! Co więcej, uczony dopatrywał się w nich kolebki amerykańskiego człowieka i kultury-matki starożytnego Peru. Późniejsi badacze próbowali zweryfikować te dane. Według nich, kultura Tiahuanaco kwitła w IX i X wieku i istotnie zapłodniła swym stylem kultury całego kraju, lecz o wielkiej starożytności ruin, jak stwierdzili, nie może być mowy. Ale przecież swoje twierdzenia opierają jedynie na ceramice ozdobnej, bo nie da się obliczyć wieku kamieni...

Ruiny były tu zawsze

Nie dziwmy się Posnansky'emu. Każdy, kto tu się znajdzie, ulega wrażeniu, iż patrzy na dzieło ponadczasowe. Kim byli mieszkańcy, którzy zrobili fundamenty tak solidne i wielkie, że nie wiadomo ile czasu musiało upłynąć, by pozostały z nich tylko doskonale obrobione mury?
Budowniczymi nie byli Inkowie. W epoce imperium inkaskiego to miejsce leżało na jego dalekich rubieżach i nikt tu nie budował nic innego prócz glinianych domów. Nie mówiąc już o tym, że kamieniarska sztuka Puma-Punku zasadniczo różni się stylem i metodą, i dalece przewyższa nawet to, czym nas zadziwili Inkowie. Niemniej, znali oni i użytkowali owe ruiny, które były wtedy jeszcze w niezłym stanie. Wiemy o tym z dzieła brata Bernabo Cobo pt. "Historia Nowego Świata" z 1653 r.
Bezpośrednio przed Inkami nie istniała tu żadna organizacja plemienna czy państwowa, zdolna podźwignąć i zorganizować prace na tak wielką skalę. Okolice zajmowali Ajmarowie, którzy także mówią, że gdy się tu zjawili, podbijając Uro, ruiny stały, gdzie stoją. Ba, także i Urowie, najdawniejsi mieszkańcy płaskowyżu, wypędzeni przez Ajmarów, a dziś wegetujący na jeziorze, utrzymują to samo - ruiny były tu przed nimi.
Ponieważ archeologia nie znalazła śladów żadnej starszej, rozwiniętej kultury, uzasadnione jest przypuszczenie, że pochodzą one z przeszłości niewiarygodnie dalekiej, sięgającej być może wielu tysięcy lat przed Chrystusem, okresu, gdy jezioro Titicaca miało wyższy poziom, a jego wody nie były oddalone, jak dzisiaj, o 21 km od ruin, lecz opłukiwały stopnie monumentalnej świątyni. Poznansky oraz Muller twierdzą, że 11 tysięcy lat temu - czyli pod koniec epoki lodowcowej - nad brzegiem jeziora istniał port i wielkie miasto. W tym czasie Ziemię nawiedził wielki kataklizm, który sprawił, że wody jeziora gwałtownie odsunęły się od miasta, a tutejsza cywilizacja uległa zniszczeniu. Czyżby powodem tej katastrofy miał być upadek komety, która wywołała potop, zimę nuklearną, przesunięcie płaszcza Ziemi, czyli kataklizm, który był inspiracją dla twórców mitów o kosmicznej katastrofie, Gilgameszu i - w rezultacie - naszym Noem? Czas się zgadza...

Zapomniana wiedza i potęga

Wiek ruin i ich budowniczowie nie są jedyną zagadką Puma-Punku. Równie wielką tajemnicę stanowi sposób transportowania gigantycznych głazów. Od lat idę jej tropem. Będąc architektem z wykształcenia, sporządzałem modele przesuwania cyklopowych bloków, nie na papierze, lecz w terenie. Jestem przekonany, że żadna z cywilizacji Starego i Nowego Świata nie dysponowała technologią i urządzeniami pozwalającymi przenosić ponad 100-tonowe głazy. A jednak to robiono. W Libanie przeniesiono z kamieniołomów trzy monolity o wadze od 1500 do 2000 (!) ton. We Francji menhir ważący 235 ton. W peruwiańskim Cuzco głazy 130-tonowe. W Puma-Punku dwa kamienie 135-tonowe! A w dodatku te głazy, o długości 8 m, szerokości 4,20 m i grubości 2 m, przywędrowały z odległych o 60 km kamieniołomów - i zapewne nie na drewnianych rolkach, jak roją sobie archeolodzy, gdyż na tej wysokości, na płaskowyżu, drzew nie ma i nie było! Jestem przekonany, że epoka megalitów dlatego przetoczyła się nad dawnym światem, że ludzie posiedli, zapomniany dzisiaj, sposób łatwego przenoszenia głazów. Miał on psychiczne podłoże, uważany był za dar bogów, a więc akt dźwigania był rodzajem modlitwy i ofiary.
I oto inny Hiszpan, zakonnik Diego de Alvarez, który znalazł się tutaj w 1603 r., zanotował zdumiony: "Indianie nie dysponowali mułami, ni wołami. Żadna ludzka siła nie była zdolna ruszyć tych kamieni, diabły musiały współpracować w tym celu. Zdają się to potwierdzać tradycje Indian, ponieważ powiadają, że Zupay, jak nazywają diabła, przeniósł te kamienie, i potwierdzają, że bloki przybyły przez wodę i przez powietrze."

Zegarmistrzowska precyzja

Na krawędzi jednego ze szczęśliwie ocalałych bloków widnieje zdumiewający dowód precyzji i technicznego zaawansowania. Jest to rząd milimetrowych otworków, głęboko wydrążonych jakby wiertłem, które służyły, jak się zdaje, do osadzania metalowych klamerek, według jednych badaczy miedzianych, według innych - brązowych, spajających bloki. Ani jedna się nie zachowała! Czy i to nie jest dowodem starożytności kamieni? Nie mniejszy podziw budzą precyzyjne płaskorzeźby jakby greckich krzyży, polerowane postumenty i kamienie w kształcie litery H, przypominające prefabrykowane elementy budowlane.
I tu kolejne zdumienie. Te głazy mają własności magnetyczne! Igła kompasu postawionego na ich krawędzi pokazuje wschód, po przesunięciu do przeciwległego brzegu obraca się o 90 stopni ku północy! Magnetyzm skał nie jest zaskoczeniem, to naturalna właściwość wielu minerałów. Ale jak starożytnym udało się to wykryć? Znalezienie tych skał i takie wycięcie z nich bloków, aby uzyskać efekt ruchu igły o 90 stopni wymagało posiadania kompasu - a to były czasy, gdy jeszcze nie używano żelaza!
To pytanie dotyczy wielu najstarszych budowli na Ziemi. Najwyraźniej budowniczowie brali pod uwagę materiał, z jakiego chcieli wykonać budowle i planowali także ich magnetyczne pola. Jak i w jakim celu? Paul Deveraux, francuski badacz tajemnic, wysuwa przypuszczenie, że oddziaływanie magnetyczne kamieni służyło uzyskiwaniu zmienionych stanów świadomości i kontaktowi ze światem istot duchowych.
To, co pozostało z Puma-Punku, pozwoliło tylko na przybliżoną rekonstrukcję budowli. Ta archeologiczna układanka, w której większości elementów brakuje, ukazuje zarys potężnej trójstopniowej pół-piramidy, z otwartym dziedzińcem pośrodku, przeznaczonym na ceremonie i święte zgromadzenia.


źródło: http://davidicke.pl/forum/viewtopic.php?f=14&t=2861

Gdy patrzy się na poprzewracane fragmenty monolitycznej niegdyś platformy o masie ponad 1000 ton - staje się oczywiste, że nie uczyniły tego ręce człowieka.

Zagadnienie tzw. paleokontaktów -historycznych i prehistorycznych wizyt na naszym globie przedstaŹwicieli wyżej rozwiniętych cywilizacji pozaziemskich nie od dziś przykuwa uwagę badaczy zagadek przeszłości. W dotychczasowej literaturze opisano wiele rozproszonych na naszej planecie miejsc, które w mniejszym lub większym stopniu wskazują, że do takich wizyt nieŹgdyś doszło. Bodaj najbardziej obfituje w nie Ameryka Południowa - kontynent z racji wielu wizyt na nim dobrze mi już znany. Są tu ślady wyjątkowo spektaŹkularne, takie jak na przykład "pasy startowe" w Nazca, kolumbijskie modele "samolotów odrzutowych" kultury San Agustin, przedstawiające latających "bogów", ryty naskalne z zagubionego na pustyni Toro Muerto, czy słynne preŹhistoryczne miasto Tiahuanaco, które rzuciło tak wiele światła chociażby na kwestię pochodzenia cywilizacji amerykańskich - o czym pisałem m.in. w swojej książce "Wizyty z nieba".
Miejscom tym poświęcono wiele puŹblikacji i prac naukowych. Niejako na marginesie pozostaje natomiast ciągle klejnot iście wyjątkowy, nieporównyŹwalny, moim zdaniem, z niczym innym na Ziemi - wymienione w tytule Puma Punku.
Widziałem już w swoim życiu wiele "paleoastronautycznych" śladów, jednak Puma Punku zrobiło na mnie kolosalne wrażenie. W październiku 1997 roku miałem bowiem niecodzienną możliwość odwiedzenia tego miejsca i sporządzenia z niego fotograficznej oraz filmowej dokumentacji (w efekcie powstał m.in. film "Tajemnice Ameryki Południowej").
Faktem wręcz kuriozalnym - w kontekŹście wyjątkowo słabej znajomości Puma Punku - jest to, że leży ono zaledwie kilkaset metrów od jednego z najsłynniejszych zabytŹków tego kontynentu -Tiahuanaco. Kwitnąca przed wiekami okolica dziś okazuje się wyjątkowo niegościnna. To step pozbawiony większych wzniesień, okalający południowy skraj jeziora Titicaca. Leży w środkowo - zachodniej części Boliwii - kraju zacofanego niczym Afryka Środkowa i najsłabiej rozwiniętego po Gujanie państwa Ameryki Południowej.
Przed przybyciem Hiszpanów kwitły tu potężne imperia o wspaniałej kulturze - Inków, a kilka wieków wcześniej równie imponujące państwo Tiahuanaco-Wah. To właśnie jednym z jego centrów było miasto "bramy słońca", choć bez wątpienia korzenie Tiahuanaco sięgają znacznie głębiej. Puma Punku, pomimo przestrzennej bliskości, jest jednak czymś zupełnie inŹnym, przynajmniej w stosunku do tej czꏜci Tiahuanaco, którą można oglądać obecnie. To ostatnie, jakkolwiek stanowi ruiny, jednak, mówiąc w uproszczeniu, "stoi normalnie". Ocalałe ściany budowli wskazują na rozwiniętą sztukę obróbki kamienia i, pomijając dewastację będącą dziełem Hiszpanów, nie są zniszczone (Hiszpanie nie wyobrażali sobie, jak można tylko ludzką ręką wznieść taki kompleks, uznali go więc za dzieło szaŹtana - nie tylko wykorzystywali bloki kamienne do budowy swych obiektów, ale także starali się niszczyć to, czego np. nie byli w stanie unieść).
W przypadku widocznej części Tiahuanaco nie widać śladów poważniejszego, a na dobrą sprawę jakiegokolwiek kataklizmu. Puma Punku natomiast (bądź co bądź, duży kompleks) wygląda jakby było odwrócone "do góry nogami" i zmieszane z ziemią - tworzy górę ziemi i obrobionych bloków skalnych. Gdy patrzy się na poprzewracane fragmenty monolitycznej niegdyś platformy o maŹsie ponad 1000 ton - staje się oczywiste, że nie uczyniły tego ręce człowieka. Płynie też z tego taki wniosek, że Puma Punku jest o wiele starsze od Tiahuanaco.

Już pobieżne choćby spojrzenie na którykolwiek z obrobionych bloków kamiennych wskazuje, że jego twórcy dysponowali technologią na znacznie wyższym poziomie niż w przypadku sąsiedniego Tiahuanaco (i tak zdumiewającego sztuką obróbki), która musi zostać bardzo wysoko oceniona nawet według współczesnych standardów. Patrząc na okolicę ulegamy nieodpartemu wrażeniu, że mamy do czynienia z trwającym wiele tysięcy lat rozwojem wstecznym - od zaawansowanej technologii w czasach najbardziej zamierzchłych, poprzez umiarkowanie wysoko rozwiniętą technikę w czasach nam bliższych, aż do nieomal całkowitego współcześnie jej zaniku.
Biorąc pod uwagę współczesne osiągnięcia budowlane wiele metod budowy, jakimi posłużono się w przypadku Puma Punku, nie ma odpowiedników nigdzie indziej na świecie. Zastosowano tu seryjną obróbkę bloków (z bardzo twardego andezytu) o precyzji w większości nieosiągalnej nawet dziś. Nie wyobrażam sobie zwłaszcza projektanta, który obecnie zaproponowałby, aby jakiś duży obiekt zbudować z bloków monolitycznych łączonych "na wcisk", bez żadnej zaprawy, za pomocą skomplikowanych wielokątnych wielowpustów, których wszystkie powierzchnie mają być wykonane z dokładnością rzędu setnych części milimetra, przy czym sporządzonym z taką precyzją krawędziom i rogom wypukłym mają odpowiadać równie dokładnie wykonane krawędzie i powierzchnie wklęsłe. Projektant ów musiałby być szalony. Używane obecnie maszyny skraŹwające z narzędziami obrotowymi nie umożliwiają zresztą wykonania tak "ostrych" krawędzi wklęsłych, zwłaszcza w narożach, nie mówiąc o produkcji seryjnej. Tymczasem w Puma Punku znajdują się całe serie identycznych bloków, przy czym na przykład bloki typu litery "H" mają po około 80 płaszczyzn. Dzisiejszy konstruktor nawet samego ich zaprojektowania nie wyobrażałby sobie zapewne bez użycia komputera.
Są oczywiście i bloki innych typów. Ich większy"wybór" niż na załączonych zdjęciach zaprezentowałem w swoim filmie.
Niektóre były łączone w inny sposób. Bloki o szczególnie dużych wymiarach i masie łączono głównie przy użyciu metalowych klamr. W obu z nich wykonywano odpowiednie profile wklęsłe - wyżłobienia, na ogół w kształcie liter "T", po czym wypełniano je płynnym metalem. Po zastygnięciu tworzył on mocne i sztywne połączenie. Podobnie jak w przypadku przedstawionej wcześniej metody, takie połączenie było odporne na naprężenia poprzeczne, to znaczy trzęsienia Ziemi, które, pomimo bardzo dużej wysokości (3840 m n.p.m.), nie są tu niczym niezwykłym (Andy są młodymi górami i cały czas się wypiętrzają).

Oględziny niektórych bloków zdradzają stosowanie jeszcze innej niekonwencjonalnej technologii. W niektórych miejscach można zaobserwować grupy (na ogół rzędy) bardzo precyzyjnie wykonanych otworów. Precyzja ta jest tak duża, że wyklucza zastosowanie obróbki ręcznej. Otwory z reguły mają gładkie i równoległe ścianki i wszystkie
z danej grupy charakteryzują się taką samą średnicą o odchyleniach rzędu 0,1 mm, czyli odpowiadają opisowi otworów wykonanych przy użyciu precyzyjnej wiertarki, i to nie ręcznej, gdyż nie umożliwia ona prowadzenia wiertła dokładnie wzdłuż osi. Przykład takiej technologii prezentuje blok prostopadłościenny pokazany na dwóch spośród zamieszczonych zdjęć. Na jednym z jego boków wykonano (wyfrezowano?) precyzyjny rowek o profilu prostokątnym szerokości 4,5 milimetra i długości około 1 metra. W nim, w odstępach około 28 mm, wywiercono szereg otworów o średnicy równej szerokości rowka. Już pobieżne rzucenie oka na ostrą i idealnie prostą, nieuszkodzoną krawędź wyżłobienia czy nawet same, idealnie płaskie, zewnętrzne powierzchnie bloku nie pozostawia wątpliwości co do tego, że zastosowano tu wyjątkowo wyrafinowaną obróbkę maszynową.
Ze strony naukowców "sceptyków" często można usłyszeć, że wszystkie "cuda" prehistorycznej sztuki budowlanej powstawały wyłącznie przy użyciu prostych, kamiennych czy miedzianych narzędzi ręcznych, dostępnych ludom prymitywnym. Takiego przykładowego archeologa proponowałbym przykuć do pierwszego lepszego fragmentu dużej, twardej skały wulkanicznej do czasu aż zamieni się ona w taki blok jak widoczny na zdjęciu. Notabene czekałaby tam na niego pewna dodatkowa niespodzianka: otóż blok na górnej powierzchni posiada otwór, który prowadzi w głąb, płynnie zakręca wewnątrz kamienia i wychodzi z innej strony w postaci lejkowatego wydrążenia o obrysie prostokątnym (widać to przez chwilę na filmie).
Raczej trudno wyobrazić sobie, by tego rodzaju otwory czy rowki miały służyć łączeniu poszczególnych bloków - wytrzymałość połączeń byłaby zdecydowanie za mała. Mogły one natomiast z powodzeniem służyć mocowaniu jakichś mechanizmów, instalacji, czy chociażby elementów zdobniczych, chociaż do tej pory niczego takiego nie znaleziono. Z tego względu -jak również dlatego, że bardzo wiele bloków leży luzem - wysoce prawdopodobne staje się przypuszczenie, że Puma Punku zostało zniszczone, zanim prace dobiegły końca. Dodajmy, że legendy indiańskie mówią, iż zniszczenia dokonał bóg Virakocha "śmiercionośnymi promieniami" jeszcze przed potopem.
Oponenci teorii kontaktów z cywilizacjami pozaziemskimi często powiadają, że kontaktów takich nie ma, gdyż w przeciwnym razie wszyscy byśmy o nich wiedzieli. Taki argument stanowi swoistą kumulację nieporozumień dotyczących ludzkiego myślenia. Puma Punku jest tego koronnym dowodem.


Igor Witkowski
źródło: "Nieznany Świat" Nr 11/1998
http://forumzn.katalogi.pl/Puma_Punku-t6706-s5.html

A tu ciekawy artykuł z Nowego Kamieniarza (34│5/2008) na temat cięcia kamieni w Egipcie przy budowie piramid: „Jak to robili nasi poprzednicy”w skrócie są tam ślady/dowody na zastosowanie zaawansowanych maszyn tarczowych!

 

Tajemnicze pochodzenie człowieka [Lektor PL] (1996)

Do czasu, gdy nauka nie udowodni, że to ludzka cywilizacja dokonała robotę w Puma Punku na najwyższym poziomie technologicznym, przewyższającym nawet tę naszą współczesną,to należy się zgodzić z faktem, że kosmici nam to zbudowali, lub co najmniej pomogli nam to zrealizować.

Figurki zrobione ze złota datowane na rok 500 bądź 800 naszej ery. Ponieważ są złote i ciężko jest jednoznacznie określić ich dokładny wiek lecz archeolodzy są zgodni że są starsze niż 1000 lat. Znalezione zostały w okolicy centralnej Ameryki i w okolicach wybrzeża Ameryki Południowej.


Dla każdego kto zna sie na aeronautyce jest to bardzo zdumiewające, ponieważ wykonawcy tych figurek niewątpliwie musieli się znać zasady aeronautyki. Na zdjęciu widoczne są modele wykonane przez Beltinga i Luebbersa, które latają w rzeczywistości można to zobaczyć na filmie dokumentalnym z serii Ancient Aliens - Dowody



http://files.abovetopsecret.com/images/member/b56408293382.jpg

http://files.abovetopsecret.com/images/member/d662de8c0fcb.jpg

http://files.abovetopsecret.com/images/member/55ab733d76a6.jpg
Artefakt znajdujący się w Muzeum Archeologii w Stambule. Według Parksa, to idealne przedstawienie Tumua (razem z pilotem).

Obrazek

Obrazek


Samoloty starożytności

 

W tybetańskiej Lhasie Chińczycy odkryli sanskryckie manuskrypty, w których znajdują się instrukcje budowy statków międzygwiazdowych(!) o napędzie antygrawitacyjnym, a Ramajana zawiera m.in. szczegółowy opis podróży na Księżyc w wimanie i walki, do jakiej tam doszło z pojazdem powietrznym Aświnów (Atlantydów).



Starożytne pisma Indii obfitują w opisy latających pojazdów, tzw. wiman. Czy te opisy są tylko fantastycznymi legendami? Wiele wskazuje, że tak nie jest i że dawne cywilizacje dysponowały technikami nawet przewyższającymi współczene wspaniałe osiągnięcia. Wydaje się też, że nasi ufolodzy powinni zwrócić większą uwagę na możliwość, iż przynajmniej niektóre z współcześnie obserwowanych NOL-i mogą pochodzić nie tyle od obcych cywilizacji, co od naszych dalekich przodków.
Jeśli latające maszyny przeszłości były rzeczywistością, to wypada ze smutkiem stwierdzić, że niestety, jak działo się z większością wynalazków na przestrzeni wieków, także wimany użyto ostatecznie do celów militarnych.
Najbardziej bodaj znanym latającym pojazdem opiewanym w hinduskich mitach jest Puszpaka, napowietrzny rydwan boga dostatku Kubery, który dostał się w ręce niegodziwego Rawany. W nim to Rawana uprowadził małżonkę awatara (zstąpienia Boga) Ramy, przez co doprowadził do katastrofy całe swoje demoniczne plemię rakszasów z Lanki. Losy Ramy i zagłada rakszasów stanowią przewodni nurt słynnego eposu Ramajana, gdzie wimana została przedstawiona jako latający cylinder o dwóch pokładach z iluminatorami i kopułą. Poruszała się z prędkością wiatru wydając melodyjny odgłos. Oto fragment z tej epopeji: Pojazd Puszpaka, przypominający Słońce i należący do mojego brata, został sprowadzony przez potężnego Rawanę; ten doskonały powietrzny pojazd mogący wszędzie polecieć na życzenie ... ten pojazd podobny do jasnej chmury na niebie ... I wtedy król [Rama do niego] wsiadł, a doskonały pojazd na polecenie Raghiry wzniósł się wysoko w niebo.
Z kolei w Mahawira of Bhawabhuti, tekście dżainistów z ósmego wieku opartym o starsze materiały źródłowe, czytamy: Napowietrzny rydwan Puszpaka wiezie wielu ludzi do stołecznej Ajodhji. Niebo jest pełne zdumiewających latających maszyn, ciemnych jak noc, lecz odróżniających się światłami o żółtawym blasku.


http://www.eioba.pl/files/user2571/egipt_pojazdy.gif

http://www.eioba.pl/files/user2571/egipt_sufit.jpg


Wizerunki znalezione na belce stropowej w świątyni Nowego Królestwa (New Kingdom Temple) sprzed 3000 lat w Abydos, kilkaset mil na południe od Kairu. Widać na nich pojazdy przypominające współczesne latające maszyny
W rejonie Madhya Pradesh Indie , 70 km od lokalnego centrum administracyjnego w Raisen odkryto szereg malowideł z czasów prehistorycznych. Jedno z tych malowideł przedstawia , no właśnie co ?


Link do doniesienia : http://www.archaeologydai...e-in-India.html


Prehistoryczne malowidła naskalne z Indii UFO i kosmici
cid:image028.jpg@01CBC9EE.DC306670
Tajemna historia świata
http://www.allnewsweb.com/page1199999408.php

Inny wielki epos starohinduski Mahabharata podaje, że asura imieniem Maja posiadał wimanę mierzącą w obwodzie 12 łokci i wyposażoną w cztery mocne koła. W innym miejscu przedstawia ona Krisznę (następnego awatara po Ramie) goniącego po niebie swego wroga Salwę. Gdy wimana Salwy, Saubha, staje się niewidzialna, Kriszna natychmiast wysyła specjalny pocisk, który dosięga celu lecąc według głosu.


Starożytne teksty dotyczące wiman są podobno tak liczne, że możnaby zapełnić kilka tomów samymi opisami tych pojazdów. Co do autentyczności tych pism nie ma wątpliwości. Niestety, większość z nich nie została nawet przetłumaczona na angielski ze starego sanskrytu.


Niedawno w tybetańskiej Lhasie Chińczycy odkryli pewne dokumenty sanskryckie, w których naukowcy natknęli się na instrukcje budowy statków międzygwiazdowych (!) o napędzie antygrawitacyjnym. Ten napęd jest oparty o system analogiczny do laghimy, nieznanej mocy ego istniejącej w psychice człowieka, na ,,sile odśrodkowej zdolnej do pokonania wszelkiego ciążenia grawitacyjnego". Według hinduskich joginów ta właśnie laghima umożliwia ludziom lewitację. Jeśli wierzyć dokumentom, o jakich mowa, starożytni Hindusi mogliby wysyłać zastępy ludzi na dowolne planety. W tychże manuskryptach wyjawiono także m.in. tajemnice czapki niewidki i tego, jak stać się ciężkim jak góra ołowiu. Nie napisano tam wprost o zrealizowanych podróżach na inne planety, ale jest mowa o planowanej wyprawie na Księżyc.

Ramajana natomiast daje szczegółowy opis podróży na Księżyc w wimanie i walki, jaka się tam odbyła ze statkiem powietrznym Aświnów (Atlantydów).


Istnieją całe podręczniki o rozmaitych typach wiman. Oto niektóre tylko tematy omawiane w starożytnych manuskryptach Indii:
·  Tajniki budowy pojazdów powietrznych odpornych na przełamanie, na cięcie, na spalenie i których nie można zniszczyć.
·  Tajniki wprawiania samolotów w bezruch.
·  Tajniki czynienia samolotów niewidzialnymi.
·  Tajniki podsłuchu rozmów i innych dźwięków w samolotach nieprzyjaciela.
·  Tajniki określania kierunku przylotu samolotów nieprzyjaciela.
·  Tajniki doprowadzania załogi nieprzyjacielskich samolotów do stanu nieprzytomności.
·  Tajniki niszczenia samolotów nieprzyjaciela. 


O konstruowaniu wimany w sanskryckim tekście Samarangana SutradharaKorpus wimany musi być mocny i wytrzymały, niczym wielki ptak z lekkiego materiału. Wewnątrz należy umieścić silnik rtęciowy z żelaznym aparatem grzewczym pod spodem. Dzięki mocy uśpionej w rtęci, która wprawia napędowy wir powietrza w ruch, siedzący wewnątrz człowiek może przelatywać niebem wielkie odległości. Ruchy wimany są tego rodzaju, że może ona wznosić się pionowo i pionowo opadać, a pochylona może poruszać się do przodu i do tyłu. Dzięku tym maszynom ludzie mogą latać w powietrzu, a istoty niebiańskie mogą przybywać na ziemię. W 230 strofach tego traktatu omówiono konstukcje wiman, startowanie, lot na tysiące kilometrów, zwykłe i awaryjne lądowanie a nawet możliwe kolizje z ptakami. Są tam informacje o pilotażu, zalecane środki ostrożności przy długich lotach, ochrona statków przed burzami i piorunami i instrukcje jak przejść na napęd ,,energią słoneczną" z energii typowej (antygrawitacyjnej?). 


Śastra Wajmanika (Vymaanika-Shaastra) zawiera osiem rozdziałów ze szkicami opisujących trzy typy samolotów. Wspomina też 31 podstawowych części składowych tych wehikułów oraz 16 materiałów, z których są zbudowane, a mających własności pochłaniania światła i ciepła.


Tabliczka z pismem rongorongo
http://www.eioba.pl/files/user2571/rongotablet.gifRównie fantastyczne wydają się informacje z chaldejskiej pracy Sifrala, w której znajduje się ponad sto stron technicznych szczegółów budowy latających maszyn. Są tam pojęcia, które tłumaczy się jako: pręt grafitowy, miedziana cewka, krystaliczny wskaźnik, wibrująca sfera itd. Hakata (Prawo Babilończyków) stwierdza zaś: Zaprawdę wielki jest przywilej kierowania latającą maszyną. Wiedza o lataniu należy do najstarszych z naszych dziedzictw. Jest to dar od `tych z góry'. Otrzymaliśmy ją od nich w celu uratowania wielu istnień.
Wydaje się pewne, że starożytni Hindusi latali na swych maszynach po całej Azji, prawdopodobnie też do Atlantydy, a nawet do Ameryki Południowej. Może o tym świadczyć nieodczytane jeszcze pismo znalezione w starożytnym mieście Mohendżo Daro (na terenie obecnego Pakistanu), które bardzo przypomina również jeszcze nie odczytane pismo rongo-rongo z Wyspy Wielkanocnej.
·  Wprawdzie o Atlantydach nie ma prawie wcale świadectw historycznych, ale w oparciu o przekazy ezoteryczne można wnosić, że był to lud bardziej albo równie zaawansowany technicznie jak Hindusi, ale bardziej wojowniczy. Użyli oni swoich latających pojazdów, zwanych wajliksi, w celu podporządkowania sobie dosłownie całego świata. Według pewnego autora Atlantydzi, w hinduskiej literaturze nazywani Aświnami, rozwinęli swoje wajliksi 20 000 lat temu. Używali mechanicznych silników napędowych o mocy 80 000 koni mechanicznych.


http://www.eioba.pl/files/user2571/rongo3.gif
http://www.eioba.pl/files/user2571/rongo.gif
Pismo rongorongo


Mahabharatha i inne teksty opisują okropną wojnę, która wybuchła jakieś 10-12 tys. lat temu między imperium Ramy i Atlantydą. Użyto w niej tak destrukcyjnej broni, że trudno było sobie to wyobrazić przed XX wiekiem. Cytat z Mahabharaty: Pojedynczy pocisk niósł całą potęgę Wszechświata. Rozpalona kolumna dymu i płomieni jasna jak tysiąc słońc wzniosła się w pełnej okazałości. Żelazny piorun, gigantyczny posłaniec śmierci, na popiół spalił całą rasę Wrisznich i Andhaków. Ciała były spalone nie do poznania. Wypadały włosy i paznokcie, naczynia pękały bez widocznej przyczyny, ptaki stawały się białe ... po kilku godzinach wszystkie artykuły spożywcze stawały się skażone ... chroniąc się przed tym ogniem, żołnierze rzucali się do strumieni, by obmyć siebie i swoje wyposażenie. Wygląda to na opis wojny atomowej. Podobnych doniesień jest więcej w literaturze starohinduskiej.


Warto odnotować też historyczną informację o tym, że gdy ponad dwa tysiące lat temu Aleksander Wielki napadł na Indie, w pewnym momencie jego wojska zostały zaatakowane przez ,,latające ogniste tarcze". Te ,,latające talerze" nie użyły jednak żadnej groźnej broni i Aleksander mógł kontynuować podbój Indii.


Wraz z katastroficznym zatonięciem Atlantydy i zmieceniem imperium Ramy, być może za pomocą broni atomowej, świat pogrążył się w coś w rodzaju epoki kamiennej, a współczesna historia zaczęła się dopiero kilka tysięcy lat po tamtych wydarzeniach. Jednakże, jak się wydaje, nie wszystkie wimany i wajliksi Ramy i Atlantydy przepadły. Były przecież budowane, aby przetrwać tysiące lat, o czym świadczą manuskrypty Lhasy i księgi Dziewięciu nieznanych autorów króla Aśoki.
Wielu autorów sugeruje, że istnieją tajne organizacje, Braterstwa, które posiadają pewną liczbę tych starodawnych latających maszyn w ukryciu na obszarach Tybetu albo gdzie indziej w środkowej Azji, gdzie współcześnie obserwuje się wzmożoną aktywność UFO.


Czytelników szanujących Sathya Sai Babę, uważanego przez wielbicieli za kolejnego awatara po Krisznie, zapewne zainteresuje jego wypowiedź z 1976 r. podczas letniej szkoły w Ooty zdająca się potwierdzać to, cośmy tu napisali o latających maszynach starożytności. Oto jej dosłowne tłumaczenie: Zadajemy sobie pytanie, czy ląd, który dziś nazywamy Lanką, jest tym samym, który istniał w treta judze, w epoce króla Ramy, i którym rządził Rawana? Nie, tak nie jest. W tamtych czasach Lanka znajdowała się setki mil od południowego przylądka Indii — na równiku. Z upływem czasu, w okresie przejścia z treta jugi do kali jugi, ta szczególna wyspa przesunęła się z równika o setki mil w kierunku północy. Oglądając dziś tę wyspę, którą nazywamy Lanką, stwierdzamy, że przesunęła się na północ od równika. [Jednak] w historii Grecji zapisano, że wyspa, którą nazywamy dziś Lanką, całkowicie zatonęła podczas oceanicznej katastrofy nazywanej Atlantis. Grecy nie byli zwykłymi ludźmi. Byli bardzo zaawansowani w nauce i posiadali głęboką wiedzę w wielu dziedzinach. Opisali fakt, że Lanka pogrążyła się w wodach oceanu i przesunęła się i takie zjawisko akceptowali. W tamtych czasach ludzie ci byli tak zaawansowani, że podróżowali na Księżyc i opracowali kilka typów powietrznego transportu. Opanowali technikę latania.
Sai Baba podpowiada nam tu zatem także, gdzie leżała Atlantyda.

Tu przerwę na jakiś czas ponieważ aby móc to wszystko lepiej zrozumieć należy zapoznać się jak nauka postrzega ten nasz świat.

Pojawia się również coraz więcej naukowców z otwartym umysłem, którzy zaczynają śmiało o tym mówić za co często są szykanowani i ośmieszani przez swoich kolegów po fachu!

Kiedyś ludzie myśleli, że ziemia jest płaska, później jednak odkryli, że to bzdura i zaakceptowali ziemię jako kulę, wokół której się wszystko obraca. Lecz i to nie do końca było prawdą, ponieważ okazało się, że to ziemia wraz z innymi planetami w naszym układzie słonecznym obraca się wokół jednej z wielu miliardów gwiazd naszej galaktyki - "Drogi Mlecznej", która wcale nie jest największa i nie jest w centrum wszechświata!

(filmik pokazujący ogrom wszechświata).


Można stanowczo stwierdzić, że z biegiem czasu coraz więcej wiemy i rozumiemy. Z całą pewnością można również przyjąć, że za jakiś czas ludzkość znowu zmieni swój pogląd na ten temat, gdyż okaże się, że naukowcy odkryli coś zupełnie nieprawdopodobnego! Coś co znowu zmieni nasz punkt widzenia i wykaże, że to co do tej pory już odkryliśmy nie będzie takie istotne.

I tu coś już się zaczyna dziać w środowisku naukowym, ponieważ prowadzonych jest coraz więcej badań naukowych które wykazują powiązanie wręcz z ezoteryczną starodawną wiedzą mistyków. Chodzi tu między innymi o to, że materia jaką znamy nie istnieje w rzeczywistości a na poziomie molekularnym tworzona jest przez fale energii. Jest prowadzone wiele badań w tej dziedzinie, które zapoczątkował fizyk Alain Aspekt w 1982 roku na Uniwersytecie w Paryżu. Zespół, którym kierował Aspekt dokonał istotnego eksperymentu i może on okazać się jednym z najważniejszych eksperymentów XX wieku.

Aspekt oraz jego zespół odkryli, iż w pewnych warunkach cząstki subatomowe, takie jak elektrony, są w stanie komunikować się ze sobą w natychmiastowy sposób, niezależnie od dzielącej je odległości. Nie ma to znaczenia, czy znajdują się one od siebie o 10 metrów czy też dzieli je dystans bilionów kilometrów. W jakiś sposób każda cząstka wydaję się zawsze wiedzieć, co robią inne cząstki. To odkrycie obala długo utrzymujące się twierdzenie Einsteina, iż żadna komunikacja nie może następować z prędkością większą niż szybkość światła. Poruszanie się obiektów z prędkością większą niż szybkość światła jest równoznaczne ze zniesieniem bariery czasu. Ta zagrażająca perspektywa spowodowała, iż pewni fizycy w wyrafinowany sposób próbowali odrzucić odkrycia Aspecta. Inni natomiast badacze zostali zainspirowani do tworzenia nawet bardziej radykalnych wyjaśnień. (link).

I rzeczywiście po zajrzeniu do Miesięczniku Politechniki Warszawskiej znajdziemy takie wyjaśnienia odnośnie doświadczeń Aspecta:

...... Mianowicie zbadał, że odległość pomiędzy dwoma fotonami wynosiła dwanaście metrów. Jeden z fotonów „ustawowo“ od razu „wiedział“, jak zachować się wobec drugiego.  Do doświadczeń użyto specjalnych zegarów atomowych sprzężonych z detektorami rejestrującymi zachowania fotonów. Według Aspecta reakcja na informację pomiędzy fotonami wynosiła dziesięciomiliardową część sekundy. W tym czasie światło pokonuje odległość trzech centymetrów, ale nie dwunastu metrów......
...... dokładniejsze doświadczenie przeprowadzono sześć lat później  w Genewie pod kierunkiem Nicolasa Gisina, gdzie Jeden z fotonów został wysłany poprzez włókno optyczne w kierunku północnym, drugi na południe. Sprzęt pomiarowy był oddalony od siebie o dziesięć kilometrów. Na końcu swojej drogi fotony miały pokonać specjalne rozgałęzienie, wybierając krótszą lub dłuższą drogę. Wyniki pomiarów były zaskakujące –za każdym razem fotony wybierały tę samą drogę. Autorzy eksperymentu potwierdzili, że cząstki nie mogą komunikować się ze sobą z prędkością światła. Różnica w rejestracji czasów reakcji wyniosła mniej niż trzy dziesięciomiliardowe części sekundy. W tym czasie światło mogło pokonać dziewięć centymetrów, ale  nie dziesięc kilometrów dzielących obydwa fotony. Rozwiązaniem tego zagadnienia wydaje się przypuszczenie, że jeden i drugi foton stanowią pewną całość, niezależnie od dzielącej je odległości.  Nawet jeśli znajdowałyby się na przeciwnych końcach Wszechświata. W tym momencie otwiera się pole do dalszych badań: czy fotony pozostają ze sobą w ścisłym, stałym kontakcie? Czy mamy do czynienia z nową, nie opisaną jeszcze siłą istniejącą we Wszechświecie?  Do chwili pojawienia się – w roku 1905 – prac Alberta Einsteina, niepodważalne wydawały się prawa fizyki sformułowane – w roku 1665 – przez Isaaca Newtona. Mówiąc żartem – następny przewrót w prawach fizyki powinien mieć miejsce za mniej więcej sto czterdzieści lat. Niestety, my świadkami tego wydarzenia już nie będziemy. Poważniej zaś mówiąc naukowcy dysponują coraz bardziej czułymi i dokładnymi instrumentami pomiarowymi. W czasach, gdy wszystkie dziedziny życia rozwijają się dynamicznie i niemal każdy dzień przynosi coraz bardziej zaskakujące odkrycia, powinniśmy być czujni. Kto wie, może już jutro pojawi się nowy Albert Einstein, który sprawi że będziemy musieli od nowa budować obraz Wszechświata, Ziemi i nas samych....
?

(Bobry Bóg nie gra w kości, Michał Leśniewski  str.8-9 Miesięcznik Politechniki  Warszawskiej dostępny na http://www.mpw.pw.edu.pl/pdf/list4.pdf ).

Alain AspectAlain Aspect (ur. 15 czerwca 1947 r. w Agen) – francuski fizyk, absolwent École Normale Supérieure de Cachan we Francji. Jako pierwszy wykonał eksperyment testujący teorię parametrów ukrytych. Aspect do 1994 roku był zastępcą dyrektora Instytutu Optyki Teoretycznej i Stosowanej (SupOptique) w Palaiseau, zaliczanego do Grandes écoles. Jest członkiem Francuskiej Akademii Nauk i Francuskiej Akademii Technologii oraz profesorem École Polytechnique w Paryżu.

Długo nie musieliśmy czekać otóż naukowcy z CERN-u dokonali niezwykłego odkrycia: Włoscy badacze obalają dogmat nauki - odkryli cząstki (neutrina), które poruszają się szybciej niż światło. Czyżby cała współczesna fizyka miała legnąć w gruzach?
http://www.tvnmeteo.pl/informacje/ciekawostki,49/bedziemy-podrozowac-w-czasie-to-odkrycie-zasluguje-na-sto-nagrod-nobla,13432,1,0.html
http://www.tvn24.pl/-1,1718468,0,1,obrazy-prosto-z-mozgu-komputer-czytajacy-w-myslach,wiadomosc.html

Takich eksperymentów było więcej:

Długo nie musieliśmy czekać otóż naukowcy z CERN-u dokonali niezwykłego odkrycia: Włoscy badacze obalają dogmat nauki - odkryli cząstki, które poruszają się szybciej niż światło. Czyżby cała współczesna fizyka miała legnąć w gruzach?

http://www.tvnmeteo.pl/informacje/ciekawostki,49/bedziemy-podrozowac-w-czasie-to-odkrycie-zasluguje-na-sto-nagrod-nobla,13432,1,0.html

http://www.tvn24.pl/-1,1718468,0,1,obrazy-prosto-z-mozgu-komputer-czytajacy-w-myslach,wiadomosc.html

Międzygwiezdna komunikacja

U progu XXI wieku świat obiegła wiadomość o pierwszej na świecie udanej teleportacji dokonanej przez grupę uczonych australijskich pod kierownictwem dr. Ping Kyo Lama. Nie wielu zadało sobie trud odpowiedzi na pytanie co tak na prawdę kryje się pod tą tak popularną dziś nazwą. W naszych umysłach zakodowane są teleporty rodem z filmu "Star Trek" i tak też wyobrażano sobie owe zjawisko. Rozpoczęły się dyskusje na temat możliwości przyszłej technologii...

Okazuje się jednak, iż owa przeprowadzona przez Australijczyków teleportacja nie wiele miała wspólnego z przesyłaniem materii, chodziło tu raczej o przesył informacji... stąd też tytuł tego artykułu. Wbrew temu co zwykło się mówić teleportacja nie jest przesyłaniem materii, ale jej stanu.

Zacznijmy jednak od początku. Wszelkie media ogłaszały światu wieść o udanej teleportacji światła. Dr. Ping Koy Lama, fizyk z Australijskiego Uniwersytetu Narodowego, szef zespołu który dokonał teleportacji tak wypowiedział się o owej wiązce fotonów:

"Nie była to (...) zwykła wiązka laserowego światła, była to wiązka, w której zakodowane zostały informacje. To bardzo ważne, bo podobnie koduje się w laserowym świetle na przykład rozmowy telefoniczne przekazywane za pośrednictwem światłowodów z Ameryki do Europy (...) To, co nam się udało, to dokładnie próba dematerializacji wiązki laserowej w jednym miejscu i odzyskania jej w mgnieniu oka w zupełnie innym miejscu, około metra dalej".

Do przeprowadzenie udanej teleportacji potrzebne były tzw. "splątane fotony". Cóż to takiego są owe splątane fotony? Albert Einstein sformułował niegdyś zasadę z której jednoznacznie wynikało, iż w pewnych okolicznościach w przyrodzie mogą występować cząstki, które to zachowują się dość zaskakująco. Einsteinowi nigdy nie udało się dociec dlaczego oddziaływania miedzy tymi cząstkami są takie a nie inne... zjawisko to nazwał więc "upiornym oddziaływaniem".

Na drodze skomplikowanych obliczeń matematycznych Einstein obliczył, iż w momencie, w którym zmienimy stan (cechę kwantową) jednej z dwu splątanych cząstek, to natychmiast zmieni się także stan tej drugiej i co najważniejsze nie ma na to wpływu odległość dzieląca owe cząstki.

Dziś wygenerowanie wiązki splątanych fotonów jest względnie prostym zadaniem. Australijczycy wytworzyli zatem taką wiązkę. Następnie rozdzielili pary fotonów i umieścili je w odległości mniej więcej jednego metra od siebie na dwóch stołach.

Kolejnym etapem eksperymentu było potraktowanie splatanych fotonów impulsem świetlnym. Stan fotonów na stole A natychmiast się zmienił, a jako, że fotony ze stołu A były splątane z fotonami ze stołu B, więc i te na stole B natychmiast się zmieniły.

Co to oznacza? Mówiąc najprościej możliwe stało się przekazywanie informacji na niewiarygodne odległości. Teraz już nie musimy martwić się o to ile to światło potrzebuje czasu by dolecieć do jakiejś gwiazdy. Już dziś dysponujemy mechanizmem zdolnym do przesyłania informacji na dowolną odległość bez pośrednictwa czasu. Taka wiadomość dociera do odbiorcy natychmiast po jej wysłaniu, a mówiąc dokładniej w momencie jej wysłania. Oznacza to, iż wysyłając w dowolne miejsce wszechświata kosmiczną sondę lub jakikolwiek inny obiekt wyposażony w odpowiedni sprzęt możliwy będzie natychmiastowy odbiór informacji, możliwe stanie się zdalne sterowanie pojazdami penetrującymi powierzchnie oddalonych o setki lat świetlnych planet... dzięki teleportacji nauce udało się pokonać magiczną prędkość światła, prędkość dla materii ponoć nie przekraczalną. Na całe szczęście informacja może podróżować znacznie szybciej, i na całe szczęście udało nam się ominąć kolejne prawo fizyki, wykorzystując do tego celu fizykę właśnie...

To odkrycie spowodowało, iż wszechświat się diametralnie skurczył. Problem odległości nie jest już tak poważny, technika wciąż gna na przód... kto wie czym będziemy dysponować dziś wieczorem, ze o dniu jutrzejszym nie odważę się nawet napomknąć.


Bibliografia:
"Laserowy skok przez stół", Weronika Kot (Focus, nr. 9, wrzesień 2002)

http://bogowie.org.pl/baza.php3?ido=16&poz=15

Zobacz też

Holonomiczny wszechświat i… holograficzna świadomość

Nieświadomość zbiorowa – wg Junga

Kim jestem? Ken Wilber. Niepodzielone.

• Pole morfogenetyczne – Rupert Sheldrake

Hipoteza Gai

Alaja – kosmiczna świadomość

Czy istnieją jakieś ograniczenia -czy tylko wtedy gdy w nie wierzymy?

Wywiad z prof. Arkadiuszem Jadczykiem

O kosmobiologii kultury i astrologii - prof. Leszek Weres (gość)

 

Jest wiele nowych wyjaśnień w tym zakresie i bardzo ciekawą jest teoria „Zjednoczonych Pól” o której mówi fizyk Nassim Haramein w swoich wykładach „Przekroczyć Horyzont Zdarzeń”.

Zdobył on prestiżową nagrodę Dziewiątej Międzynarodowej Konferencji Komitetów Naukowych „Casys 2009” na Uniwersytecie w Liege w Belgii za swoją pracę w dziedzinie fizyki, mechaniki kwantowej, teorii relatywizmu, zjednoczonego pola i grawitacji.


http://www.theresonanceproject.org/images/haramein_award.jpg

http://appliedspirituality.com/wp-content/uploads/2011/07/Nassim_Haramein.png

http://www.world-mysteries.com/szypow1.jpg

Zresztą nie tylko Haramein przedstawia podobną ciekawą teorię, również Gennadij Szypow, rosyjski profesor fizyki, który opracował "Jednolitą Teorię Pola". Jest on dyrektorem Międzynarodowego Centrum Fizyki Próżni, członkiem Rosyjskiej Akademii Nauk Przyrodniczych i członkiem Międzynarodowej Akademii Biotechnologii. Krótko mówiąc wg Szypowa Fizyka wskazuje na istnienie Boga (Super Świadomości).

Jak podaje pejsata wikipedia Szypow był wykładowcą fizyki na Uniwersytecie Moskiewskim i został stamtąd usunięty, gdyż uczył studentów elementów wymyślonej przez siebie teorii próżni, nieuznawanej i sprzecznej z oficjalną nauką akademicką.” Twardogłowe mendy naukowe nie mogą dopuścić aby takie „świrnięte” teorie zostały rozpowszechnoine i ciągle są atakowane w różnoraki sposób (jeśli wyjdzie to na wierzch to mogą stracić swój prestiż i być może nawet pracę!).

Czy wobec tego potwierdza się pogląd filozofów, ezoteryków którzy twierdzili, że obok materialnego świata istnieje świat idei?  Zobaczmy co na to pytanie odpowiedział profesor Szypow:

Materia powstaje według wcześniejszych planów. Są to pewne odniesienia, prawa, matryce potencjalnego, zamysłu, według którego będzie budowany plan materialny - konkretna materia. Żeby zbudować dom, w naszej świadomości musi najpierw pojawić się jego obraz - plan, który następnie realizujemy na papierze, w rysunkach i wykresach, a dopiero potem kupujemy cegłę i inne materiały - budujemy dom. Coś podobnego ma miejsce także w świecie Wyższej Rzeczywistości. Istnieje Superświadomość, związana z bezenergetycznym poziomem idei, gdzie powstaje nie materia, a plan - zamysł. I dopiero kiedy plan jest już gotowy, rozpoczyna się proces powstawania materii z próżni. Świat idei to pewnego rodzaju rzeczywistość, która w odniesieniu do znanej nam materii, jest bardziej stabilna, wyobrażająca świat Wyższej Rzeczywistości. To praprzyczyna wszystkiego. Jest pierworodna, można powiedzieć. A więc na początku pojawia się właśnie ta część rzeczywistości, a dopiero potem znana nam materia gęsta. Nie może być inaczej. Przecież nie da się z chaosu tworzyć czegoś zorganizowanego. Potrzebny jest jakiś plan. W Biblii powiedziano: na początku było słowo, a słowo - to plan. Dopiero po jego przejawieniu się rozpoczęły się narodziny materii.”

A teraz zamieńmy wyraz „Słowo” na „Plan”

  
Ewangelia Jana 1,1-5

Na początku było Słowo,
a Słowo było u Boga,
i Bogiem było Słowo.
Ono było na początku u Boga.
Wszystko przez Nie się stało,
a bez Niego nic się nie stało,
co się stało.
W Nim było życie,
a życie było światłością ludzi,
a światłość w ciemności świeci
i ciemność jej nie ogarnęła.

Na początku był Plan,
a Plan był u Boga,
i Bogiem był Plan.
On był na początku u Boga.
Wszystko przez Niego się stało,
a bez Niego nic się nie stało,
co się stało.
W Nim było życie,
a życie było światłością ludzi,
a światłość w ciemności świeci
i ciemność jej nie ogarnęła.


Jakby trochę sensowniej brzmią te wersety po prawej!

Słowa zapisane w Biblii dokładnie obrazuje pojęcie Ingenezy! jej pochodne informacje są niematerialne. Informacja jest informacją a nie energią ani materią (N. Wiener, 1948r.)

 

 

Jak to jest z powstaniem życia na ziemi?

Narodziny życia

 

    Każdy proces musi mieć swój początek, początek musiała mieć więc i ewolucja. Tym początkiem było powstanie życia, wykształcenie się pierwszych aminokwasów, białek, narodziny najprostszych, jednokomórkowych organizmów. W klasycznej koncepcji ewolucji zainteresowanie skupia się na Ziemi. Konserwatywni naukowcy w ogóle nie biorą pod uwagę możliwości pozaziemskiego pochodzenia życia, mimo iż teorie te są bardziej realne, niż się to może na pierwszy rzut oka wydawać. Jest to jednak temat na osobne opracowanie, na razie zajmijmy się kwestią minusów tradycyjnego ujęcia problematyki zaistnienia życia na Ziemi.

    W klasycznej koncepcji początek wszystkiemu dały gazy. Wydzielane w czasie formowania się planet, pochodzące zarówno z samej planety, jak i meteorów nieustannie bombardujących ich powierzchnię utworzyły pierwszą atmosferę ziemską. Zbudowana była z najprostszych gazów, takich jak wodór i para wodna. To właśnie w tym niekorzystnym dla znanego nam obecnie życia (poza niektórymi najprymitywniejszymi organizmami) miało narodzić się życie, które dało początek procesowi, którego rezultatem mamy być my - ludzie. Tak więc pierwszy etap to zaistnienie odpowiedniej pierwotnej atmosfery. Życie nie powstało jednak w atmosferze, musiało mieć solidne oparcie. Na samym początku, gdy atmosfera dopiero kształtowała się, a warstwa ozonowa i kilometry gazów na powierzchnią planety nie chroniły jej przed zabójczym promieniowaniem docierającym z kosmosu, jedynym miejscem, gdzie życie mogło zaistnieć były oceany. Stopniowe ochładzanie się planety doprowadziło do skroplenia się pary wodnej w atmosferze i to woda właśnie dała początek środowisku, które stało się kolebką życia. Woda wypłukiwała minerały, substancje ze skał, co doprowadziło do koncentracja w  oceanach tak zwanego 'pierwotnego bulionu' złożonego z prostych, cząsteczek niezbędnych do powstania życia. W tej zawiesinie cząsteczek chemicznych rozpuszczonych w wodzie powstać miały pierwsze aminokwasy, a z nich białka proste i nukleotydy. Te łącząc się ze sobą tworzą coraz bardziej skomplikowane makrocząsteczki, aż w końcu staje się cud -  powstaje kod genetyczny, a cząsteczki zaczynają się same powielać.

    Tak w skrócie (i uproszczeniu) przedstawia się klasyczna wizja narodzin życia, nie jest to jednak wizja bez skazy.

    W roku 1953 nijaki Stanley Miller postanowił eksperymentalnie sprawdzić teorię praatmosfery, w której wykształcić się miały najprostsze elementy organiczne - aminokwasy. W tym celu sporządził w sterylnych warunkach mieszaninę gazów, która oddawała skład atmosfery, jaki nauka uznaje za pierwotny. Znalazł się tam wodór, metan, amoniak i pary wodnej. Wszystko to poddało działaniu wyładowań elektrycznych, które - również według naukowych założeń - miały być niezwykle częste i gwałtowne w burzliwych czasach finalizacji procesu narodzin naszej planety. W rezultacie powstało kilka aminokwasów, z których są zbudowane białka proste. A więc sukces, potwierdzenie naukowej teorii?!

    Nie!

    Millerowi udało się uzyskać tylko 4 spośród 20 aminokwasów niezbędnych do zaistnienia życia, jakie znamy. Przez następne lata intensywnych badań i prób doświadczalnych nauka nie osiągnęła zamierzonego rezultatu, który stanowiłby dowód potwierdzający prawdziwość jej tez. Nie udało się uzyskać w praatmosferze wszystkich 20 niezbędnych aminokwasów w warunkach, które sama nauka uznaje za prawdopodobne. Powstaje w związku z tym pytanie, czy jest to słuszna droga?

    Zacznijmy od tego, że synteza ważnych z biologicznego punktu widzenia związków chemicznych zachodzi tylko w warunkach redukcji [gdy w atmosferze nie ma wolnego tlenu]. Skład opracowany przez Millera nie był dokładnym odwzorowaniem rzeczywistego składu pierwotnej ziemskiej atmosfery, był dobrany pod kątem potrzeb doświadczenia. Ustalając ów skład Miller zadbał o to, by uzyskać to, czego oczekiwał. Kwestia braku tlenu w praatmosferze nie jest bowiem pewna, a nawet przeciwnie - zwolennicy teorii ewolucji uważają często, że tlen był. Rodzi się w ten sposób ogromny dylemat dla ewolucjonistów: W powietrzu zawierającym tlen pierwszy aminokwas nigdy by nie powstał, w warunkach beztlenowych natomiast zostałby natychmiast zniszczony przez promieniowanie kosmiczne. Ciężko tu o przesądzenie kwestii, bowiem każda próba określenia składu pierwotnej atmosfery Ziemi może się jedynie opierać na domysłach. Pojawiły się jednak nowe dowody:

    Nie tak dawno temu w świat poszła wiadomość, która dla mnie była elektryzująca - odkryto, że aminokwasy, a więc podstawa życia występują w chmurach materii międzygwiezdnej. Co więcej, wszystko wskazuje na to, że tam też powstały: bez grawitacji, w temperaturze bliskiej zeru absolutnemu, bez tych wszystkich gazów i naturalnych procesów atmosferycznych, jakie nauka uznaje za decydujące dla narodzin aminokwasów w pierwotnej atmosferze. W tych niesłychanie korzystnych warunkach, jakie Miller stworzył w swojej doświadczalnej retorcie uzyskano mniej więcej tyle, ile - jak pokazują najnowszej odkrycia - mogło powstać bez tych wszystkich czynników. To zaś oznacza, że teoria ta jest co najmniej ułomna, jeśli nie całkowicie błędna. Najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem jest założenie, że pierwsze aminokwasy  pojawił się na Ziemi już na etapie jej formowania, wraz z materią ściąganą siłą grawitacji, meteorytami itd.

    Jak chce naukowa tradycja powstałe w atmosferze aminokwasy miały opaść i stać się częścią oceanicznego 'prabulionu'. Generalnie rzecz biorąc nie jest to możliwe. Ta sama energia, która mogłaby spowodować rozpad prostych związków chemicznych w atmosferze, jeszcze szybciej doprowadziłaby do rozpadu każdego złożonego aminokwasu. Ale przyjmijmy, nie zważając na kolejną sprzeczność w ewolucyjnej koncepcji, że nasze cząsteczki cudem dostały się do oceanów - bezpiecznego środowiska chroniącego przed niszczącym promieniowaniem nadfioletowym w atmosferze. Pomijając jeden dysonans natrafiamy na kolejny dylemat dla ewolucjonistów. Woda co prawda chroni przed szkodliwym promieniowaniem, ale jednocześnie izoluje tak dobrze, że nie w nowych warunkach nie byłoby dosyć energii potrzebnej do wywołania dalszych reakcji chemicznych prowadzących do powstawania białek złożonych. Woda ma to do siebie, że hamuje wzrost bardziej złożonych cząsteczek!

    Mamy więc następującą sytuację:

- aminokwasy w wodzie przetrwają, ale nie będą mogły utworzyć białek złożonych i dać początek życiu, by miało to miejsce musiałyby znaleźć się w środowisku atmosferycznym

- aminokwasy w atmosferze zostałyby zniszczone zabójczym dla nich promieniowaniem nadfiloletowym

Naukowiec Hichting mówi wprost: 'teoretycznie rzecz biorąc, nie ma szans przebycia nawet tego pierwszego i względnie łatwego stadium [tworzenia się aminokwasów] w ewolucyjnym powstawaniu życia'.

    Znamy ponad 100 aminokwasów, przy czym jedynie 20 spośród nich potrzebnych jest do budowy protein, czyli białek prostych, będących podstawowymi składnikami żywych organizmów. Wszystkie one mogą przybrać jedną z dwóch różnych postaci: jedne cząsteczki mogą być prawoskrętne, a inne lewoskrętne. I tu kolejny dylemat: gdyby powstały one przypadkowo (a tak głosi ewolucja) wówczas mielibyśmy życie oparte na obu typach cząsteczek. Proporcje wynosiłyby około połowy na każdy z rodzajów. Tymczasem życie na Ziemi oparte jest na lewoskrętności. Wbrew głosom obrońców ewolucji, żaden z tych typów cząsteczek nie jest w żaden sposób uprzywilejowany, bardziej odporny, lepiej przystosowany, szybciej replikujący się... Nie ma w koncepcjach opartych w doktrynie ewolucyjnej żadnego racjonalnego powodu, który tłumaczyłby ten dziwny stan rzeczy. Wszystkie 20 aminokwasów budujących proteiny w żywych organizmach jest lewoskrętnych. Jak to możliwe? Fizyk J.D. Bernal mówi: 'Trzeba przyznać, że wyjaśnienie tego (...) w dalszym ciągu jest jednym z najpoważniejszych zagadnień strukturalnych aspektów życia'. Zagadnieniem, jak na razie (czy w ogóle) nie rozwiązanym.

    Rzecz jasna, wszystko można zrzucić na kanwę przypadku. Jakie więc jest prawdopodobieństwo połączenia się odpowiednich aminokwasów w cząsteczkę białka prostego? Sami ewolucjoniści przyznają, że prawdopodobieństwo to wynosi 10 do potęgi 113. Pozwólcie, że zapiszę tę proporcję:

1 : 1 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 00

    Biochemik George Wald: 'Wystarczy pomyśleć o ogromie tego zadania, aby zrozumieć, że samorzutne powstanie żywego organizmu jest niemożliwe'. Taka proporcja oznacza ni mniej ni więcej, że wspomniane zdarzenie nie nastąpi! Dla matematyków zdarzenie, którego prawdopodobieństwo wyraża się liczbą 10 do potęgi 50 nigdy nie nastąpi. Tu mamy proporcję znacznie dalej idącą. Pewne pojęcie o możliwości powstania życia w teorii ewolucji daje nam świadomość tego, że wyżej wypisana liczba jest większa od szacowanej liczby wszystkich atomów we wszechświecie! Jak stwierdził biolog Edwin Conkin: 'Prawdopodobieństwo przypadkowego powstania życia można przyrównać do prawdopodobieństwa powstania obszernego słownika w wyniku eksplozji w drukarni'. Matematyk J.W.N.Sullivan: 'Hipoteza, że życie rozwinęło się z materii nieorganicznej, jest ciągle jeszcze
artykułem wiary'
.

    Inny przypadek prawdopodobieństwa? Jedne proteiny odgrywają rolę budulca, drugie tworzą enzymy. Te ostatnie mają za zadanie przyspieszanie reakcji chemicznych mających miejsce w komórce. Reakcje te decydują o jej życiu, bez nich komórka by obumarła. Do funkcjonowania jednej komórki potrzeba nie kilku lecz 2000 (!) protein służących za enzymy. Jakie jest prawdopodobieństwo przypadkowego powstania tych protein? Wynosi ono 10 do potęgi 40000. Jest to jedynka z 40000 zer! Takiej liczby nie będę tu nawet zapisywał, bo musiałbym napisać 4 razy tyle zer, ile znaków liczy niniejszy artykuł! Astronomowie Fred Hoyle i N.C. Wickramasinghe stwierdzają: 'Choćby nawet czyjeś przekonanie lub wykształcenie pozwalało mu bez uprzedzeń przychylić się do poglądu, że życie powstało na Ziemi [samorzutnie], to ten prosty rachunek [matematycznego nieprawdopodobieństwa] całkowicie przekreśla taką koncepcję'.

I jak tu wierzyć w ewolucję?

Biolog Francis Crick: 'Człowiek uczciwy, uzbrojony w całą dostępną dziś wiedzę, może jedynie stwierdzić, że początek życia zdaje się graniczyć z cudem'.

http://bogowie.org.pl/baza.php3?ido=16&poz=13

TRUDNY TOTO LOTEK

Wyobraźmy sobie toto lotka, w którym naprawdę trudno wygrać: losowanych jest 6 kul z sześciu (a nie jednego) zestawów kul o numerach od 1 do 47. Oprócz tego gracz musi określić kolejność wylosowania danych numerów - kolejność nie jest dowolna. Trudno jest tu sobie w ogóle wyobrazić możliwość maksymalnej wygranej nawet gdyby wszyscy mieszkańcy świata grali w takiego 'totka' co tydzień. Ilość możliwych kombinacji w takim toto lotku wynosiłaby 476, czyli ponad 109.
  prawdopodobieństwo 100% trafienia w 'super-trudnym' toto lotku   1 do 1000000000

Wygląda to naprawdę bardzo 'niewinnie'. A jednak jest to tak małe prawdopodobieństwo, że własne szanse na wygraną ocenilibyśmy na 0%...
CO JEST MATEMATYCZNIE MOŻLIWE NA ZIEMI I W KOSMOSIE?

Emile Borel (1871-1956) był wybitnym matematykiem francuskim i autorem prac z zakresu analizy matematycznej, rachunku prawdopodobieństwa oraz fizyki matematycznej. W swojej pracy "Single Law of Chance" twierdził on, iż jeżeli szansa wystąpienia danego zdarzenia wynosi 1/10 do potęgi 15 wówczas jest to bez znaczenia na skalę ziemską. Natomiast jeżeli prawdopodobieństwo jest mniejsze niż 1/10 do potęgi 50 wówczas nie istnieje jakakolwiek szansa wydarzenia się tego, nawet na skalę wszechświata.
zdarzenie nieprawdopodobne na skalę ziemską   1 do 1000000000000000  

zdarzenie nieprawdopodobne na skalę kosmiczną
  1 do 100000000000000000000000000000000000000000000000000

Krótko mówiąc ten sławny matematyk stwierdził, iż jeżeli prawdopodobieństwo wystąpienia jakiegoś zdarzenia jest mniejsze niż 1 na 10 do potęgi 50 to powinniśmy o tym zapomnieć, jeżeli chcemy naprawdę być 'poważnymi' naukowcami...
WSKAZAĆ KONKRETNY ATOM Z OBSZARU CAŁEGO WIDOCZNEGO WSZECHŚWIATA

Dane encyklopedyczne ("Popularna Encyklopedia Powszechna", Fogra: Kraków 1997 - hasło "Wszechświat") mówią, iż cały dostępny poznaniu wszechświat zawiera ok. 10 do potęgi 80 atomów, czyli szansa wskazania jednego konkretnego atomu z dowolnego miejsca w kosmosie wynosi 1 na 10 do potęgi 80:
  prawdopodobieństwo 'namierzenia' jednego konkretnego atomu w kosmosie   1 do 100000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

Wystarczy jedynie pomyśleć o tym, jak znikome są szanse powodzenia takiego zadania, by stwierdzić śmiało: 'NIEMOŻLIWE'...

OBLICZENIA HOYLA I WICKRAMASINGHE'A
Proteiny składają się z łańcuchów aminokwasów, w których każdy aminokwas znajduje się na odpowiedniej pozycji. Ich liczba w proteinie wynosi od kilkudziesięciu 'sztuk' aż do kilku tysięcy. Każda komórka potrzebuje do funkcjonowania setek różnego rodzaju wyspecjalizowanych protein. Sir Fred Hoyle i Chandra Wickramasinghe na podstawie niezależnych obliczeń ustalili, że prawdopodobieństwo samoistnego ułożenia się aminokwasów tak, by utworzyły zaledwie początek 2000 protein ameby wynosi 1 do 10 do potęgi 40 000.
prawdopodobieństwo przypadkowego połączenia się aminokwasów w proteiny ameby 1 do 10 do potęgi 40 000
Nie jestem naukowcem, więc posłużę się tu cytatem z pracy byłego ewolucjonisty Wallace Johnsona, którego książka "The crumbling theory of evolution" została wydana w 1989 roku w Polsce przez 'Michalineum' (Warszawa) pod polskim tytułem "Na bezdrożach teorii ewolucji". Należy tu zaznaczyć, że wstęp do polskiego wydania napisany został przez przeciwnika teorii ewolucji, prof. dr hab. Macieja Giertycha, Kierownika Zakładu Genetyki Instytutu Dendrologii PAN w Kórniku.


"kiedy nasienie zapładnia jajo, DNA wytwarza własną kopię, która następnie przekazywana jest do nowej komórki. Proces ten jest prawie wolny od błędów i DNA jest wiernie odtwarzana oraz dalej przekazywana z pokolenia na pokolenie.
Ale od czasu do czasu, chociaż rzadko, zdarza się błąd, który określamy jako mutację. Błąd ten zmienia prawidłowy zapis DNA. Staje się on częścią zapisu genetycznego u odbiorcy i może być dziedziczony przez następne pokolenia. Jako że jest to błąd, nieprawdopodobnym jest mniemanie, aby stanowił czynnik doskonalący w tych organizmach, w których się znajduje. W istocie, praktycznie rzecz biorąc, mutacje są zawsze szkodliwe, bezużyteczne lub nawet zgubne. Na szczęście występują one rzadko. Zdarzają się w przybliżeniu w jednej komórce na 100 milionów, chociaż obliczenia bywają różne.

[...] Nieprzydatność mutacji do wywołania ewolucyjnego postępu została potwierdzona przez klasyczne eksperymenty, jakie przeprowadzono na muszkach owocowych. Muszki te rozmnażają się bardzo szybko. Poddano je dawkom promieniowania, które zwiększyły częstotliwość mutacji o 15 000%. Po długich doświadczeniach, które obejmowały aż 25 milionów muszek owocowych, odmówiły one jednak przeistoczenia się w coś odmiennego. Oczywiście w trakcie tych doświadczeń pojawiła się ogromna zmienność: karłowate skrzydła, brak skrzydeł, żółte oczy, ślepe oczy, anormalne nóżki i ciała. Były formy groteskowe. Były dziwactwa. Być może największym z nich było to, że w miejsce trąbki wyrosła nóżka. Ale była to noga muszki owocowej, a nie krowie kopyto. Jednak pomimo tych wszystkich zniekształceń były to skrzydełka i ciała muszek owocowych. Nigdy, w żadnym przypadku nie zauważono zaczątku nowego organu jakiegoś innego gatunku. I co najistotniejsze: nieważne jak monstrualny okazał się potomek, był on jednak zdolny do rozmnażania się w obrębie macierzystego pnia, o ile w ogóle tę zdolność do rozmnażania się ujawniał. Oznacza to, iż potomstwo to pozostało nadal tym samym gatunkiem muszki owocowej. Mutacje zdolne są spowodować wiele różnych zmian w organach danego gatunku, ale nigdy nie są w stanie wytworzyć nowego organu. Na przykład mutacja może spowodować przyjście na świat dziecka ze zdeformowanymi rączkami, ale jest to coś zgoła innego niż urodzenie się dziecka ze skrzydłami czy też z kółkami.

Ewolucjoniści całą swoją argumentację opierają na twierdzeniu, że od czasu do czasu zdarza się "dobra" mutacja, utrzymywana przez dobór naturalny i że akumulacja tych pozytywnych mutacji wytwarza "nową genetyczną informację" dla dalszego rozwoju ku "górze". Nawet jeśli jedna na tysiąc, czy choćby jedna na sto, jest "dobrą" mutacją, to jednak kiedy weźmiemy pod uwagę rzadkość występowania mutacji oraz szkody wyrządzane przez złe mutacje, to ich występowanie stanowi zupełnie beznadziejną bazę do wysuwania hipotezy o ewolucji w górę. Nie ma ponadto żadnego udokumentowanego przykładu na korzystną mutację. "Dobre" mutacje są bowiem równie hipotetyczne jak cała ewolucjonistyczna idea.

Mutacje są nieszczęściem i nie mogły w żaden sposób stać się siłą napędową ewolucji. Przyznaje to wielu uczciwych naukowców. Sam Sir Peter Medawar, członek Towarzystwa Królewskiego i laureat Nagrody Nobla, w swojej książce "The Art of the Soluble" (1967), przyznaje, iż w chwili obecnej nauka nie zna żadnego takiego genetycznego procesu, który mógłby wytworzyć zmiany konieczne dla spowodowania ewolucji." (Johnson 1989:39-41)

A co na temat mutacji powiedział inny laureat Nagrody Nobla, zmarły w 1986 węgierski biochemik Albert Szent-Gyorgyi von Nagyrapolt? Ten wybitny uczony stwierdził bezkompromisowo, że "Prawdopodobieństwo ulepszenia organizmu przez mutacje można porównać z prawdopodobieństwem ulepszenia szwajcarskiego zegarka przez rzucenie nim o ziemię i uszkodzenie jego mechanizmu. Szansa ulepszenia organizmów żywych dzięki przypadkowym mutacjom równa jest zeru".
Naukowcy z obozu ewolucjonistów usiłują się bronić wskazując na mutacje wirusów jako rzekomy dowód potwierdzający ewolucję na drodze 'trafionych' mutacji. Jednak mutacje wirusów są właśnie dowodem całkowicie obalającym hipotezę, wg której mutacje mogły doprowadzić do pojawienia się nowych gatunków istot żywych: wirusy tworzą swe mutacje już od tysięcy lat, ale jak na razie ani jeden z nich nie przekształcił się w coś przypominającego amebę czy pierwotniaka. Wirusy przeszły już miliony mutacji, ale uparcie odmawiają posłuszeństwa teorii ewolucji.

Mimo wielu lat poszukiwań i szeregu przeprowadzonych badań naukowcom NIGDY aż do tej pory nie udało się potwierdzić i udowodnić teorii ewolucji na drodze mutacji. Badania nad muszkami owocowymi okazały się bezowocne (dla ewolucjonistów). Jak na razie genetyka nie potwierdza tego, że jakiś gatunek istot żywych mógłby przekształcić się w jakiś zupełnie odmienny gatunek. Wprost przeciwnie, genetyka wskazuje jasno i wyraźnie, że są pewne wewnętrzne bariery i ograniczenia, których żaden organizm nie może przekroczyć. Skoro więc pod tym względem teoria ewolucji jest sprzeczna z wynikami dotychczasowych badań w dziedzinie genetyki, to co jest potrzebne by nadal ją akceptować? Zdrowy rozsądek i prosta logika? O, nie! Tu potrzebna jest już WIARA...

Kolejnym poważnym problemem ewolucji pozostaje (i już na zawsze pozostanie) problem powstania życia na ziemi. Na ogół umniejsza się ten problem i każe się ludziom wierzyć, że tak właśnie było: to co martwe samo z siebie stało się żywe. A co na to ludzie? No, skoro naukowcy tak mówią, to znaczy, że tak musiało być. Takim to sposobem miliony ludzi na całym świecie wierzą w to co naturalnie jest niemożliwe i przeczy wszelkiej logice czy zdrowemu rozsądkowi.

Ewolucjoniści głoszą, że totalna śmierć i martwota same z siebie zrodziły życie!!! Nic dziwnego, że pewien wybitny biolog, wspomniany już profesor Louis Bounoure, nazwał ewolucjonizm "bajeczką dla dorosłych"... NAUKOWCOM NIGDY NIE UDAŁO SIĘ I NIGDY SIĘ NIE UDA STWORZENIE ŻYCIA W WARUNKACH LABORATORYJNYCH!
Gdy doktorowi Sol Spiegelmanowi z Uniwersytetu w Illinois udało się zsyntetyzować biologicznie aktywne RNA (rozpoczął on swój proces od wiralnego RNA i specyficznego enzymu pochodzącego od wirusa) to zapytano go, czy stworzył życie w probówce. Odpowiedź Spiegelmana była jednoznaczna: "Tylko Bóg zdolny jest stworzyć życie".

Samo matematyczne prawdopodobieństwo powstania jednego prawdziwego białka tworzącego się przez przypadek jest tak małe, że takie zdarzenie wydaje się niemożliwe nie tylko na ziemi, ale i w całym kosmosie.
Dwadzieścia lat temu dwóch byłych ewolucjonistów zmieniło radykalnie swe poglądy, po tym jak sami obliczyli ile wynosi takie prawdopodobieństwo samoistnego powstania czegoś, co mogłoby dać początek życiu. Ludzie ci, to dawniej agnostyk, Sir Fred Hoyle, swego czasu międzynarodowy autorytet oraz Chandra Wickramasinghe, były ateista, profesor matematyki stosowanej i astronomii w University College w Cardiff. Chociaż nic nie wskazuje na to, że stali się oni chrześcijanami, to jednak ich wypowiedzi świadczą o odrzuceniu fundamentalnego założenia teorii ewolucji o samoistnym powstaniu życia.
"The Sunday Mail" z Brisbane z dnia 20 września 1981 podawał, że obaj naukowcy stali się "innymi ludźmi. Obaj są wierzącymi". Dalej w artykule czytamy:

"To, co przekonało tych obu ludzi, to obliczenia jakie każdy z nich wykonał, jeden niezależnie od drugiego w kwestii prawdopodobieństwa [powstania] życia w sposób spontaniczny. Kiedy obaj skończyli, spojrzeli na wynik prawie z niedowierzaniem. Każdy z nich uznał, że owe prawdopodobieństwo powstania przypadkowo iskry życia na ziemi wyraża się, w matematycznym żargonie, jak 1 na 10 do 40 000 potęgi."

Wypowiedź Wickramasinghe'a ukazuje jak w jednej chwili wali się świat ateisty i ewolucjonisty:

 "Czuję się w tej sytuacji całkowicie skrępowany z powodu stanu ducha, jaki teraz odkrywam w sobie. Nie ma jednak żadnego logicznego wyjścia z tego... Zwykliśmy mieć otwarte umysły; teraz zdajemy sobie sprawę z tego, że jedyną logiczną odpowiedzią na pytanie o powstanie życia jest akt stworzenia - a nie jakieś przypadkowe i losowe wymieszanie materii."

Zaś sam Hoyle, ten wybitny astrofizyk teoretyczny, który trafił także do polskiej encyklopedii, stwierdził potem:
"Prawdopodobieństwo powstania choćby jednego z polimerów żywych organizmów przez przypadek jest takie samo jak prawdopodobieństwo, że całkowicie wypełniający przestrzeń Układu Słonecznego niewidomi, obracający w rękach kostkę Rubika, ułożą ją prawidłowo i równocześnie".

O co chodzi z tym prawdopodobieństwem?
Teoretycznie rzucając monetą jest to kwestia czasu kiedy wyrzucisz np. orzełka (1:2). Takie zdarzenie jest bardzo prawdopodobne i można przyjąć z pewnością, iż po kilku/kilkunastu próbach nastąpi! Nie trzeba na to czekać tak długo jak w przypadku samoistnego powstania protein Ameby. Oznacza to tyle, że czekając na takie zjawisko jak 1:10 do potęgi 40000 nie doczekamy się w ogóle ponieważ te 4,5 mld lat ziemi jest po prostu za krótkim okresem czasu. Na dodatek ten okres musimy skrócić o 600 mln lat gdyż wg naukowców Protisty, do których należą Ameby, żyły na Ziemi już 600 mln lat temu.  
A tę monetę musi jeszcze ktoś podrzucić do góry aby wypadł orzełek Smile

Tak bardzo to upraszczając i słusznie zakładając, że jednym z wielu innych czynników niezbędnych do powstania samoistnie życia (w tamtych warunkach nie do końca pewnych) jest potrzebna energia elektryczna pochodząca z uderzeń piorunów. Dalej przyjmując, że taki piorun uderzał mniej więcej w to samo miejsce co sekundę (zdarza się to ale bardzo rzadko co ze statystycznego punktu widzenia dodaje nam kolejne zera) przez okres 4,5mld lat otrzymamy: 2 365 200 000 000 000 prób! Czyli prawdopodobieństwo wynosi 1: 2 365 200 000 000 000 a więc daje nam to zdarzenie nieprawdopodobne na skalę ziemską (wg wyliczeń wybitnego francuskiego matematyka Emile Borel"a 1 do 1 000 000 000 000 000  jest zjawiskiem nieprawdopodobnym na skalę ziemską)


Ameby (Amoeba), czyli Pełzaki - rodzaj protistów. Formalnie nazwa ta dotyczyć powinna wyłącznie przedstawicieli rodzaju Amoeba, w praktyce odnosi się też do podobnych organizmów, np. Entamoeba histolytica - organizmu wywołującego czerwonkę amebową. W skrajnym przypadku zakres stosowania tej nazwy dotyczyć może całej supergrupy Amoebozoa. Ponadto nazwy "ameba" i "pełzak" potocznie używane bywają do określania postaci ameboidalnej (pełzakowatej), czyli pewnego typu budowy organizmów jednokomórkowych, reprezentowanego właśnie przez ameby, ale także różne zupełnie niespokrewnione z nimi pierwotniaki, np. z supergrupy Rhizaria. Przedstawiciele żyją w środowisku wodnym lub jako pasożyty. Występują w zanieczyszczonych zbiornikach wodnych, jeziorach, stawach.
 Protisty (Protista) - jedno z pięciu królestw wyróżnianych w ostatnich, hierarchicznych systemach klasyfikacji organizmów (np. w podziałach Whittakera i Margulis oraz Cavaliera-Smitha). Obejmuje wszystkie jądrowce, które pozostały po wyłączeniu organizmów zaliczonych do monofiletycznych kladów zwierząt, roślin i grzybów. Zgodnie z aktualną wiedzą należy tu zbiór taksonów o bardzo różnych powiązaniach filogenetycznych - cała grupa ma charakter parafiletyczny (sztuczny). Nie istnieje żadna zaawansowana ewolucyjnie cecha, która wyróżniałaby protisty od pozostałych eukariotów. Większość protistów to jednokomórkowce, zdarzają się też wielokomórkowce, a nawet organizmy zbliżone do tkankowego poziomu organizacji. Protisty można podzielić na podstawie sposobu odżywiania na samożywne (autotroficzne) i cudzożywne (heterotroficzne) oraz miksotroficzne. Rozmnażają się przez podział komórki, czasem jednak spotyka się też rozród płciowy. Wielokomórkowce rozmnażają się za pomocą zarodników (zoospory). Protisty mają różne "układy lokomocyjne" i poruszają się za pomocą pełzania, ruchów rzęsek i wici, ruchów błonki falującej.
Uważa się (nie ma tu mowy o udowodnieniu ale o tym, że tak przyjęto), że magazynujący glikogen i zaopatrzeni w wić przedstawiciele królestwa Protista byli przodkami zwierząt. Protisty to najstarsze eukarionty. Są dowody na to, że żyły na Ziemi już 600 mln lat temu.
wikipedia.org

Póki co teoria ewolucji jest tylko teorią i nie można w 100% stwierdzić, że tak było!


"Racjonalistom" proponuję przeczytać artykuły Marii Sobolewskiej jak to rzeczywiście wygląda ten ich "racjonalizm". Zaprezentowane tam są dowody świadczące przeciw "racjonalistom" i wykazujące ich nieuczciwość:

http://astromaria.wordpress.com/racjonalista/
http://astromaria.wordpress.com/dawkins-i-randi/

 



Dlaczego nie wierzę w TEORIĘ ewolucji - Konferencja Kreacjonizmu (cz.4 napisy PL)



Kreacjonizm


A co z kreacjonizmem. Czyli z przekonaniem, że to Stwórca stworzył świadome życie – czyli że stworzył także i człowieka aktem własnej woli. (Tu się zrobi ciekawie dla osób wierzących).

Nie uważam Stwórcy za istotę postępującą nielogicznie. Gdyby zamierzał On stworzyć życie tylko na Ziemi, nie potrzebował stwarzać miliardów galaktyk liczących setki miliardów gwiazd. Nam, do życia na Ziemi taka rozrzutność Stwórcy nie była potrzebna. Ale On jednak stworzył miliardy miliardów życiodajnych słońc. A ponieważ cechuje Go radość tworzenia życia (my jesteśmy tego najlepszym dowodem) to dlaczego nie chciałby On napełnić życiem milionów, miliardów innych Ziem, innych planet? Mało tego wiemy z Pisma Świętego że Bóg stworzył miliony stworzeń zwanych Aniołami, a wiec jakąś formę istot żyjących posiadających własną indywidualną wolną wolę. Aniołowie zdają się pełnić rolę posłańców czy też obserwatorów tego co dzieje się na ziemi i wg Biblii często interweniowali w sprawy ludzkie.

Tak więc jest obojętne, czy wyjdziemy od „naukowego” ewolucjonizmu, czy od kreacjonizmu – wszechświat musi tętnić życiem. Jeśli tego nie dostrzegamy, to tylko dlatego, że:

a).  jesteśmy nieprzeciętnymi ignorantami,
b). oazy życia w pustyni kosmosu są tak bardzo odległe od siebie,
c). cywilizacje bardziej zaawansowane ukrywają się przed słabiej rozwiniętymi po to aby skuteczniej je wykorzystywać dla swoich celów. (dowody w dalszej części).

Więc przyjmując wersję „c”, ktoś może się spytać ale dlaczego się ukrywają i chcą nas wykorzystać?
Jest to całkiem słuszna koncepcja ponieważ nie musimy daleko szukać wystarczy spojrzeć na ludzkość obecnie i to co dokonała przez tysiące lat istnienia na ziemi! Jesteśmy tyranami wyzyskującymi wszystko i wszystkich co stanie nam na drodze! I jeśli się sami nie wykończymy lub natura/Bóg z nami nie skończy to jest duże prawdopodobieństwo, że w dalekiej przyszłości jak już posiądziemy możliwość podróży międzygwiezdnych będziemy okupować i podbijać inne mniej zaawansowane cywilizacje.

Można tu przyjąć, że jesteśmy jako zwierzęta hodowlane dla "obcych", którzy mogą z nami zrobić co chcą. Otóż pomimo naszej „inteligencji” jesteśmy strasznie zacofani jako ludzie i te „światłe istoty” traktują nas jakby „z góry”. Tak jak ludzie traktują zwierzęta, jedni je kochają i stają w ich obronie a drudzy krzywdzą i się znęcają nad nimi (badania naukowe, hodowle itp). A przecież zwierzęta też są istotami czującymi i posiadającymi swoją „małą” inteligencję! Nie możemy z nimi porozmawiać o naszych sprawach, ponieważ one nas nigdy nie zrozumieją. Nasi naukowcy też badają inne kultury i starają się raczej nie ingerować. Czyż nie chowają się, tak aby jak najmniej interweniować w relacjach badanych zjawisk? Pod tym względem warto czasami obejrzeć film przyrodniczy, który powyższe zjawiska doskonale uwidacznia.

Podobnie jest z naszymi „stwórcami z gwiazd” My ich nie potrafimy zrozumieć a oni nas owszem! My hodujemy zwierzęta w różnych celach tak i oni mogą nas hodować (wychowywać/obserwować/badać) dla swoich celów i robić z nami co tylko zapragną! To nic, że jesteśmy trochę bardziej inteligentni od zwierząt, wcale dla NICH nie jesteśmy równymi partnerami do rozmowy. Jeśli zechcą nami zarządzać tak czy owak to co możemy jako ludzkość zrobić przeciwko takiej zaawansowanej cywilizacji? Tak jak w Biblii jest napisane, „Przyjdź Królestwo Twoje i Bądź Wola Twoja” chodzi o to, że  ma być ich wola (Boga/Bogów) a nie nasza!

Tak czy siak wg tych teorii życie we wszechświecie istnieje poza ziemią, pozostają tylko pytania na ile to życie przypomina nasze ludzkie, o ile są bardziej zaawansowani od nas technologicznie czy duchowo i jeśli tu są to czego od nas chcą i dlaczego się ukrywają! Choć niezupełnie tak jest. Jest i było wiele obserwacji UFO na całym świecie i nie mogą to być tylko ziemskie tajne pojazdy ponieważ łamią one wszelkie znane nam zasady fizyki i były widywanie a także opisywane znacznie wcześniej niż obecny rozkwit technologii. Można więc rzec, że się oficjalnie nieujawnianą.



Dr Edgar Mitchel (astronauta Apollo 14) mówi o UFO

Edgar Mitchell to były astronauta i lunonauta, szósta osoba, która chodziła po Księżycu, To z jego ust padły zapewnienia, że UFO istnieje. Sam stwierdził, że podczas swoich misji widział te obiekty bardzo często.
 

Zapytany, dlaczego wciąż trwa zakłamywanie rzeczywistości jakoby UFO nie istniało oświadczył, że to ze strachu przed globalnymi konsekwencjami. Astronauta twierdzi, że czas zasłony milczenia się kończy i niedługo świat pozna prawdę. kapitan Mitchell przyznał, że nigdy osobiście nie widział obcego ale nie jest na tyle naiwny aby wierzyć, że życie jest tak wyjątkowe, iż powstało na jednej tylko planecie. Astronauta twierdzi wręcz, że obcy ciągle tu są ale pozostają w ukryciu.
To już kolejny z szacownych weteranów programu księżycowego Apollo, który mówi o dziwnych rzeczach związanych z UFO. Poprzednio podobne opinie wyrażał drugi na Księżycu Buzz Aldrin, który stwierdził publicznie, że księżyc Marsa, Fobos jest sztucznym obiektem i na jego powierzchni znajduje się artefakt zwany Monololitem.


Rozbierzmy teraz pogląd kreacjonistyczny na części gdyż mówi on wprost, że zostaliśmy "stworzeni" przez Boga (bogów) i jesteśmy przez Niego (nich) doglądani:

Wszyscy wierzący w Boga, anioły, demony i w autentyczność Biblii, powinni się zgodzić z tymi założeniami:

  • Bóg, aniołowie zamieszkują niebo/inny wymiar (którego z pewnością jeszcze ludzie nie odkryli),
  • Przybierali bądź posiadali ludzką/humanoidalną postać aby się ukazać człowiekowi,
  • Wg Biblii Bóg, aniołowie są istotami żyjącymi z nadludzką inteligencją i wiedzą nie z tego świata lecz z „Królestwa Niebieskiego” (Supernaturalne Byty),
  • Potrafią latać i stąd na obrazach mamy aniołów ze skrzydłami, a to może świadczyć o tym, że mieli moc unoszenia się w powietrzu,
  • Bóg lub aniołowie których Bóg posyła mogą wykonywać niewiarygodne rzeczy a ówcześnie żyjący ludzie odbierali je jako cuda,
  • W Królestwie Niebieskim panuje niemal wojskowa hierarchia (Najwyższy stopniem dowódca Bóg i dowódcy Archaniołowie czyli jakby generałowie którzy mają podległych innych aniołów),
  • Wg Biblii w Królestwie Niebieskim nastąpił bunt części wysokich Aniołów za którymi poszli inni, zostali oni zrzuceni na ziemię przez Boga, czyli już nie mogli wrócić tam skąd pochodzą,
  • Spodobały im się córki człowiecze, które porodziły tzw. gigantów (w mitach sumeryjskich, greckich i Wedach indyjskich są podobne wzmianki),
  • Bóg postanowił usunąć ich z ziemi za pomocą potopu i podjudzaniu jednych władców na drugich tak aby się sami powybijali (wg Księgi Henocha). Stąd archeologowie badając różne miejsca na ziemi np. rejon morza martwego (Sodoma i Gomora) stwierdzają dziwne zeszklenia gruntu i podwyższone promieniowanie jakby po wybuchu bomby atomowej. Wg np. starohinduskich legend bardzo dawno temu toczyły się zaawansowane technologicznie wojny pomiędzy Bogami, którzy latali w swoich Wimanach i używali broni nuklearnej do niszczenia dużych obszarów.

A teraz: czym jest zjawisko UFO? Otóż nie ma wątpliwości, że Niezidentyfikowane Obiekty Latające pojawiają się na niebie i jest na to wiele dowodów filmowych, odtajnionych dokumentów wojskowych czy relacji świadków. Twierdzenie niektórych wierzących osób w Boga, anioły i demony a nie wierzących w tzw. kosmitów, że jest to tylko ziemska zaawansowana technika, którą USA przejęło od Hitlerowskich Niemiec i udoskonaliło ją przez lata jest zwykłą hipokryzją.

Skąd u Niemców było takie bardzo duże zainteresowanie okultyzmem i naukami dalekiego wschodu, w szczególności naukowcy III Rzeszy badali starohinduskie pisma opisujące w szczegółach latające pojazdy Bogów (Wimany). Na ten temat jest również ciekawy film z kanału History HD z serii Ancient Aliens - Aliens and the Third Reich
zobacz także: Nowa Szwabia

Czym się te nadludzkie istoty różnią? Wg mnie niczym!

Zamieszkują Niebo (gdzieś w Niebie/Inny wyższy wymiar) i używają jakiejś nieprawdopodobnej mocy/technologii którą ludzie interpretują na ziemi w różnych okresach jako cudowna Moc Boża, szatańskie podstępne sztuczki czy zaawansowana technologia obcych wyprzedzająca nas o miliony lat!

Więc wszystkie osoby, które wierzą w Boga, anioły i demony jakby na to nie patrzeć wierzą w życie pozaziemskie czy tego chcą czy nie! A upieranie się że tak nie jest, bo to przecież Bóg a nie jacyś tam kosmici nie ma sensu, ponieważ jest to wiara w jakąś bliżej nie znaną nam formę życia nie pochodzącą z ziemi, która na dodatek ingeruje w ludzkie sprawy. Tak w skrócie spełnia to wszystkie przesłanki aby zdefiniować tą formę życia jako cywilizację pozaziemską i szczerze mówiąc teoria kreacjonizmu jest bardziej bliższa tezom o kosmitach ingerujących w nasze życie niż teoria ewolucji.

Zadam ciekawe pytanie: Dlaczego ksieża, biskupi tolerują a nawet uprawiają pedofilię? Przecież mają "wiarę" i wielkie "poznanie" Boga, więc powinni się powstrzymywać od takich złych postępków tym bardziej wiedząc co ich czeka po śmierci! Jednak oni się jakby Boga nie boją i jest wiele przypadków gdzie próbuje się utajnić pedofilstwo w Kościele! Dlaczego tak się dzieje? Czyżby nie obawiali się gniewu Boga? A co jeśli oni coś odkryli zagłębiając się wzawiłości wiary chrześcijańskiej? Być może oni wiedzą coś czego my nie wiemy! I już niczego się nie boją i używają życia póki mogą!

Ksiądz, który mówi, że Piekło zostało wymyślone przez Kościół:


Wszystkie te sekretne stowarzyszenia, masoni wysokiego stopnia, wysoko postawieni hierarchowie kościelni, członkowie rodzin królewskich – oni wszyscy znają prawdę (bądź jej wielką część) i jej nam na pewno nie wyjawią a niepodważalne dowody potwierdzające ingerencję zaawansowanej technologicznie cywilizacji pozaziemskiej z pewnością leżą schowane głęboko pod Watykanem. Choć i w tej materii zachodzą niewyobrażalne kiedyś zmiany! Nie tak dawno temu Watykan ogłosił, że inteligentne życie może istnieć poza ziemią i nie jest to sprzeczne z nauką kościoła! (link) Warto też pooglądać filmy dokumentalne Chrisa Everarda pt:

 
The Illuminati - Murdered by the Monarchs
,

 
The Illuminati -  Secret Space vol.2
,  

 
YouTube - The Illuminati Vol.2 - The Antichrist Conspiracy (1/12) (napisy pl)


Tajne transmisje NASA


Wierząc w te stare przekazy ludzi zawarte w różnych świętych księgach czy różnych legendach indiańskich można stwierdzić że oni byli i jeszcze przybędą a wtedy będzie „płacz i zgrzytanie zębów”. Runą przede wszystkim trzy wielkie monoteistyczne religie jak domki z kart, ponieważ kiedyś to wyjdzie na jaw i wiele ludzi poczuje się oszukana czy wykorzystana, a to doprowadzi do obalenia tych wszystkich przywódców religijnych, którzy oszukiwali masy.

Legendy i mity mówią o antycznych środkach rażenia, które jako żywo przypominają współczesne pociski nuklearne; inne przekazy przypominają obliczenia matematyczne dotyczące zagadnień fizyki jądrowej. Ale nie tylko przekazy ustne, zapisy w świętych księgach czy inskrypcje w świątyniach i miejscach starożytnego kultu są intrygujące i zmuszają do porównań; odkrywa się coraz więcej faktów i ślady materialne.

Na całym świecie pojawiały się zapisy o istotach pochodzących z nieba, którzy przybyli na ziemię w swoich pojazdach (w zależności od regionu były to latające rydwany, świątynie, miasta, smoki czy węże,). Nie może to być zwykły przypadek, gdyż wg archeologów ci ludzie nigdy się nie komunikowali między sobą a jednak mają podobne wierzenia i legendy o powstaniu świata! Ludzie ci nie potrafili inaczej opisać tych odwiedzin gdyż ich ówczesny język nie był na tyle rozwinięty aby nazywać to tak jak powinno to być nazwane. Opisywali te wydarzenia w sposób, który w danej chwili przychodził im do głowy a odbywało się to na zasadzie skojarzeń ze znanymi im ówcześnie przedmiotami czy zwierzętami. Stąd wzięły się te wszystkie nieprawdopodobne mity i legendy, a z nich zrodziły się różne wierzenia o bogach, którzy przybyli z nieba i przetrwały one do dziś. Obecnie mamy te wszystkie opowieści (drobne dowody) pod ręką a cały dylemat polega na tym aby to wszystko połączyć ze sobą, przeanalizować i wyciągnąć wnioski. Podobnie jak w grze w TOTKA! Trafienie szóstki i wygrana jest dla nas tylko teoretyczna, ale jeśli zakupimy choćby jeden los to wtedy wygrana staje się dla nas realną możliwością a im więcej zakupimy losów tym bardziej realna stanie się wygrana. Wtajemniczeni ludzie perfidnie twierdzą, że „nasz wielki sekret nie musimy specjalnie ukrywać, gdyż jest tak nieprawdopodobny, że ludzie w niego po prostu nie uwierzą! Wszystko na czym musimy skupić naszą uwagę to małe dowody, które musimy ukrywać lub fabrykować tak aby ośmieszyć temat”. Dlatego też dużo jest obecnie fałszywych filmików z UFO itp., które są lepszymi lub gorszymi podróbkami. I jak to mówią Ufolodzy obecnie mamy ok. 95% śmieci a tylko około 5% to bardzo ważne niesfałszowane dowody.

 

Fakty na temat Biblii

Biblia to tak jakby zapis (mały wycinek) z jednej strony medalu ale czy po tylu latach przepisywania i tłumaczeń jest nadal w 100% wiarygodna? Skąd tyle różnych wydań i tyle różnic między nimi? Jest pewne, że Biblia zawiera co najmniej 35 tys. błędów w tłumaczeniu pojedynczych słów lub nawet całych zdań, a co najważniejsze niektóre listy były wręcz pisane na zamówienie. Czy oddaje ona jednoznacznie swoją tak ważną treść? sądząc po tych wszystkich odłamach chrześcijaństwa, NIE! Każda organizacja religijna rozumie Biblię na swój "właściwy" sposób i co najciekawsze to chrześcijanie głoszą "Słowo Boże" głównie wśród chrześcijan.

Oto artykuł mówiący o badaniach tekstów biblijnych:

Pseudoepigrafy biblijne,

Fałszerstwa Biblii

a tu ciekawe wykłady:

profesora Veith’a nt Biblii i jej tłumaczenia

 
YouTube - Walka o Biblie prof Walter Veith
.

i Dra Chucka Misslera o powiązaniu zjawiska UFO i Biblii,

 
Dr. Chuck Missler o UFO i Biblii
.

Teraz coś w obronie Biblii! Nie do końca jest tak, że wszystko co zostało opisane w Starym Testamencie jest zmyślone! Można zadać pytanie: co świadczy o tym, że nie jest to bujda na resorach? Oprócz oczywiście dowodów ściśle archeologicznych (promieniowanie i dziwne zeszklenia w miejscu zniszczenia Sodomy i Gomory) istnieje pewna dziwna, podejrzana i zarazem drażliwa kwestia Izraela.

Dlaczego ogólnie kwestionuje się istnienie „Boga” i historii opisanych w starym testamencie a co za tym idzie i dziejów Narodu Izraelskiego a jednocześnie nie podważa się prawa Izraela jako Narodu Wybranego przez Boga, oraz jego roszczeń do Ziemi Obiecanej przez Boga? Dlaczego w środowisku żydowskim jest to traktowane jako antysemityzm?

Dlaczego Izrael jest tolerowanym wyjątkiem we wszystkich owych aspektach? Na jakiej to podstawie utworzono Państwo Izrael po II Wojnie Światowej? Dlaczego Syjoniści jak i Masoni oraz Watykan planują odbudowę Świątyni Salomona!?
Czy świątynia ma być miejscem wielbienia... „Boga”(wg syjonistów)/”Lucyfera” (wg ortodoksyjnych chrześcijan) itp.?

Wydaje się, że są to dwie przeciwstawne sprawy ale czy rzeczywiście?

Czy Biblia opisuje fakty historyczne? jeśli tak to jakie one są?

Biblia sama stwierdza, że jest wiele innych Bogów. Oczywiście w tamtych czasach nie używało się słów - "inne cywilizacje" Więc Biblię będziemy tu traktować jako bardzo ważny dowód na obecność w naszej historii obcej cywilizacji zainteresowanej naszą planetą i nami!


I List do Koryntian (8;5)
"A choćby byli na niebie i na ziemi tak zwani bogowie jest zresztą mnóstwo takich bogów i panów"


W Biblii jest napisane, że człowiek nigdy nie oglądał „oblicza Boga”, i że Bóg jest wszechmocny!! A tu proszę co w tej samej księdze można znaleźć:


1Moj.32:25-33A pozostał Jakub sam jeden i mocował się ktoś z nim aż wzeszła jutrzenka. I ujrzał, że nie pokona go i uderzył w staw biodrowy jego i zwichnął staw biodrowy Jakuba podczas zmagania jego z nim. I powiedział: Puść mnie, bo wzeszła jutrzenka. I powiedział: nie puszczę cię dopóki nie pobłogosławisz mi. I powiedział do niego: Jakie jest imię twoje? I powiedział: Jakub. I powiedział: Nie Jakub będzie nazwane dłużej imię twoje, lecz Izrael, bo walczyłeś z Bogiem i z ludźmi i pokonałeś. I zapytał Jakub i powiedział: Powiedz proszę imię twoje. I odpowiedział: Dlaczego to pytasz o imię moje? I błogosławił mu tam. I nazwał Jakub nazwę temu miejscu Penuel, bo widziałem Boga twarzą w twarz i ocalała osoba moja! I wzeszło mu słońce gdy przechodził Penuel ale on utykał z powodu biodra jego. Dlatego nie jedzą synowie Izraela ścięgna mięśnia biodrowego, które jest w stawie biodrowym, aż do dziś tego bo uderzył w staw biodrowy Jakuba, w ścięgno mięśnia biodrowego.

Że co?? Człowiek siłował się z Bogiem a ten nie mógł go przemóc?? Ma to sens tylko wtedy gdy pod pojęciem „Boga JAHWE” uświadomimy sobie dość krzepkiego kosmitę!!
Księga Rodzaju 18: 1-21

„Bóg” w gościnie u Abrahama

1 Pan ukazał się Abrahamowi pod dębami Mamre, gdy ten siedział u wejścia do namiotu w najgorętszej porze dnia. 2 Abraham spojrzawszy dostrzegł trzech ludzi naprzeciw siebie. Ujrzawszy ich podążył od wejścia do namiotu na ich spotkanie. A oddawszy im pokłon do ziemi, 3 rzekł: "O Panie, jeśli darzysz mnie życzliwością, racz nie omijać Twego sługi! 4 Przyniosę trochę wody, wy zaś raczcie obmyć sobie nogi, a potem odpocznijcie pod drzewami. 5 Ja zaś pójdę wziąć nieco chleba, abyście się pokrzepili, zanim pójdziecie dalej, skoro przechodzicie koło sługi waszego". A oni mu rzekli: "Uczyń tak, jak powiedziałeś".
6 Abraham poszedł więc spiesznie do namiotu Sary i rzekł: "Prędko zaczyń ciasto z trzech miar najczystszej mąki i zrób podpłomyki". 7 Potem Abraham podążył do trzody i wybrawszy tłuste i piękne cielę, dał je słudze, aby ten szybko je przyrządził. 8 Po czym, wziąwszy twaróg, mleko i przyrządzone cielę, postawił przed nimi, a gdy oni jedli, stał przed nimi pod drzewem.
9 Zapytali go: "Gdzie jest twoja żona, Sara?" - Odpowiedział im: "W tym oto namiocie". 10 Rzekł mu [jeden z nich]: "O tej porze za rok znów wrócę do ciebie, twoja zaś żona Sara będzie miała wtedy syna". Sara przysłuchiwała się u wejścia do namiotu, [które było tuż] za Abrahamem. 11 Abraham i Sara byli w bardzo podeszłym wieku. Toteż Sara nie miewała przypadłości właściwej kobietom. 12 Uśmiechnęła się więc do siebie i pomyślała: "Teraz, gdy przekwitłam, mam doznawać rozkoszy, i mój mąż starzec?" 13 Pan rzekł do Abrahama: "Dlaczego to Sara śmieje się i myśli: Czy naprawdę będę mogła rodzić, gdy już się zestarzałam? 14 Czy jest coś, co byłoby niemożliwe dla Pana? Za rok o tej porze wrócę do ciebie, i Sara będzie miała syna". 15 Wtedy Sara zaparła się, mówiąc: "Wcale się nie śmiałam" - bo ogarnęło ją przerażenie. Ale Pan powiedział: "Nie. Śmiałaś się!"
16Potem ludzie ci odeszli i skierowali się ku Sodomie. Abraham zaś szedł z nimi, aby ich odprowadzić, 17 a Pan mówił sobie: "Czyż miałbym zataić przed Abrahamem to, co zamierzam uczynić? 18 Przecież ma się on stać ojcem wielkiego i potężnego narodu, i przez niego otrzymają błogosławieństwo wszystkie ludy ziemi. 19 Bo upatrzyłem go jako tego, który będzie nakazywał potomkom swym oraz swemu rodowi, aby przestrzegając przykazań Pana postępowali sprawiedliwie i uczciwie, tak żeby Pan wypełnił to, co obiecał Abrahamowi". 20 Po czym Pan rzekł: "Skarga na Sodomę i Gomorę głośno się rozlega, bo występki ich [mieszkańców] są bardzo ciężkie. 21 Chcę więc iść i zobaczyć, czy postępują tak, jak głosi oskarżenie, które do Mnie doszło, czy nie; dowiem się".

Dalej czytamy...

Księga Rodzaju 19: 1-3

Zniszczenie Sodomy i Gomory

Owi dwaj aniołowie przybyli do Sodomy wieczorem, kiedy to Lot siedział w bramie Sodomy. Gdy Lot ich ujrzał, wyszedł naprzeciw nich i oddawszy im pokłon do ziemi 2 rzekł: «Raczcie, panowie moi, zajść do domu sługi waszego na nocleg; obmyjcie sobie nogi. a rano pójdziecie w dalszą drogę». Ale oni mu rzekli: «Nie! Spędzimy noc na dworze». 3 Gdy on usilnie ich prosił, zgodzili się i weszli do jego domu. On zaś przygotował wieczerzę, poleciwszy upiec chleba przaśnego. I posilili się.

O co chodzi? Bóg i Aniołowie jedzą posiłki z ludźmi, normalnie z nimi rozmawiają i chodzą na piechotę??
Zauważcie mały szczegół, że Abraham z daleka uznał ICH jako ludzi, dopiero jak już był blisko oddał IM należną „cześć”! To wprost mówi nam o tym, że można ich było uznać za zwykłych ludzi z daleka ale jednak z bliska wyglądali inaczej niż ludzie gdyż Abraham od razu rozpoznał w nich Boga i Jego towarzyszy (musieli wyglądać jednak nieziemsko).

Co? „Bóg Wszechwiedzący i Widzący” nie widział z „Nieba” co się wyprawia w Sodomie i Gomorze? Mało tego nawet nie dał wiary swoim posłańcom i musiał się osobiście pofatygować aby zobaczyć to na własne oczy! I błagam was (osoby religijne) nie doszukujcie się tu jakichś symboli tak po prostu jest to opisane w Biblii na którą tak zważacie! Aż na zbyt dobitnie to świadczy o tym, iż  „Bóg Jahwe” jest zupełnie inny niż wam się wydaje! Jeszcze raz podkreślam „Bóg” jadł, pił rozmawiał, i chodził jak człowiek!!! Czy był to zwykły człowiek? NIE,  A skąd pochodzi/przybył? Z GÓRY/Z NIEBA!! NIE JEST Z ZIEMI!! WIEĆ JEST ISTOTĄ POZAZIEMSKĄ!!! CZYLI KOSMITĄ!!! TEGO SIĘ NIE DA INNACZEJ WYTŁUMACZYĆ!!! TAKI JEST FAKT!!! A co z Sarą? Jak wiemy z dalszych losów Abrahama doczekał się on potomka po zapewnieniu „Pana”! Czyżby „Pan” korzystając z okazji pobytu na ziemi postanowił przeprowadzić potajemnie zabieg zapłodnienia In Vitro starszej już kobiety? Przemyślcie to sobie na spokojnie!


Zauważyłem, że chrześcijanie nie czytają swojej Biblii oraz w ogóle jej nie rozumieją!! A jeśli ją czytają to jedni ją „rozumieją” całkiem na opak i po swojemu, a inni nie traktują jej jako opis rzeczywistych wydarzeń historycznych ale jako symbole.  Natomiast Hindusi czytając swoje Pisma Święte rozumieją je tak jak jest tam to opisane! Czyli wiedzą, że kiedyś na ziemi istniała jawnie cywilizacja pozaziemska, która latała w swoimi pojazdami i toczyła czasami wojny z innymi „Bogami”! Mało tego powiedz chrześcijaninowi, że wieży w kosmitów to jakby mógł to by Cię natychmiast zlinczował, lecz powiedz to samo hindusowi to się z Tobą zgodzi i jeszcze opowie Ci o NICH więcej!


Dowody archeologiczne!

Autor książki pt: „BOGOWIE ATOMOWYCH WOJEN” Dr Miloš Jesenský stwierdza, że istnieją niepodważalne dowody na to iż w bardzo dawnej przeszłości ktoś wydobywał uran i go używał do produkcji Broni Masowego Rażenia! Mało tego są dowody, że „ktoś” używał tej broni na obszarze całej kuli ziemskiej! Jest to całkiem nowe spojrzenie na historię ludzkości! Poniżej przedstawię wam fragmenty z tej książki:
Niemal detektywistyczne dochodzenie zaczęło się już w maju 1972 roku, kiedy to w zakładzie wzbogacania uranu w Pierrelatte, Francja, dokonano rutynowej analizy rudy uranowej. Wyniki tej analizy wprawiły w osłupienie i podziw fizyków i pracowników naukowych tych zakładów. Okazało się bowiem, że w uranie poddanemu analizie procent atomów izotopu uranu 235U wynosi tylko 0,717% a nie 0,720%, jak to ma miejsce wszędzie na Ziemi, Księżycu i w meteorytach.

Gdzie zatem zginęło pozostałe 0,003% 235U?

Trop wiódł do Gabonu, do tamtejszych kopalni rud uranowych w Oklo, skąd wzięto próbki rudy do badań we francuskich laboratoriach. Analizę rudy wykonano od razu na miejscu. Zdziwienie specjalistów urosło do chorobliwych rozmiarów, bo badania wykazały, ze w 700 tonach uranu, które tam wydobyto w latach 1970-1972, brakuje 200 kg radioizotopu 235U. Mało? Taka ilość całkiem wystarczy do skonstruowania kilkudziesięciu bomb atomowych typu Hiroszima...

Wygląda na to, że nikt w niedawnej przeszłości z Gabonu nie ukradł takiej ilości 235U, a zatem wychodziłoby na to, że w rudach uranowych w Oklo j e s t mniej uranu, niż go tam być powinno! A to oznacza tylko jedno - ktoś kiedyś oddzielał już uran-235 od naturalnej rudy!

Chociaż specjaliści pośpieszyli od razu z wyjaśnieniem o "naturalnym reaktorze jądrowym w Oklo" pozostaje faktem, że ktoś czy coś w przepastnej przeszłości oddzielał izotop 235U od reszty rudy dokładnie tak, jakby chciał przeznaczyć go do celów energetycznych.

Oczywiście uczeni usiłowali wyjaśnić to zjawisko poprzez fakt, że rudy uranu w Oklo składały się w swej masie z 17% 235U i 83% 238U. Izotopy te mają różny czas półzaniku - T1/2 - i przed 2 mld lat ta ruda uranowa zawierała tylko 3% 235U. Uran mógł być wymyty przez wodę w delcie pradawnej rzeki, gdzie dziś leży Oklo i tam osadzał się 235U dokonując jego wzbogacenia. Kiedy ilość 235U wzrosła do masy krytycznej, dochodziło do reakcji łańcuchowej. Lecz wydaje się to mało prawdopodobne.

Jakkolwiek by z tym reaktorem nie było, pozostaje faktem, że niewiele wiemy o energetyce jądrowej w Starożytności.

Dr Robert "Oppie" Oppenheimer,
który w latach 1943-1945 pracował w PROJECT MANHATTAN nad bombą atomową, był nie tylko fizykiem - jak go przedstawiają jego pamiętniki, ale zajmował się także starohinduskimi - uwaga! - tekstami, które są niczym innym, a właśnie opisami tajemniczych broni.
Czy inspirował się on tekstami pisanymi sanskrytem?

Po pierwszej próbnej eksplozji atomowej w dniu 16 lipca 1945 roku, na poligonie Los Alamos, Nowy Meksyk, Oppenheimer zacytował epos "Mahabharata": Uwolniłem kosmiczną siłę - teraz jestem niszczycielem światów...

W kilka lat po II Wojnie Światowej, dr Oppenheimer wykładał w Rochester University, gdzie w czasie jednej z dyskusji pewien student zadał mu pytanie: Czy bomba atomowa w Los Alamos była w ogóle tą pierwszą, a może były wcześniej przeprowadzone jakieś utajnione testy?
Odpowiedź wykładowcy była bardzo, bardzo dziwna:

- Well -
rzekł z westchnieniem - Ona była pierwszą... W każdym razie w tym wieku...

Czy słynny uczony miał na myśli to, że broń atomowa była w użyciu już w dalekiej przeszłości?
Oppenheimer wiedział co mówi, ponieważ jako dobry znawca sanskrytu był zaznajomiony z MAHABHARATĄ, obszernym indyjskim eposem narodowym. Jest tam m.in. opisane użycie "boskiej" broni, które w obrazowym opisie przypomina wybuch nuklearny.

Inną odpowiedź na tą samą kwestię dał laureat Nagrody Nobla w dziedzinie chemii radioaktywnych związków chemicznych z roku 1921 - Frederic Soddy (1877-1956), który w swej książce

"Odkrycie promieni" daje taką odpowiedź, która mogłaby być drugim motto dla tej książki:

Domniemywam, że w przeszłości istniały cywilizacje, które znały energię atomową, a które zniszczyły niewłaściwe wykorzystanie tej energii.

Klasyczny przykład:

Sodoma i Gomora - Starożytność znała Broń Masowego Rażenia (BMR) - Miasto, które znikło z powierzchni Ziemi - Atomowy atak na Sacsayhuaman? - Radioaktywne szkielety i groby - Promieniste mumie w zbiorach Muzeum Egipskiego.

Kiedy w roku 1959 prof. Matwiej Agrest, a po nim czeski autor literatury faktograficznej dr Ludvik Souczek (a za nimi cała rzesza innych autorów) wystąpili z hipotezą, że biblijne miasta Sodoma i Gomora (zob. 1 Mjż 13,13 i 1 Mjż 19) zostały zniszczone w drugim tysiącleciu przed Chrystusem przez wybuchy jądrowe - wywołało to burzę niezgody w środowisku naukowców. Kościół katolicki potępił to jako kacerstwo, a „specjaliści archeolodzy” zostali wzburzeni w najwyższym stopniu.

Prof. Agrest, który jest ojcem tej hipotezy o zniszczeniu obydwu tych miast przy pomocy eksplozji jądrowych, opiera ją na analizie biblijnego tekstu. Według niego, szło o tragiczny efekt likwidacji nadmiaru materiałów radioaktywnych przez Kosmitów, którzy za wszelką cenę (i słusznie!) nie chcieli pozostawić ich na naszej planecie, której mieszkańcy nie posiadali osłon antyradiacyjnych.

Mówi Agrest:
Według opisu biblijnego, wniosek ten jest więcej, niż prawdopodobny. Kosmici polecili Lotowi i jego rodzinie, aby się ukryli w górach, gdzie znajdowały się jaskinie. Tam byli doskonale zabezpieczeni przed promieniowaniem radioaktywnym - był to bowiem doskonały, naturalny schron przeciwatomowy.

W roku 1966, amerykański egzobiolog Carl Sagan rozważał możliwość atomowego zniszczenia Sodomy i Gomory, którą to myśl nazwał: Zupełnie sensowną i godną głębokiej analizy.

Nawet taki przeciwnik i krytyk archeoastronautyki, jakim jest Gunnar von Schlippe musiał przyznać, że: Jeżeli idzie o zniszczenie Sodomy i Gomory, to rzeczywiście można je porównać z działaniem bomb jądrowych.

Dr Ludvik Souczek w swej książce "Przeczucie cienia" dołącza krótką notatkę współczesnego komentarza do tej partii starotestamentowego tekstu:

1. Lota obronili dwaj aniołowie, którzy go ostrzegli przed katastrofą i przykazali mu ucieczkę >>w góry<<, nie oglądając się za siebie, co jest całkiem dobrą radą, mając na względzie szkodliwe działanie pulsu świetlnego wybuchu nuklearnego.


2. Lot odpowiada równie dziwnie: >>... boję się, że to zło przeniknie do mnie i mnie uśmierci<<.

Pan przyrzekł (w Księdze Mojżeszowej) zniszczyć Sodomę i Gomorę siarka i ogniem, a zatem jej mieszkańcom groziło: poparzenie, spalenie, zatrucie bądź uduszenie dymem czy gazami - komentuje biblijny opis dr Souczek - W żadnym z tych wypadków nie jest logicznym mówienie o >>źle, które przenika<<, bez przypomnienia promieniowania przenikliwego. Lot wie o tym, że promieniowanie jest szkodliwe dla zdrowia i obawia się o to, by nie został porażony promieniście, zanim dostanie się pod osłonę gór.

3. Ciekawym jest także opis samej katastrofy:

>>Widziałem występujący z ziemi dym, jak dym z pieca. Wtedy Pan spuścił na Sodomę i Gomorę deszcz siarki i ognia... I zniszczył trzy miasta i całą okolicę Jordanu, ze wszystkimi ich mieszkańcami i wszelką polną roślinnością<<.

Dym z ziemi dość dokładnie przypomina grzyb po eksplozji jądrowej - tak kończy swą analizę jądrowego wybuchu nad Sodomą i Gomorą dr Ludvik Souczek.

W tzw. "Zwojach znad Morza Martwego", które ukryła sekta Esseńczyków, w jaskiniach Cirbet Qumran na pn - zach. brzegu Morza Martwego, na południe od Jerycha, przed legionami cezara Wespezjana (69-79) tak opisuje się w tym najstarszym hebrajsko-aramejskim tekście "Starego Testamentu" zagładę Sodomy i Gomory:

Podźwignął się słup z dymu i prochu, podobny do słupa dymu, co wychodzi z wnętrza Ziemi. Zasypał Sodomę i Gomorę deszczem siarki i płomieni, zniszczył miasta, cała nizinę, wszystkich mieszkańców i całą roślinność...
Lot mieszkał w Segor, a potem przeniósł się w góry, bał się pozostać w mieście. Ludzi przedtem ostrzeżono, by opuścili miejsca przyszłej eksplozji, żeby nie patrzyli na wybuch i skryli się pod ziemią. Uciekinierzy, którzy się obejrzeli - oślepli, a potem zmarli.

- A gdzie są dowody? - mógłby ktoś spytać. - Czy znaleziono jakieś ślady po wybuchu atomowym? - Dziś wiemy z całą pewnością, że takie znaleziono! Dyrekcja Egipskiego Instytutu Atomowego potwierdziła, że w miejscach, gdzie zniszczono te kaanaeńskie miasta znaleziono zwiększoną ilość izotopów o bardzo długim T1/2: 32Si = 100 lat, 44Ti = 47 lat, 53Mn = 3,7 mln lat, i wiele innych. Nie idzie tutaj bynajmniej o radioaktywne tło ziemi i minerałów w tych miejscach, a o sztucznie wytworzone izotopy n i e w y s t ę p u j ą c e normalnie w przyrodzie!

Możemy to spokojnie zapisać po stronie "za" hipotezie głoszącej, że Ludzkość w okresie Starożytności miała kontakt z Broniami Masowego Rażenia (BMR). W tej chwili jest na to trudno odpowiedzieć, ale na korzyść tej hipotezy przemawia wiele innych wskazówek, poszlak i przesłanek.

Dr Ludvik Souczek sformułował na początku lat 70. XX wieku teorię, wedle której dwa kwitnące miasta starożytnych Indii: 40-tysięczna Harappa i Mohendjo-Daro nie były zniszczone przez atak plemion Ariów, jak to się dziś przypuszcza, ale początkiem ich zaniku była jakaś silna eksplozja - a raczej katastrofa mająca związek z eksplozją - której epicentrum znajdowało się około 140 km od Mohendjo-Daro. Kataklizm ten o d w r ó c i ł bieg rzeki Indus, tak że pod wodą i bagnem znalazły się obie metropolie i sąsiednie osady, zaś ich mieszkańcy wyemigrowali do Gudjataru, zaś aryjscy koczownicy przybyli z północnego-wschodu i dokończyli dzieła zniszczenia.

Dzisiaj ta souczkowa hipoteza się potwierdziła - badania archeologiczne przyniosły informację wielce frapującą - otóż okazało się, że katastrofa stała się w mgnieniu oka, a glina w ruinach miast była wypalona temperaturami o wysokości 1.400-1.600oC! Badacz S. de Camp stwierdził, że domy były wyeksponowane na niesłychanie wysoką temperaturę, gdy odnalazł takie miejsca, gdzie kamienie były nadtopione, a co większe z nich z l e w a ł y się ze sobą! W okolicy tych zwitryfikowanych kamieni de Camp odkopał ludzki szkielet, który był 50 razy bardziej radioaktywny, niż gleba w jego okolicy. (!!!)

Jak pisze Walter Jörg Langbein, włoski badacz hinduskiego pochodzenia David W. Davenport znalazł na obszarze występowania protoindyjskiej, harappskiej kultury w prowincji Sindh (Pakistan) bezsporne dowody na atomowe wybuchy sprzed tysiącleci:

Mohendjo-Daro, jedno z najstarszych miast świata, było zniszczone bombami atomowymi. Na obszarze miasta o powierzchni około 1 km2, we wschodniej i wyższej części zamieszkałej dzielnicy znaleziono około 30.000 znacznie zniekształconych ludzkich kościotrupów, które były poddane działaniu wysokich temperatur. Zgodnie z poglądami
D. W. Davenporta, kiedyś nad centrum Mohendjo-Daro eksplodowała co najmniej jedna bomba jądrowa:

>>Kiedy w 1927 roku nasze wykopaliska sięgnęły poziomu ulic Mohendjo-Daro, wraz z archeologami natknęliśmy się na straszliwe znalezisko - 44 szkielety ludzkie, które leżały twarzami do dołu na głównej ulicy, jakby powalone straszliwie silnym uderzeniem w plecy przy rozpaczliwej, panicznej ucieczce. Jest czymś oczywistym, że ta kwitnąca metropolia nad Indusem musiała zginąć w jakiejś okropnej katastrofie<<.


http://foty.ifd.pl/sb.asp?w=520&p=5/images2006/20060506172006.jpg http://foty.ifd.pl/sb.asp?w=520&p=5/images2006/20060506172133.jpg
Mohendża Daro częściowo spalony i radioaktywny szkielet   Tych ludzi zaskoczył kataklizm, częściowo spalone szkielety w Mohendża Daro

W przypuszczalnym epicentrum wybuchu znaleziono zeszklone kamienie i szczątki r o z t o p i o n e j ceramiki - w kierunku od epicentrum skutki działania wysokiej temperatury malały i znajdowano także szkielety ludzkie. Mówi Davenport:
W okręgu jakichś 50 m od epicentrum przypuszczalnego wybuchu kamienie i cegły przeszły proces topienia. W okręgu 60 m cegły były stopione tylko z jednej strony, a materiał ten później się skrystalizował.

Głównym, rzekłbym, koronnym argumentem na poparcie teorii Davenporta jest odkrycie, o którym musiałem przeczytać kilka razy pod rząd, bowiem byłem przekonany, że mnie wzrok myli - po przeprowadzeniu pomiarów naturalnego tła radioaktywnego Ziemi w tym rejonie zabrano się za badanie kości ludzkich i liczniki Geigera-Müllera po prostu oszalały. Dlaczego? Ano dlatego, że kości te były silnie radioaktywne - tak radioaktywne, jak kości ofiar atomowego ataku na Hiroszimę i Nagasaki!!!

Fakt stwierdzenia wysokiej radioaktywności tych szczątków ludzkich potwierdza także członek AN ZSRR dr M. Dimitriew:

Nawet po okresie 4.000 lat są to najbardziej radioaktywne szkielety - i prawdą jest, że tak bardzo, jak kości ofiar Hiroszimy i Nagasaki.
Mahabharata po polsku:
[home.att.net/~b.mikolajewska/booknook/Mahabharata/index.htm]

Znaleziska w MohendŻo-Daro

Dalsze wzmianki o tym zdarzeniu znajdujemy w wynikach badań rosyjskich naukowców. W roku 1989 zostały opublikowane wyniki wykopalisk i ich analizy dotyczące Mohendżo-Daro, najstarszego znanego w historii ludzkości miasta położonego w dzisiejszych Indiach. Założone w roku 3500 p.n.e. Mohendżo-Daro osiągnęło taki rozwój kultury, jaki 3000 lat później został osiągnięty przez opanowujące cały świat Imperium Rzymskie. W Mohendżo-Daro żyło 40.000 ludzi. Miasto to posiadało własne studnie, a każde mieszkanie instalacje sanitarne. Między rokiem 2500 i 1750 p.n.e. powstała w dolinie Indusu wysoko rozwinięta kultura, która była porównywalna z sumeryjskimi miastami-świątyniami i królewskimi miastami w Egipcie. Była to kwitnąca kultura, która przewyższała wszystkie dotychczasowe, i która upadła z dnia na dzień, ściślej mówiąc w ciągu jednej minuty. Do dzisiaj nie znana jest tego przyczyna.



Kamienie topiły się w wielkim Żarze

[Foto: Mattoni saldati con argilla fusa]



Rezultaty badań rosyjskich i amerykańskich naukowców, którzy podjęli je niezależnie od siebie, wskazują na wybuch nuklearny: w wykopaliskach stwierdzono, że mury budynków w wyniku ogromnego żaru topiły się aż do zeszklenia. W pobliżu Mohendżo-Daro odkopano miasto Haragga. Haragga pochodziła mniej więcej z tego samego okresu co Mohendżo-Daro i została zbudowana w ten sam sposób. W ten sam sposób została też zniszczona. Także i tutaj znajdują się takie przekształcenia materiału, które nie mogły powstać w wyniku erupcji wulkanu. Odkryto ludzkie szkielety, które dobrze zachowały się pod warstwami ziemi pozostawiając wrażenie całkiem nieuszkodzonych zewnętrznie, a wykazujące radioaktywność pięćdziesięciokrotnie wyższą od normalnej, i to po upływie ponad 4000 lat! W centrum miejsc wykopaliskowych tego miasta, tam, skąd wzięła swój początek rasa aryjska, zanotowano radioaktywność ośmiokrotnie przewyższającą normę.



Dziś próbuje się za wszelką cenę zatuszować położenie prawdziwej Góry Synaj i nawet w Bibliach jest ona zaznaczana w Egipcie na Półwyspie Synaj! Ale czy rzeczywiście ona się tam znajduje? Oto bardzo ciekawy film dokumentalny na ten temat:


Góra ognia - poszukiwania prawdziwej góry Synaj cz.1 z 5

O czym świadczą zasieki wokół tego miejsca, tablice informujące, że są tam prowadzone prace archeologiczne i jest tam totalny zakaz wchodzenia i fotografowania? Ktoś boi się prawdy na ten temat i tuszuje wszystkie dowody w tej kwestii. Dlaczego? Być może dlatego, iż wie, że jest to prawda i naprawdę na tej Górze wylądował „Bóg Jahwe” a Jego „Chwała” opaliła cały jej szczyt i do dziś pozostał on okopcony/opalony!

http://casimir.kuczaj.free.fr/Polski/Swiat%20Biblii/mapy/wedrowka_izraelitow_przez_pust.jpg
Tak niby wyglądała tradycyjnie przyjęta trasa Eksodusu
Oto bardzo ciekawe filmy dokumentalne na ten temat:



Archeologia - Droga Izraela z Egiptu cz.1


Po obejrzeniu filmów rodzi się pytanie gdzie dokładnie przekroczyli tę Zatokę Akaba? Z pierwszego filmu wynika, że jest to rejon Sharm El Shaikh natomiast z drugiego możemy się dowiedzieć, iż jest to rejon Nuweiba ok. 100km na północ. Tam też znaleziono po obu stronach zatoki dowody w postaci kół rydwanów egipskich.


cid:image005.png@01CCC75A.436EA310


Na kolor zielony zaznaczona jest wersja z pierwszego filmu
a na czerwony drugiego

Zaś to miejsce jakby naturalnie tworzy pomost gdyż w najgłębszym miejscu ma ok. 80m głębokości!
Większość tego odcinka można by nawet dziś przejść pieszo!


http://b62.grono.net/3/138/gallery-52124703-500x500.jpg
Księga Wyjścia (19;16-19)


"Trzeciego dnia rano rozległy się grzmoty z błyskawicami, a gęsty obłok rozpostarł się nad górą i rozległ się głos potężnej trąby, tak że cały lud przebywający w obozie drżał ze strachu. Mojżesz wyprowadził lud z obozu naprzeciw Boga i ustawił u stóp góry. Góra zaś Synaj była cała spowita dymem, gdyż Pan zstąpił na nią w ogniu i uniósł się dym z niej jakby z pieca, i cała góra bardzo się trzęsła. Głos trąby się przeciągał i stawał się coraz donośniejszy. Mojżesz mówił, a Bóg odpowiadał mu wśród grzmotów."

Ile grzmotów! Ile dymu! Znowu ogień? I po co to wszystko? Tylko po to by porozmawiać z Mojżeszem??? Wnioski są jednoznaczne.

--------------------------------------------------------------------------------

Księga Liczb (11;1-3)
"Lecz lud zaczął szemrać przeciw Panu narzekając, że jest mu źle. Gdy to usłyszał Pan, zapłonął gniewem. Zapalił się przeciw nim ogień Pana i zniszczył ostatnią część obozu. Lud wołał do Mojżesza, a on wstawił się do Pana i wygasł ogień. Dlatego też dano temu miejscu nazwę Tabeera, gdyż ogień Pana wśród nich zapłonął."

Ogień Pana? Czy ludzie w tamtych czasach mogli użyć słowa - laser ?. Oczywiście, że nie. Nazwali to zjawisko tak jak umieli.
Zresztą Biblia mówi wyraźnie, że Góra Synaj leży w Arabii:
(25) Synaj(Hagar) jest to góra w Arabii, a odpowiednikiem jej jest obecne Jeruzalem. Ono bowiem wraz ze swoimi dziećmi trwa w niewoli.

(List do Galatów 4:25, Biblia Tysiąclecia)



widok z okolicy Nuweiba przez zatokę Akaba w stronę Arabii Saudyjskiej



PrintScreen z Google Earth: „Chwała Pańska” opaliła szczyt Jabal Al.-Lawz (Horeb) ,Góra Mojżesza.





rejon otoczony jest siatką i posterunkami strażników…



ołtarz na którym stał złoty cielec…



malunki przedstawiające złotego cielca



ołtaż



Fotki pochodzą z Google Earth i można je obejrzeć tu:
http://www.panoramio.com/photo/48825154?source=wapi&referrer=kh.google.com

O czym świadczą zasieki wokół tego miejsca, tablice informujące, że są tam prowadzone prace archeologiczne i jest tam totalny zakaz wchodzenia i fotografowania? Ktoś boi się prawdy na ten temat i tuszuje wszystkie dowody w tej kwestii. Dlaczego? Być może dlatego, iż wie, że jest to prawda i rzeczywiście na tej Górze wylądował „Bóg Jahwe” a Jego „Chwała” opaliła wszystkie jej szczyty i do dziś pozostały one okopcone/opalone!

Następna ciekawa sprawa jest z Arką Przymierza:
Ks. Liczb
(33) Tak więc ruszyli od góry Pana i ciągnęli przez trzy dni. Arka Przymierza Pańskiego szła przed nimi podczas trzech dni podróży, gdy szukali miejsca postoju.

(Ks. Liczb 10:33, Biblia Tysiąclecia)

Arka ich prowadziła (specjalnie szli zygzakiem aby wymarło całe pokolenie, które wyszło z Egiptu gdyż tak postanowił „Bóg”)
Ks. Jozuego
(11) oto Arka Przymierza Pana całej ziemi przejdzie przed wami Jordan.

(Ks. Jozuego 3:11, Biblia Tysiąclecia)
Ks. Jozuego
(11) A gdy cały lud skończył przeprawę, przeszła również i Arka Pańska z kapłanami i stanęła na czele ludu.

(Ks. Jozuego 4:11, Biblia Tysiąclecia)

Była użyta do przeprawy przez Jordan
Ks. Sędziów
(27) Następnie pytali się Izraelici Pana była tam bowiem wówczas Arka Przymierza Boga,

(Ks. Sędziów 20:27, Biblia Tysiąclecia)

Była używana do komunikacji z „Bogiem”
1 Ks. Samuela
(3) A światło Boże jeszcze nie zagasło. Samuel zaś spał w przybytku Pańskim, gdzie znajdowała się Arka Przymierza.

(1 Ks. Samuela 3:3, Biblia Tysiąclecia)

Świeciła w ciemności…
Ks. Jeremiasza
(16) A gdy się rozmnożycie i wydacie liczne potomstwo na ziemi w tamtych dniach - wyrocznia Pana - nikt nie będzie już mówił: Arka Przymierza Pańskiego! Nikt już nie będzie o niej myślał ani jej wspominał, odczuwał jej braku, ani też nie uczyni nowej.

(Ks. Jeremiasza 3:16, Biblia Tysiąclecia)
I miała zaginąć gdy już nie będzie potrzebna…
W legendach egipskich są zapiski na temat nieznanego urządzenia! Egipcjanie przechowywali to w Piramidzie specjalnie po to zbudowanej! Nazywali to „Czarnym Słońcem”. Po wyjściu Izraelitów okazało się że „czarne słońce” znikło i  pasowało wymiarami do Arki Przymierza, która została zbudowana przez Izraelitów wg wytycznych „Boga Jahwe” i na Jego polecenie. Arka Przymierza była precyzyjnie wykonaną skrzynią drewnianą obłożona złotem od środka i od zewnątrz co można było nazwać wielkim kondensatorem. W Biblii jest opis, że bił z niej słup wiru w dzień zaś w nocy wydobywał się słup światła!
Egipcjanie mogli za pomocą „czarnego słońca” wywoływać efekt zakłócający grawitację i przesuwać różne ciężkie przedmioty jak również zmieniać bieg wody bądź dźwigać ją i przenosić w inne miejsce. Wg „legend” było ono użyte nawet wtedy kiedy któraś z nadwornych księżniczek zgubiła bransoletę w jeziorze i faraon kazał kapłanom za pomocą tego urządzenia osuszyć dno i wydobyć tę bransoletę.



sundisk



Jedynym człowiekiem w śród Izraelczyków, który potrafił obchodzić się z tym urządzeniem był Mojżesz. Wychował się on przecież na dworze faraona jako członek rodu królewskiego i z pewnością znał wiele tajemnic jak również pobrał nauki jak używać moc „czarnego słońca”. Tak więc można przypuszczać, że cała ta sprawa polegała przede wszystkim na zabraniu tego urządzenia Egipcjanom.


Okazało się ono wielce pomocne podczas ucieczki z Egiptu ponieważ pomogło w przeprawie przez Morze Czerwone i później przez Rzekę Jordan. W Księdze Jozuego 4:1-24 mamy wzmiankę, że do przekroczenia Jordanu została użyta Arka tak jak wcześniej nad Morzem Czerwonym. Znamienne jest tu znaczenie „podobnie tak jak wcześniej podczas przeprawy przez Morze Czerwone”, ponieważ świadczy to o tym, że do rozstąpienia wody użyto Arki Boga a Mojżesz jedynie dał sygnał kiedy dokładnie ma ona zadziałać.


mojzesz


http://johnnyhopkins.files.wordpress.com/2009/02/exodus.jpg


Wczesnym rankiem Jozue i wszyscy Izraelici wyruszyli z Szittim, przybyli nad Jordan i przenocowali tam przed przeprawą. (2) Po upływie trzech dni przeszli zwierzchnicy przez obóz (3) i wydali polecenie ludowi: Gdy ujrzycie Arkę Przymierza Pana, Boga waszego, i niosących ją kapłanów-lewitów, wyruszcie i wy z waszego postoju i postępujcie za nią. (4) Zostawcie jednak przestrzeń około dwu tysięcy łokci między sobą a arką i nie zbliżajcie się do niej! (czyżby podczas pracy tego urządzenie było emitowane jakieś śmiertelne promieniowanie?) Tak więc poznacie drogę, którą macie iść, bo nigdy nią nie szliście. (5) Wtedy rzekł Jozue do ludu: Oczyśćcie się, gdyż jutro Pan sprawi cuda wśród was. (6) Następnie powiedział Jozue do kapłanów: Weźcie Arkę Przymierza i idźcie na czele ludu. Ci wzięli Arkę Przymierza i wyszli na czoło pochodu. (7) Pan oznajmił Jozuemu: Dziś pocznę wywyższać cię w oczach całego Izraela, aby poznano, że jak byłem z Mojżeszem, tak będę i z tobą. (8) Ty zaś dasz następujące polecenie kapłanom niosącym Arkę Przymierza: Skoro dojdziecie do brzegu wód Jordanu, w Jordanie się zatrzymajcie. (9) Zwrócił się następnie Jozue do Izraelitów: Zbliżcie się i słuchajcie słów Pana, Boga waszego.(czyżby przemawiał za pomocą Arki?) (10) Po tym poznacie, rzekł Jozue, że Bóg żywy jest pośród was i że wypędzi z pewnością przed wami Kananejczyków, Chetytów, Chiwwitów, Peryzzytów, Girgaszytów, Amorytów i Jebusytów: (11) oto Arka Przymierza Pana całej ziemi przejdzie przed wami Jordan. (12) Wybierzcie teraz dwunastu mężczyzn spośród pokoleń Izraela, po jednym z każdego pokolenia. (13) Skoro tylko stopy kapłanów niosących Arkę Pana, Boga całej ziemi, staną w wodzie Jordanu, oddzielą się wody Jordanu płynące z góry i staną jak jeden wał. (14) Gdy więc lud wyruszył ze swoich namiotów, by przeprawić się przez Jordan, kapłani niosący Arkę Przymierza szli na czele ludu. (15) Zaledwie niosący arkę przyszli nad Jordan, a nogi kapłanów niosących arkę zanurzyły się w wodzie przybrzeżnej - Jordan bowiem wezbrał aż po brzegi przez cały czas żniwa - (16) zatrzymały się wody płynące z góry i utworzyły jakby jeden wał na znacznej przestrzeni od miasta Adam leżącego w pobliżu Sartan, podczas gdy wody spływające do morza Araby, czyli Morza Słonego, oddzieliły się zupełnie, a lud przechodził naprzeciw Jerycha. (17) Kapłani niosący Arkę Przymierza Pańskiego stali mocno na suchym łożysku w środku Jordanu, a tymczasem cały Izrael szedł po suchej ziemi, aż wreszcie cały naród skończył przeprawę przez Jordan.
(Ks. Jozuego 3:1-17, Biblia Tysiąclecia)


Widać tu, że przejście przez Jordan ściśle zależało od Arki Przymierza!
(17) Wtedy Jozue polecił kapłanom: Wyjdźcie z Jordanu. (18) Skoro tylko kapłani niosący Arkę Przymierza Pańskiego wyszli z Jordanu, a stopy ich nóg dotknęły suchej ziemi, wróciły wody Jordanu znów do swego łożyska, wypełniając je jak przedtem - aż po brzegi. (19) Dziesiątego dnia miesiąca pierwszego lud wyszedł z Jordanu i rozłożył się obozem w Gilgal na wschód od Jerycha. (20) Owe zaś dwanaście kamieni, które zabrano z Jordanu, Jozue ustawił w Gilgal. (21) Rzekł on wtedy do Izraelitów: Jeżeli kiedyś potomkowie wasi zapytają ojców swoich: Co oznaczają te kamienie? - (22) wy pouczycie synów swoich, mówiąc: Izrael przeszedł przez ten Jordan jak po suchej ziemi, (23) gdyż Pan, Bóg wasz, wysuszył przed wami wody Jordanu, aż przeszliście, podobnie jak to uczynił Pan, Bóg wasz, z Morzem Czerwonym, które osuszył przed naszymi oczami, aż przeszliśmy. (24) Wszystkie ludy ziemi powinny poznać, że potężna jest ręka Pana, a wy sami zawsze powinniście się bać Pana, Boga waszego.

(Ks. Jozuego 4:1-24, Biblia Tysiąclecia)


Dalsze losy ludu „wybranego” przepełnione były ciągłymi walkami z ludnością zamieszkującą tereny, które Bóg Jahwe postanowił dać swojemu ludowi. W międzyczasie zdarzały się też wypadki śmiertelne związane z niezachowaniem należytej ostrożności przy obsłudze bądź transporcie Arki Przymierza. Ludzie ci padali trupem gdy się niebezpiecznie do niej zbliżyli lub ją dotknęli. Gdy Filistyni po zdobyciu Arki otworzyli ją to pojawiały się im guzy na skórze, wypadały paznokcie i włosy co świadczy o niebezpiecznym silnym promieniowaniu.


Obsługa Arki wbrew pozorom nie była taka prosta i dostęp do niej mieli tylko najwyżsi kapłani, którzy odbyli specjalne szkolenie. Aby wejść do Przybytku Pana, gdzie umieszczona była Arka, kapłan musiał wypełnić pewien rytuał (oczyszczenie), który między innymi polegał na smarowaniu ciała różnymi olejkami. Najprawdopodobniej miało to na celu zapobiec poparzeniom i lepszemu przewodzeniu prądu elektrycznego aby ładunki elektryczne jeśli się zbiorą mogły łatwo i bezpiecznie przepłynąć przez ciało kapłana.


Księga 2 Samuela 6 5-7(PNŚ):
6.5 A Dawid i cały dom Izraela świętowali przed Jehową, mając wszelkiego rodzaju instrumenty z drewna jałowcowego oraz harfy i instrumenty strunowe, i tamburyny, i sistra, i czynele.
6.6 I doszli aż do klepiska Nachona, a wtedy Uzza wyciągnął rękę ku Arce prawdziwego Boga i chwycił ją, bo bydło nieomal spowodowało wywrócenie.
6.7 Wówczas Jehowa zapłonął gniewem na Uzzę i prawdziwy Bóg zabił go tam za ten postępek świadczący o braku szacunku, tak iż umarł tam przy Arce prawdziwego Boga.

BT
(5) Tak Dawid, jak i cały dom Izraela tańczyli przed Panem z całej siły przy dźwiękach pieśni i gry na cytrach, harfach, bębnach, grzechotkach i cymbałach. (6) Gdy przybyli na klepisko Nakona, Uzza wyciągnął rękę w stronę Arki Bożej i podtrzymał ją, gdyż woły szarpnęły. (7) I zapłonął gniew Pana przeciwko Uzzie i poraził go tam Bóg za ten postępek, tak że umarł przy Arce Bożej. (8) A Dawid strapił się, dlatego że Pan dotknął takim ciosem Uzzę, i nazwał to miejsce Peres-Uzza. Tak jest po dzień dzisiejszy. (9) I Dawid uląkł się Pana w owym dniu, mówiąc: Jakże przyjdzie do mnie Arka Pańska? (10) Nie chciał więc Dawid kierować Arki Pańskiej do siebie, do Miasta Dawidowego. Sprowadził więc ją do domu Obed-Edoma z Gat.
Czym zawinił ten mężczyzna chcący tylko zapobiec wywróceniu sie Arki Boga? A może „Bóg Jahwe” nie miał na to urządzenie zbytnio wpływu? Ono po prostu było urządzeniem elektrycznym, które zbierało ładunki elektryczne i każde nieostrożne zbliżenie się do Arki skutkowało natychmiastowym wyładowaniem się zebranego ładunku, a Uzza, biedny nieszczęśnik nie wiedział o tym i zapłacił życiem za dobre chęci.


arka


Arka pozostała pod opieką Izraelitów aż do zburzenia przez Nabuchodonozora Świątyni Jerozolimskiej zbudowaną przez bardzo mądrego króla Salomona, któremu Nadzorcy szczególnie pomagali, zwiększyli mu nawet możliwości intelektualne przez co król bardzo szybko się uczył i chętnie chłonął wiedzę. Nie pozostał on jednak do końca wierny Bogu i przeszedł na stronę konkurencji. Po zburzeniu Świątyni nastały kruche lata niewoli babilońskiej, lecz nie trwało to długo i odbudowano Drugą Świątynię Jerozolimską znacznie skromniejszą niż poprzednio i kilkakrotnie ją przebudowywano. Arki Przymierza już w niej nie było i słuchy o niej zaginęły, choć krążą plotki, że opiekowali się Nią Esseńczycy, którzy mieszkali w jaskiniach nad Morzem Martwym a potem została przeniesiona do Etiopii i powierzono ją królowi tubylczej ludności. Natomiast w Świątyni nadal było pomieszczenie za zasłoną gdzie kiedyś stała Arka i do którego nikomu nie można było wchodzić, gdyż mieszkał tam czasami sam „Bóg Jahwe”.


Ktoś może się zapytać no dobrze ale skoro nas wyprzedają o tysiące lat w technologii to dlaczego używają takich prymitywnych dymiących Rydwanów Boskich? Otóż specjaliści w tej dziedzinie też się nad tym zastanawiali i doszli do takich wniosków:

Hipoteza mimikry.

Koncepcja paleo-SETI zakłada, iż w przeszłości Ziemię odwiedzali przedstawiciele jakiejś [jednej lub większej ilości] pozaziemskiej cywilizacji. Zależnie od autora różnie ujmuje się rolę, jaką wizyta ta [jedna, stała obecność lub powtarzające się odwiedziny] odegrała w historii ludzkości. Różnie też określa się ramy czasowe pobytu bogów-astronautów na naszej planecie, propagatorzy teorii paleoastronautycznej zgadzają się co do okresu ostatnich kilkunastu tysięcy lat przez nastaniem nowej ery. Liczne są jednak głosy mówiące o znacznie odleglejszych datach, rzędu kilkudziesięciu tysiącleci, istniejące najstarsze ślady rozwiniętej kultury na Ziemi datuje się na ponad 2 miliardy lat [podaję za Zakazaną Archeologią].

W założeniach paleo-SETI przybysze dysponowali wyjątkowo zaawansowaną techniką, ich zdobycze cywilizacyjne zdawały się być magią w oczach prymitywnych ludzi. Rzeczywiście technologia Obcych musiała być bardzo rozwinięta, skoro w ogóle do nas dotarli. Dziś zdajemy sobie sprawę, jak trudne są podróże międzygwiezdne i jak długo ludzkość czekać jeszcze będzie na chwilę, gdy pierwszy załogowy pojazd kosmiczny opuści nasz układ słoneczny.

Na tej podstawie przyjąć można założenie, iż poziom rozwoju technicznego bogów-astronautów daleko przekraczał nasze obecne możliwości. Tymczasem analiza mitologii, jak i materialnych świadectw bytności na Ziemi przybyszów z gwiazd prowadzi często do zaskakujących wniosków. Owa niezwykła boska technologia jest dla nas całkiem zrozumiała. Nie tylko jesteśmy w stanie pojąć teoretycznie jej podstawy, ale w wielu przypadkach stać nas na skonstruowanie praktycznych, działających modeli 'ognistych rydwanów' czy innych 'boskich zabawek'. Trochę faktów? Tzw. pojazd Ezechiela, podobnie, jak wiele modeli viman opisywanych w tekstach staroindyjskich działa na zasadzie helikoptera, opiera się nie na jakimś superhiper zaawansowanym napędzie antygrawitacyjnym, lecz na zwykłej sile nośnej wirujących śmigieł. Może tylko sam silnik był bardziej 'profesjonalny' - w przypadku statku, który jest opisany w Księdze Ezechiela snuje się przypuszczenia co do napędu jądrowego tego pojazdu. Idąc dalej - liczne wizerunki bogów opatrzone są kulistymi Chełmami i odziane w kosmiczne skafandry, wyglądają zupełnie jak dzisiejsi kosmonauci. Mamy więc do czynienia z wyraźną rozbieżnością: z jednej strony coś, o czym dopiero zaczynamy marzyć - statki kosmiczne zdolne do podróżowania pomiędzy gwiazdami; z drugiej strony lądowniki i aparatura, które już dziś leżą w zasięgu naszych możliwości.

Trudno pogodzić się z tak rażącą niekonsekwencją. Nawet biorąc pod uwagę prymitywizm naszych przodków, a co za tym idzie znaczące uproszczenie i 'ubajkowienie' opisów, relacje - takie jak Ezechiela - pozwalają wystarczająco precyzyjnie odtworzyć użytą przez bogów technologię. A wziąć też trzeba pod uwagę fakt, iż przyjmując założenie, iż to Obcy stworzyli ludzkość w drodze manipulacji genetycznych, otrzymujemy kilka milionów lat czasu, w którym musiał się przecież odbywać dalszy rozwój technologii bogów. Tymczasem dwa i pół tysiąca lat temu Jahwe zaprasza proroka Ezechiela na pokład prymitywnego w gruncie rzeczy pojazdu. Co jest u licha!?

Próbę wypełnienia tej luki w zasadniczo spójnej teorii paleo-SETI podjęto w ramach prac ARCHAEOLOGY, ASTRONAUTICS AND S.E.T.I. REASEARCH ASSOCIATION [dawniej Ancient Astronaut Society] - organizacji skupiającej licznych pisarzy, badaczy i wielką rzeszę fascynatów paleoastronautyki i UFO. Rezultatem dyskusji było sformułowanie tzw. hipotezy mimikry, którą na łamach Nowych Kosmicznych Śladów, zbioru artykułów paleoastroanutycznych zaprezentował Johannes Fiebag.

Zacząć wypada od zdefiniowania terminu mimikra, choć najpewniej znasz czytelniku to określenie. Mimikra to inaczej maskowanie, specyficzna cecha, czy raczej zdolność roślin i zwierząt do doskonałego wręcz upodabniania się do otoczenia. W kontekście paleoastronautycznym hipoteza mimikry oznacza, że niewyobrażalnie zaawansowana technologicznie cywilizacja dostosowuje się do kulturalnego poziomu tych prymitywnych ludów, które są przedmiotem ich zainteresowania. Bogowie-astronauci użyli więc takiej techniki, która miała szansę wywrzeć największe wrażenie na prymitywnym człowieku. Z drugiej zaś strony, takie postępowanie zawiera nieocenione wskazówki, jak przebiegał postęp technologiczny Obcych, którą to wiedzę być może chcieli oni zostawić nam, wkraczającym na drogę eksploracji kosmosu, prapotomkom tych, dla który kosmici byli bogami.
Poziom technologii był więc znacząco wyższy, niż to, co dane było zobaczyć przeciętnemu człowiekowi. Był to z premedytacją stosowany 'prymitywizm', którego poziom dobrany został pod kątem stopnia rozwoju ziemskich obserwatorów, a także dopasowany do ich kultury. Ten drugi element przybierać mógł najrozmaitsze formy, jak choćby celowe upodobnienie się bogów do darzonych szczególnych szacunkiem zwierząt [n/p egipscy bogowie o ciele człowieka i głowie zwierzęcia]. On to wzmagał jeszcze bardziej postrzeganie techniki jako cudu, magii, mistyki.

Dobór użytej w danym momencie historycznym techniki był precyzyjnie dobrany. Pierwotnie wykorzystywano najprostsze sposoby, mające przytłoczyć ludzkie zmysły. Tak więc startowi i lądowaniu boskiego pojazdu towarzyszył ogromy huk i płomienie, a postacie bogów były potężne, jaśniejące blaskiem, mocą i potęgą. W Średniowieczu, w dobie skrajnego fanatyzmu religijnego Obcy zaczęli pojawiać się mniej otwarcie i spektakularnie, otoczeni aurą tajemniczości dali początek legendom o wróżkach, karłach i tym podobnym stworzeniom uznawanym powszechnie za wytwór ludzkiej wyobraźni. Jeszcze później, gdy ludzkość wzbiła się w powietrze kosmici poczęli pojawiać się na niebie, prezentując niedoścignione dla nas możliwości techniczne latających spodków. Przez cały zaś ten czas, począwszy od wieków średnich, wykorzystywali głęboko zakorzenione w człowieku pragnienie spotkania z bogiem, ukazując się jako świetliste anioły, sukkuby, inkuby i inne demony. Objawienia maryjne są skrajną postacią wykorzystania koncepcji mimikry i uzyskania wyjątkowo silnego wpływu na ludzkość za pomocą religii.
Jest to rzecz jasna jedynie hipoteza, choć - jeśli zignorować pierwszy odruch niedowierzania, czy wręcz oburzenia na takie postawienie sprawy [zwłaszcza ze strony katolików] - przyznać trzeba, iż całkiem sprawnie wyjaśnia ona problem rozdźwięku technologicznego. Na jej rzecz świadczy też fakt, iż są przekazy świadczące o posiadaniu przez bogów-astronautów znacznie bardziej zaawansowanej techniki niż powszechnie używana już na samej planecie. Żeby nie szukać daleko najlepszym przykładem są hinduskie teksty opisujące kosmiczne miasta bogów krążące na ziemskiej orbicie.

Nie jest jednak tak, iż paleoastronautyka spoczęła na laurach i uznała hipotezę mimikry za ostateczną teorię wyjaśniającą interesujące nas zjawisko. Wręcz przeciwnie, powstało kilka innych koncepcji próbujących rozwiązać problem. Najprostsze z nich mówią, iż w ogóle nie ma żadnej nieścisłości w teorii paleo-SETI. Po prostu technologia przybyszów faktycznie stała na niskim poziomie w jednych dziedzinach, w innych zaś [podróże kosmiczne] była znacznie bardziej zaawansowana. Koncepcja ta opiera się na słusznym stwierdzeniu, iż to, że my się rozwijamy tak, nie oznacza, że kosmici przebyli dokładnie taką samą drogę. Inny pogląd zakłada wręcz, że nie było mowy nawet o super technice lotów międzygwiezdnych, a Obcy przybyli na Ziemię w prostych kosmicznych habitatach, które powoli przemierzały Wszechświat nie korzystając z cudownych napędów, ani sztuczek z czasoprzestrzenią. Przyjmując zaś wersję naszej historii prezentowaną przez Zecharię Sitchina w Kronikach Ziemi, bogowie nie mieli do nas wcale daleko. Według Sitchina zamieszkiwali oni najdalszą planetę układu słonecznego [leżącą daleko poza Neptunem i Plutonem] - Marduka. Ten zaś co 3600 lat zbliżał się do Ziemi, a podróż z planety na planetę stawała się wówczas znacznie prostsza. Inną, bardziej skomplikowaną hipotezę wysunęli Fogg i Deardorff [prezentowana jest ona, we wspomnianych Nowych Kosmicznych Śladach, przez Petera Fiebaga]. Zakłada ona, że we Wszechświecie funkcjonuje rozbudowany system społeczny, w którym poszczególne, wyżej rozwinięte cywilizacje obejmują swego rodzaju patronat nad tymi, które dopiero się rodzą. Z biegiem czasu taka opiekuńcza cywilizacja przekazuje ów 'nadzór' młodszym - i to właśnie ma być powodem, dla którego technika bogów-astronautów wydaje się stać w miejscu.

Jak na razie nie zdarzyło się nic, co zaowocowałoby ostatecznym zwycięstwem jednej z powyższych koncepcji. Dyskusja pozostaje otwarta.

Biblia opisuje także GIGANTÓW! A oto dowody:

Giant Foot Print 200 Million Yrs Old - South Africa

Gigantyczny odcisk stopy znaleziony w Afryce
Michael Tellinger pokazuje nam tutaj odcisk stopy olbrzyma w granicie odnaleziony w 1912 roku przez poszukiwacza i myśliwego Stoffel’a Coetzee. Jest to ewidentny dowód na to, że kiedyś po ziemi chodziły ludzie-giganty! Znajduje się on w Południowej Afryce w pobliżu miasta Mpaluzi. Geologowie dwoją się i troją aby wyjaśnić ten fenomen ale nikt nie dał do tej pory zadawalającego wyjaśnienia i tłumaczą to oczywiście tym iż powstał on naturalnie. Z obecnej wiedzy na temat formowania się granitów wynika, że pochodzi on z okresu pomiędzy 200mln a 3 mld lat temu!
Prawdopodobieństwo iż został on spreparowany jest ekstremalnie niskie ponieważ w czasach kiedy został on odkryty tamten rejon nie był wogóle zamieszkały i nie można na nim znaleźć jakichś śladów po narzędziach do rzeźbienia! Zresztą (bardzo dokładnie widać to na filmie) jak materiał został wyciśnięty do góry pomiędzy palcami a przy dużym palcu widać jak nadmiar masy wyskoczył całkiem poza obszar odcisku! Wygląda to jakby ktoś stąpał po błotnistym podłożu i po wielu mln lat tak to zastygło!

Jak podaje wikipedia granit powstaje z dużych skupisk minerałów jednorodnych lub różnorodnych. Ze względu na sposób powstania wyróżnia się skały magmowe, osadowe i przeobrażone (metamorficzne).
Z uwagi na charakter znaleziska można przyjąć iż powstał on ze skał osadowych, gdyż trudno sobie wyobrazić aby jakaś istota chodziła po zastygającej lawie! (Choć i to jest możliwe przyjmując że musiał przejść przez jakąś rzeczkę zastygającej lawy i przypadkowo wdepnął na taką skałę)

Jak powstają skały osadowe?


Skały osadowe powstają w wyniku sedymentacji, czyli gromadzenia się materiału okruchowego, organicznego lub chemicznego w zbiornikach wodnych lub – rzadziej – w środowisku lądowym. Osady te podlegają następnie procesowi diagenezy, podczas której zmniejsza się odległość pomiędzy poszczególnymi składnikami osadu. Diageneza jest związana z cementacją – procesem, który polega na połączeniu składników spoiwem, którym najczęściej jest krzemionka, węglany, związki żelaza czy . Lityfikacja powoduje z kolei przejście ze skały luźnej do skały zwięzłej.
Minerały skałotwórcze skał osadowych to przeważnie skalenie, kwarc, granaty (pochodzące ze skał magmowych i metamorficznych), ale również inne minerały, powstające w środowisku sedymentacyjnym (chalcedon, opal, kalcyt, dolomit, halit czy gips).
O wyróżnieniu podstawowych grup skał osadowych decyduje rodzaj osadzanego materiału. Z tego względu skały osadowe dzielimy na: okruchowe, organogeniczne i chemiczne.
Skały okruchowe to utwory nagromadzone na powierzchni skorupy ziemskiej wskutek wietrzenia, transportu i sedymentacji. Dominują w nich materiały obcego pochodzenia, pochodzące ze zniszczenia starszych skał. Skały okruchowe mogą być skałami luźnymi lub zwięzłymi.

Skały organogeniczne

Skały organogeniczne swoje powstanie zawdzięczają osadzaniu się materii organicznej, zarówno roślinnej jak i zwierzęcej w zbiornikach wodnych. Osady roślinne są związane głównie z tworzeniem się torfu, węgli i kredy piszącej, zaś zwierzęce są podstawą radiolarytów, opok i różnych typów wapieni. Ropa naftowa i gaz ziemny wytworzyły się zarówno z planktonu zwierzęcego jak i roślinnego w warunkach niewysokiej temperatury i beztlenowego środowiska. Na obszarach bagiennych powstaje torf, z którego wytwarza się następnie węgiel brunatny i węgiel kamienny. Rafy koralowe są źródłem wielu skały węglanowych (wapieni muszlowych, gąbkowych, otwornicowych, itd.), związanych z obecnością kalcytu w szkieletach organizmów. Skały te, znajdowane na terenie Jury Krakowsko-Częstochowskiej świadczą dobitnie o istnieniu w tych rejonach płytkich i ciepłych zbiorników wodnych. Organizmy, których twarde części ciała są zbudowane z krzemionki, powodują powstawanie ziemi okrzemkowej, radiolarytów czy też opok.
Wikipedia.org


Prof. (Etyki Socjalnej) Peter Wagener z University of Southern California (Social Ethics) , sugeruje że “ jest bardziej prawdopodobne to że zielone ludki z Marsa przyleciały tu na Ziemię bardzo dawno temu i wylizały ten odcisk swoimi szorstkimi językami niż to, że powstał on naturalnie”.
Giants of the old World

 

Dalej...

BIBLIJNY OPIS ZIEMI

Już od ponad stu lat uczeni zarzucają Biblii, iż jest ona jedynie zbiorem religijnych mitów o wątpliwej wartości naukowej. Prawda jest jednak taka, że Biblia jest najstarszą na świecie księgą poprawnie opisującą budowę i umiejscowienie Ziemi.

Okrągła planeta

W Starym Testamencie trzykrotnie zostało użyte hebrajskie słowo 'hog' (nr Stronga 02329) oznaczające 'okrąg'. Po raz pierwszy jest ono użyte w odniesieniu do nieba ponad ziemią:

"Obłoki są skrytością jego, iż nie widzi, a po okręgu niebieskim przechadza się."
(HIOBA 22:14, Biblia Gdańska)


Po raz drugi wyraz ten pojawia się przy opisie oceanów:

"Gdy budował niebiosa, byłam tam; gdy odmierzał krąg nad powierzchnią toni." (PRZYPOWIEŚCI 8:27, Biblia Warszawska)


Po raz trzeci i ostatni 'hog' jest użyte do opisania Ziemi:

"Ten, co mieszka nad kręgiem ziemi, której mieszkańcy są jak szarańcza, On rozciągnął niebiosa jak tkaninę i rozpiął je jak namiot mieszkalny." (IZAJASZ 40:24, Biblia Tysiąclecia)

"Ty, Panie jesteś jedyny. Ty uczyniłeś niebiosa, niebiosa niebios i całe ich wojsko; ziemię i wszystko, co na niej; morza i wszystko, co w nich. Ty ożywiasz to wszystko, a wojsko niebios oddaje Ci pokłon." (Nehemiasz 9:6, Biblia Tysiąclecia)


"Wojsko niebios" czy też 'zastęp niebios' oznacza w języku biblijnym aniołów (bożych lub diabelskich) oraz gwiazdy. Ostatni z przytaczanych wersetów mówi o tym, iż gwiazdy nie są częścią nieba atmosfery ziemskiej, lecz znajdują się w 'niebiosach niebios', czyli w kosmosie. Inne wersety wyraźnie ukazują, że dla Hebrajczyków gwiazdy nie były jedynie świecącymi plamkami na niebie, ale były one potężnymi tworami wszechmogącego Boga:

"Gdy patrzę na Twe niebo, dzieło Twych palców, księżyc i gwiazdy, któreś Ty utwierdził: czym jest człowiek, że o nim pamiętasz, i czym - syn człowieczy, że się nim zajmujesz?" (PSALM 8:4-5)


"On stworzył Niedźwiedzicę, Oriona, Plejady i Strefy Południa. On czyni cuda niezbadane, nikt nie zliczy Jego dziwów." (HIOBA 9:9-10)

"Podnieście oczy w górę i patrzcie: Kto stworzył te gwiazdy? - Ten, który w szykach prowadzi ich wojsko, wszystkie je woła po imieniu. Spod takiej potęgi i olbrzymiej siły nikt się nie uchyli."
(IZAJASZ 40:2)


Ziemia zawieszona w próżni

W Starym Testamencie znajdujemy liczne wzmianki o tym, iż pierwotny prakontynent oparty był na słupach (będących być może skalnymi wybrzuszeniami kontynentu), gdyż pod nim znajdowały się olbrzymie masy wody. Słupy mogły być także obrazowym określeniem praw fizycznych utrzymujących planetę we właściwym miejscu. Na tej podstawie sceptycy twierdzili, że według Biblii Ziemia oparta była na słupach podobnie jak i inni starożytni uważali, że Ziemię podpierały słonie, krokodyle czy giganci. Nic bardziej mylnego! Biblia jako jedyna starożytna księga wyraźnie mówi o tym, że nasza planeta jest zawieszona w próżni:

"Rozpościera północ nad pustką, a ziemię zawiesza nad nicością." (HIOBA 26:7, Biblia Warszawska)

Poprawność takiego tłumaczenia i interpretacji potwierdza także starożytne tłumaczenie Starego Testamentu na język grecki, czyli Septuaginta:

"ekteinwn borean ep ouden kremazwn ghn epi oudenoV." (HIOBA 26:7, Septuaginta)

Księga Hioba zawiera także inne rewolucyjne stwierdzenie odnośnie tego co znajduje się we wnętrzu Ziemi:

"Z ziemi pochodzi chleb, lecz w głębi jest ona rozgrzebana jakby przez ogień." (HIOBA 28:5, Biblia Warszawska)

Cykl hydrologiczny

Biblia przedstawiła także schemat cyklu hydrologicznego już setki lat przed Chrystusem:

"Wszystkie rzeki płyną ku morzu, a jednak morze nie wzbiera; w dalszym ciągu płyną rzeki do miejsca, do którego zdążają." (KOHELETA 1:7, Biblia Warszawska)

"On wyciąga kropelki z morza i te rozlewają się w oparach deszczu, którym ociekają chmury i który spada na mnóstwo ludzi."
(HIOBA 36:27-28, Biblia Warszawska)

Podsumowując mamy tu:

* Kulistość ziemi (Izaj. 40:22)
* Nieskończona wielkość wszechświata (Izaj. 55:9)
* Prawo zachowania masy i energii (2 Ptr. 3:7)
* Cykle hydrologiczne (Kazn. Sal. 1:7)
* Niezliczona ilość gwiazd (Jeremiah 33:22)
* Prawo zwiększania się entropii (Ps. 102:25-27)
* Fundamentalne znaczenie krwii dla procesw życia (3 Moj. 17:11)
* Cykliczność w atmosferze (Kazn. Sal. 1:6)
* Pola grawitacyjne (Job 26:7)
* I wiele innych


Oczywiście, prawa te nie występują w Biblii w technicznym żargonie współczesnej nauki, odnoszą się one raczej do podstawowych ludzkich doświadczeń w tamtych czasach, i co najciekawsze nie zaprzeczają dzisiaj nam znanym faktom naukowym!


Ale w Biblii jest też wiele sprzeczności...

 
 

Sprzeczności wydarzeń i faktów

Sprzeczności tego typu jest w Biblii bardzo dużo. Dostrzega się ich tym więcej im uważniej czyta się Pismo Święte. Ze względu na ilość przedstawię tu tylko niektóre fragmenty rozbieżnych ze sobą tekstów.
Jedną z niezgodności biblijnych jest różnie podawana przez ewangelistów godzina ukrzyżowania Jezusa. Z Ewangelii Świętego Marka wynika, że Chrystusa ukrzyżowano o godzinie trzeciej według ówczesnego sposobu mierzenia czasu (obecnie byłaby to godzina 9):

Mr 15:24-25
24. Ukrzyżowali Go i rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy, co który miał zabrać.
25. A była godzina trzecia, gdy go ukrzyżowali.
(BT)

Natomiast Święty Jan pisze, że Jezus został ukrzyżowany ok. godziny 6 (dzisiejsza godzina 12) lub później:

Jn 19:14-16
14. Był to dzień Przygotowania Paschy, około godziny szóstej. I rzekł do Żydów: Oto król wasz!
15. A oni krzyczeli: Precz! Precz! Ukrzyżuj Go! Piłat rzekł do nich: Czyż króla waszego mam ukrzyżować? Odpowiedzieli arcykapłani: Poza Cezarem nie mamy króla.
16. Wtedy więc wydał Go im, aby Go ukrzyżowano. Zabrali zatem Jezusa.
(BT)

Kolejne sprzeczności są związane z wydarzeniami przy grobie Jezusa po jego zmartwychwstaniu. W Ewangelii Świętego Mateusza opis tych zdarzeń jest następujący:

Mt 28:1-10
1. Po upływie szabatu, o świcie pierwszego dnia tygodnia przyszła Maria Magdalena i druga Maria obejrzeć grób.
2. A oto powstało wielkie trzęsienie ziemi. Albowiem anioł Pański zstąpił z nieba, podszedł, odsunął kamień i usiadł na nim.
3. Postać jego jaśniała jak błyskawica, a szaty jego były białe jak śnieg.
4. Ze strachu przed nim zadrżeli strażnicy i stali się jakby umarli.
5. Anioł zaś przemówił do niewiast: Wy się nie bójcie! Gdyż wiem, że szukacie Jezusa Ukrzyżowanego.
6. Nie ma Go tu, bo zmartwychwstał, jak powiedział. Chodźcie, zobaczcie miejsce, gdzie leżał.
7. A idźcie szybko i powiedzcie Jego uczniom: Powstał z martwych i oto udaje się przed wami do Galilei. Tam Go ujrzycie. Oto, co wam powiedziałem.
8. Pośpiesznie więc oddaliły się od grobu, z bojaźnią i wielką radością, i biegły oznajmić to Jego uczniom.
9. A oto Jezus stanął przed nimi i rzekł: Witajcie. One podeszły do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon.
10. A Jezus rzekł do nich: Nie bójcie się. Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech idą do Galilei, tam Mnie zobaczą.
(BT)

Według Świętego Marka natomiast wydarzeni wyglądały tak:

Mr 16:1-9
1. Po upływie szabatu Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba, i Salome nakupiły wonności, żeby pójść namaścić Jezusa.
2. Wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia przyszły do grobu, gdy słońce wzeszło.
3. A mówiły między sobą: Kto nam odsunie kamień od wejścia do grobu?
4. Gdy jednak spojrzały, zauważyły, że kamień był już odsunięty, a był bardzo duży.
5. Weszły więc do grobu i ujrzały młodzieńca, siedzącego po prawej stronie, ubranego w białą szatę; i bardzo się przestraszyły.
6. Lecz on rzekł do nich: Nie bójcie się! Szukacie Jezusa z Nazaretu, ukrzyżowanego; powstał, nie ma Go tu. Oto miejsce, gdzie Go złożyli.
7. Lecz idźcie, powiedzcie Jego uczniom i Piotrowi: Idzie przed wami do Galilei, tam Go ujrzycie, jak wam powiedział.
8. One wyszły i uciekły od grobu; ogarnęło je bowiem zdumienie i przestrach. Nikomu też nic nie oznajmiły, bo się bały.
9. Po swym zmartwychwstaniu, wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia, Jezus ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której wyrzucił siedem złych duchów.
(BT)

Z kolei według ewangelisty Łukasza wypadki przy grobie potoczyły się następująco:

Łk 23:54-56
54. Był to dzień Przygotowania i szabat się rozjaśniał.
55. Były przy tym niewiasty, które z Nim przyszły z Galilei. Obejrzały grób i w jaki sposób zostało złożone ciało Jezusa.
56. Po powrocie przygotowały wonności i olejki; lecz zgodnie z przykazaniem zachowały spoczynek szabatu.
(BT)
Łk 24:1-9
1. W pierwszy dzień tygodnia poszły skoro świt do grobu, niosąc przygotowane wonności.
2. Kamień od grobu zastały odsunięty.
3. A skoro weszły, nie znalazły ciała Pana Jezusa.
4. Gdy wobec tego były bezradne, nagle stanęło przed nimi dwóch mężczyzn w lśniących szatach.
5. Przestraszone, pochyliły twarze ku ziemi, lecz tamci rzekli do nich: Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych?
6. Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał. Przypomnijcie sobie, jak wam mówił, będąc jeszcze w Galilei:
7. Syn Człowieczy musi być wydany w ręce grzeszników i ukrzyżowany, lecz trzeciego dnia zmartwychwstanie.
8. Wtedy przypomniały sobie Jego słowa
9. i wróciły od grobu, oznajmiły to wszystko Jedenastu i wszystkim pozostałym.
(BT)

A oto jak wydarzenia przedstawił Święty Jan:

Jn 20:1-12
1. A pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu.
2. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono.
3. Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu.
4. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu.
5. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka.
6. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna
7. oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwniętą na jednym miejscu.
8. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył.
9. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, /które mówi/, że On ma powstać z martwych.
10. Uczniowie zatem powrócili znowu do siebie.
11. Maria Magdalena natomiast stała przed grobem płacząc. A kiedy /tak/ płakała, nachyliła się do grobu
12. i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa - jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg.
(BT)

Nawet przy niezbyt uważnym czytaniu łatwo zauważyć, iż powyższe opisy różnią się bardzo od siebie. Jeśli ktoś nie spostrzegł rozbieżności (mało prawdopodobne) oto przedstawiam kilka. Według Świętego Mateusza przy grobie objawia się niewiastom anioł, według ewangelisty Marka - młodzieniec, u Świętego Łukasza są to już dwaj mężczyźni, a u Świętego Jana - dwaj Aniołowie. O ile pojawienie się młodzieńca, czy mężczyzny można ostatecznie pogodzić z pojawieniem się anioła (aniołów) to jednak trudno ustalić ich liczbę, kimkolwiek by byli. Kolejna niezgodność jest następująca. Zgodnie z opisami ewangelistów kobiety miały powiedzieć uczniom Jezusa o tym co widziały przy grobie ale jak to się potoczyło dalej trudno jednoznacznie stwierdzić. Święty Marek pisze, że nic nikomu nie powiedziały, bo się bały. Ewangelista Łukasz mówi, że jednak opowiedziały o wszystkim uczniom. Co jest więc prawdą? Co wydarzyło się przy grobie Jezusa? Rozbieżności w podanych fragmentach tekstów jest więcej i jeśli ktoś ich nie zauważa niech spróbuje jeszcze raz je przeczytać.

Dlaczego tak jest ? Bo to relacje nieprawdziwe, każdy sąd by to w 5 minut odrzucił, gdyby ktoś założył sprawę o ukrzyżowanie, podejrzewam że sprawę by umorzono z braku wiarygodnych świadków.
Ale co tam - wszak w sądzie się na biblię przysięga, nic dziwnego że szumowiny chodzą na wolności.
Wystarczy zatrudnić dobrego "papugie" jakby powiedział mistrz Balcerek.

http://davidicke.pl/forum/wiat-okiem-dziecka-jeszua-t5556-30.html



Zajmę się teraz nie tyle interpretacją wybranych fragmentów z Biblii, by udowodnić ich inne znaczenie co przedstawieniem sprzeczności, oraz skomentowaniem rażących niejasności jakich Pismo Święte dostarcza nam prawie na każdym kroku. Chciałbym zaznaczyć również, że moim celem nie jest udowadnianie tego, co naprawdę wydarzyło się w naszej historii, ale tego co na pewno się nie wydarzyło. Niektórzy mogą mnie posądzać o to, że wybieram pasujące mi fragmenty, szukam dziury w całym. Przykro mi, ale skoro Biblia jest dla chrześcijan jedynym fundamentem wiary, to należy oczekiwać od tej starożytnej księgi wręcz doskonałości (podobno napisali ja ludzie natchnieni Duchem Świętym)

Dlatego niezrozumiałe jest dla mnie to, że księża, czy znawcy Biblii tolerują te wszystkie nieścisłości pomijając i przymrużając na nie oko. Ewentualnie, co ambitniejsi próbują tłumaczyć je wyciągniętymi z rękawa interpretacjami (oczywiście w myśl Ducha Świętego) wykorzystując do tego odwieczne niezrozumienie Boga. Zwykłym zjadaczom chleba, zagorzale wiernym chrześcijanom się nie dziwię, ponieważ to, co powie ksiądz (zwykły grzesznik),
czy jakiś inny nauczyciel jest dla nich święte i należy słowa te powiesić w ramce nad drzwiami. Oczywiście nie uważam się za kogoś lepszego - bynajmniej i przepraszam wszystkich WIERNYCH za te trochę ostre słowa.

Tak czy owak, nie zmienia to faktu, że te rażące niedociągnięcia zdecydowanie obniżają wiarygodność Biblii. Coś jest nie tak skoro księga o takim autorytecie, (nie tylko dla chrześcijan) nie potrafi płynnie i zwięźle przedstawić losy naszych starożytnych przodków. Czyżby był to dowód na to, że wiekowe już księgi są po prostu zlepkiem jeszcze starszych już nie istniejących tekstów. Czyżby autorzy Biblii korzystali z np.: Księgi Henocha - jednego z 10 patriarchów ludzkości, która jest starsza od Pisma Świętego?

Jednak istnieje jeszcze inne wytłumaczenie mogące funkcjonować razem z powyższym. Czyżby niejasności w Piśmie Świętym mogły być efektem niezrozumienia wydarzeń przez naocznych światków, którzy opisując je nie potrafili własnymi słowami (odpowiednimi do ówczesnego stanu wiedzy) odzwierciedlić wyglądu "boskich rydwanów" czy " latających boskich rezydencji?" Kolejnym prawdopodobnym wytłumaczeniem nieścisłości w Biblii mogło być świadome lub przypadkowe poprzekręcanie, wypaczenie i zniekształcenie tekstów. Przez kogo pytacie? Przez starożytnych i średniowiecznych kapłanów, filozofów, którzy w jakiś sposób mieli możliwość ingerowania w teksty Biblii. Po co? W jakim celu? Jak powszechnie wiadomo na przestrzeni wieków ci oto najwyżsi w społecznej hierarchii "inteligenci" przepisywali teksty biblijne na nowe zwoje systematycznie co ileś tam, dziesięcioleci, lub wieków, w zależności od potrzeb (jak można się domyślić ówczesny papier czyli środek przekazu nie był wytrzymały jak obecnie czy choćby kilkaset lat temu). Przepisywali i większości tekstów prawdopodobnie nie rozumieli (ponieważ dawno już zapomniano o wydarzeniach, które miały miejsce w zmierzchłej historii świata). Proszę sobie wyobrazić, jak by to wyglądało w oczach wiernych słuchaczy, gdyby słudzy boscy (kapłani) nie potrafili im wytłumaczyć znaczenia treści świętych tekstów. Więc zamieniano i błędnie interpretowano co się dało dopóty, dopóki tekst nie stał się im zrozumiały (oczywiście odpowiednio do ich stanu wiedzy). Tym samym zmienili całkowicie znaczenie Biblii.

Jako pierwszy przykład przytoczę słowa z 1 Mój. 1,31 po zakończeniu całego aktu stworzenia:

" I spojrzał Bóg na wszystko, co uczynił, a było to bardzo dobre."

Trochę dalej czytamy:

" Żałował Pan, że uczynił człowieka na ziemi i bolał nad tym w sercu swoim.


I rzekł Pan : Zgładzę człowieka, którego stworzyłem, z powierzchni ziemi, począwszy od człowieka aż do bydlęcia, aż do płazów i ptactwa niebios, gdyż żałuję ,że je uczyniłem."

Ciągle słyszymy, że Bóg jest wszechwiedzący. Czy te fragmenty nie zaprzeczają temu? Dlaczego tak potężny stwórca nie przewidział takiego rozwoju rzeczy? I dlaczego później tego tak bardzo żałuje, że musi niszczyć również wszystkie zwierzęta? Czymże one zawiniły? Czyżby wszechmogący Bóg nie potrafił zapanować nad nadchodzącym kataklizmem?

Kolejnym wartym uwagi przykładem niedoskonałości Boga Starego Testamentu jest historia o grzechu pierworodnym .

Mówi Bóg do Adama:

"... ,Ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy tylko zjesz z niego na pewno umrzesz." (nie powiedział wprost, że to Bóg go uśmierci i wygoni z Raju)

Kawałek dalej:

"Na to rzekł wąż do kobiety: Na pewno nie umrzecie, Lecz Bóg wie, że gdy tylko zjecie z niego, otworzą się wam oczy i będziecie jak Bóg, znający dobro i zło."

Kto mówi prawdę a kto kłamie ? Oto odpowiedz:

" I rzekł Pan Bóg: Oto człowiek stał się taki jak my: zna dobro i zło. Byleby nie wyciągnął teraz ręki swej i nie zerwał owocu także z drzewa życia, i nie zjadł, a potem żył na wieki. "

I stało się jasne jak słońce, że to Bóg kłamał! Dlaczego Bóg nie chciał aby człowiek znał dobro i zło? Chciał abyśmy głupimi się urodzili i tacy zostali!?
Zauważcie, że to Bóg ukarał człowieka wygnaniem z Raju, powolną starością i w końcu śmiercią! Czyli śmierć wynikała stricte z kary boskiej a nie faktu zjedzenia owocu! Wygląda na to, że wąż mówił prawdę, jak zjedzą jabłko to będą znać jak Bóg dobro i zło ale nie do końca wierzył Bogu, że uśmierci swoje ukochane stworzenia o które był zazdrosny. Dlaczego Bóg obawia się o to aby człowiek nie zjadł jeszcze owocu z drzewa życia?. Czy wąż działał w dobrej sprawie? A gdyby wąż, szatan itp. był tylko symbolem a rzekomy grzech efektem ciekawości świata (oczywiste jest, że drzewa z felarnymi owocami to także symbole, bo przecież nie chodziło tu tylko o zakaz jedzenia jabłek dobra i zła). Czy takie zachowanie pasuje do Boga jakiego znamy? Czy wszechmogący Bóg nie mógł przewidzieć co zrobi człowiek? Dlaczego obawia się tego co człowiek jeszcze może zdziałać? Czyż nie posiada nad nim władzy absolutnej? Czyżby życie wieczne zależało od naszych prarodziców? Czy ktoś potrafi jednoznacznie odpowiedzieć na te pytania?

Pomocną może okazać się historia o wierzy Babel. Gdy ludzie zapragnęli się zjednoczyć i wybudowali miasto z wieżą, nasz kochany Bóg postanowił im przeszkodzić, mówiąc:

" ... Teraz już dla nich nic nie będzie niemożliwe, cokolwiek zamierzają uczynić. Przeto zstąpmy tam i pomieszajmy ich język, ..."
1 Mój. 11, 6 - 7

Teraz jasne staje się, że Bóg zaczynał bać się poczynań naszych przodków. Pytania nasuwają się już same.

Co jednak ma symbolizować wieża Babel? Jaką to mocą zaczęli dysponować ludzie, że Bóg (bogowie?) musiał zawczasu interweniować? Budowa zwykłego miasta ze zwykłą wierzą nie świadczy o żadnej mocy! Co ma symbolizować fakt, że Bóg pomieszał ludziom język? Czyżby starożytni naśladując Boga (lub bogów) zaczęli " łapać " na czym polega boża moc, stając się tym samym coraz groźniejsi? Wygląda to tak jakby Stwórcy zaczęli obawiać się swoich stworzeń.

Następny ciekawy fragment pochodzi z 1 Mój. 4, 14-15, gdy Kain został wygnany za zabicie brata:

" Oto dziś wypędzasz mnie z tej ziemi i muszę ukryć się przed obliczem twoim. Będę tułaczem i wędrowcem na ziemi, a każdy, kto mnie spotka, zabije mnie.

I rzekł Pan do niego: Nie ! Ktokolwiek by zabił Kaina, siedmiokrotną pomstę poniesie, Położył też Pan na Kainie znak, aby go nikt nie zabijał, kto go spotka."

Nasuwa się pytanie : Kto mógłby zabić Kaina? Czyżby istniały wtedy już jakieś inne osoby o których nasi "bohaterowie" wiedzieli? Dlaczego nie wspomina o nich Biblia? Według Pisma Świętego na ziemi istniały wtedy tylko 3 osoby (- 1 zabicie Abla ). Jakby tego było mało, to zaraz potem: " I obcował Kain z żoną swoją, ... " 1 Mój. 4, 17 . Skąd wzięła się jego żona? Czyżby Biblia coś przed nami ukrywała? Czy istnieli wtedy inni inteligentni ludzie, którzy mogli rozpoznać znak Boga położony na Kainie? Skąd wzięła się kobieta, która urodziła Setowi (kolejny syn prarodziców) Enosza?

To, że ludzi było więcej potwierdzają słowa w 1 Mój. 2 ,15:

" I wziął Pan Bóg człowieka i osadził go w ogrodzie Eden, aby go uprawiał i strzegł."

Strzegł? przed kim? Ktoś mógłby powiedzieć, że przed szatanem, czy kusicielem. Możliwe, ale po grzechu pierworodnym Bóg nic nie wspomniał Adamowi, że nie wywiązał się z zadania i źle strzegł ogrodu!

Tak czy owak, w co najmniej czterech miejscach w Biblii potwierdzone jest istnienie innych osób, które w tym wypadku również powinny być stworzone przez Boga. Dlaczego więc Pismo Święte tak skrupulatnie i dokładnie opisuje niektóre wydarzenia powtarzając je po kilka razy, a o innych nie wspomina w ogóle albo tylko po łebkach? Czy nie jest dziwne, że zarówno Bóg jak i Kain potwierdzają istnienie innych ludzi a autor księgi Rodzaju o nich milczy? Czy nie potwierdza się hipoteza, że w starożytności "segregowano" teksty na te pasujące i nie pasujące. Te, które były sprzeczne z ich wiarą (zapomniano o pradawnych prawdziwych wydarzeniach) z czasem pojawiły się jako apokryfy (oczywiście również po "przebudowie") a niektóre zniknęły całkowicie. Wyraźnie widać tu szczątki po, co najmniej fragmentach wspominających o reszcie zgubionych "bohaterów ". Kto zatem odpowiada za to wszystko? Czy to Mojżesz, który mógł korzystać z o wiele starszych tekstów apokryficznej księgi Henocha? Czy też późniejsi uczeni, przepisując Biblię w duchu świętym? A może od początku ludzkości panowała wiara w trój jedynego Boga. Niezorientowanym w temacie jestem winien wytłumaczenie do czego właściwie zmierzam, ale wszystko w swoim czasie.

Czyżby Bóg nie był wcale tak wszechmogący jak nas uczono i jak przedstawia go Biblia? Wielokrotnie nawet Pismo Święte pokazuje jego niedoskonałości. Czasami zaznaczone jest, że jego działanie jest z góry zaplanowane, pytanie tylko czy możemy zaufać autorom Biblii, skoro tyle w niej jest nieścisłości? Dobrym przykładem może tu być fragment z 2 Mój. 7, 4-5 kiedy Bóg wysyła Mojżesza do faraona w sprawie swojego ludu:

" Lecz ja znieczulę serce faraona i uczynię wiele znaków moich i cudów moich w ziemi egipskiej, Ale faraon nie usłucha was. Wtedy Ja położę rękę moją na Egipt i wyprowadzę zastępy moje, lud mój, synów izraelskich z ziemi egipskiej przez surowe wyroki."

Wszystko byłoby wspaniale, gdyby nie fakt, że miłosierny Bóg okazuje się wręcz sadystycznym! Sam przyznaje, że znieczuli serce faraona , aby ten nie wysłuchał Mojżesza! Przyznaje tym samym, że władca Egiptu mógłby okazać litość i zrozumienie. Ale nie! On musi pomęczyć ludzi i pokazać swoją moc, tam gdzie nie trzeba! Skoro może wpływać na serce faraona, może również wpływać na wszystkich ludzi. Może jednak niesłusznie osądzamy Boga. Może jest on jednym z wielu spełniających swoje zadanie na ziemi bogów! Może zapewnienia w Biblii iż zesłanie wszystkich plag było zaplanowane, pojawiły się od samych autorów Biblii. Chcieli może wytłumaczyć (w duchu świętym) niezrozumiałe działania Boga (lub bogów), który przecież musi być wszechwiedzący.

Może Bóg (bogowie), nie jest tak doskonały, jak się wydaje? Czyż starożytni nie mieli prawa przypisać mu (im) takich cech po tym, jak widzieli na własne oczy niezrozumiałe dla nich cuda: plagi, latające rydwany Pana, itp.? Dla nich mógł się wydawać wszechmogący. Czy my ludzie dwudziestego pierwszego wieku nie obserwujemy takich zjawisk codziennie? Czy nie posiadamy mocy równej Bogu ze Starego Testamentu?, czy Sodoma i Gomora to nie to samo co Hiroszima czy Nagasaki?

" Wtedy Pan spuścił na Sodomę i Gomorę deszcz siarki i ognia, sam Pan z nieba."

I zniszczył owe miasta i cały okrąg, i wszystkich mieszkańców owych miast oraz roślinność ziemi."

"Lecz żona Lota obejrzała się za siebie i stała się słupem soli."
1 Mój.19, 24-26

Następnie :

"I spojrzawszy (Lot - przyp.) na Sodomę i Gomorę, i na całą okolicę, ujrzał, że dym wznosił się z ziemi, jak dym z pieca." 1 Mój.19, 28

Tego już za wiele! Czy Bóg musiał niszczyć również roślinność? Jaką to bronią zniszczono te miasta?

Następne pytanie dotyczy żony Lota. Co ma znaczyć fakt, że zamieniła się w słup soli? Czyżby z powodu bardzo silnego napromieniowania wyschła na pieprz? Bóg kazał Lotowi schować się za skałami, przez które jak dobrze wiadomo nie przenika promieniowanie. Jednak żona Lota z ciekawości wyszła ze schronu i została napromieniowana.

Czy nie potrafimy dzisiaj również stworzyć człowieka "na swoje podobieństwo " ?

Czy nie potrafilibyśmy dać syna Marii (Jezusa ), lub Sarze - żonie Abrahama (Izaaka)? (Dla mniej bystrych: chodzi tu o sztuczne zapłodnienie).


Kto wie jakie "cuda" za 100 lub 200 lat będziemy potrafili czynić. Czy nie będziemy mogli na jakieś planecie bawić się w Boga, tak jak w naszej zmierzchłej przeszłości mogli się bawić inni? Można nie wierzyć w nasze możliwości techniczne w przyszłości, ale nie mamy żadnych podstaw, by taką ewentualność kategorycznie odrzucać.

Nasuwa się więc trudne pytanie: Kim jest ten Bóg, którego na przestrzeni tysiącleci zrobiliśmy wszechmogącym, niepojętym i niezrozumiałym. Kim jest ten od którego wzięło się pojęcie boskości?

Odpowiedzią może być słowo "Elohim" ,jakim był określany Bóg w hebrajskiej wersji Biblii, które wyraża zarówno liczbę mnogą jak i pojedynczą! (zainteresowanych odsyłam do książki pt: " Wszyscy jesteśmy dziećmi bogów " Ericha von Danikena )

To by tłumaczyło, dlaczego w Biblii Bóg często mówi o sobie w liczbie mnogiej! Uwzględniając podania od plemion z całego świata (do których na szczęście nie dotarła plaga chrześcijańskich misjonarzy z " wiarą w jedynego Boga", a jeżeli tak to z niewielkimi szkodami), biorąc pod uwagę indyjskie " Wedy" itp. Dochodzimy do wniosku, że bogów było wielu! A zatem z kogo starożytni zrobili sobie bogów? Z atlantydów? Raczej nie, ziemska cywilizacja odpada, ponieważ nie zgadza się to z historią powstania człowieka. Czyżby pozaziemska cywilizacja? To chyba najbardziej prawdopodobne wytłumaczenie. Jednakże dla wielu jeszcze ludzi przyjęcie, że oprócz nas istnieją inne cywilizacje jest wręcz poniżeniem człowieka, który zarówno w religiach jak i w teorii ewolucji jest koroną stworzenia, głównym i ostatecznym panem ziemi, najbardziej uprzywilejowaną istotą. Dlatego trudno jest im przyjąć i zaakceptować istnienie obcych istot rozumnych.

Można by tutaj przytoczyć jeszcze wiele podobnych fragmentów i zachęcam do ciekawej lektury jaką jest Biblia.

Przybysze stali się dla ludzi niepojęci, niezrozumiali, zaczęto uzależniać od nich swoje życie. Zaczęto o nich myśleć w taki sposób, który pozwalał im wierzyć w ich wszechmoc i wszechobecność. Dla starożytnych ich stwórcy istnieli od zawsze i ciągle gdzieś są. Dlatego dziś mamy coś takiego, jak wiara w Boga, którą w takiej formie zawdzięczamy tylko i wyłącznie przodkom. Wraz z mijaniem pokoleń bogowie widzieli, że ludzie dobrze sobie radzą więc postanowili odlecieć do domu, lub rozszerzać swoją misję na innych planetach. Jednak przyrzekli ziemianom, że tu jeszcze kiedyś powrócą, aby zobaczyć postęp w rozwoju. Dali ludziom wskazówki jak żyć (czyżby pojawiły się przykazania?). Starożytni zaczęli więc wyczekiwać swoich bogów i przygotować się do ich ponownego przyjścia, zaczęto się do nich modlić wierząc, że ich moc pomoże ludziom w potrzebie. Na wzór budynków, które bogowie budowali i w których " mieszkali " (stacje paliwowe lub naprawcze dla pojazdów?) zaczęto również budować " domy boże" wierząc, że w nich mieszka Bóg (bogowie). Tak więc mniej więcej doszliśmy do dzisiejszych czasów, w których jesteśmy tak samo głupi i naiwni jak nasi przodkowie, z tym wyjątkiem, że mamy o wiele lepszą broń, więcej problemów i jesteśmy fanatykami jakiejś "dziwnej" religii .Czy bogowie będą zadowoleni z naszego postępu, gdy powrócą, gdy nadejdzie Sąd Ostateczny?

" Historia zawsze jest spisana nieprawidłowo,
dlatego też wciąż należy ją pisać na nowo."

George Santayana

To oczywiście tylko teoria, która może nie zgadzać się jakimiś szczegółami z prawdziwymi wydarzeniami, jednak sedno sprawy jest najbardziej prawdopodobnym wytłumaczeniem w które można nie wierzyć, ale nie da się zaprzeczyć jego prawdziwości.

W księdze Henoha jest powiedziane (przez bogów), że teksty te mogą być nie do zrozumienia dla ówczesnych lecz będą mogły je zrozumieć odległe pokolenia w przyszłości. Dlaczego więc tak bardzo bronimy się przed zrozumieniem tych wszystkich ksiąg, skoro ich treść powinna być dla nas oczywista.


Możemy jednak nie wierzyć w tą historię, bo w sumie po co zawracać sobie głowę głupotami, narażając się na śmiech innych. Idźmy lepiej do swoich kościołów i umrzyjmy głupimi!***

"Kto myślą swą wyprzedza innych,
Naraża się tylko na tych innych kpiny,
Kiedy ci pojmą wreszcie odkrycia istotę,
Stwierdzą, " to oczywiste ", lecz dopiero potem."

Wilhelm Jensen ( 1837-1911)


Proponuję przeczytać Biblię z takim założeniem, że Bóg/aniołowie/demony to zaawansowana technologicznie cywilizacja która chce aby człowiek był im poddany a celem ostatecznym jest dopuszczenie do Królestwa Bożego tylko wybranych sług bożych i unicestwieniem/depopulacją wszystkich innych istnień ludzkich niespełniających kryteriów.

Czytając w ten sposób można zrozumieć dlaczego Bóg Starego Testamentu czasami się „dziwnie” zachowywał (mam tu na myśli napady gniewu, złości lub łaski). To by tłumaczyło okrutność Boga izraelitów w Starym Testamencie, ponieważ Jahwe widząc prężnie rozwijającą się konkurencję w postaci „Upadłych Aniołów” postanowił się ich pozbyć wyrzynając w pień (nie licząc się nawet z małymi dziećmi i kobietami) wszystkich potomków i nie tylko  tych upadłych dezerterów. Dlaczego tak postąpił? Być może dlatego, że Bóg Jahwe jest Bogiem zazdrosnym a możemy się o tym dowiedzieć z Biblii, oto fragment z Księgi Wyjścia (Wj) 20,1-17 (Biblia Tysiąclecia)

II Przykazanie - Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań.

Ciekawe o kogo jest zazdrosny? być może odpowiedź jest jeden werset wyżej czyli w I przykazaniu - Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! Czyli ludzie posiadający wolną wolę mogli oddawać cześć innym „Bogom” ale zostało to zabronione przez Boga Izraelitów ponieważ wg Pisma jest On jedynym prawdziwym Bogiem, Bogiem zazdrosnym prawdopodobnie o inne podobne Supernaturalne Istoty. To by tłumaczyło zazdrość u Boga Jahwe. Co ciekawe w tej samej księdze zazdrość jest potępiana i należy się jej wystrzegać:

Nie pożądaj żony bliźniego swego i nie pożądaj domu bliźniego swego ani jego pola, ani jego sługi, ani jego służebnicy, ani jego wołu, ani jego osła, ani żadnej rzeczy, która należy do bliźniego twego.
5 Mojż. 5,21

Nie zazdrość człowiekowi gwałtownemu i nie obieraj żadnej jego drogi,
Przyp. 3,31


Gdyż zazdrość wywołuje gniew męża, który w dniu zemsty nie zna pobłażania;
Przyp. 6,34

Niech twoje serce nie zazdrości grzesznikom, lecz niech zawsze zabiega o bojaźń Pana, bo wtedy jest przed tobą przyszłość i twoja nadzieja nie zawiedzie.
Przyp. 23,17-18


Okrutna jest zapalczywość i niepohamowany jest gniew; lecz kto się ostoi przed zazdrością?
Przyp. 27,4

A gdy Żydzi ujrzeli tłumy, ogarnęła ich zazdrość, i bluźniąc sprzeciwiali się temu, co mówił Paweł. Wtedy Paweł i Barnaba odpowiedzieli odważnie i rzekli: Wam to najpierw miało być opowiadane Słowo Boże, skoro jednak je odrzucacie i uważacie się za niegodnych życia wiecznego, przeto zwracamy się do pogan.
Dz. 13,45-46

jeszcze bowiem cieleśni jesteście. Bo skoro między wami jest zazdrość i kłótnia, to czyż cieleśni nie jesteście i czy na sposób ludzki nie postępujecie?
1 Kor. 3,3

aż się prosi w tym miejscu XI przykazanie dla Boga: Nie będziesz zazdrosny o ludzi, którzy korzystając z  wolnej woli oddają cześć innym Bóstwom.

Zaraz ktoś pewnie powie że to jest zazdrość innego typu! Boska zazdrość nie jest przecież ludzką zazdrością. Zaraz, zaraz zazdrość jest zazdrością i jakby na nią nie patrzeć jest negatywną cechą  ludzką czy też Boską! Można też postawić się na miejscu Boga i wczuć się w jego rolę, co byśmy zrobili jakbyśmy widzieli nasze stworzenia, które oddają cześć innym bóstwom zamiast nam? No oczywiście ogarnęłaby nas zazdrość, której my jako ludzie musimy się wystrzegać, gdyż jest to negatywną cechą. Skąd u Boga więc taka negatywna ludzka cecha? Okazuje się, że Bóg Izraelitów nie był taki boski na jakiego Go kreowano i postąpił tak jak wielu ludzi by postąpiło na Jego miejscu – mianowicie zakazał pod groźbą śmierci czczenia kogokolwiek innego oprócz Jego samego, choć mam wątpliwości czy ci wszyscy ludzie na Jego miejscu karaliby za to śmiercią. 

Wydaje się tu na miejscu stare mistyczne powiedzenie „Tak jak na górze, tak na dole” i jednym ze znaczeń pieczęci Salomona (tzw. Heksagram, gwiazda Dawida, którą Żydzi przyjęli za swój symbol) jest właśnie taka maksyma a dwa trójkąty równoboczne przeciwnie spolaryzowane właśnie to symbolizują!

Co ciekawe jest to jeden z najstarszych symboli używanych przez ludzi na całym ówczesnym świecie i wcale nie był od początku symbolem żydowskim (Żydzi mają przecież menorę) więc pozostaje pytanie kto nadał ten tajemny symbol Żydom i po co?

Oto ciekawy film pokazujący historię heksagramu:

 
YouTube - Hexagram - True Story ? 1/2 [Napisy PL]




heksagram

Ciekawe też jest to, że dziś ci ludzie którzy się uważają za Żydów z genetycznego punktu widzenia nimi nie są! Jak to możliwe? Otóż pewien profesor z Izraela przeprowadził badania historyczne dotyczące narodu Żydowskiego i wydał książkę na ten temat. Od wielu lat żadna książka tak silnie nie wstrząsnęła światem żydowskim jak „Wymyślenie żydowskiego narodu” Szlomo Sanda, profesora historii z prestiżowego Uniwersytetu Telawiwskiego. Izraelski naukowiec o polskich korzeniach przez jednych został określony jako wariat i antysemita, który kala własne gniazdo. Inni uważają go za wizjonera, który nie bał się wystąpić przeciwko największemu żydowskiemu tabu i złamać zmowę milczenia. Oto link do artykułu w pdf: Narod_zydowski_zostal_wymyslony (do wyświetlenia pliku potrzebny jest program Adobe Reader kliknij nazwę aby pobrać program)

 

znak


Czerwony trójkąt symbolizuje człowieka, który dąży do "góry" (nieba, oświecenia), a niebieski bogów, którzy schodzą z "góry" (z nieba, odradzają się jako ludzie m.in Jezus, Budda itp).

Taka mała ciekawostka ze znaczeniem słowa Lucyfer (potocznie także Lucyper, łac. lux: światło oraz ferre: nieść – niosący światło). W nomenklaturze chrześcijańskiej imię to pojawiło się najprawdopodobniej po raz pierwszy w łacińskim przekładzie Biblii dokonanym pod koniec IV w. n.e. przez św. Hieronima ze Strydonu, zwanym Wulgatą. Znajduje się ono w:

  • Księdze Izajasza 14,12. W oryginalnym tekście hebrajskim występuje ono jako helel ben-szachar (הילל בן שחר po hebrajsku). Helel oznacza planetę Wenus, zaś ben-szachar to świetlisty syn poranka.
  • 2 Piotr 1:19 "I mamy mocniejszą mowę prorocką, której pilnując jako świecy w ciemnem miejscu świecącej, dobrze czynicie, ażby dzień oświtnął, i jutrzenka (lucyfer) weszła w sercach waszych."

    Do czwartego wieku, nie ma związku pomiędzy Lucyferem i diabłem. Zobacz, na przykład: św. Lucyfer, czy hymn Carmen aurorae.

    źródło: wikipedia.pl

Pozostaje pytanie o jakie tu "oświecenie" chodziło skrybom przepisującym i tłumaczącym Biblię i kto je faktycznie niesie? Czyżby Masoni wiedzieli o co chodzi?

A i mam do was takie małe zadanie: wpiszcie sobie w dowolnej Biblii internetowej (http://www.biblia.info.pl/biblia.php) w wyszukiwarce słowo Lucyfer!! Ile się pojawi nam wersetów?? 0, zero, null.  Skąd wzięła się nazwa Lucyfer? Bo z bibli nie pochodzi a tak jak podaje wikipeia w Wulgacie znaleźć ją można 2 razy i to nie dosłownie!

lucyfer_w_Biblii


Wygląda na to, że ktoś przeszkadza w rozwoju ludzkości i bardzo nas ogranicza. Czytając Biblię można się dowiedzieć, że to szatan jest źródłem wszelkiego zła i to wszystko jego wina. Ale stawiając takie proste pytania można odnieść trochę inne wrażenie: Kto zabił więcej ludzi wg Biblii? Bóg czy szatan? bogiszatanzobacz

Kto lubił patrzeć na krwawe wojny i nawet czasami w nich uczestniczył? Kto uszkodził doskonałych ludzi i wyrzucił ich z raju za to że posłuchali "węża" i zjedli "zakazany owoc", co okazało się zwiększonym poznaniem otaczającej nas rzeczywistości? Kto się martwił o to aby człowiek nie zjadł "owocu z drzewa życia" bo stanie sie taki jak MY, nieśmiertelny? Kto pomieszał ludziom języki bo budowali wieżyczke? Kto jest zazdrosny i gniewny? Kto karze śmiercią za byle przewinienie bądź nawet niewinne zachowanie? I w końcu kto zapowiada, że zstąpi na ziemię i zgładzi wszystkich niewiernych, choć w gruncie rzeczy dobrych ludzi?

 

Reguły Rachunku Prawdopodobieństwa mówią nam, że bez najmniejszego udziału inteligencji, w 50% przypadków zdarzenia w naszym świecie powinny prowadzić do powiększania dobra oraz korzyści dla ludzkości. W czysto mechaniczny sposób życie w naszym świecie powinno było przejawić coś w rodzaju „równowagi”. Uwzględniając dodatkowo czynnik inteligentnych decyzji czynienia dobra, wynik powinien wzrosnąć do mniej więcej 70%. Oznaczałoby to, że ludzkość posuwałaby się przez stulecia naprzód, aż do stanu, gdzie dobro i pozytywne rzeczy zdarzają się w naszym życiu dużo częściej niż „negatywne” czy „złe”. Tym samym wiele problemów ludzkości znalazłoby efektywne rozwiązanie. Wojna i konflikty stałyby się rzadkością, co najmniej 70 procent ziemskiej populacji miałoby przyzwoitą opiekę medyczną, pewny dach nad głową, wystarczającą ilość pożywnego pokarmu, tak że prawie nie słyszałoby się o śmierci z powodu choroby czy głodu. Fakty są jednak zupełnie inne.

Laura Knight-Jadczyk

Biblia, czyli święta księga jest jednym z głównych filarów religii Chrześcijańskiej. Jest nie tylko księgą świętą, jest nośnikiem pewnych idei i zasad moralnych, kształtującym wzory postaw życiowych. Wg statystyk 32% Polaków regularnie czyta Pismo Święte. Księża mówią, że biblia naucza moralności i miłości do bliźniego. Tymczasem okazuje się, że pismo święte wcale takie dobre nie jest. Wartości moralne jakie przekazuje biblia, są krótko mówiąc – prymitywne. Cytaty które za chwile poznasz, pochodzą z Biblii Tysiąclecia, rzadziej z Biblii Gdańskiej. Nie są to specjalnie odszukane fragmenty wyciągnięte z kontekstu, praktycznie w każdej księdze która uczy jak żyć (80% to opisy mordów Izraelitów), znajduje się jakiś podejrzany fragment.

Wersety jakie udało mi się znaleźć wprawiają w zakłopotanie niejednego księdza. Posługują się oni z reguły tymi samymi argumentami - argumentami bez sensu.

Teraz zacznijmy od egzekucji.
Kary śmierci zabrania się w 88 krajach, 11 krajów zniosło ją za wyjątkiem szczególnych przestępstw takich jak zbrodnie wojenne, a kolejne 30 wprowadziły politykę niewykonywania jej (moratorium) lub nie wykonały żadnego wyroku od co najmniej 10 lat. Z reguły są to kraje cywilizowane, o wartościach etycznych i moralnych.

Co biblia mówi o karze śmierci?
Mówi, że karać śmiercią należy nawet za najmniejsze przewinienie.
I wcale nie jest to szybka i bezbolesna śmierć.

Księga Wyjścia 22:17
„Nie pozwolisz żyć czarownicy.”

Księga Wyjścia 22:18
„Ktokolwiek by obcował ze zwierzęciem, winien być ukarany śmiercią.”

Księga Wyjścia 21:15
„Kto by uderzył swego ojca albo matkę, winien być ukarany śmiercią.”

Księga Wyjścia 21:17
„Kto by złorzeczył ojcu albo matce, winien być ukarany śmiercią.”

Księga Wyjścia 27:29
„Jeśliby wół pobódł mężczyznę lub kobietę tak, iż ponieśliby śmierć, wówczas wół musi być ukamienowany, lecz nie wolno spożyć jego mięsa, właściciel zaś wołu będzie wolny od kary.
Gdy jednak wół bódł i dawniej, i zwracano uwagę na to właścicielowi, a on go nie pilnował, tak iż [wół] zabiłby mężczyznę lub kobietę, to nie tylko wół winien być ukamienowany, ale też i właściciel jego winien ponieść śmierć.”

Księga Wyjścia 35:2
„Sześć dni będziesz wykonywał pracę, ale dzień siódmy (sobota) będzie dla was świętym szabatem odpoczynku dla Pana;
ktokolwiek zaś pracowałby w tym dniu, ma być ukarany śmiercią.
Nie będziecie rozpalać ognia w dniu szabatu w waszych mieszkaniach.”

Księga Kapłańska 20:1-2
„Dalej Pan powiedział do Mojżesza:
Mów do Izraelitów: Ktokolwiek spośród synów Izraela albo spośród przybyszów, którzy osiedlili się w Izraelu, da jedno ze swoich dzieci Molochowi, będzie ukarany śmiercią. Miejscowa ludność ukamienuje go.”

Księga Kapłańska 20:14
„Jeżeli kto bierze za żonę kobietę i jej matkę, dopuszcza się rozpusty: on i ona będą spaleni w ogniu, aby nie było rozpusty wśród was.”

Księga Kapłańska 20:15
„Ktokolwiek obcuje cieleśnie ze zwierzęciem wylewając nasienie, będzie ukarany śmiercią. Zwierzę także zabijecie.”

Księga Kapłańska 20:18
„Jeżeli kto obcuje cieleśnie z kobietą mającą miesięczne krwawienie i odsłoni jej nagość, obnaża źródło jej [krwi], a ona też odsłoni źródło swojej krwi, to oboje będą wyłączeni spośród swojego ludu.”

Księga Kapłańska 20:27
„Jeżeli jaki mężczyzna albo jaka kobieta będą wywoływać duchy albo wróżyć, będą ukarani śmiercią. Kamieniami zabijecie ich. Sami ściągnęli śmierć na siebie.”

Księga Kapłańska 23:13-16
„Wtedy Pan powiedział do Mojżesza:
Każ wyprowadzić bluźniercę poza obóz. Wszyscy, którzy go słyszeli, położą ręce na jego głowie. Cała społeczność ukamienuje go. Potem powiesz Izraelitom: Ktokolwiek przeklina Boga swego, będzie za to odpowiadał. Ktokolwiek bluźni imieniu Pana, będzie ukarany śmiercią. Cała społeczność ukamienuje go. Zarówno tubylec, jak i przybysz będzie ukarany śmiercią za bluźnierstwo przeciwko Imieniu.”

Księga Powtórzonego Prawa 13:7-11
„Jeśli cię będzie pobudzał skrycie twój brat, syn twojej matki, twój syn lub córka albo żona, co na łonie twym spoczywa albo przyjaciel tak ci miły, jak ty sam, mówiąc: «Chodźmy, służmy bogom obcym», bogom, których nie znałeś ani ty, ani przodkowie twoi – jakiemuś spośród bóstw okolicznych narodów, czy też dalekich od jednego krańca ziemi do drugiego – nie usłuchasz go, nie ulegniesz mu, nie spojrzysz na niego z litością, nie będziesz miał miłosierdzia, nie będziesz taił jego przestępstwa. Winieneś go zabić, pierwszy podniesiesz rękę, aby go zgładzić, a potem cały lud. Ukamienujesz go na śmierć, ponieważ usiłował cię odwieść od Pana, Boga twojego, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli.”

Księga Powtórzonego Prawa 22:13-21
„Jeśli ktoś poślubi żonę, zbliży się do niej, a potem ją znienawidzi,
zarzucając jej złe czyny, i zniesławi ją mówiąc: «Poślubiłem tę kobietę, a zbliżywszy się do niej, nie znalazłem u niej oznak dziewictwa, wtedy ojciec i matka młodej kobiety zaniosą dowody jej dziewictwa do bramy, do starszych miasta.(...)
Lecz jeśli oskarżenie to okaże się prawdziwym, bo nie znalazły się dowody dziewictwa młodej kobiety, wyprowadzą młodą kobietę do drzwi domu ojca i kamienować ją będą mężowie tego miasta, aż umrze, bo dopuściła się bezeceństwa w Izraelu, uprawiając rozpustę w domu ojca. Usuniesz zło spośród siebie.”

Zasady jakimi powinni kierować się chrześcijanie są czyste jak łza. Wszystkie wynikają bowiem z Biblii – Świętej Księgi Izraelitów. Czy wszystkie są takie mądre? Czy wszystkie są potrzebne? Dlaczego kościół wybrał zasady które będą przestrzegane i te które nie będą? Bóg raczej zdania nie zmienił, więc zapewne popełniasz ciężki grzech jedząc zająca, czy wieprza.

Księga Kapłańska 11:1-8
„Następnie Pan powiedział do Mojżesza i Aarona:
«Tak mówcie do Izraelitów: Oto zwierzęta, które będziecie jeść spośród wszystkich zwierząt, które są na ziemi:
Będziecie jedli każde zwierzę czworonożne, które ma rozdzielone kopyta, to jest racice, i które przeżuwa. Ale [następujących zwierząt], mających rozdzielone kopyto i przeżuwających nie będziecie jedli: wielbłąd, ponieważ przeżuwa, ale nie ma rozdzielonego kopyta - będzie dla was nieczysty;

świstak, ponieważ przeżuwa, ale nie ma rozdzielonego kopyta - będzie dla was nieczysty;

zając, ponieważ przeżuwa, ale nie ma rozdzielonego kopyta - będzie dla was nieczysty;

wieprz, ponieważ ma rozdzielone kopyto, ale nie przeżuwa - będzie dla was nieczysty.

Nie będziecie jedli ich mięsa ani dotykali ich padliny - są one dla was nieczyste.”

Księga Kapłańska 11:12
„Wszystkie istoty wodne, które nie mają płetw albo łusek, będą dla was obrzydliwością.”

Księga Kapłańska 11:21
„Ale będziecie jeść spośród czworonożnych latających owadów tylko te, których [tylne] kończyny wystają ponad nogami [przednimi], aby [mogły] skakać na nich po ziemi.”

Księga Kapłańska 11:41 
„Wszelkie małe zwierzęta, które pełzają po ziemi, są obrzydliwością - nie wolno ich jeść!”

Księga Kapłańska 12:3
„Ósmego dnia [chłopiec] zostanie obrzezany.”

Księga Kapłańska 13:45
„Trędowaty, który podlega tej chorobie, będzie miał rozerwane szaty, włosy w nieładzie, brodę zasłoniętą i będzie wołać: "Nieczysty, nieczysty!"”

Księga Kapłańska 17:12
„Dlatego dałem nakaz Izraelitom: Nikt z was nie będzie spożywał krwi.
Także i przybysz, który się osiedlił wśród was nie będzie spożywał krwi.”

Księga Kapłańska 19:19
"Będziecie przestrzegać moich ustaw.
Nie będziesz łączył dwóch gatunków bydląt.
Nie będziesz obsiewał pola dwoma rodzajami ziarna.
Nie będziesz nosił ubrania utkanego z dwóch rodzajów nici."

A teraz zobacz na metce z ilu rodzajów nici została utkana twoja bluzka, być może nieświadomie żyjesz wbrew Panu!

Księga Kapłańska 19:26
„Nie będziecie jeść niczego z krwią. Nie będziecie uprawiać wróżbiarstwa. Nie będziecie uprawiać czarów.”
Pożegnaj się z Kaszanką (krupniokiem), Czerniną i innymi potrawami z krwią.

Księga Kapłańska 19:27
„Nie będziecie obcinać w kółko włosów na głowie. Nie będziesz golił włosów po bokach brody.”

Księga Kapłańska 19:28
„Nie będziecie nacinać ciała na znak żałoby po zmarłym. Nie będziecie się tatuować. Ja jestem Pan!”
Ciekawe co na to powiedzieliby ludzie ochoczo robiący sobie religijne tatuaże?

Księga Kapłańska 21:13
„Kapłan (...) Za żonę weźmie tylko dziewicę.”

To dlaczego w kościele katolickim kapłan nie może mieć żony? Czyżby dziewica była zagrożonym gatunkiem?

Księga Kapłańska 21:18-21
„Żaden człowiek, który ma skazę, nie może się zbliżać - ani niewidomy, ani chromy, ani mający zniekształconą twarz, ani kaleka, ani ten, który ma złamaną nogę albo rękę, ani garbaty, ani niedorozwinięty, ani ten, kto ma bielmo na oku, ani chory na świerzb, ani okryty liszajami, ani ten, kto ma zgniecione jądra. Żaden z potomków kapłana Aarona, mający jakąś skazę, nie będzie się zbliżał, aby złożyć spalaną ofiarę Panu. On ma skazę - nie będzie się zbliżał, aby ofiarować pokarm swego Boga.”

Dlatego kościół często zabrania osobą niepełnosprawnym w pełni uczestniczyć we mszy świętej.
(np. spowiedź, komunia itp.)

A teraz ciekawostka, wyobraź sobie, że jesteś mordercą i masz strasznego wroga. Chcesz mu zrobić coś strasznego, coś gorszego od śmierci. Co w tej sytuacji robisz? Ano obcinasz mu członka, ewentualnie gnieciesz jądra. Chłopak nie dość że dobrze sobie już nie zrobi, dzieci nie będzie miał, a żonę też  znaleźć nie lada, to jeszcze pójdzie do piekła.
Nie miła sprawa...

Księga Powtórzonego Prawa 23:2
"Nikt kto ma zgniecione jądra lub odcięty członek, nie wejdzie do zgromadzenia Pana."

I List do Koryntian 11:14
„Czyż sama natura nie poucza nas, że hańbą jest dla mężczyzny nosić długie włosy
????


http://www.eioba.pl/files/user8854/jesus.jpg

 

Przyznaje, że żadna książka nie ma tyle brutalności, tyle krwi, i mordów w sobie, ile ma Biblia. Na katechezach, i wszędzie tam gdzie dzieci uczy się religii (a właściwie katolicyzmu), zachęca się je do czytania biblii. Jednocześnie zabrania oglądania pokemonów przez występującą tam przemoc.

Co ma zrobić trędowaty po uzdrowieniu? Bóg chce by wyglądało to mniej więcej tak:

Księga Kapłańska 14:3-7
„a kapłan wyjdzie poza obóz. Jeżeli kapłan stwierdzi, że trędowaty został uzdrowiony z choroby trądu, to kapłan każe, żeby ten, który ma być oczyszczony, przyniósł dwa ptaki żywe, czyste, kawałek drzewa cedrowego, nitki karmazynowe i hizop. Potem kapłan każe zabić jednego ptaka nad naczyniem glinianym napełnionym żywą wodą. Następnie weźmie drugiego ptaka, żywego, wraz z kawałkiem drzewa cedrowego, z nitkami karmazynowymi i z hizopem i zanurzy to wszystko razem z żywym ptakiem we krwi ptaka zabitego nad wodą żywą. Potem pokropi siedem razy tego, który ma być oczyszczony z trądu i w ten sposób oczyści go. A ptaka żywego wypuści na pole.”

Jak wiadomo, Bóg obiecał Izraelitom ziemię obiecaną. Niestety ta ziemia (o którą zabijają się do dzisiaj) była już zamieszkana przez inne narody. Co zrobili Izraelici? To co Bóg kazał.

Księga Jozuego 10:28-42
„28 Tego samego dnia Jozue zdobył Makkedę i pobił ją ostrzem miecza, króla zaś jej i wszystkich żywych w mieście obłożył klątwą, tak że nikt nie ocalał. A z królem Makkedy postąpił tak, jak z królem Jerycha.
29 Następnie Jozue z całym Izraelem udał się z Makkedy do Libny i natarł na Libnę.
30 I wydał ją Pan w ręce Izraela wraz z jej królem; zdobyli ją ostrzem miecza i zabili wszystkich żyjących, tak że nikt nie ocalał; a z królem jej postąpił tak, jak postąpił z królem Jerycha.
31 Jozue z całym Izraelem udał się następnie z Libny do Lakisz, obległ je i natarł na nie.
32 I wydał Pan również Lakisz w ręce Izraela, który na drugi dzień zdobył je i zabił ostrzem miecza wszystkich żyjących w nim, zupełnie tak, jak uczynił z Libną. 33 Wówczas Horan, król Gezer, przybył, aby wspomóc Lakisz, lecz Jozue zadał mu taką klęskę, iż z jego ludu nikt nie ocalał.
34 Później Jozue, a z nim cały Izrael udali się z Lakisz do Eglonu, oblegli go i natarli na niego.
35 Zdobyli go tego samego dnia i pobili ostrzem miecza. Wszystko, co w nim żyło, tegoż dnia zostało obłożone klątwą, zupełnie tak, jak w Lakisz.
36 Z Eglonu udał się Jozue, a z nim cały Izrael do Hebronu i natarł na niego.
37 I zdobyli go, i porazili ostrzem miecza jego króla i wszystkich mieszkańców przyległych jego miast, nie pozostawiając nikogo przy życiu, jak uczynił [Jozue] z Eglonem. Miasto i wszystko, co w nim żyło, zostało również obłożone klątwą.
38 Jozue wraz z całym Izraelem wrócił do Debiru i natarł na niego.
39 I zdobył go wraz z jego królem i wszystkimi przyległymi doń miastami: pobili go ostrzem miecza i obłożyli klątwą wszystko, co w nim żyło, nie oszczędzając nikogo. Jak postąpił z Hebronem, tak uczynił z Debirem i jego królem, jak przedtem uczynił z Libną i jej królem.
40 W ten sposób Jozue podbił cały kraj: wzgórza i Negeb, Szefelę, i stoki górskie i wszystkich ich królów. Nie pozostawił nikogo przy życiu i obłożył klątwą wszystko, co żyło, jak rozkazał Pan, Bóg Izraela.
41 Jozue pobił ich pod Kadesz-Barnea aż do Gazy, cały kraj Goszen aż do Gibeonu.
42 Wszystkich tych królów i ziemie ich zdobył Jozue w jednej wyprawie, ponieważ Pan, Bóg Izraela, walczył wraz z Izraelem.”

Nie martw się, Bóg cię kocha, karze cię tylko zabić, bo Izraelici muszą mieć trochę miejsca dla siebie. Szczegółowy plan podbijania miast w imię Boga znajduje się w Księdze Powtórzonego Prawa. Średniowieczne krucjaty nie są dziełem szatana, według biblii, ich uczestnicy zasługują na niebo.

Księga Powtórzonego Prawa 20:10-16
10. Jeśli podejdziesz pod miasto, by z nim prowadzić wojnę, najpierw ofiarujesz mu pokój,
11. a ono ci odpowie pokojowo i bramy ci otworzy, niech cały lud, który się w nim znajduje, zejdzie do rzędu robotników pracujących przymusowo, i będą ci służyli.
12. Jeśli ci nie odpowie pokojowo i zacznie z tobą wojować, oblegniesz je.
13. Skoro ci je Pan, Bóg twój, odda w ręce - wszystkich mężczyzn wytniesz ostrzem miecza.
14. Tylko kobiety, dzieci, trzody i wszystko, co jest w mieście, cały łup zabierzesz i będziesz korzystał z łupu twoich wrogów, których ci dał Pan, Bóg twój.
15. Tak postąpisz ze wszystkimi miastami daleko od ciebie położonymi, nie będącymi własnością pobliskich narodów.
16. Tylko w miastach należących do narodów, które ci daje Pan, twój Bóg, jako dziedzictwo, niczego nie zostawisz przy życiu.

I gdzie tu jest sławne miłosierdzie Boskie?
I gdzie wtedy były reklamy „Jesus loves you”?

Księga Mądrości 1:15-16
„ Bo sprawiedliwość nie podlega śmierci. Bezbożni zaś ściągają ją na siebie słowem i czynem, usychają, uważając ją za przyjaciółkę, i zawierają z nią przymierze, zasługują bowiem na to, aby być jej działem.”

Grzech wiedzie do śmierci. Grzechem jest nieprzestrzeganie dekalogu. Trzecie przykazanie to "Pamiętaj abyś dzień święty święcił."

Mądrość Syrycha 40:28
„ Synu, nie prowadź życia żebraczego, lepiej umrzeć, niż żebrać.”

Fragment brzmi jak za czasów Trzeciej Rzeszy.

Mądrość Syrycha 14:8
"Zły jest ten kto zazdrosnym okiem patrzy, odwraca oblicze i z góry spogląda na innych"

Kto według biblii jest zły? Odpowiedź może być zaskakująca. Do tego opisu idealnie pasuje sam Bóg!


Spogląda na innych z góry - tak
Odwraca oblicze - tak
Zazdrosnym okiem patrzy - tak

Widać coraz więcej sprzeczności w tej książce...

Popularne Dziesięć Przykazań, czyli Dekalog jest podstawowym kanonem wiary dla Chrześcijan. Wyznawcy prawie wszystkich religii Chrześcijańskich, przyjmują oryginalny tekst Dekalogu z Księgi Wyjścia. Jedynie władze Katolickie, dawno temu zdecydowały, że 10 Przykazań należy rozumieć nieco inaczej.

Taka mała religijna ciekawostka:

Co się stało w katolickiej wersji dekalogu z drugim przykazaniem z księgi wyjścia?  

Katolicka wersja katechetyczna

Jam jest Pan Bóg twój, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli.

  1. Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.
  2. Nie będziesz wzywał imienia Boga twego nadaremno.
  3. Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.
  4. Czcij ojca swego i matkę swoją.
  5. Nie zabijaj.
  6. Nie cudzołóż.
  7. Nie kradnij.
  8. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.
  9. Nie pożądaj żony bliźniego swego.
  10. Ani żadnej rzeczy, która jego (bliźniego) jest.

Dziesięć przykazań Bożych wg Biblii Tysiąclecia (BT)

I. Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie!

II. Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań.


III. Nie będziesz wzywał imienia Pana, Boga twego, do czczych rzeczy, gdyż Pan nie pozostawi bezkarnie tego, który wzywa Jego imienia do czczych rzeczy.

IV. Pamiętaj o dniu szabatu, aby go uświęcić. Sześć dni będziesz pracować i wykonywać wszystkie twe zajęcia. Dzień zaś siódmy jest szabatem ku czci Pana, Boga twego. Nie możesz przeto w dniu tym wykonywać żadnej pracy ani ty sam, ani syn twój, ani twoja córka, ani twój niewolnik, ani twoja niewolnica, ani twoje bydło, ani cudzoziemiec, który mieszka pośród twych bram. W sześciu dniach bowiem uczynił Pan niebo, ziemię, morze oraz wszystko, co jest w nich, w siódmym zaś dniu odpoczął. Dlatego pobłogosławił Pan dzień szabatu i uznał go za święty.

V. Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg twój, da tobie.

VI. Nie będziesz zabijał.

VII. Nie będziesz cudzołożył.

VIII. Nie będziesz kradł.

IX. Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa jako świadek.

X. Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego. Nie będziesz pożądał żony bliźniego twego, ani jego niewolnika, ani jego niewolnicy, ani jego wołu, ani jego osła, ani żadnej rzeczy, która należy do bliźniego twego.

 

Księga Wyjścia (Wj) 20,1-17 (Biblia Tysiąclecia)

 

I. Nie będziesz miał bogów innych oprócz Mnie. (w.7)

II. Nie uczynisz sobie posągu ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko albo na ziemi nisko, lub w wodzie poniżej ziemi. Nie będziesz oddawał im pokłonu ani służył. Bo Ja jestem Pan, Bóg twój, Bóg zazdrosny, karzący nieprawość ojców na synach w trzecim i w czwartym pokoleniu - tych, którzy Mnie nienawidzą, a który okazuje łaskę w tysiącznym pokoleniu tym, którzy Mnie miłują i strzegą moich przykazań. (w. 8-10)

III. Nie będziesz brał imienia Pana, Boga twego, do czczych rzeczy, bo nie dozwoli Pan, by pozostał bezkarny ten, kto bierze Jego imię do czczych rzeczy. (w.11)

IV. Będziesz zważał na szabat, aby go święcić, jak ci nakazał Pan, Bóg twój. Sześć dni będziesz pracował i wykonywał wszelką twą pracę, lecz w siódmym dniu jest szabat Pana, Boga twego. Nie będziesz wykonywał żadnej pracy ani ty, ani twój syn, ani twoja córka, ani twój sługa, ani twoja służąca, ani twój wół, ani twój osioł, ani żadne twoje zwierzę, ani obcy, który przebywa w twoich bramach; aby wypoczął twój niewolnik i twoja niewolnica, jak i ty. Pamiętaj, że byłeś niewolnikiem w ziemi egipskiej i wyprowadził cię stamtąd Pan, Bóg twój, ręką mocną i wyciągniętym ramieniem: przeto ci nakazał Pan, Bóg twój, strzec dnia szabatu. (w. 12-15)

V. Czcij swego ojca i swoją matkę, jak ci nakazał Pan, Bóg twój, abyś długo żył i aby ci się dobrze powodziło na ziemi, którą ci daje Pan, Bóg twój.(w.16)

VI. Nie będziesz zabijał. (w.17)

VII. Nie będziesz cudzołożył. (w.18)

VIII. Nie będziesz kradł. (w.19)

IX. Jako świadek nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa. (w.20)

X. Nie będziesz pożądał żony swojego bliźniego. Nie będziesz pragnął domu swojego bliźniego ani jego pola, ani jego niewolnika, ani jego niewolnicy, ani jego wołu, ani jego osła, ani żadnej rzeczy, która należy do twojego bliźniego. (w.21)


Księga Powtórzonego Prawa (Pwt) 5,7-21 (Biblia Tysiąclecia)

Wyraźnie widać że usunięto 2-gie przykazanie a 10-te podzielono na 2 tak aby wciąż było 10 przykazań

 

Pewnie o to im chodziło, aby móc odprawiać swoje obrzędy:

http://www.jesus-is-savior.com/False%20Religions/Russian_Orthodox/preghiera_eucaritica.jpg

http://www.jesus-is-savior.com/False%20Religions/Russian_Orthodox/old_religious_fool.jpg

http://www.jesus-is-savior.com/False%20Religions/Russian_Orthodox/catholic-all_seeing_eye2.jpg
Masońska piramida z "Wszechwidzącym Okiem Opatrzności Boskiej" na szczycie.

http://www.jesus-is-savior.com/False%20Religions/Russian_Orthodox/drinking_to_mary.jpg


Nie ma wątpliwości, że wg Biblii modlenie się do rzeczy materialnych, klękanie przed nimi, oddawanie czci, jest GRZECHEM!
To właśnie podstawowa różnica między katolicyzmem, a protestantyzmem. Protestanci są wierni biblii, nie oddają czci obrazom, figurom, Dzięki tej małej modyfikacji co roku ok. 4,5 mln. pielgrzymów modli się do obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, milion turystów odwiedza obraz Matki Boskiej Piekarskiej,  ludzie pielgrzymują do Wilna, by zobaczyć obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej, modlą się do krzyża, obrazów, świętych, zmarłych, papieży, a duchowni podczas mszy świętej całują złotą monstrancję wartą kilka tysięcy złotych. Gdy upadnie ci religijny obrazek, na znak szacunku pocałuj go, różaniec natomiast nie ma prawa być wyrzucony, w ostateczności spalony, przynajmniej mnie tak uczono w szkole. Jeśli Bóg istnieje, to na pewno nie jest z tego zadowolony...

Biblia a życie poczęte.

To co tu napiszę dla wierzących chrześcijan może wydać się niemożliwe i bluźniercze ale takie są fakty z Biblii!, Co Bóg Jahwe mówi na temat życia nienarodzonego?:

Księga Wyjścia 21: 22-25 BT

22 Gdyby mężczyźni bijąc się uderzyli kobietę brzemienną powodując poronienie, ale bez jakiejkolwiek szkody, to [winny] zostanie ukarany grzywną, jaką nałoży mąż tej kobiety, i wypłaci ją za pośrednictwem sędziów polubownych. 23 Jeżeli zaś ona poniesie jakąś szkodę, wówczas on odda życie za życie, 24 oko za oko, ząb za ząb, rękę za rękę, nogę za nogę, 25 oparzenie za oparzenie, ranę za ranę, siniec za siniec.

Z tego dokładnie widać jak wg "Boga Jahwe" było i ma być traktowane życie nienarodzone. Oznacza to, że jeśliby Matka straciła swoje nienarodzone dziecko z winy osoby, która ją uderzyła może ona starać się o odszkodowanie, ale jeśliby zginęła to winowajca jest winien śmierci. Jasno wynika z tego, że życie poczęte i nienarodzone nie było traktowane na równi z człowiekiem który już się narodził i samodzielnie funkcjonował.

Gotowy już płód można porównać do nowego samochodu w salonie, który czeka na swojego nowego właściciela/kierowcę. Wszystko w nim już funkcjonuje i jest gotowe do jazdy ale brakuje najważniejszego kierowcy/duszy aby móc ruszyć w drogę przez życie na ziemi.

Nie oznacza to jednak, że skoro płód nie jest w pełni funkcjonującym człowiekiem można go dla swojego widzimisię zabić/zniszczyć!

W te sprawy naprawdę nie potrzebnie miesza się religia! Wg mnie to jest oczywiste! Aborcję można porównać do sabotażu w fabryce samochodów! A na pytanie kiedy człowiek staje się człowiekiem można się zapytać: a kiedy samochód staje się samochodem? Czy wtedy gdy już jest gotowy do wyjazdu z taśmy produkcyjnej? Czy może gdy jest sama karoseria i parę części w środku? Czy nienarodzony płód jest już żyjącym normalnie funkcjonującym człowiekiem czy też nie?, Czy jest już jeżdżącym samodzielnie samochodem? Jak wiadomo samochód aby ruszyć z miejsca potrzebuje nie tylko mieć koła, silnik i kierownice! Ale przede wszystkim potrzebuje kierowcy! Płód natomiast duszy/"tchnienia życia"!

Wg medycyny płód staje się w pełni funkcjonującym człowiekiem gdy dziecko zostanie "odcięte" od matki i zacznie samodzielnie funkcjonować/oddychać! Wtedy mówi się o narodzinach i dostaje się "papiery"/akt urodzenia/dowód pierwszej rejestracji. W Biblii też jest gdzieś opisane, że człowiek z pierwszym oddechem łapie duszę a z ostatnim tchnieniem oddaje ją z powrotem Bogu! (bądź jakoś tak podobnie).

Chcę tu także jednoznacznie podkreślić, że jestem jak najbardziej za zakazem mordowania poczętych dzieci!

Także ci, którzy nie szanują życia poczętego i nienarodzonego postępują wg wytycznych płynących z samej "góry" czyli tzw. "Boga, Jest, Który Jest", Boga, który nie za bardzo chce pokazać swoją twarz i ukrywa się przed ludźmi!


Następną rzeczą jaką chciałem poruszyć jest sprawa kobiet. Prawie każda religia ogranicza ich swobodę, łącznie z chrześcijaństwem. Posłuchajmy co mówi Biblia o kobietach i jaką mają one rolę w społeczeństwie.

„Jeśliby ktoś sprzedał swą córkę w niewolę jako niewolnicę, nie odejdzie ona, jak odchodzą niewolnicy.
A jeśliby nie spodobała się panu, który przeznaczył ją dla siebie, niech pozwoli ją wykupić. Ale nie może jej sprzedać obcemu narodowi, gdyż byłoby to oszustwem wobec niej.
Jeśli zaś przeznaczył ją dla syna, to niech uczyni z nią, jak prawo nakazuje obejść się z córkami.
Jeśli zaś weźmie sobie inną, nie może tamtej odmawiać pożywienia, odzieży i wspólnego mieszkania.
Jeśli nie spełni wobec niej tych trzech warunków, wówczas odejdzie ona wolna bez wykupu.”

Czyli jak łatwo można zrozumieć, nie ma nic złego w sprzedaniu swojej córki za niewolnika, wszak to tylko kobieta...
Następny fragment ukazuje dość dosadnie co należy zrobić z kobietami, które podobno uprawiają czary.
„ Nie pozwolisz żyć czarownicy.”

W ten oto sposób, wysłannicy pana między XV a XVII wiekiem, zabili kilka milionów kobiet oskarżonych o czary. Przed śmiercią często je torturowano, a sama śmierć też nie należała do najprzyjemniejszych – palono je żywe na stosie. Jako tortury stosowano najczęściej obcinanie rąk lub nóg, oślepianie lub rozszarpywanie rozpalonymi do czerwoności obcęgami. Podczas tortur często były odmawiane modlitwy. Chrześcijanie byli mistrzami w wymyślaniu nowych rodzajów tortur.

Różnice między mężczyznami, a kobietami znakomicie widać w 12 rozdziale Księgi Kapłańskiej.

„Dalej powiedział Pan do Mojżesza: Powiedz do Izraelitów: Jeżeli kobieta zaszła w ciążę i urodziła chłopca, pozostanie przez siedem dni nieczysta, tak samo jak podczas stanu nieczystości spowodowanego przez miesięczne krwawienie.
Ósmego dnia [chłopiec] zostanie obrzezany. Potem ona pozostanie przez trzydzieści trzy dni dla oczyszczenia krwi: nie będzie dotykać niczego świętego i nie będzie wchodzić do świątyni, dopóki nie skończą się dni jej oczyszczenia. Jeżeli zaś urodzi dziewczynkę, będzie nieczysta przez dwa tygodnie, tak jak podczas miesięcznego krwawienia. Potem pozostanie przez sześćdziesiąt sześć dni dla oczyszczenia krwi.”

Czyli kobieta po urodzeniu chłopca jest „nieczysta” przez 7 dni, natomiast jeśli urodzi dziewczynkę, okres ten trwa 2 razy dłużej. Tak więc z Biblii wynika, że dziewczyny/kobiety są 2 razy bardziej nieczyste od mężczyzn!

A co należy zrobić, jeżeli okaże się, że twoje żona nie jest dziewicą?

„Lecz jeśli oskarżenie to okaże się prawdziwym, bo nie znalazły się dowody dziewictwa młodej kobiety, wyprowadzą młodą kobietę do drzwi domu ojca i kamienować ją będą mężowie tego miasta, aż umrze, bo dopuściła się bezeceństwa w Izraelu, uprawiając rozpustę w domu ojca. Usuniesz zło spośród siebie.”

A teraz wyobraź sobie, że jesteś na imprezie. Kompletnie zalany, wdajesz się w bójkę ze swoim bratem.
Twoja żona chcąc ci pomóc, pociągła bijącego za krocze.
Według Biblii musisz jej teraz tą rękę odciąć.

„Jeśli się bić będą mężczyźni, mężczyzna i jego brat, i zbliży się żona jednego z nich i - chcąc wyrwać męża z rąk bijącego - wyciągnie rękę i chwyci go za części wstydliwe, odetniesz jej rękę, nie będzie twe oko miało litości.”

Pismo Święte nawet wyraźnie mówi jaka jest rola kobiet.
"Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom - we wszystkim."

Biblia nie raz stawia mężczyznę nad kobietą. Sam Bóg emanuje seksizmem. Ale dlaczego właśnie kobiety?
Bo to Ewa, skusiła Adama do grzechu.

Jak chrześcijanie wypełniali taką wolę Boga?
A no w II wieku Klemens z Aleksandrii pisał:„Każda kobieta powinna być przepełniona wstydem przez samo tylko myślenie, że jest kobietą”.

W VI wieku filozof Boethius, pisał, że kobieta jest świątynią zbudowaną na bagnie.

Jeszcze w tym samym wieku biskupi na soborze w Macon, głosowali czy kobiety mają duszę. Odo z Cluny powiedział:

„obejmować kobietę to tak jak obejmować wór gnoju”.

W XIII wieku św. Tomasz z Akwinu powiedział „nic bardziej wadliwego nie było zrobione w pierwszym stworzeniu rzeczy; kobieta nie powinna być wtedy stworzona”. Głosił on też, że „Kobieta ma się do mężczyzny tak, jak rzecz niedoskonała i ułomna (imperfectum, deficiens) do rzeczy doskonałej (perfectum)”.

Ortodoksyjni Chrześcijanie, twierdzili że kobiety są winne wszystkich grzechów, a Luteranie rozważali, czy są istotami ludzkimi. Papież Pius II powiedział: „Gdy widzisz kobietę, myśl, że to diabeł! Jest ona rodzajem piekła”. Natomiast Teolog katolicki – Ries powiedział: „Kościołowi katolickiemu i tylko jemu zawdzięcza kobieta chrześcijańska swą prawdziwą godność.", "Dlatego jest słuszne i sprawiedliwe, że również kobieta okazuje swą wdzięczność kościołowi”

Po przeczytaniu tego, zapewne twój pogląd na temat Boga, nieco się zmienił. Otóż Bóg nie jest taki, jaki ci wmawiano, ma on również swoją mroczną stronę, do której sam się przyznaje.

Bóg jest:
- zazdrosny :„ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym,”,
Według Boga, zazdrość jest zła, więc... Bóg też jest zły!

- mściwy i niesprawiedliwy: „Pan nierychły do gniewu i bardzo łaskawy przebacza winę i występek, choć nie pozostawia bez kary, lecz za winę ojców nawiedza synów do trzeciego i do czwartego pokolenia.” ,

- dzieciobójcą (sprawił, że niedźwiedzie rozszarpały 42 dzieci) 2 Krl 2, 23-24:
„Stamtąd poszedł do Betel. Kiedy zaś postępował drogą, mali chłopcy wybiegli z miasta i naśmiewali się z niego wzgardliwie, mówiąc do niego: Przyjdź no, łysku! Przyjdź no, łysku! On zaś odwrócił się, spojrzał na nich i przeklął ich w imię Pańskie. Wówczas wypadły z lasu dwa niedźwiedzie i rozszarpały spośród nich czterdzieści dwoje dzieci."

Czego uczy nas Słowo Boże?: Dzieci nie powinny naśmiewać się z łysych osób, gdyż zginą rozszarpane przez niedźwiedzie. Ponadto wysłał na śmierć też swojego syna

- homofobem: "Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, (...) ani mężczyźni współżyjący z sobą,"

- seksistą – jak już podawałem wcześniej,

- zwolennikiem masowych mordów/czystek etnicznych – „Pan rzekł do Mojżesza: Jeszcze jedną plagę ześlę na faraona i na Egipt”. „Ostrzem miecza pobili wszystko co żywe, obłożywszy klątwą. Nie pozostawiono żadnej żywej duszy, a Chasor spalono.Wszystkie miasta tych królów i samych ich królów zwyciężył Jozue i zdobył ostrzem miecza, obłożywszy ich klątwą, jak rozkazał Mojżesz, sługa Pana. Wszystkie jednak miasta, położone na wzgórzach, nie zostały przez Izraelitów spalone, z wyjątkiem Chasoru, spalonego przez Jozuego. Całą zdobycz tych miast i bydło podzielili Izraelici pomiędzy siebie, lecz wszystkich ludzi zgładzili ostrzem miecza doszczętnie, nie zostawiając żadnej żywej duszy. To, co Pan rozkazał słudze swemu Mojżeszowi, a Mojżesz rozkazał Jozuemu, Jozue wykonał, niczego nie zaniedbując z tego wszystkiego, co rozkazał Pan Mojżeszowi.”

Na dodatek jest kłamcą, gdyż mimo to twierdzi, że jest miłosierny. Twierdzi też,  że człowiek ma wolną wolę, a tymczasem szantażuje go wiecznym bólem w wyniku nie przestrzegania jego zasad. Tak jakby w Północnej Korei powiedzieć, że ludzie mają wolność słowa. Ponadto jego zachowanie przypomina nieco głównego bohatera filmu „Piła”.
Bawi się ludźmi jak mu się podoba. Bóg katolicki, szczególnie ten ze starego testamentu jest bez wątpienia niemiłym gościem. Lepiej więc nie wchodzić mu w drogę i przestrzegać jego zasad.

Jedną z  takich zasad jest przykazanie 2 mówiące „Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.” Więc jak łatwo jest zrozumieć nie obchodzenie święta jest grzechem.
Biblia mówi:
„Sześć dni będziesz wykonywał pracę, ale dzień siódmy będzie dla was świętym szabatem odpoczynku dla Pana; ktokolwiek zaś pracowałby w tym dniu, ma być ukarany śmiercią. Nie będziecie rozpalać ognia w dniu szabatu w waszych mieszkaniach.”

Szabat – czyli ostatni dzień każdego tygodnia to sobota.

Dlaczego więc świętuje się niedzielę?
W 314 roku Cesarz Konstantyn nakazał święcić niedzielę, 50 lat później na synodzie w Laodycei kościół zabronił świętowania soboty. Mimo, że w biblii wyraźnie pisze o świętowaniu soboty, a sam Jezus święcił ten dzień, katolicy zdecydowali na przeniesienie go.

Bóg stworzył świat w 6 dni, a siódmego odpoczywał. Siódmy dzień tygodnia to sobota, więc powinniśmy iść w ślady Boga/Jezusa i też odpoczywać w Sobotę. Dlaczego władze przeniosły szabat? Na pamiątkę zmartwychwstałego perskiego boga Mitry. A czy musimy święcić także święta wymyślone przez ludzi?
600 rok - Wprowadzenie "godzinki" do M.B.
1264 r. - Uroczystość Bożego Ciała.
1852 r. - Nabożeństwo majowe do N.M.P...itd.

źródło: http://www.eioba.pl

Bóg wojowniczy:

Natychmiast po wyjściu z Egiptu pierwsza rzeczą o której pomyślał Jahwe to użycie swojego wybranego ludu do masakrowania plemion żyjących w Palestynie.

Księga Powtórzonego Prawa:
7.16 I pochłoniesz wszystkie ludy, które ci daje Jahwe, twój Bóg. Twoje oko nie użali się nad nimi; i nie wolno ci służyć ich bogom, gdyż będzie to dla ciebie sidłem.

Uwaga: Jak zwykle tłumaczenia polskie usiłują przedstawić ST w korzystniejszym świetle.
Powyższe tłumaczenie jest wiec błędne: na miejscu słowa "pochłoniesz" powinno być : zgładzisz, wytępisz lub wyniszczysz


W innym miejscu ST Jahwe osobiście uczestniczy w bitwie.
Księga Jozuego:
10.11 A gdy uciekali przed Izraelem i byli na zboczu Bet-Choron, Jahwe zrzucał na nich z niebios wielkie kamienie aż po Azekę, tak iż wyginęli. Więcej było tych, którzy zginęli od gradu kamieni, niż tych, których synowie Izraela zabili mieczem.

Bóg okrutny.

Księga Liczb:
11.10 I Mojżesz usłyszał, jak lud płakał w swych rodzinach, każdy u wejścia do swego namiotu. I rozpalił się bardzo gniew Jehowy,....

11.33 Mięso było jeszcze między ich zębami, jeszcze nie przeżute, gdy zapłonął przeciwko ludowi gniew Jehowy i Jehowa zaczął uśmiercać lud, urządzając bardzo wielką rzeź.

12.9 I Jehowa zapałał na nich gniewem, i odszedł.

22.22 I zapłonął gniew Boży, dlatego że on szedł......

32.10 Toteż w owym dniu Jehowa zapłonął gniewem i przysiągł, mówiąc: Mężczyźni, którzy wyszli z Egiptu w wieku od dwudziestu lat wzwyż, nie ujrzą ziemi, którą przysiągłem Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi, gdyż nie podążali za mną całkowicie,

32.13 I Jehowa zapłonął gniewem na Izraela, i sprawił, że się błąkali po pustkowiu przez czterdzieści lat, aż wyginęło całe pokolenie, które postępowało niegodziwie w oczach Jehowy.

Księga Liczb:
25.3 Izrael przystał więc do Baala z Peor; i zapłonął przeciw Izraelowi gniew Jehowy.
25.5 Wtedy Mojżesz powiedział do sędziów Izraela: "Niech każdy z was zabije swych mężczyzn, którzy przystali do Baala z Peor".

25.8 Następnie poszedł za tym mężczyzną izraelskim do sklepionego namiotu i przebił ich oboje, mężczyznę Izraelskiego i kobietę przez jej narządy rozrodcze.

Bóg mściwy.

Księga Liczb:
31.1 Następnie Jehowa rzekł do Mojżesza, mówiąc: "Wywrzyj na Midianitach pomstę za synów Izraela. Potem zostaniesz przyłączony do swego ludu".
31.7 I wszczęli wojnę przeciwko Midianowi, tak jak Jehowa nakazał Mojżeszowi, i zabili każdego mężczyznę.
31.8 A oprócz innych zabitych zabili królów Midianu: Ewiego i Rekema, i Cura, i Chura, i Rebę - pięciu królów Midianu; zabili mieczem także Balaama, syna Beora.
31.9 Lecz synowie Izraela uprowadzili kobiety midianickie i ich maleństwa; a wszystkie ich zwierzęta domowe oraz cały ich dobytek, jak również wszystkie ich środki utrzymania zagrabili.
31.10 I wszystkie ich miasta, w których się osiedlili, oraz wszystkie ich obozy otoczone murem spalili ogniem.
31.11 Wzięli też cały łup oraz całą zdobycz - ludzi i zwierzęta domowe.

31.17 Zabijcie zatem każde maleństwo płci męskiej i zabijcie każdą kobietę, która już współżyła z mężczyzną, kładąc się z mężczyzną. 18 Natomiast zachowajcie dla siebie przy życiu wszystkie młodziutkie kobiety, które nie poznały, co to znaczy położyć się z mężczyzną.

Bóg próżny i lubujący się w luksusie

Poniższy opis jest zaczerpnięty z Księgi Wyjścia paragrafy (25 do 30)
Kilka wersetów:
25.2 "Powiedz synom Izraela, żeby zebrali dla mnie daninę: Od każdego mężczyzny, którego pobudza serce, macie zebrać moją daninę.
25.3 A to jest danina, którą macie od nich zebrać: złoto i srebro, i miedź,
25.4 i niebieskie włókno, i wełnę barwioną czerwonawą purpurą, i przędzę barwioną szkarłatem z czerwców, i delikatny len, i sierść kozią, (po co do licha Bogu takie dobra materialne?)

25.10 "I wykonają Arkę z drewna akacjowego, dwa i pół łokcia długą i półtora łokcia szeroką, i półtora łokcia wysoką.
25.11 I pokryjesz ją szczerym złotem. Masz ją pokryć wewnątrz i na zewnątrz, wykonasz też na niej wokoło złote obramowanie.
25.12 I odlejesz dla niej cztery złote pierścienie, i umieścisz je nad jej czterema nogami, dwa pierścienic po jednej stronie i dwa pierścienic: po drugiej stronie.

25.17 "I wykonasz pokrywę że szczerego złota, dwa i pół łokcia długą i półtora łokcia szeroką.
25.18 I wykonasz dwa cheruby że złota.

25.24 I pokryjesz go szczerym złotem, i wykonasz dookoła niego złote obramowanie

25.28 I wykonasz drążki z drewna akacjowego, i pokryjesz je złotem, i na nich będzie noszony stół.
25.36 Mają z niego wystawać ich gałki oraz ich ramiona. Wszystko to ma stanowić jedną całość wykutą że szczerego złota.

25.37 I wykonasz do niego siedem lamp; a lampy mają być zapalane i oświetlać będą obszar przed nim.

25.38 Również jego szczypce i popielnice będą że szczerego złota.

25.39 Ma go wykonać, wraz z tymi wszystkimi jego przyborami, z talentu szczerego złota.

26.29 "I pokryjesz te ramy złotem, i że złota wykonasz ich pierścienie jako uchwyty dla poprzeczek; również poprzeczki pokryjesz złotem.

26.37 A do kotary wykonasz pięć akacjowych słupów i pokryjesz je złotem. Ich kołki będą że złota. I do nich odlejesz pięć miedzianych podstaw z gniazdem.

Jehowa jest także specjalistą od smakołyków:


Księga Kapłańska:
1.3 A jeśli jego darem ofiarnym jest ofiara całopalna ze stada, to ma złożyć zdrowego samca

1.9 A jej jelita oraz golenie zostaną obmyte wodą; i kapłan zamieni to wszystko w dym na ołtarzu jako całopalenie, ofiarę ogniową o kojącej woni dla Jehowy. (że niby co? spalenizna jest kojącą wonią dla Boga?? kim jest ten Bóg? A może to jest opis jakiejś teleportacji składanych danin mięsnych z ołtarza na pokład statku kosmicznego? co dla ówczecnych obserwatorów wyglądało na spalenie).

1.10 A jeśli jego dar ofiarny na całopalenie jest z trzody, z baranków lub z kóz, to przyprowadź zdrowego samca

1.14 Lecz jeśli jego dar ofiarny jako całopalenie dla Jehowy jest z ptaków, to złoży swój dar ofiarny z turkawek lub młodych gołębi domowych.

1.17 I naderwie mu skrzydła. Nie wolno mu go rozerwać. Potem kapłan zamieni go na ołtarzu w dym na drewnie, które jest na ogniu. Jest to całopalenie, ofiara ogniowa o kojącej woni dla Jehowy. (jest to niewątpliwie krzywdzenie tych ptaków gdyż jeszcze za ich życia nadrywane są ich skrzydła. Nie jest to okrutne?)

Bóg Jehowa lubuje się w gołąbkach, młodych barankach bez żadnej skazy
kózkach, cielątkach ....itd...

chrzescijanstwo islam judaizm

Czy bóg jest sprawiedliwy?

Cytuję „Pan Bóg nierychliwy ale sprawiedliwy” jak głosi ludowe przysłowie. Jest to silne wierzenie chrześcijan tym, że Bóg ma być rzekomo sprawiedliwy. Dla tych, którzy nie znają pisma świętego, załączam kilka ciekawych fragmentów o owej „bożej sprawiedliwości”:

Tb 3:2
2. Sprawiedliwy jesteś, Panie, i wszystkie dzieła Twoje są sprawiedliwe. Wszystkie Twoje drogi są miłosierdziem i prawdą, Ty sądzisz świat.
(BT)Ps 11:5-7
5. Pan bada sprawiedliwego i występnego, nie cierpi Jego dusza tego, kto kocha nieprawość.
6. On sprawi, że węgle ogniste i siarka będą padać na grzeszników; wiatr palący będzie udziałem ich kielicha.
7. Bo Pan jest sprawiedliwy, kocha sprawiedliwość; ludzie prawi zobaczą Jego oblicze.
(BT)Ps 116:5
5. Pan jest łaskawy i sprawiedliwy i Bóg nasz jest miłosierny.
(BT)

Ps 119:137
137. O Panie, jesteś sprawiedliwy i wyrok Twój jest słuszny.
(BT)

Ps 145:17
17. Pan jest sprawiedliwy na wszystkich swych drogach i łaskawy we wszystkich swoich dziełach.
(BT)

Iz 30:18
18. Lecz Pan czeka, by wam okazać łaskę, i dlatego stoi, by się zlitować nad wami, bo Pan jest sprawiedliwym Bogiem. Szczęśliwi wszyscy, którzy w Nim ufają!
(BT)

Rz 1:16-17
16. Bo ja nie wstydzę się Ewangelii, jest bowiem ona mocą Bożą ku zbawieniu dla każdego wierzącego, najpierw dla Żyda, potem dla Greka.
17. W niej bowiem objawia się sprawiedliwość Boża, która od wiary wychodzi i ku wierze prowadzi, jak jest napisane: a sprawiedliwy z wiary żyć będzie.
(BT)

Wydawać by się mogło, że kwestia sprawiedliwości bożej nie może budzić wątpliwości, w końcu poparta jest słowami Pisma Świętego, a więc słowami samego Boga. Jednak jak to w Biblii często bywa, księdze pełnej różnych sprzeczności, także i w tym przypadku samo Pismo Święte świadczy również przeciw sprawiedliwości bożej. Co więc o tym myśleć? O tym za chwilę, a najpierw krótka historyjka. A oto ona:

„Na pewnej wyspie żyło sobie niewielkie plemię ludzi. Na czele plemienia stał wódz, posiadający pełną władzę nad całą społecznością. On wydawał nakazy, zakazy, stanowił prawo, krótko mówiąc decydował co wolno a czego nie wolno. Jednocześnie był dobry dla swoich poddanych i dbał o nich. Społeczność żyła więc sobie szczęśliwie pod rządami wodza. Zdarzyło się jednak pewnego razu, że jeden z członków plemienia złamał zakaz wodza, dopuszczając się czegoś, co było zabronione – kradzieży.

Wódz strasznie rozzłościł się z tego powodu, ponieważ nikt nigdy wcześniej nie przekroczył ustanowionego przez niego prawa. Jego gniew był tak ogromny, że postanowił wymierzyć surową karę. Za popełniony występek kazał winnemu obciąć ręce. Niewątpliwie kara to dotkliwa, bo zadała winowajcy ogromne cierpienie i upośledziła na całe życie. Odtąd nie było już ono dla ukaranego tak szczęśliwe jak przedtem ale stało się pełne trudu i cierpienia. To jednak nie wszystko. Wódz kazał w taki sam sposób ukarać dzieci skazanego, aby przez całe życie cierpiały tak samo jak ich ojciec. I to również nie był jeszcze koniec kar. Ponieważ gniew wodza była naprawdę ogromny, postanowił on, że odtąd ręce będą obcinane wszystkim potomkom winowajcy, aby cierpieli jak ich przodek, który dopuścił się niegodnego czynu .”

Cóż więc czy kara za popełniony występek była słuszna? Czy sprawiedliwe było to, że odpowiedzialność za czyny ojca spadła również jego dzieci, wnuków, prawnuków i wszystkich potomków? Chyba nikt nie ma wątpliwości i przecząco odpowie na postawione pytanie.

Po co jednak ta historyjka? Być może ktoś się już domyślił, a jeśli nie to nich sobie przypomni wydarzenia opisywane przez Księgę Rodzaju. A o jakie wydarzenia konkretnie chodzi? Otóż w pewnym ogrodzie, który nazywał się Eden, żyli sobie pierwsi ludzie na ziemi. Zostali tam umieszczeni przez wodza-Boga. Bóg dał jednak ludziom pewne prawa, zakazy a więc określił co im wolno a czego nie, lecz w rajskim ogrodzie żyło się im szczęśliwie, ponieważ Bóg dbał o nich i niczego im nie brakowało.

Zdarzyło się jednak pewnego razu, że pierwsi ludzie złamali zakaz Boga. Rozgniewał się on bardzo z tego powodu i postanowił wymierzyć surową karę. Winni nieposłuszeństwa wobec niego zostali wygnani z raju. Ich życie odtąd nie było już takie beztroskie i szczęśliwe ale stało się pełne znoju i bólu. Jednak to nie był koniec kary, bo jednocześnie w ten sposób szansę na życie w raju stracili w niczym niewinni, tego co się stało, wszyscy potomkowie pierwszych ludzi i skazani zostali na takie same trudy i cierpienia.

Znów więc zapytam, czy to sprawiedliwe, aby za czyjeś złe i grzeszne czyny odpowiedzialnością obciążać niewinnych? Przecież za złamanie zakazów wodza-Boga zostali ukarani, tak jak w przedstawionej wcześniej historyjce, nie tylko ci, którzy to prawo złamali ale także wszystkie przyszłe pokolenia, a więc w tym przypadku cała ludzkość na ziemi. To jest sprawiedliwość? Chyba nikt nie zaprzeczy, że wolałby żyć sobie w raju a nie na tym padole w znoju i trudzie albo chciałby przynajmniej mieć szansę na Eden i jeśli ją stracić to za własne przewinienia.

Niestety Pan nasz „sprawiedliwy” zdecydował, że za grzech pierwszych ludzi pokutować będą bogu ducha winni ich potomkowie. Nie z powodu własnych win, rodzi się więc w grzechu każdy człowiek, jak wierzą chrześcijanie. I przychodzi nam od samego początku żyć niestety nie w raju, choć na wygnanie z niego jeszcze nie zdążyliśmy sobie zasłużyć. Kolejny raz zapytam, czy to kara sprawiedliwa? Z odpowiedzią również i tutaj chyba nie będzie problemu.

Jeśli to kogoś nie przekonuje, to dodam, iż sam Bóg wprost mówi, że uważa za słuszne, aby obciążać odpowiedzialnością potomków za czyny przodków. Świadczą o tym bardzo dobrze słowa:

Wj 20:5
5. … Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą.
(BT)Pwt 5:9
9. … Ja jestem Pan, Bóg twój, Bóg zazdrosny, karzący nieprawość ojców na synach w trzecim i w czwartym pokoleniu – tych, którzy Mnie nienawidzą,
(BT)Pwt 23:3
3. Nie wejdzie syn nieprawego łoża do zgromadzenia Pana, nawet w dziesiątym pokoleniu nie wejdzie do zgromadzenia Pana.
(BT)

Pwt 23:4-5
4. Nie wejdzie Ammonita i Moabita do zgromadzenia Pana, nawet w dziesiątym pokoleniu; nie wejdzie do zgromadzenia Pana na wieki,
5. za to, że nie wyszli oni ku wam na drogę z chlebem i wodą, gdyście szli z Egiptu i jeszcze opłacili przeciwko tobie Balaama, syna Beora, z Petor w Aram-Naharaim, aby cię przeklinał.
(BT)

          To jednak nie jedyne przejawy „sprawiedliwości” bożej. Tak jak na samym początku życia mamy „szczęście” tej sprawiedliwości doświadczyć, tak również nie może obyć się bez niej i u kresu naszego żywota. Znów posłużę się kilkoma fragmentami Biblii, bo może nie wszyscy są rozeznani w tej tematyce. Fragmenty dotyczą sądu ostatecznego, jaki dokona się nad człowiekiem i sądu sprawiedliwego, jak mówi Pismo Święte.

Mt 25:1-13
1. Wtedy podobne będzie królestwo niebieskie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego.
2. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych.
3. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy.
4. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w naczyniach.
5. Gdy się pan młody opóźniał, zmorzone snem wszystkie zasnęły.
6. Lecz o północy rozległo się wołanie: Pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!
7. Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy.
8. A nierozsądne rzekły do roztropnych: Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną.
9. Odpowiedziały roztropne: Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie!
10. Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto.
11. W końcu nadchodzą i pozostałe panny, prosząc: Panie, panie, otwórz nam!
12. Lecz on odpowiedział: Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was.
13. Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny.
(BT)Mr 13:34-37
34. Bo rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który udał się w podróż. Zostawił swój dom, powierzył swoim sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał.
35. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem.
36. By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących.
37. Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie!
(BT)Mt 24:43-44
43. A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o której porze nocy złodziej ma przyjść, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu.
44. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie.
(BT)

Jaki z tego wniosek. Najogólniej mówiąc: czuwajcie! Precyzując: o zbawieniu decyduje nie to jakim jest się człowiekiem przez całe życie. Decyduje natomiast chwila śmierci i stan duszy w chwili rozliczenia, a konkretnie ważne jest, aby nie być stanie grzechu ciężkiego (tzn. jak uczy religia katolicka trzeba być w stanie łaski uświęcającej). Oczywiście jeśli czuwasz zwiększasz swoje szansę na zbawienie, jednak to nie daje ci gwarancji, ponieważ nie ma człowieka doskonałego, nie ma człowieka, który by nie popełniał grzechów.

Każdemu nawet najbardziej bogobojnemu i wytrwałemu w przestrzeganiu nakazów bożych zdarza się więc przysnąć podczas czuwania. I jeśli zdarzyło ci przysnąć – popełnić grzech ciężki – i niespodziewanie śmierć zabrała cię z tego świata, niestety czeka cię wieczne potępienie. Nie ważne, mogłeś wcześniej wieść życie cnotliwe, przykładne, spowiadając się co miesiąc lub częściej, aby utrzymywać swą duszę w stanie łaski uświęcającej. To wszystko nieważne, bo jeśli popełniłeś ciężki grzech i dopadła cię nagła, nieoczekiwana śmierć, cóż ci powie Bóg? Ano powie „Idź do diabła” i w odróżnieniu od potocznego rozumienia tych słów, których używa się w przenośni, teraz będzie trzeba potraktować je dosłownie.

https://kefir2010.wordpress.com/2013/12/23/czy-chrzescijanski-bog-nas-nienawidzi-cytaty-biblijne/


Bóg który się cięgle gniewa

Księga Wyjścia:
4.14 Wówczas Jehowa zapałał gniewem na Mojżesza....

32.10 Teraz więc zostaw mnie, żeby zapłonął przeciwko nim mój gniew...

Księga Liczb:
11.1 A lud stał się podobny do takich, którzy narzekają na coś złego do uszu Jehowy. Gdy Jehowa to usłyszał, rozpalił się jego gniew i ogień Jehowy zapłonął przeciwko nim, i pochłonął niektórych na skraju obozu.

Okrutność Boga Izraelitów

Księga wyjścia
17:14.Pan powiedział wtedy do Mojżesza: «Zapisz to na pamiątkę w księgę i wyryj to w pamięci Jozuego, że zgładzę zupełnie pamięć o Amalekicie pod niebem».
17:15.... «Ponieważ podniósł rękę na tron Pana, dlatego trwa wojna Pana z Amalekitą z pokolenia w pokolenie»

Księga Powtórzonego Prawa
25:19....wygładzisz imię Amaleka spod nieba....

Księga 1 Samuela
15:2 ....Ukarzę Amaleka za to, co uczynił Izraelitom.....
15:3 Dlatego teraz idź, pobijesz Amaleka i obłożysz klątwą wszystko, co jest jego własnością; nie lituj się nad nim, lecz zabijaj tak mężczyzn, jak i kobiety, młodzież i dzieci, woły i owce, wielbłądy i osły».

Bog zadecydował dokonać eksterminacji ludów w kraju Canaan aby dać ten kraj Izraelitom

Księga wyjścia
23: 23 Mój anioł poprzedzi cię i zaprowadzi do Amoryty, Chetyty, Peryzzyty, Kananejczyka, Chiwwity, Jebusyty, a Ja ich wygładzę.
23:28 Ja zaś poślę przed tobą szerszenie, które wypędzą Chiwwitę, Kananejczyka i Chetytę sprzed ciebie.
23: 31....Oddam w ręce wasze mieszkańców tego kraju, a ty ich przepędzisz spośród was.

Istota która kontaktowała się z Mojżeszem na pewno nie jest Bogiem. To po prostu wygląda na kosmitów :) gdyby Oni jawnie wpadli tutaj na pewno narzucili by Nam swoją boskość a kto nie uzna ich za Bogów/Boga zginie.

Czy właśnie tego nie mówi Biblia? Czy nie obiecuje powrót na ziemie Boga który wszystkich niewiernych zabije? Czy w Biblii nie pisze, że zstąpi z nieba miasto Jeruzalem? (statek kosmiczny)?


Księga Liczb:
31.17 Zabijcie zatem każde maleństwo płci męskiej i zabijcie każdą kobietę, która już współżyła z mężczyzną, kładąc się z mężczyzną. 18 Natomiast zachowajcie dla siebie przy życiu wszystkie młodziutkie kobiety, które nie poznały, co to znaczy położyć się z mężczyzną.


Skladanie ludzi w ofierze dla Boga.

Księga Liczb:

31.25 I Jehowa tak przemówił do Mojżesza:
31.26 "Dokonaj spisu całej zdobyczy - pojmanych zarówno spośród ludzi, jak i zwierząt domowych - ty i kapłan Eleazar oraz głowy domów patriarchalnych zgromadzenia.
31.27 I zdobycz tę rozdziel po połowie między biorących udział w bitwie, którzy wyruszyli na wyprawę wojenną, i między całą resztę zgromadzenia.
31.28 A jako podatek dla Jehowy pobierz od wojowników, którzy wyruszyli na wyprawę wojenną, jedną duszę z pięciuset, z ludzi i że stada, i z osłów, i z trzody.
(Bóg pokazał ludziom jak mają postępować z "niewiernymi" sąsiednimi ludami co jest praktykowane do dziś)
31.29 Macie wziąć to z ich połowy i dasz to kapłanowi Eleazarowi jako daninę dla Jehowy.
31.35 A dusz ludzkich spośród kobiet, które nie poznały, co to znaczy położyć się z mężczyzną, wszystkich tych dusz było trzydzieści dwa tysiące
31.40 Dusz ludzkich zaś było szesnaście tysięcy, a z nich podatek dla Jehowy stanowiły trzydzieści dwie dusze.

Księga 1 króli:

13.1 I oto na słowo Jehowy przyszedł z Judy do Betel pewien mąż Boży, a Jeroboam stał właśnie przy ołtarzu, by zamieniać ofiary w dym.
13.2 Wówczas tamten na słowo Jehowy zawołał przeciwko ołtarzowi i rzekł: "Ołtarzu, ołtarzu, tak powiedział Jehowa: Oto syn urodzony domowi Dawida, imieniem Jozjasz! I w ofierze złoży na tobie kapłanów wyżyn, którzy na tobie zamieniają ofiary w dym, i spali na tobie kości ludzkie""

Bóg Abrahama odwiódł od zabójstwa syna ale w tym przypadku nawet nie kiwnął palcem!! (może dlatego że to była kobieta)

Księga Sędziów:

11.30 Potem Jefte złożył Jehowie ślub, mówiąc: "
Jeśli istotnie wydasz synów Ammona w moją rękę, 31to wychodzący, który wyjdzie mi naprzeciw z drzwi mojego domu, gdy wrócę w pokoju od synów Ammona, będzie należał do Jehowy i ofiaruję go na całopalenie".

11.34 W końcu Jefte przybył do Micpy do swego domu,
a oto wyszła mu naprzeciw jego córka, grając na tamburynie i tańcząc! A była jego jednym jedynym dzieckiem. Oprócz niej nie miał ani syna, ani córki. 35 Gdy więc ją ujrzał, rozdarł swe szaty i rzekł: "Ach, moja córko! Doprawdy, przytłoczyłaś mnie i stałaś się tym, co obłożyłem klątwą. A ja otworzyłem usta do Jehowy i nie mogę tego cofnąć".  

11.39
A po upływie dwóch miesięcy wróciła do ojca, po czym on wykonał ślub (morderstwo), który w związku z nią złożył. Toteż nigdy nie współżyła z mężczyzną. I stało się to w Izraelu przepisem.
(dlaczego skryby nie nazwały tego po imieniu, zbyt drastyczne i jeszcze ktoś by to zrozumiał?)

Ten chory gość zabił swoją jedyną córkę w ofierze swojemu Bogu Jahwe!!! Bo taki złożył ślub Jehowie!! Natomiast Bóg nie sprzeciwił się temu! Nie zakwestionował jego nierozsądnego ślubu!! Dlaczego? Przecież niby jest Wszechwiedzący, Miłościwy i Litościwy i mógł odstąpić od wyroku wiedząc, że z drzwi wyjdzie jego jedyna córka!! Wygląda tu to bardziej na to, że Jahwe także nie wiedział kto wyjdzie z drzwi! A Jeffe już tak postanowił, że za zwycięstwo zabije pierwszą osobę wychodzącą przez drzwi! to musiało tak być, ponieważ Bóg nie zmienia swojego zdania!                                                                                                 

Księga Kapłańska:

27.28 Tylko żadnej rzeczy poświęconej, którą by ktoś poświęcił Jehowie na zagładę - że wszystkiego, co do niego należy, czy to z ludzi, czy ze zwierząt, czy z pola będącego jego własnością, nie można sprzedać, żadnej też rzeczy poświęconej nie można wykupić. Jest to coś szczególnie świętego dla Jehowy.
27.29 Żadnego człowieka poświęconego, który by został poświęcony na zagładę spośród ludzi, nie można wykupić. Ma bezwarunkowo zostać uśmiercony.

Co to za Bóg który każe zabijać dzieci i bezbronne kobiety.

To nie jest Bóg tylko przybysz z kosmosu z super technologią, w której lud pierwotny Żydów był tak zapatrzony jak murzyni z Afrykańskiej wioski w magie szamana który używa komputer. Jeśli kiedyś na ziemi pojawi się 'Bóg' i udowodni ludziom, że jest Bogiem to oznacza że nim nie jest. Jeśli uznać Boga za źródło absolutnie wszystkiego to nie musiałby nic udowadniać i nikt by nie miał wątpliwości.

opracowanie pochodzi z forum www.newworldorder.com.pl

Ktoś powie, że Jesus przyszedł na świat aby te prawo zmienić.
Natomiast ja jednak twierdzę, że Biblia (NT) nie jest w tej kwestii wiarygodna i osoby, które obchodzą Sabat przedstawiają swoje racje poparte wersetami a przeciwnicy swoimi! Ale zimne fakty biblijne świadczą jednak, iż one nadal cały czas obowiązują do dziś i będą długo jeszcze obowiązywać -  gdyż jeśli mówimy o dziesięciu przykazaniach, to zostały one dane wszystkim ludziom “na wieki” (Ps 111:7-8),

Dzieła rąk Jego to wierność i sprawiedliwość. Wszystkie przykazania Jego są trwałe, (8) ustalone na wieki, na zawsze, nadane ze słusznością i mocą.
Jak to inaczej zrozumieć?

Sam Jezus potwierdził, iż nie przyszedł znieść Prawa Bożego, oraz że “(...) ani jedna jota ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie  Bożym(...)”(Mat5:17-18), aż po koniec świata.


Ponadto Jezus na zapytanie ucznia co ma czynić aby osiągnąć żywot wieczny odpowiedział, że ma przestrzegać Przykazań Bożych, a karcił tych, którzy próbowali przykazania zmieniać (Mat 15:6-9) oraz (Mat 5:19-20). Natomiast w Liście do rzymian w 13 wersecie czytamy:


Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnił Prawo. (9) Albowiem przykazania: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj, i wszystkie inne - streszczają się w tym nakazie: Miłuj bliźniego swego jak siebie samego. (10) Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa.


Czy „Bóg” może zaprzeczać sam sobie? Czy „Bóg” mówiąc o wszystkich przykazaniach miał na myśli 9 z dziesięciu? Nie. To jest tylko błędna interpretacja nauk samego Jezusa,  ponieważ Prawo Boże jest niezmienne (Mat5:18) jak mówi Pismo: (18) „Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni”


(Mat 10:34-37)
"Nie mniemajcie, że przyszedłem przynieść pokój na ziemię, nie pokój przynoszę ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić człowieka z jego ojcem i córkę z jej matką, i synową z jej teściową.
Kto miłuje ojca albo matkę bardziej niż mnie nie jest mnie godzien; i kto miłuje syna albo córkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien.
"

Postawcie się w takiej sytuacji: Co by było gdyby pojawił się przed Tobą nagle „Anioł” czy "Bóg" i powiedział tak jak Abrahamowi:


Weź swego umiłowanego syna/córkę i idź go/ją zabij dla Mnie gdyż tym pokażesz jak bardzo mnie kochasz i jak bardzo jesteś mi posłuszny. Bo kto miłuje ojca albo matkę bardziej niż mnie nie jest mnie godzien; i kto miłuje syna albo córkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien."


No przecież każdy o zdrowych zmysłach pogonił by go tam skąd przyszedł.  Bynajmniej tak powinien się zachować zdrowy psychicznie człowiek! Jak dla mnie jest to bardzo nieetyczna propozycja i nie rozumiem jak można w taki sposób poddawać próbie kogokolwiek. Także mam nadzieję, że nikt z czytających ten tekst nie byłby w stanie podjąć nóż z zamiarem zabicia swojego dziecka czy rodzica tylko po to aby spodobać się „Panu”! Za taki czyn można by trafić na długie lata do więzienia bądź do Zakładu Psychiatrycznego. Jak na dłoni widać skąd się biorą takie patologiczne przypadki!
Albo tak jak Jefe postąpił ze swoją córką! Co byś zrobił gdybyś ślubował/a na życie swojej matki lub dziecka, że wykonasz ślub jeśli Bóg sprawi, że Ci się twój zamiar uda? Jefe jak i Bóg mogli przewidzieć, że z jego domu może wyjść ktoś bliski mu na spotkanie.

Co do Dziesięciu Przykazań, jakby chcieć się dziś do nich zastosować to większość religii nie spełnia tych norm!

Co się stało z czczeniem Sabatu tak jak „Pan” nakazał? Tu chyba nie muszę przekonywać, że Sabat to Sobota czyli ostatni dzień tygodnia a nie Niedziela! (Nie jestem żadnym podstępnym fanatykiem religijnym, po prostu takie są fakty). Dalej idąc tym tropem to skąd wzięły się  w tamtych czasach takie „Normy Społeczne” jak 10 Przykazań czy Kodeks Hammurabiego?
Otóż dali je ludziom „Bogowie”!  Te „Normy” zostały ustanowione przez innych „Bogów” wcześniej niż dekalog dany Izraelitom przez Boga Jahwe. Np. kodeks Hammurabiego mówi nam, że jeśli kogoś zabijesz to zabiją i ciebie, itp.


Obojętne czy musimy przestrzegać sabatu czy też nie to nie ma znaczenia! ponieważ jest to wymóg „Boga/Kosmiy”, który chce nam narzucić swoja wolę! Nie trzeba tu być „religijnym/wierzącym” aby zrozumieć, że szkodzenie innym nie popłaca!! Mam tu na myśli tzw. grzechy itp.!  Zabijesz kogoś to ktoś inny może Ciebie zabić! Okradłeś kogoś to i ktoś Ciebie może okraść! Zdradziłeś Żonę to i ona może Ciebie zdradzić! To są prawa naturalne! A fanatycy religijni spędzają godziny na bezowocnych dyskusjach (raczej kłótniach) o to kto z nich jest mądrzejszy i kto ma większe poznanie Pana! Patrząc na to z boku aż mnie kusi powiedzieć, iż jest to fenomenalny pomysł aby tak sklecić Pismo Święte by się ludzie sami powybijali! Bo jak myślicie skąd się wzięły wojny??  Patrząc na to wygląda, że jest to jakiś scenariusz który się ma wypełnić! Jezus swoimi naukami wydaje się nie pasować do całej tej historii starotestamentowej. Swoją osobą nie pasuje do Boga, który go posłał. Czy Nowy Testament został aż tak zmanipulowany by to tak wyglądało? A może tak miało być i jest to wszystko bez wyjątku zaplanowane przez Boga aby się mogła dokonać Jego wola.


Kim jest „Bóg JHWH/Jahwe/Jehowa?”

Dowód na to, że imię JHWH nie jest imieniem Prawdziwej Stwórczej Inteligencji!

Wygląda na to, że nie za bardzo chciano wyjawić ówczesnemu człowiekowi swoją prawdziwą naturę/nazwę i stąd wg oficjalnych informacji wzięła się nazwa z hebrajskiego (יהוה JHWH) wymawiane jako Jahwe/Jehowa. To tak jaby chcieli dać ludziom do zrozumienia: nie interesujcie się „Mną/Nami”, Jestem, który Jestem i nic wam do tego!


Czy jest tak rzeczywiście? Zobaczmy jak to widzi wieloletni obrońca tego imienia Pan Henryk (autor www.zbawienie.com i były Świadek Jehowy), który zmienił ostatnio zdanie na temat tego Boga JHWH! Zwolennikom Jahwe polecam przeczytać co on napisał na ten temat na jego stronie. Ale do rzeczy (opracowaie własne na podstawie pracy pana Henryka):


Wyjścia 3:(13) A Mojżesz rzekł do Boga: Gdy przyjdę do synów izraelskich i powiem im: Bóg ojców waszych posłał mnie do was, a oni mnie zapytają, jakie jest imię jego, to co im mam powiedzieć? (14) A Bóg rzekł do Mojżesza: Jestem, który jestem. I dodał: Tak powiesz do synów izraelskich: "Jestem" posłał mnie do was!

Powyższy cytat jest wzięty z Biblii Warszawskiej wydanej w roku 1975. Wydanie internetowe jest zmienione i mówi - "Jahwe posłał mnie do was."


Jak Bóg może się nazywać "Jestem, który Jestem"? Wygląda na to, że nie za bardzo chciano wyjawić ówczesnemu człowiekowi swoją prawdziwą naturę/nazwę


jhwh1jhwh2jhwh3
Żydowski symbol przedstawiający „Boga JHWH”


Pan Henryk dowodzi dalej, że tetragram został zmanipulowany i błędnie przypisany Prawdziwemu Bogu Izraelitów czyli "Jestem".  Jest to już jakiś postęp z jego strony ale wciąż nie tłumaczy dlaczego tym razem już Bóg "Jestem" zachowywał się tak okrutnie i był Bogiem Zazdrosnym? Pił, jadł, bił się i latał swoim Boskim Rydwanem.


Dowodzi on tylko to, że imię Jahwe zostało błędnie Mu przypisane i w rzeczywistości oznacza Księżyc/Boga Ciemności (egipski bożek). Może autorzy Biblii, skryby ją przepisujący bądź tłumacze wiedzieli o prawdziwej naturze tego „Boga” i stąd się wzięła ta tajemnicza i ciężka do rozszyfrowania nazwa?

Więc o co chodzi z tym imieniem? Czyje ono jest i skąd się wzięło?


Okazuje się, że Tetragram JHWH był znany w starożytnym Egipcie. W dokumentach takich jak Mesha Stela czy egipskich pismach można znaleźć Tetragram, który dziwnym trafem nie był utożsamiany z Izraelem. Ale po kolei:


http://www.zbawienie.com/images/Tetragrammaton.png


Powyżej mamy Tetragram w paleo hebrajskim, aramejskim oraz nowoczesnym hebrajskim - ten trzeci. Najprawdopodobniej pierwszą wersję od góry jedynie przypisywano starożytnemu hebrajskiemu. Istotne jest to, że Tetragram w paleo hebrajskim jest napisany niewłaściwie, ponieważ paleo hebrajski czyta się tak jak polski czy angielski - z lewej do prawej, a na tym obrazku jest odwrotnie! Mało tego „uczeni w Piśmie” twierdzą, że staro-hebrajski nie ma samogłosek! Jest to KŁAMSTWO!

Tłumaczy się nam, że imię Jahwe to imię staro (paleo) hebrajskie, które zapisywano za pomocą Tetragramu, czyli czterech liter JHWH, samych spółgłosek, ponieważ język staro hebrajski rzekomo nie posiadał samogłosek - podobnie jak współczesny hebrajski. Jest to oczywiste kłamstwo! Jego źródła i przyczyny zaraz wyjaśnię.

Poniżej jest diagram alfabetów - greckiego (koine) i paleo - hebrajskiego.

Oba alfabety posiadają samogłoski!

http://www.zbawienie.com/images/GKC-Alphabet-Chart.jpg
Zwrócimy uwagę na lewą stronę tej ryciny. Nagłówki są po angielsku - Old Hebrew - staro hebrajski czyli paleo-hebrajski. Dalej mamy samarytański, stary aramejski oraz aramejsko hebrajski.

http://www.zbawienie.com/images/greek-hebrew-abc.jpg
Powyższa ilustracja ukazuje nam alfabety obu języków, paleo-hebrajskiego i starożytnej greki.
Oba alfabety posiadają samogłoski!
http://www.zbawienie.com/images/eqdushe.jpg
Powyżej, fotografia monety z tego okresu, w języku paleo hebrajskim, która zwiera samogłoski, zaznaczone na obrzeżu.

 

Ciekawy cytat z Wikipedii:
Dla zapisu języka Fenicjanie stworzyli pismo z 22 znaków konsonantycznych, które – po uzupełnieniu go samogłoskami za pośrednictwem języka greckiego – dało podstawę dla opracowania alfabetu łacińskiego. Alfabet fenicki rozpoczynały dwie litery – alef i bet. Źródło - http://pl.wikipedia.org/wiki/Język_fenicki

Mamy kilka oryginalnych kopii ksiąg Starego Testamentu w tym języku i w żadnej z nich nie ma tetragramu. Przyczyna jest oczywista. Po prostu go tam nie było!
Kiedy Izraelici przybyli do Egiptu, posługiwali się oni językiem staro hebrajskim a ich brat, Józef musiał się uczyć języka egipskiego!


I Mojżeszowa 42:(21) Wtedy mówili jeden do drugiego: Zaiste, zgrzeszyliśmy przeciwko bratu naszemu, bo widząc utrapienie duszy jego, gdy nas błagał, nie usłuchaliśmy go, dlatego przyszło na nas to utrapienie. (22) Wtedy odezwał się Ruben, mówiąc: Czy nie mówiłem do was tymi słowy: Nie grzeszcie przeciwko chłopcu? Lecz nie usłuchaliście; otóż teraz żąda się obrachunku za jego krew. (23) Lecz oni nie wiedzieli, że Józef to rozumie, bo tłumacz pośredniczył między nimi.

Wyrosły z rodziny Jakuba (Izraela) naród izraelski mieszkał odseparowany od Egipcjan w ziemi Goszen i dzięki tej separacji zachował swój język. Izraelici nie mieszali się z Egipcjanami, ponieważ Egipcjanie nimi pogardzali. Narody kananejskie także posługiwały się staro hebrajskim językiem i Izraelici nie potrzebowali tłumaczy, aby się z nimi porozumiewać. Język ten był w powszechnym użytku do czasu pierwszego zburzenia Jerozolimy, które nastąpiło w roku 587 p.n.e. W tym roku Izrael, czy raczej jego ocalała resztka dostała się do niewoli babilońskiej. Podczas 70-cio letniej niewoli w Babilonie Izraelici mówili już tylko po aramejsku, używali także aramejskiego alfabetu, ponownie podobnego do alfabetu greckiego.  Dopiero w czasach Jezusa zorganizowano alfabet znany dzisiaj jako hebrajski, który nie posiadał i nadal nie posiada samogłosek. Z tego wynika prosty wniosek, ze tzw. współczesny język hebrajski jest w rzeczywistości językiem staro – aramejskim (nie mylić z aramejskim).


Także mamy tu oczywistą manipulację! Ktoś przy tym majstrował!


Najciekawsze jest znaczenie jednego ważnego słowa z tego języka, które po angielsku jest pisane - Yareah. Po polsku wymowa brzmiałaby - Jaee. Według starego słownika z roku 1860 roku, Bible Dictionary, opracowanego przez Sir. Williama Smitha mamy następujące wyjaśnienie pod hasłem - księżyc:


"Trzy nazwy księżyca były w użytku przez Hebrajczyków: YAREAH - bladość, LEBONAH - biel oraz HODESH - powracający księżyc."


Znalazłem także współczesne źródła wskazujące na YAREAH jako księżyc. Link do witryny: http://skipmoen.com/tag/yareah/
http://skipmoen.com/ - oraz skan z tej witryny, ponieważ takie dowody często z czasem giną!


http://www.zbawienie.com/images/yareah.jpg


Powyższy cytat to Psalm 89:(38) "Jak księżyc, ustanowiony na wieki, Wierny świadek na niebie."  Jak księżyc -keyareah.
(pamiętajcie o tym w dalszej części artykułu gdy będę przedstawiał fakty nt księżyca)

W YAHREAH lub YAREAH - pierwsze H z reguły usuwano w angielskich transliteracjach. Litera R ma bardzo niewielką siłę wymowy. Czytając YAHREAH lub YAREAH i opuszczając H oraz wymawiając R bardzo słabo, otrzymujemy... YAHWEH czyli dźwięk jest niemal identyczny - JAŁE.  YAREAH - fonetycznie JAEE. W słowniku Stronga mamy słowo - księżyc ukazane jako YAREACH, co jest najwyraźniej czystą próbą zmiany tego słowa, aby nie połączyć tego z YAHWEH! Strong#3394.


W ten sposób powstał Tetragram YHWH (JHWH po polsku). A więc możemy odczytywać to jako YAHWEH lub JEHOVAH. Yah (nie wymawiamy h czyli wymowa brzmi - Ja.) To imię egipskiego boga księżyca, które także zaadoptowali Izraelici jeszcze w Egipcie. Tetragram oznaczał właśnie... Baala! To są właśnie przyczyny, dla których wielu adwersarzy Biblii twierdzi (zgodnie z prawdą), że Jahwe to był trybalny Bóg Izraelitów, a jego żona to była Aszera czy też Astarte lub Astaroth.


Istnieje wiele źródeł poza biblijnych, w których Tetragram istnieje i stąd biorą się hipotezy, że Izraelici po prostu przejęli bożyszcza Kanaanu i umieścili je w Biblii. Dopiero w tym kontekście widać wyraźnie, że nie jest prawdą, ale wyraźną próbą skażenia oryginalnego tekstu. Wielu także cytuje teksty masoreckie, według których Tetragram a Baal to dokładnie to samo.


Podsumowując, imię Jahwe a co za tym idzie i sam „Bóg JHWH” nie jest prawdziwym Bogiem/Stwórczą Inteligencją! Biblia jest tak skażona, że opisuje co najmniej dwa różne Bóstwa! Jeszcze o tym wspomnę na zakończenie! A tak intuicyjnie zawsze miałem jakąś niechęć do tego imienia! Taraz wiem dlaczego!
Kim jest ten Bóg ciemności?


Być może Bóg Starego Testamentu "Jestem", "JHWH", Jahwe, Jehowa itp., itd., (jak zwał tak zwał) to po prostu obca/e cywilizacja/e!


Znamienny jest tu jeszcze ten cytowany wyżej werset: Psalm 89:(38) "Jak księżyc, ustanowiony na wieki, Wierny świadek na niebie."  Jak księżyc -keyareah.


Może nie bez kozery niektórzy naukowcy dopatrują się w naszym księżycu tworu sztucznego? Ba może kiedyś nawet zostanie to udowodnione! Polecam też tym miejscu przeczytać artykuł "Kto zbudował księżyc" Inż. Andrzeja J. Kraśnickiego. (jest on także zacytowany w dalszej szęści artykułu).

 

Istnieje pewna grupa ludzi (masoneria/iluminaci/wtajemniczona elita), która doskonale zdaje sobie sprawę z beznadziejnego położenia ludzkości, a zapoczątkowana została właśnie przez króla Salomona, który za swoją pieczęć obrał Heksagram. Cała dziś istniejąca masoneria nawiązuje do króla Salomona i jego tajemnych rytuałów, co ciekawe z angielskiego stonemason tłumaczy się jako mistrz kamieniarstwa, budowniczy a jak wiadomo Salomon zbudował najpiękniejszą i największą Świątynie, w której mieszkał sam Bóg. Co takiego się stało, że tak mądry król został „zwiedziony” na "złą" stronę? Może po prostu posiadł pewną wiedzę i to go przekonało. Posiadał on władzę nad 72 duchami które zamknął w specjalnym naczyniu i stworzył system magiczny zwany Goecja (z greckiego tłumaczone jako „wycie”). Jakkolwiek sama Biblia na ten temat milczy ale wiele śladów takiego wierzenia występuje od starożytności w żydowskich legendach, Talmudzie, pismach Józefa Flawiusza i Koranie.

Tak wiec biorąc pod uwagę te wszystkie fakty można stwierdzić, że nasz świat mógł powstać poprzez działanie jakiejś samoorganizującej się Inteligencji. Jest zbyt dokładnie zaprojektowany aby wszystko co widzimy i co żyje było zwyczajnym przypadkiem. Czy został więc przez kogoś zaprojektowany? Całkiem prawdopodobnie tak ale czy był to Bóg Jahwe? Czy może jakiś inny? Wydaje mi się że Inteligencja która to wszystko uruchomiła i trzyma do kupy nie ma nic wspólnego z obecnymi wierzeniami wielkich religii monoteistycznych. Są one zbyt okrutne aby były dane przez prawdziwego Stwórcę. Wystarczy spojrzeć na ludzi idących na różne wojny, każda ze stron walczących modli się do niby tego samego Boga o pomyślność i aby im dopomógł zwyciężyć wroga! Mało tego często wojny były prowadzone dla Boga, bo komuś się wydawało, że Bóg zlecił mu nawracać niewiernych na jedynie słuszną wiarę chrześcijańską/islamską/judaistyczną. No ale się nie dziwię gdyż po lekturze Starego Testamentu, Tory, Kabały czy Koranu można odnieść wrażenie, że tak można postępować a wręcz taki jest wymóg! Ktoś powie że to tak  ma być bo jest to zaplanowane przez Boga i wyrażone w Biblii, i że to teraz Szatan rządzi na ziemi. Dlatego tak jest jak jest, a Bóg Starego i Nowego Testamentu warunkowo to dopuszcza i w swoim czasie zstąpi na ziemie i ustanowi "Swój Nowy Porządek". Mam tu pewne obawy jeśli chodzi o te plany zawarte w Biblii, bo wydają się one spełniać lecz czy czasami nie są odgórnie wykonywanym scenariuszem przez Boga (bogów) i tajne elity tego świata? Ostatnio politycy mówią o konieczności centralizacji władzy aby sobie poradzić z wciąż rosnącymi problemami na całej ziemi i jak argumentują można temu zaradzić tylko wtedy gdy powstanie jeden Globalny Rząd Światowy tzw. Nowy Porządek Świata, o którym wspominał już chyba każdy ważniejszy polityk na świecie i w tym Jan Paweł II.

Poniższy filmik jest zabarwiony religijnie ale pokazuje fakty!:

 
YouTube - Nowy Porządek Światowy celem Watykanu
,

 
YouTube - George Bush - Nowy Porządek Świata
,

 

Mamy tu więc dążenia Boże do ustanowienia Nowego Porządku jak i ludzkie, czy chodzi im o ten sam cel? Tak wiem, to przecież Szatan tym wszystkim steruje i to jest jego działanie aby mogło się wszystko wypełnić zgodnie z proroctwami (scenariuszem). Zgodziłbym się z tym lecz mam swoje „ale”, otóż po co w takim bądź razie Bóg zgodził się na cały ten cyrk z aniołami, demonami z grzechem pierworodnym i wygnaniem pierwszych ludzi z Raju? Bóg jest wszechwiedzący i mógł przewidzieć że tak się losy potoczą więc po co to wszystko zaaranżował. Mało tego jeśli jest miłością nie powinien oczekiwać od swoich stworzeń bezwzględnego posłuszeństwa bo wtedy dana również przez Niego wolna wola traci sens. Ktoś powie, że musiał tak postąpić właśnie ze względu na wolną wolę daną Aniołom, gdzie pewna ich część się zbuntowała i wystąpiła przeciw Najwyższemu. Miałoby to pokazać innym kto tu jest szefem i że każde nieposłuszeństwo źle się kończy. A ja natomiast powiem, że wygląda to raczej tak jakby się wszystko wymsknęło spod kontroli Boga ze Starego Testamentu. Być może musiał pokazać innym, że bunt jest surowo karany i udowodnić, że człowiek będzie w stanie z „nieprzymuszonej” woli oddawać Jemu cześć. Może i tak było ale to mi nie pasuje do zachowania się tak Inteligentnego Bytu jakim powinien być BÓG. Zbyt często Bóg Jahwe zachowuje się po "ludzku", a to daje do myślenia i postawienia pytania dlaczego?

"Gdyby Bóg, który zstąpił na ziemię, zamiast kary, winę wziął na siebie - to byłoby dopiero rzeczą boską!"
Fryderyk Nietzsche

Dlaczego poważni i wpływowi ludzie bawią się w takie coś?

Bohemian Grove jest to specjalne miejsce na 20601 Bohemian Ave w Monte Rio, Kalifornia - USA.
W tym miejscu Watykan organizuje spotkania Elity światowej w środku Lipca na trzy tygodniowy zebrania. Elita jest złożona z najbogatszych oraz najbardziej wpływowych ludzi biznesu, kultury oraz świata polityki na świecie. W ośrodku tym istnieje ponad 10 metrowa sowa jako centralny symbol.
Sowa reprezentuje Lilith, sumeryjską boginię-demona. Więcej... [EN]

http://www.zbawienie.com/images/cremation_of_care.jpg

Na powyższym zdjęciu widać kilka postaci przebranych za kapłanów Kościoła Rzymsko-Katolickiego. 
Co roku, około 1500- 2000 członków światowej elity zbiera się tutaj wysłuchując przemówień i wymieniając doświadczenia. Wszystko to jest pod patronatem Watykanu, który w tym właśnie miejscu podaje plany działań zmierzających do Nowego Porządku Świata, znanego jako New World Order - NWO.
Odbywają się tutaj także tajemnicze ceremonie niegdyś celebrowane przez starożytnych Druidów - rodzaj Czarnych Mszy, oraz składane są tam ofiary, najprawdopodobniej z żywych niewinnych ludzi.
Wszystko odbywa się w odpowiednich szatach, używana jest odpowiednia muzyka i śpiewane są pieśni, hymny oraz inne elementy owych starożytnych rytuałów.

 


Dark Secrets Inside Bohemian Grove 1/9 (Napisy PL)

Czym jest Nowy Porządek Świata?
 Nowy Porządek Świata – system globalnej dyktatury, globalizacja w negatywnym sensie tego słowa znaczeniu.
Dlaczego jest tak jak jest? oto filmik łopatologicznie tłumaczący o co chodzi z obecnym systemem ekonomicznym! Ukazane jest tu źródło obecnych problemów ekonomicznych, wszelkich zawirowań na rynkach finansowych. Jest to obowiązkowy film dla osób chcących zoriętować się o co tu chodzi!
Pieniądze jako dług (Money as a Debt)

 

A może jest tak?: Oto bardzo ciekawy cytat Erwina z forum www.prawda2.info:

"Być może cały klucz do zagadki dlaczego Adama z Ewą Bóg wypędził z Edenu leży nie w nieposłuszeństwie ludzi co do przekroczenia bożego zakazu, ale w sporze jaki zaistniał wśród "Nadzorców". Pod tym ogólnym pojęciem można uważać Boga jako dowódcę z całą świtą aniołów jako jego istotnymi i zarazem pomocnymi pracownikami. Sam Bóg nie włada np Ziemią i sprawami na niej. To ogrom rzeczy. On posługuje się powiedzmy swoją organizacją/korporacją (skąd ja to znam). Masą równie inteligentnych i silnych aniołów. Ma więc pewne ograniczenia działania, bo działa w ramach już zainwestowanego systemu. Nie może zawsze robić wg własnego widzimisię. Jest po prostu w układzie który już sam stworzył (masa aniołów - stworzenia duchowe). To cały więc działający system. Więc totalna likwidacja tego całego systemu co do zarządu nad ziemią to nieopłacalny manewr. Tam idzie o sprawę poprawienia sytuacji, która wymknęła się spod kontroli u nich samych w tej niebiańskiej korporacji." (cytat użytkownika Erwin z http://prawda2.info).

Czyżby Erwin miał coś wspólnego ze Świadkami Jehowy bądź innymi "Badaczami Pisma Świętego"? (ŚJ twierdzą, że należą do Organizacji Boga Jehowy). Dlaczego taka Wszechmocna Istota jaką powinien być Bóg, posługuje się Aniołami? Czyżby miał inne ważniejsze sprawy na głowie? Dziwne to wszystko i mocno podejrzane. To bardzo przypomina ludzką organizacje/korporacje, w której czasami coś sie wymsknie spod kontroli i szefostwo musi interweniować. Czasami bardzo radykalnie!



Oto taka moja historyjka oparta na różnych „faktach i fakcikach” nie tylko biblijnych, które trochę inaczej zinterpretowałem:

 

"Nieziemska opowieść"



Wg mnie wygląda to bardziej jakby pewna obca cywilizacja o hierarchii piramidalnej (wojskowej)  postanowiła przeprowadzić eksperyment „Ziemia”. Stworzyli człowieka na swój obraz i podobieństwo a byli oni "Mistrzami Genetyki”. W biblii jest mowa o liczbie mnogiej „stwórzmy człowieka na nasz obraz” i KRK interpretuje to jako jeden z dowodów potwierdzający istnienie Trójcy Świętej a w Torze czy Kabale Bóg zawsze występuje w formie mnogiej.

Postanowili więc znaleźć odpowiednią planetę, którą po małych modyfikacjach Można by przystosować do przyjęcia życia. Po długich poszukiwaniach udało im się znaleźć odpowiednią planetę! Była to wyjątkowo piękna, błękitna planeta. Była tak urzekająca, że grupa starannie wybranych Mistrzów Genetyki postanowiła stworzyć na niej bajeczny ogród, zwany Edenem. W tym ogrodzie, mającym być świadectwem ich mądrości i doskonałości, miały rosnąć najpiękniejsze rośliny i żyć najwspanialsze zwierzęta. Projekt ten wymagał długotrwałego i precyzyjnego planowania. Mistrzowie genetyki przystąpili więc do pracy, bez pośpiechu projektując wszystko, co miało się tam znaleźć. Kiedy podstawy teoretyczne zostały opracowane w laboratorium, przybyli na Błękitną Planetę i zabrali się do realizacji planu.

Ustawili ją pod właściwym kątem w stosunku do gwiazdy, będącej jej słońcem, oddzielając tym sposobem ciemność od jasności. Żeby ustabilizować jej obroty umieścili na jej orbicie duży księżyc, po czym oddzielili wodę od lądu. Kiedy to wszystko zostało wykonane, laboratorium rozpoczęło tworzenie istot żywych. Podstawowy kod DNA, składający się z dwóch splecionych ze sobą helis, był dopracowany w najdrobniejszych szczegółach, więc pozostawało tylko wszczepić go w materię i tchnąć w nią życie.*

Początkowo pierwsza para ludzka umieszczona została w Raju czyli sztucznie stworzonym ogrodzie Eden i sielanka by trwała dalej jakby nie bunt w szeregach istot odpowiedzialnych za nadzór i doglądanie pierwszych ludzi. Zanim jednak powstał Homo Sapiens w takiej formie jaką mamy dziś, prowadzonych było wcześniej wiele eksperymentów z genami różnych form życia w tym i człekokształtnych. Na ziemi pojawiło się w tym czasie wiele dziwacznych form życia tj.: wielkie i niebezpieczne dinozaury jak i różne formy humanoidów, których szczątki archeolodzy dziś wykopują na całym świecie i w ciąż poszukują tzw. „brakującego ogniwa” łączącego człowieka ze zwierzętami (małpami). Te genetycznie zmodyfikowane istoty nie spełniały warunków „Nadzorców”, gdyż nie potrafiły logicznie i samodzielnie myśleć coś im brakowało!

pierwotni

Więc Mistrzowie Genetyki postanowili dać cząstkę siebie (została dodana część ich DNA odpowiedzialna za rozwój intelektu) aby poprawić intelektualne zdolności tych hybryd i tak powstał doskonały, samodzielnie myślący i inteligentny człowiek.

Jak już wspomniałem powstał bunt i część z „Nadzorców” złamała zasady panujące w całym królestwie! Wybuchła więc wojna domowa w Niebie i po jakimś czasie buntownicy zostali usunięci z niebios a że nie mogli wrócić niektórzy z nich postanowili osiedlić się na ziemi. Tymczasem Najwyższy Dowódca bardzo się rozgniewał na człowieka, że dał się uwieść i złamał zasady które panowały w ogrodzie. Żałował więc, że w ogóle zaczęto ten eksperyment i że stworzono człowieka jak i wszelkie inne życie na ziemi wraz z roślinnością. Przerwano eksperyment „Ziemia” i wypuszczono (wygnano) człowieka na głęboką wodę.

Stało się to z powodu interwencji jednego z dezerterów, który wkradł się do chronionego ogrodu i podbuntował znajdujące się tam osobniki. Być może jak mówią Święte Pisma zrobił to z zazdrości o te nowe stworzenia lub czystej zemsty albo też miał zupełnie inny powód o którym nie wiemy. Może chciał przerwać ten proceder gdyż człowiek trzymany w strzeżonym i wypasionym ogrodzie nigdy by nie poznał „Dobra i Zła” czyli równowagi pewnych przeciwnych sił jakie rządzą wszechświatem (Chińczycy nazywają to Ying-Yang). Dowództwo więc postanowiło przerwać eksperyment i usunęli człowieka ze strzeżonego terenu, zablokowano (uszkodzono) również ludzkie DNA, ponieważ człowiek był znacznie inteligentniejszy i mógł żyć znacznie dłużej niż my obecnie. Obawiano się szczególnie o to by człowiek nie zjadł "owocu z drzewa życia" czyli nie poznał tajemnicy życia i samodzielnie nie złamał kodu genetycznego co pozwoliło by mu żyć wiecznie. Co ciekawe już teraz genetycy nie wykluczają wcale takiej możliwości i twierdzą wręcz, że to jest możliwe! Więc czy chodziło tu Nadzorcom o to by człowiek nigdy do tego nie doszedł? (zobacz Tysiąc lat życia)



W tym czasie Nadzorcy często przybywali na ziemie w swoich pojazdach a buntownicy nawet osadzali się na ziemi i ludzie brali ich za swoich Bogów. Buntownicy opanowali całą ziemię budowali bądź zlecali budowę podwładnym ludziom, piramid czy różnych innych budowli i świątyń przy użyciu nieznanej nam dziś technologii, która była prosta w użyciu i bardzo wydajna (piramidy w Egipcie, Azji, obu Amerykach, Puma Punku). Często też uprawiali seks z pięknymi ziemskimi kobietami, które rodziły im potomstwo z nadludzkimi umiejętnościami. Nazywano ich „gigantami” i często zostawali oni królami, władcami ziemskimi. Niektórzy ze zbuntowanych Nadzorców postanowili nauczyć ludzi różnych umiejętności tj: wykuwanie broni, pokazali jak uprawiać ziemię i ją skutecznie nawadniać, jak budować z kamieni i je obrabiać a nawet jak leczyć różne choroby, dali im również „tajemną wiedzę”, która dziś zwana jest jako ezoteryka czy magia. To by też tłumaczyło skąd taki nagły przeskok w historii rozwoju człowieka. Nagle człowiek nie stąd, nie z owąd wiedział jak uprawiać wydajnie rolę czy wynalazł pismo, system miar i wag. Pierwszą taką cywilizacją byli Sumerowie, którzy potrafili pisać! A co też oni takiego ważnego zapisali! doszukajcie się sami!

Nie podobało się to oczywiście Dowództwu i postanowili zrobić porządek z buntownikami i ich potomstwem buntując jednych przeciwko drugim ale bitwy te trwały zbyt długo więc wywołali wielki potop, który „skutecznie oczyścił” ziemię. Można z tego wywnioskować, że zło które doprowadziło do gniewu Boga, spowodowali jego synowie, aniołowie. Głodni seksu i rozrywki, postanowili nie podporządkować się swojemu Naczelnikowi , Głównemu Dowódcy. Jest to nie podważalnym dowodem tego, że w niebie (skąd oni wszyscy pochodzą) zdecydowanie niema takiego porządku i wiecznego dobra. Jak bardzo "niebiańskie istoty" są do nas podobne, albo inaczej: To my w końcu zostaliśmy stworzeni na ich podobieństwo!***
Dowództwo jednak postanowiło że nie zakończą definitywnie eksperymentu z człowiekiem i pozwolili wybranym jednostkom pozostać na ziemi aby ją zaludnili ale już na innych zasadach. Postanowiono też stworzyć pewną grupę ludzi, którzy będą Im bezwzględnie posłuszni we wszystkim i za ich pomocą postanowiono stworzyć Naród. Dano im również nakaz „przekonywania” innych ludzi, że istnieje tylko Jeden Najwyższy Dowódca Nadzorców, który kazał się tajemniczo nazywać JHWH co można m.in. przetłumaczyć na „Jestem, Który Jestem”. Wygląda to na to że nie za bardzo chciano wyjawić ówczesnemu człowiekowi swoją prawdziwą naturę/nazwę i stąd wzięła się nazwa z hebrajskiego (יהוה JHWH) wymawiane jako Jahwe.

jhwh1jhwh2jhwh3

Ciekawe jest to że Kościół Katolicki i masoni oddają cześć bogu, którego przedstawiają jako trójkąt z wszechwidzącym okiem opaczności.

okooko1
oko

Dzieje tego Narodu niejednokrotnie były bardzo burzliwe, wręcz ociekały krwią gdyż szerzył on wiarę w jedynego prawdziwego Boga co bardzo się nie podobało innym ludom, które często były zarządzane przez upadłych dezerterów i miały swoich Bogów. Potop jednak na dłuższą metę nie okazał się skutecznym rozwiązaniem, gdyż znowu pojawiła się konkurencja a to spowodowało wręcz wściekłość Dowództwa. Podjęto decyzję o nadaniu temu Narodowi własną ziemię, jakiś teren na którym mogliby się osiedlić. Ale mieli problem ze znalezieniem odpowiedniego przywódcy, który wyrwałby swój naród z niewoli egipskiej i poprowadził ku „ziemi obiecanej”. Zaplanowano więc mały podstęp ponieważ Dowództwo zdawało sobie sprawę że zebrać i wyprowadzić tak duży naród jest bardzo trudnym logistycznie zadaniem aby mógł on bezpiecznie uciec z Egiptu. Mało tego bardzo im zależało też aby ktoś zabrał ze sobą pewne urządzenie dane Egipcjanom przez konkurencję, które Egipcjanie nazywali „czarnym słońcem” a jest wręcz niezbędne do ich ucieczki i aby też ktoś znał się na jego obsłudze.

ezechiel

Zainstalowano więc w Egipcie człowieka, który został znaleziony w koszu przez kobietę z rodu królewskiego ówczesnego faraona. Ten oto osobnik został wychowany i był traktowany jak reszta rodu królewskiego a gdy przyszedł czas został zwerbowany do działania na rzecz Nadzorców, którzy za pośrednictwem tego mężczyzny nękali faraona różnymi przykrymi zdarzeniami. Rzecz w tym że faraon też miał powiązania z Nadzorcami co prawda upadłymi i nie tak bardzo zainteresowanymi ludźmi ale miał. Wszystkie te sztuczki (plagi egipskie) nie robiły na nim wielkiego wrażenia i nie chciał wypuścić ludu który trzymał w niewoli jako siłę roboczą. Aby było ciekawiej Nadzorcy postanowili również wpływać telepatycznie na faraona i utwierdzać go w swej zawziętości, aż w końcu doprowadzili do śmierci jego pierworodnego syna co strasznie rozżaliło faraona, który postanowił w amoku wygnać ten cały naród. Ci z kolei nie czekając posłuchali swojego wybawcę i tak jak im kazano pozabierali Egipcjanom ich złoto i cenniejsze przedmioty i wyruszyli w drogę. Lecz pech chciał, że faraon się otrząsnął po stracie syna i połapał się że został okradziony nie tylko z niewolników ale i ze złota. Zaginęła także bardzo ważna i cenna rzecz jaką Egipcjanie trzymali w sarkofagu w wielkiej piramidzie. Było to coś w rodzaju urządzenia, które w jakiś sposób zakłócało pole grawitacji ziemskiej i najbezpieczniej było je trzymać w zamkniętym specjalnym pojemniku.

sundisk

Egipcjanie dostali to od upadłych Nadzorców i po wybudowaniu piramid trzymali to w jednej z nich. Teraz okazało się że „czarne słońce”  znikło i dziwnie pasowało wymiarami do Arki Przymierza, która została zbudowana przez Izraelitów wg wytycznych Nadzorców i na ich polecenie. Arka Przymierza była precyzyjnie wykonaną skrzynią drewnianą obłożona złotem od środka i od zewnątrz co można było nazwać wielkim kondensatorem w którym umieszczone zostało „czarne słońce”. Egipcjanie mogli za pomocą „czarnego słońca” wywoływać efekt zakłócający grawitację i przesuwać różne ciężkie przedmioty jak również zmieniać bieg wody bądź dźwigać ją i przenosić w inne miejsce. Było to użyte nawet wtedy kiedy któraś z nadwornych księżniczek zgubiła bransoletę w jeziorze i faraon kazał kapłanom użyć to urządzenie w celu osuszenia dna i wydobyć tę bransoletę.

Jedynym człowiekiem w śród Izraelczyków, który potrafił obchodzić się z tym urządzeniem był Mojżesz. Wychował się on przecież na dworze faraona jako członek rodu królewskiego i z pewnością znał wiele tajemnic jak również pobrał nauki jak używać moc czarnego słońca. Tak więc cała ta sprawa polegała przede wszystkim na zabraniu tego urządzenia Egipcjanom. Okazało się ono wielce pomocne podczas ucieczki z Egiptu ponieważ pomogło w przeprawie przez Morze Czerwone i później przez Rzekę Jordan. W Księdze Jozuego 4:1-24 mamy wzmiankę że do przekroczenia Jordanu została użyta Arka tak jak wcześniej nad Morzem Czerwonym. Znamienne jest tu znaczenie „użyta tak jak wcześniej podczas przeprawy przez Morze Czerwone”, ponieważ świadczy to o tym że do rozstąpienia wody użyto Arki Boga a Mojżesz jedynie dał sygnał kiedy dokładnie ma ona zadziałać.

mojzesz

Dalsze losy ludu „wybranego” przepełnione były ciągłymi walkami z ludnością zamieszkującą tereny, które Nadzorcy postanowili dać swojemu ludowi. W międzyczasie zdarzały się też wypadki śmiertelne związane z niezachowaniem należytej ostrożności przy obsłudze bądź transporcie Arki Przymierza. Ludzie ci padali trupem gdy się niebezpiecznie do niej zbliżyli lub ją dotknęli. Gdy Filistyni po zdobyciu Arki otworzyli ją to pojawiały się im guzy na skórze, wypadały paznokcie i włosy co świadczy o niebezpiecznym silnym promieniowaniu. Obsługa Arki wbrew pozorom nie była taka prosta i dostęp do niej mieli tylko najwyżsi kapłani, którzy odbyli specjalne szkolenie. Aby wejść do Przybytku Pana, gdzie umieszczona była Arka, kapłan musiał wypełnić pewien rytuał, który między innymi polegał na smarowaniu ciała różnymi olejkami. Najprawdopodobniej miało to na celu zapobiec poparzeniom i lepszemu przewodzeniu prądu elektrycznego aby ładunki elektryczne jeśli się zbiorą mogły łatwo i bezpiecznie przepłynąć przez ciało kapłana.

Księga 2 Samuela:
6.5 A Dawid i cały dom Izraela świętowali przed Jehową, mając wszelkiego rodzaju instrumenty z drewna jałowcowego oraz harfy i instrumenty strunowe, i tamburyny, i sistra, i czynele.
6.6 I doszli aż do klepiska Nachona, a wtedy Uzza wyciągnął rękę ku Arce prawdziwego Boga i chwycił ją, bo bydło nieomal spowodowało wywrócenie.
6.7 Wówczas Jehowa zapłonął gniewem na Uzzę i prawdziwy Bóg zabił go tam za ten postępek świadczący o braku szacunku, tak iż umarł tam przy Arce prawdziwego Boga.

Czym zawinił ten mężczyzna chcący tylko zapobiec wywróceniu sie Arki Boga? A może Bóg nie miał na to urządzenie wpływu? Ono poprostu było urządzeniem elektrycznym, które zbierało ładunki elektryczne i każde zbliżenie się do Arki skutkowało natychmiastowym wyładowaniem się zebranego ładunku, a biedny nieszczęśnik nie wiedział o tym i zapłacił życiem za dobre chęci.

arka

Arka pozostała pod opieką Izraelitów aż do zburzenia przez Nabuchodonozora Świątyni Jerozolimskiej zbudowaną przez bardzo mądrego króla Salomona, któremu Nadzorcy szczególnie pomagali, zwiększyli mu nawet możliwości intelektualne przez co król bardzo szybko się uczył i chętnie chłonął wiedzę. Nie pozostał on jednak do końca wierny Nadzorcom i przeszedł na stronę konkurencji. Po zburzeniu Świątyni nastały kruche lata niewoli babilońskiej, lecz nie trwało to długo i odbudowano Drugą Świątynię Jerozolimską znacznie skromniejszą niż poprzednio i kilkakrotnie ją przebudowywano. Arki Przymierza już w niej nie było i słuchy o niej zaginęły, choć krążą plotki, że opiekowali się Nią Esseńczycy, którzy mieszkali w jaskiniach nad Morzem Martwym a potem została przeniesiona do Etiopii i powierzono ją królowi tubylczej ludności. Natomiast w Świątyni nadal było pomieszczenie za zasłoną gdzie kiedyś stała Arka i do którego nikomu nie można było wchodzić, gdyż mieszkał tam czasami Najwyższy Dowódca Nadzorców.

Świątynia ta również nie przetrwała bo została zburzona przez Rzymian w odwecie za bunt Izraelczyków i do dziś nie została odbudowana! Lecz chodzą ostatnio słuchy że jacyś bardzo bogaci Żydzi z Ameryki chcą odbudować Trzecią Świątynię co by było zgodne ze scenariuszem zapisanym w Świętych Pismach danych ludziom przez troszczących się o strawę duchową Nadzorców. Frank Love i David Rockefeller poczęli już nawet pierwsze kroki w tej materii i zawiązali spółkę Kinti Holdings Group (KMLD), która będzie kolekcjonować fundusze w celu odbudowy III Świątyni Salomona w Jerozolimie. Również nowo powstałe Państwo Izrael stara się za wszelką cenę ją odbudować lecz na miejscu byłej Świątyni stoją obecnie dwa Meczety muzułmańskie i jakakolwiek próba ograniczenia dostępu do tych miejsc skończy się z pewnością rozlewem krwi. Tak czy siak Świątynia ta zostanie odbudowana ponieważ takie są plany zarówno Nadzorców jak i buntowników, którzy rywalizują ze sobą o objęcie tronu w Jerozolimie.

Po jakimś czasie od zburzenia I Świątyni Nadzorcy postanowili trochę zmienić podejście do ludzi na bardziej łaskawsze i wypełnione miłością gdyż ludzi było już całkiem sporo a chcieli pokazać w swojej społeczności, że się troszczą o los ludzi. Polegało to między innymi na tym że złożą w ofierze za człowieka syna Najwyższego Dowódcy, który miał się tymczasowo wyzbyć swojego niebiańskiego ciała i urodzić jako zwykły człowiek a później zostać zabity i po trzech dniach powrócić do życia. Przede wszystkim był to dość odważny eksperyment bo zawsze coś mogło pójść nie tak przy skanowaniu osobowości Syna Dowódcy i późniejszym jego wgraniu w ludzkie ciało. Posłańcy wybrali odpowiednią kobietę, którą uprzedzono jaką rolę ma odegrać jak i jej męża i została zapłodniona In Vitro gotowym już jajeczkiem. Chłopiec się urodził a dorastając wykazywał niezwykłe już zdolności intelektualne. Jednak zapis jego dzieciństwa zawarty w Pismach nie jest zbyt płynny i wiele lat brakuje. Jednakże nie ulega wątpliwości że był bardzo pilnowany aby mu się nic złego nie przydarzyło i mógł powodzeniem zakończyć swoją misję na ziemi. Nazwano Go Jezus i gdy już osiągnął wiek dojrzałego mężczyzny wyjaśniono mu szczegóły o których mógł nie wiedzieć będąc człowiekiem jak również dostał upoważnienie do czynienia „cudów” lecz dla Nadzorców były to rutynowe czynności z użyciem bardzo zaawansowanej technologii jaką się zajmowali na co dzień. Został także obmyty (ochrzczony) w Rzece Jordan przez wysokiego kapłana Izraelitów na znak oddania się służbie Dowódcy. Polecono mu aby koniecznie zebrał wokół siebie 12 uczniów, ale jeden z nich miał być wyjątkowy, który odegra najważniejszą rolę i do tego ściśle tajną. Mianowicie chodziło o znalezienie takiego człowieka, który nie puści z pary gęby na temat powierzonego mu zadania. Miał on w odpowiednim momencie wskazać rzymianom poprzez pocałunek Jezusa co też się wydaje dziwne ponieważ był on wtedy już dość popularny i raczej wszyscy wiedzieli, który człowiek to Jezus. Obiecano mu za to pieniądze w doczesnym życiu a jak umrze dostanie drugie życie w zupełnie innych warunkach niż dotychczas. I udało się znaleźć Judasza Iskariota, który najprawdopodobniej pochodził z poza Galilei i to go bardzo wyróżniało wśród uczniów Jezusa i zawsze pozostawał outsiderem!. W tamtych czasach nieczęsto młodzi ludzie opuszczali swoje rodzinne strony i podążali do innych regionów za swoimi nauczycielami, których w tamtych czasach było sporo ze względu na sytuacje polityczną. Można powiedzieć, że było to modne i można znaleźć wiele takich podobnych opowieści o takich "Mistrzach/Mesjaszach". Poza przyczynieniem się do „wypełnienia Pisma” Judasz nie zrobił niczego ponad „Boży Plan” a mimo to został okrzyknięty w Pismach Świętych najgorszym spośród wszystkich postaci Nowego Testamentu. Judasz stał się ofiarą i zamiast nagrody od chrześcijan (sekty, która powstała po śmierci Jezusa), ołtarza (chociażby bocznego jak inni święci) i wiecznej wdzięczności, uczeń Jezusa został najohydniejszym apostołem. Aby jego imię i pamięć była w większym potępieniu stał się synonimem  szatańskiego obłudnika, kłamcy, zaprzańca, złodzieja i zdrajcy. Być może stało się tak bo był nie lubiany przez pozostałych towarzyszy, którzy dostali nakaz aby tą całą historię spisać dla potomnych już w Nowym Wydaniu Pism Świętych. Niewiadomo!. Lecz gdy już było po wszystkim Judasz nie wytrzymał psychicznie i najprawdopodobniej popełnił samobójstwo.

Tak więc Plan został co do joty wypełniony i Jezus powrócił szczęśliwie do swojego Ojca, Ten w nagrodę dał mu obietnicę, że jak nadejdzie odpowiedni moment obejmie na 1000 lat jego tron i będzie Wielkim Sędziom co wydaje się logiczne i sprawiedliwe  bo tylko On był człowiekiem i zna ludzką naturę od podszewki. Jezus ukazał się jeszcze swoim uczniom i dał obietnice, że jeszcze powróci aby przeprowadzić wielki sąd nad ludzkością. Dał im też pewne wskazówki jak mają żyć i kiedy ma to nastąpić ale są one nie dość precyzyjne aby móc określić jakąś konkretną datę. Zresztą On sam nie wie kiedy to ma nastąpić bo data jest wiadoma tylko Ojcu.

Zostało to wszystko też spisane w Pismach Świętych, lecz późniejsi ojcowie kościoła wybrali tylko takie Pisma jakie im ówcześnie pasowały i nazwali je Biblią. Po odejściu Syna Dowódcy uczniowie i sympatycy Jezusa postanowili zawiązać nielegalną choć coraz to bardziej popularną sektę i nazwali się Chrześcijanami. Nie podobało się to oczywiście Rzymianom, którzy okupowali cały rejon Morza Śródziemnego. Ciekawe jest to, że Naród niegdyś „wybrany” przez Dowódcę nie zaakceptował tego zapowiadanego przez ich proroków Mesjasza, Wybawcę Narodu Żydowskiego i wciąż cierpliwie czeka na swojego Zbawiciela. Mało tego, sądzą oni że ta cała akcja z Jezusem to jedna wielka ściema upadłych dezerterów czyli szatana i jego pomocników.

Po jakimś czasie sekta Chrześcijańska się tak rozrosła, że zaniepokoiło to Cezara Imperium Rzymskiego, a ten chcąc uniknąć bezcelowej walki z nimi postanowił przejść na chrześcijaństwo. Po burzliwych naradach uczonych w Piśmie ustalono zasady i dogmaty wiary, których nie wolno było łamać ani zmieniać. Z uwagi na to, że Rzymianie byli poganami i mieli swoje wcześniejsze wierzenia a trudno było się ich od tak od razu wyrzec postanowiono przejąć kilka pogańskich rytuałów i wierzeń. Bardzo sprytnie je wkomponowano w chrześcijaństwo tak że masy (niepotrafiące czytać) się nie połapały. Ustanowiono też nieomylnego następcę urzędu Piotrowego, który miał być demokratycznie wybierany spośród wtajemniczonych Skrybów Imperium i nazwano go Papieżem. Miało to wyglądać na kontynuację posługi jaką sprawował apostoł Piotr w Rzymie, lecz jest mały problem z tym założeniem! Piotr nie był jedynym najważniejszym uczniem Jezusa i nie ma jednoznacznych dowodów, że był w ogóle w Rzymie! Jezus miał ustanowić 12 tronów dla dwunastu apostołów w Królestwie Niebieskim a nie na ziemi (link). Stworzono też choć nie od razu niezależne Państwo Watykan (vaticinium oznaczającego proroczy, przepowiadający przyszłość), które stało się elementem tajnej gry Nadzorców i buntowników. Przyjęto też nowy kalendarz gdzie odnowa zaczęto liczyć lata od domniemanych urodzin Jezusa 25 grudnia, lecz niektórzy uczeni twierdzą że jest to data przejęta z wierzeń pogańskich przemycona do chrześcijaństwa. Ale tak zostało do dziś a są to bardzo uroczyste i radosne święta coraz częściej przepełnione konsumpcjonizmem i obżarstwem.

Dziś też jest pewne i sami księża o tym mówią iż ten zwyczaj nie pochodzi z chrześcijaństwa i raczej chodzi o kult słońca! Zauważcie że gdy jest przesilenie zimowe na półkuli północnej wtedy nasze życiodajne słonce jest w najniższej pozycji na nieboskłonie i pozostaje tam przez uwaga „magiczne” trzy dni! Potem „zmartwychwstaje”/odradza się na nowo aby znowu wspinać się po firmamencie Niebieskim!

Uznane encyklopedie wskazują, że Boże Narodzenie nie było obchodzone przez pierwszych dwieście, trzysta lat po narodzeniu Chrystusa. Więc, jak wprowadzono ten zwyczaj? skąd tak naprawdę pochodzi? poniżej mamy prawdziwą genezę "bożonarodzeniowego drzewka":

Otóż zwyczaj ten wziął się od Nimroda, wnuka Hama (jeden z synów Noego), który był prawdziwym propagatorem babilońskiego systemu wierzeń jak i ekonomii. Był to ustrój zorganizowanej konkurencji, bazującej na wytwarzającym korzyści systemie ekonomicznym. Nimrod miał dobre kontakty z upadłymi dezerterami, którzy czasami mu pomagali a on w zamian okazywał im wdzięczność! Zbudował wieżę Babel, starożytną Niniwę i inne miasta. Imię 'Nimrod' pochodzi od hebrajskiego słowa 'Marad', co oznacza "czającego", "rebelionista". Nimrod wyznawał delikatnie mówiąc inny system moralny i poślubił swoją własną matkę - Semiramis. Po jego wczesnej śmierci, jego matka (żona) szerzyła naukę, że żyje on nadal jako duch. Twierdziła, że w nocy z uschniętego pnia drzewa wyrosło wiecznie zielone drzewko, które symbolizuje nowe życie zmarłego Nimroda. W każdą rocznicę jego urodzin 25 grudnia Nimrod miał odwiedzać to zawsze zielone drzewo i zostawiać pod nim prezenty. Babilończycy zaczęli stopniowo postrzegać Semiramis jako "Królową Nieba", a Nimrodowi zaś nadawano różne imiona m.in. "Bożego Syna Nieba". Nimrod czczony był również, jako Mesjasz, Syn Baala i Bóg Słońca. Ten babiloński kult 'matki i dziecka' (Semiramis i odrodzonego Nimroda) stał się głównym obiektem czci. Czczenie 'matki i dziecka' rozprzestrzeniło się z Babilonu na cały świat. Zmieniły się tylko imiona w zależności od kraju. W Egipcie byli to, 'Izis i Ozyrys', w Azji, 'Cybele i Dosius', w pogańskim Rzymie, 'Fortuna i Jupiter'. Nawet w Grecji, Japonii, Chinach i Tybecie znaleźć można było obiekty czci Madonny - długo przed narodzeniem Jezusa. Dzisiaj jesteśmy urodzeni w świecie, w którym przez całe nasze życie zostaliśmy wychowani w szacunku do tych form jako świętych. Nigdy nie pytaliśmy skąd się wywodzą.

"Tak mówi Pan: Nie wdrażajcie się w zwyczaje narodów, nie lękajcie się znaków niebieskich, (ciekawe o jakie tu znaki chodzi? czyżby były to pokazy statków latających?) chociaż narody się ich lękają! Gdyż bóstwa ludów są marnością. Są dziełem rąk rzemieślnika pracującego dłutem w drzewie, ściętym w lesie, które przyozdabiają srebrem i złotem, umacniają gwoździami i młotami, aby się nie chwiało." (JEREMIASZ 10:2-4)

Nadzorcy i buntownicy postanowili, że utajnią swoją działalność na ziemi i założyli się o człowieka tzn. o to komu odda on cześć i będzie chciał służyć, choć czasami zdarza się im przedstawić jakieś małe pokazy swoich latających pojazdów jak np. w Fatimie i odświeżyć wiarę co niektórych osobników. Ostatnimi czasy ludzkość osiągnęła znaczny rozwój technologiczny pomimo, że ciągle była sabotażowana a Nadzorcy jak i upadli dezerterzy dogadali się potajemnie z najbardziej wpływowymi Rządami Mocarstw na całym świecie, że nie będą sobie na razie wzajemnie przeszkadzać. Po latach Kościół bardzo urósł i poszerzył swoje wpływy niemalże na cały świat. Posiadł także bardzo dużo cennych i niebezpiecznych dla siebie dokumentów oraz zebrał wiele dowodów na prawdziwą naturę doglądających nas Bogów. Udało się to m.in. za pomocą templariuszy, którzy uzyskali bardzo dużo cennych informacji podczas swoich wieloletnich wypraw do ziemi Świętej. Później jak już nie byli Papieżowi potrzebni i wręcz mu zagrażali swoją wiedzą, zostali zgładzeni i tylko nie licznym udało się ocaleć. Ci co przeżyli zawiązali sekretne stowarzyszenia, które zinfiltrowały niemalże każdy kraj i rząd a szczególnie upatrzyli sobie Watykan, gdyż chęć zemsty, wyeliminowania konkurencji i zagarnięcia całej nieformalnej władzy nad światem dla siebie był ich priorytetem, co też się im udało. Ciekawie też się przedstawia sprawa licznych rodów królewskich gdzie posądza się ich o to że są potomkami upadłych dezerterów i nie bez kozery ludzie zwracają się do Króla czy Królowej per „Wasza Wysokość” gdyż skądś wziął się ten zwyczaj a stare opowieści mówią że ich pra pra ojcowie pochodzą z wysokości. W tych sekretnych stowarzyszeniach często również dochodzi do rywalizacji co czasami kończyło się różnymi bitwami czy wręcz wojnami, które były wywoływane byle pretekstami najczęściej na tle religijnym (bo mój Bóg jest bardziej boski niż twój) często też osoby prowokujące wojny dobrze na tym zarabiały.

Tak więc Pisma, które Nadzorcy kazali ludziom spisać i broń Boże coś w nich zmieniać mówią o tym, że ma się jeszcze wiele złego na ziemi wydarzyć. Wg tych planów ziemie będą nękać potężne trzęsienia ziemi, huragany i różnego typu zarazy i głód. Ale nie martwcie się gdyż to jest dopiero początek boleści a wszystko to dla naszego dobra. Co zostało zaplanowane musi się spełnić co do joty i jeśli będziecie mieli szczęście w nieszczęściu dożyć tych czasów to biada wam bo w tych dniach lepiej będzie umarłym niż żywym.

Iz 24,1-6
1. Oto Pan spustoszy ziemię i zniszczy ją, sprawi zamieszanie na jej powierzchni i rozproszy jej mieszkańców.
2. Ten sam los co lud spotka i kapłana, sługę i jego pana, służącą i jej panią, kupującego i sprzedającego, pożyczającego i biorącego pożyczkę, lichwiarza i jego dłużnika.
3. Doszczętnie spustoszona i złupiona będzie ziemia, gdyż Pan wypowiedział to słowo.
4. Więdnie i obumiera ziemia, marnieje, obumiera świat, marnieją dostojnicy ludu ziemi.
5. Ziemia jest splugawiona pod swoimi mieszkańcami, gdyż przestąpili prawa, wykroczyli przeciwko przykazaniom, zerwali odwieczne przymierze.
6. Dlatego klątwa pożera ziemię i jej mieszkańcy muszą odpokutować swoje winy; dlatego przerzedzają się mieszkańcy ziemi i niewielu ludzi pozostaje.

Nic dodać nic ująć DEPOPULACJA zbędnych i niewiernych ludzi!

Tu jest lepszy fragment tego co czeka mieszkańców ziemi w owych dniach:
Zach 14,1-21
1. Oto nadchodzi dzień Pana, gdy będę dzielił w twoim gronie łupy odebrane tobie.
2. I zbiorę wszystkie narody do walki z Jeruzalemem. Miasto będzie zajęte, domy splądrowane, kobiety zhańbione. Połowa miasta pójdzie w niewolę, lecz resztka ludności nie będzie usunięta z miasta.
3. Potem wyruszy Pan i będzie walczył z tymi narodami, jak zwykł walczyć w dniu bitwy.(Bóg jest wojownikiem)
4. Jego nogi staną w owym dniu na Górze Oliwnej, która leży naprzeciwko Jeruzalemu od wschodu, tak że Góra Oliwna rozpadnie się w środku na wschód i na zachód, tworząc wielką dolinę. Połowa góry cofnie się na północ, a druga połowa na południe.
5. Wtedy będziecie uciekać do tej doliny między moimi górami, gdyż ta dolina będzie sięgała aż do Azel; a będziecie uciekać tak, jak uciekaliście przed trzęsieniem w czasach Uzjasza, króla judzkiego. Potem przyjdzie Pan, mój Bóg, a z nim wszyscy święci.
6. W owym dniu stanie się tak: Nie będzie ani upału, ani zimna, ani mrozu.
7. I będzie tylko jeden ciągły dzień, zna go Pan, nie dzień i nie noc, a pod wieczór będzie światło.
8. I stanie się w owym dniu, że popłyną żywe wody z Jeruzalemu, połowa do morza na wschodzie, a połowa do morza na zachodzie, i tak będzie w lecie i w zimie.
9. I będzie Pan królem całej ziemi. W owym dniu Pan będzie jedyny i jedyne będzie Jego imię.
10. Cały kraj będzie przemieniony w równinę, od Geby aż do Rimmonu na południu. Lecz Jeruzalem będzie leżeć wysoko i pozostanie na swoim miejscu od Bramy Beniamina aż do Bramy Narożnej i od wieży Chananela aż do tłoczni królewskich.
11. Tam będą mieszkali, bo nie będzie już klątwy. Jeruzalem będzie żyć bezpiecznie.
12. A taka będzie plaga, jaką Pan dotknie wszystkie ludy, które wystąpiły zbrojnie przeciwko Jeruzalemowi: ciało każdego, kto stoi jeszcze na nogach, będzie gnić, jego oczy będą gnić w oczodołach, a język zgnije w jego ustach.
13. W owym dniu padnie na nich za sprawą Pana wielka trwoga, tak że jeden chwyci drugiego za rękę, a inny podniesie rękę przeciwko ręce drugiego.
14. Nawet Juda będzie walczył w Jeruzalemie. I zostanie zebrane mienie wszystkich narodów wokoło, złoto i srebro oraz szaty w wielkiej ilości.
15. I taka sama plaga jak tamta dotknie konie, muły, wielbłądy i osły, i wszelkie bydło, które będzie w tych obozach. (czym zwierzęta zawiniły?)
16. Wszyscy pozostali ze wszystkich narodów, które wystąpiły zbrojnie przeciwko Jeruzalemowi, będą corocznie pielgrzymowali, aby oddać pokłon Królowi, Panu Zastępów, i obchodzić Święto Szałasów.(czyżby nie wszyscy przeciwnicy Boga zgina?)
17. Dla tych zaś, którzy spośród rodów ziemi nie będą pielgrzymowali do Jeruzalemu, aby oddać hołd Królowi, Panu Zastępów, nie będzie deszczu.
18. A jeżeli ród egipski nie będzie pielgrzymował i nie zjawi się, spadnie nań plaga, jaką Pan dotknie narody, które nie pielgrzymują, aby obchodzić Święto Szałasów.
19. Taka kara spadnie na Egipt i taka kara spadnie na wszystkie narody, które nie pielgrzymują, aby obchodzić Święto Szałasów.
20. W owym dniu będzie na dzwoneczkach koni napis: Poświęcony Panu. A garnków domu Pana będzie jak czasz ofiarnych przed ołtarzem.
21. Każdy garnek w Jeruzalemie i w Judzie będzie poświęcony Panu Zastępów, tak że wszyscy, którzy przyjdą składać ofiary, będą je brali i będą w nich gotowali mięso ofiarne. W dniu owym już nie będzie handlarza w domu Pana Zastępów.

Nie ma co fajne to Królestwo się szykuje!!!

Dla wytrwałych i posłusznych owieczek obiecane jest życie wieczne wśród Nadzorców i ci co są zapisani zanim się jeszcze urodzili w „pamięci super komputera”,(w księdze życia) dostaną drugie życie jeśliby nie doczekali żywo "Ponownego Przyjścia Syna Nadzorcy". Ciekawy zapis znajdujemy w Księdze Objawienia:

Obj. 21:27
I nie wejdzie do niego nic nieczystego ani nikt, kto czyni obrzydliwość i kłamie, tylko ci, którzy są zapisani w księdze żywota Baranka. (BW)


Uzupełnić można jeszcze tym wersetem:

Obj. 13:8
I oddadzą mu pokłon wszyscy mieszkańcy ziemi, każdy, którego imię nie jest od założenia świata zapisane w księdze żywota Baranka, który został zabity. (BW)


Wygląda na to, że w tej księdze ludzie są zapisani od założenia świata, czyli od początku. Dokładnie tak jest tam napisane. Z księgi tej można zostać wymazanym:

Obj. 3:5
Zwycięzca zostanie przyobleczony w szaty białe, i nie wymażę imienia jego z księgi żywota, i wyznam imię jego przed moim Ojcem i przed jego aniołami. (BW)

O co chodzi?? Dlaczego Biblia w innych miejscach naucza, że liczy się wiara, a wypełniają ją uczynki!? Jedna Księga dwa sprzeczne zapisy! Czyżby było to zapisane na "zlecenie"?

Wg tych Świętych Pism nagroda jest już przygotowywana i jeszcze jej żadne oko ludzkie nie widziało ani ucho nie słyszało, więc zapowiada się nie źle. Jak więc zasłużyć sobie na tą nagrodę? Przede wszystkim osoby pragnące dostąpić tej nagrody muszą posiadać nieskazitelną i niezachwianą wiarę w Jedynego Dowódcę Nadzorców, muszą być mu oddani i posłuszni. Ale żeby nie było tak łatwo postanowiono nie ingerować jawnie w sprawy ludzkie jak również objąć całą ludzkość kolejną szczegółową obserwacją. To ma pomóc przy wyborze odpowiednich kandydatów do dalszej części eksperymentu o kryptonimie „Ziemia Reaktywacja”.

Biorąc pod uwagę ciągłą rywalizację Dowództwa i buntowników najlepiej byłoby się wycofać z tej gry i nie brać w niej udziału ale niestety nie jest to możliwe gdyż nie opowiadając się za którąś ze stron grozi śmierć zresztą tak samo jak się opowiesz po „złej” stronie. Jeśli Oni faktycznie nas stworzyli to mają prawo nami zarządzać i robić to co zaplanują. A co jeśli sytuacja wygląda odwrotnie? Jeśli to upadli dezerterzy podają się za jedynego prawdziwego Boga  i specjalnie odstawiają taką szopkę a Dowództwo jest gdzieś daleko i sporadycznie dogląda sytuacje na ziemi. Co jeśli jest to operacja "fałszywej flagi"? Jak mamy odróżnić tych „dobrych” od „złych” (o ile w ogóle są dobrzy). Jeśli by się nam ukazali? mielibyśmy prosić o okazanie dowodu osobistego? Co jeśli to wszystko jest jedną wielką manipulacją aby nami lepiej zarządzać? Dać dzieciom zabawki, niech się bawią i nie zajmują się samodzielnym myśleniem bo jeszcze przypadkiem coś odkryją. Co by było gdyby pojawił się przed Tobą nagle „Anioł” czy "Bóg" i powiedział tak jak Abrahamowi: weź swego umiłowanego syna/córkę i idź go/ją zabij dla Mnie gdyż tym pokażesz jak bardzo mnie kochasz i jak bardzo jesteś mi posłuszny. No przecież każdy o zdrowych zmysłach pogonił by go tam skąd przyszedł.  Jak dla mnie jest to bardzo nieetyczna propozycja i nie rozumiem jak można w taki sposób poddawać próbie kogokolwiek.

Podobno "dobrzy bogowie" przegrali bitwę o Ziemię ("Kosmiczna bajeczka"), więc musieli się wycofać. Ale ponoć się założyli ze "złymi", że człowiek i tak wygra ze „złem”*.

Podobnie jak było z Hiobem! Bóg założył się z Lucyferem, że ten oto człowieczek jest na tyle ograniczony umysłowo, że wytrwa przy Stwórcy choćby nie wiadomo co się stało. Cierpienia spadały na Hioba (Joba) jedno za drugim – Szatan uśmiechał się złowieszczo gdy widział jak Bóg kładzie do piachu siedem córek i siedmiu synów pobożnego człowieka, które co prawda niczym nie zawiniły, ale cóż, life is brutal.

Bóg, Szatan, Hiob

"Jeżeli wam mówię o tym, co jest ziemskie, a nie wierzycie, to jakżeż uwierzycie temu, co wam powiem o sprawach niebieskich?"
Ewangelia św. Jana (3;12)

Jezus od samego początku wiedział, że nie może powiedzieć ludziom całej prawdy na temat struktury i złożonej budowy (organizacji) wszechświata. Przy wiedzy i technice jaką ludzie wtedy dysponowali byłoby to niebezpieczne i całkowicie dla nich niezrozumiałe.

Więcej na temat UFO w Biblii


Ktoś powie, że wskazówki są w Biblii, a ja się zapytam na ile te słowa spisane w Niej są prawdziwe? (tu koniecznie przeczytać ww. art. nt Biblii i zrobić własne dochodzenie). Nie twierdzę, że wszystko w Biblii jest „be” ale jest dużo dowodów na to że jednak była ingerencja w tekst a nawet niektóre listy były dopisywane na zamówienie. Tu też polecam zbadać wszystkie inne alternatywne teksty, które nie weszły w kanon Pisma Świętego i które są jakby mniej skażone bo zostały odkryte stosunkowo niedawno nad Morzem Martwym. Są to zwoje tzw. apokryfy i zawierają wiele spisanych przez wczesnych chrześcijan ewangelii nie zawartych w Biblii. Jest to bardzo ciekawe wypełnienie Biblii i naprawdę warto je przeanalizować.

Władze Watykanu uznają, że nie warto uzupełnić Biblię o niektóre teksty qumrańskie i apokryfy, które przecież tak pięknie wszystko rozwijają i wyjaśniają tak wiele newralgicznych kwestii, z którymi Kościół rzymskokatolicki nie może sobie poradzić. Sam Watykan przez wiele lat blokował dostęp do zwojów znad Morza Martwego, „bojąc się o to, co pomyślą ludzie i czy ich wiara się nie zmieni”. A jeśli się zmieni, to co z tego? Uczymy się całe życie i całe pokolenia. Jest pewne, że Biblia zawiera co najmniej 35 tys. błędów w tłumaczeniu pojedynczych słów lub całych zdań, ale są to błędy, które kosztowały by bardzo wiele, jeśliby zostały poddane sprostowaniu. Dlaczego choćby w pierwotnie „hebrajskiej Biblii” mamy słowo „Elohim”, które przez końcówkę „im” jest ewidentnie liczbą mnogą, a które w Biblii z tłumaczenia greckiego jest w formie liczby pojedynczej? Jest to słowo bardzo ważne i występujące na początku Biblii, a oznacza… Boga… lub Bogów? Dlaczego kościół do tej pory wyraźnie i stanowczo twierdzi, że to Piotr (św.) był ojcem kościoła chrześcijańskiego, jako pierwszy biskup-papież, skoro ewidentnie wynika z wielu źródłowych tekstów starożytnych (m.in. zwoje znad Morza Martwego), że to Jakub, brat Jezusa był pierwszym biskupem wczesnochrześcijańskiego kościoła, tzw. Kościoła jerozolimskiego, od którego Watykan ucieka, jak tylko może? Dlaczego boimy się prostować historię? Bo to kosztuje – jeśli nie pieniądze, to autorytet i władzę. Powody mogą być najróżniejsze. źródło: http://wolnemedia.net

Na przykład Ewangelia Tomasza, odkryta w 1945 r. razem z innymi tekstami w Górnym Egipcie, jest uważana za najbardziej znaczące w XX wieku znalezisko rękopisów gnostycznych.

A oto co na temat Ewangelii Tomasza mówi holenderski filozof, antropolog kultury, badacz religijny profesor Marcel Messing:

O tekstach gnostyckich na uniwersytetach niewiele się mówi. Szkoda, bo jest to zaginiona i ukryta tradycja, która mówi nam wiele o wczesnym chrześcijaństwie. Gnoza to greckie słowo oznaczające wiedzę i mądrość serca. W oficjalnym nurcie chrześcijaństwa, które jest drogą wielu ludzi, popadła w zapomnienie. Jeden z moich przyjaciół, prof. Gilles Quispel, obecnie bardzo wiekowy człowiek, studiując te teksty z Nag Hammadi (osada niedaleko Kairu), szczególnie zajął się Ewangelią Tomasza. Był od początku zaangażowany w prace nad tym znaleziskiem. Te 13 rękopisów były znane pierwszym ojcom Kościoła, np. są o nich informacje u Klemensa z Aleksandrii i Orygenesa. Wielu z nich mówiło o Ewangelii Tomasza, ale nie można było już później znaleźć jej śladów. I dopiero w roku 1945 została odnaleziona. A zatem gdy Jezus osiąga wiek 12 lat, znika z kart ewangelii kanonicznych i odnajdujemy Go kiedy ma lat 30. Oficjalne źródła mówią, że nauczał potem trzy lata i został ukrzyżowany. Co robił w międzyczasie? We wczesnej, starożytnej tradycji są źródła wskazujące na to, że odbył podróż do Indii. Wielu współczesnych naukowców, którzy pracowali nad nieznanym życiem Jezusa, również twierdzi, że spędził ten czas w Indiach. I jest wiele informacji, że Didymus Judasz Tomasz, autor tej ewangelii był tam również. Do chwili obecnej w Indiach istnieją wspólnoty chrześcijańskie zainspirowane przez Tomasza. Ale najważniejsze jest to, że te dwa odkrycia (w 1947 roku nad Morzem Martwym i w 1945 roku w Nag Hammadi), rzuciły nowe światło na chrześcijaństwo. We wczesnych wspólnotach chrześcijańskich kobiety i mężczyźni byli sobie równi, radykalnie wykluczali przemoc, jedli pożywienie wegetariańskie, nie spożywali alkoholu i podążali za ukrytymi naukami Mistrza. W tej tradycji mieści się Ewangelia Tomasza, nazywana Piątą Ewangelią. Niektórzy teologowie twierdzą, że mogła być nawet wcześniejsza niż ewangelie kanoniczne - Jana, Mateusza, Marka i Łukasza. Wciąż rzeczywiście trwają dyskusje na ten temat. Istotą i "odkryciem" tej ewangelii jest to, że Jezus nie mówi tam o grzechu. W chrześcijaństwie mamy długą historię grzechu i grzeszników, a istotą buddyzmu jest to, że nie ma grzechu, jest tylko ignorancja. To również wskazówka, że Jezus mógł być w Indiach. Korzeniem wszelkiego zła jest niewiedza, więc jeśli chce się znaleźć źródło wszelkich konfliktów, wojen i cierpień, trzeba wejrzeć we własne wnętrze. I przyjąć, że podstawą naszej świadomości jest współczucie i miłość.

 
RELIGIA - KAWAŁEK PRAWDY

RELIGIA - Wypaczenie Prawdy Uniwersalnej 5/5

Temat nakręcania spirali cywilizacyjnego strachu jest wszechobecny w mediach i tzw. kulturze masowej, ale to, co zrobił Barack Obama w trakcie oficjalnych obchodów rocznicy zamachów 11 września jest posunięciem wartym udokumentowania.

Prezydent USA udzielił krótkiej wypowiedzi bezpośrednio po minucie ciszy, którą obecni na terenie Ground Zero uczcili pamięć ofiar tragedii sprzed 10 lat. Wypowiedź trwała 1:47 i była odczytaniem… psalmu 46. Nie było żadnego komentarza. Prezydent wszedł na mównicę, wygłosił psalm i zszedł z mównicy. Hm… niby nic, ale treść psalmu wprawiła w osłupienie całkiem spore rzesze oczekujących nadejścia apokalipsy…


President Obama's Ground Zero Memorial Speech - YouTube

Treść psalmu w oryginale:
God is our refuge and strength, a very present help in trouble.
Therefore, we will not fear,
even though the earth be removed,
and though the mountains be carried into the midst of the sea.
Though its waters roar and be troubled,
though the mountains shake with its swelling,

there’s a river whose streams shall make glad
the City of God; the holy place of the Tabernacle of the Most High.
God is in the midst of her.
She shall not be moved.
God shall help her just at the break of dawn.
The nations raged, the kingdoms were moved.
He uttered his voice.
The earth melted.
The Lord of Hosts is with us.

The God of Jacob is our refuge.
Come behold the works of the Lord, has made desolations in the Earth.
He makes wars cease to the ends of the Earth.
He breaks the bough and cuts the spear in two.
He burns the chariot in fire.
Be still and know that I am God.
I will be exalted among the nations.
I will be exalted in the Earth.
The Lord of Hosts is with us.
The God of Jacob is our refuge.

((Psalm 46))


Polskie tłumacznie (zaczerpnięte ze strony Adonai.pl)
Bóg naszą mocą

Bóg jest dla nas ucieczką i mocą:
łatwo znaleźć u Niego pomoc w trudnościach.
Przeto się nie boimy, choćby waliła się ziemia
i góry zapadały w otchłań morza.
Niech wody jego burzą się i kipią,
niech góry się chwieją pod jego naporem;

<Jahwe Zastępów jest z nami,
Bóg Jakuba jest dla nas obroną.>

Odnogi rzeki rozweselają miasto Boże -
uświęcony przybytek Najwyższego.
Bóg jest w jego wnętrzu, więc się nie zachwieje;
Bóg mu pomoże o brzasku poranka.
Zaszemrały narody, wzburzyły się królestwa.
Głos Jego zagrzmiał - rozpłynęła się ziemia:
Jahwe Zastępów jest z nami;

Bóg Jakuba jest dla nas obroną.

Przyjdźcie, zobaczcie dzieła Jahwe,
dzieła zdumiewające, których dokonuje na ziemi.
On uśmierza wojny aż po krańce ziemi,   
On kruszy łuki, łamie włócznie,
tarcze pali w ogniu.
«Zatrzymąjcie się, a we mnie uznajcie Boga,
wzniosłego wśród narodów, wzniosłego na ziemi».
Jahwe Zastępów jest z nami,
Bóg Jakuba jest dla nas obroną.

 (PSALM 46)

 Poza zdumieniem, które wzbudza sam przekaz psalmu, zachodzi też ciekawe pytanie: jaki ma on związek z rocznicą 9/11?


Komentarz językowy:
Wersja angielska psalmu jest dużo bardziej "drapieżna" niż przytoczone powyżej jego polskie tłumaczenie.
Pogrubiona przeze mnie fraza w tekście angielskim brzmi:
even though the earth be removed,
and though the mountains be carried into the midst of the sea.
Though its waters roar and be troubled,
though the mountains shake with its swelling,

w dosłownym tłumaczeniu brzmi:
mimo, że ziemia się usunie
a góry się znajdą pod powierzchnią mórz
mimo ryku wód i nieszczęść, które spowodują
mimo tego, że góry będą drżeć i się wypiętrzać

zaś fraza:
The nations raged, the kingdoms were moved.
He uttered his voice.
The earth melted.
The Lord of Hosts is with us.

w dosłownym tłumaczeniu brzmi:
Narody ogarnie wściekłość, królestwa zostaną zniesione
tak powiedział Pan
Ziemia zostanie stopiona
Pan Zastępów jest z nami...

Fraza Lord of Hosts (Pan Zastępów) w oryginalnej angielskiej wersji książki Zachariasza Sitchina było odnoszona jednoznacznie do... Nibiru.

Hm... To właściwie co Prezydent miał do powiedzenia?
Źródło: http://www.schodamidonieba.pl

Wygląda na to, że komuś zależy na tym aby wypełnić pewien „plan”! Ktoś powie, że to „Boży Plan” i wiecie co? ma rację! To co w Biblii jest zaplanowane to Boży Plan, który mówi o zagładzie „niewiernych” ludzi ! Wszyscy którzy „ocaleją” będą służyć Jedynemu Bogu! Czy sługa może mieć wolną wolę?? Czy może miłować swego Pana z własnej nieprzymuszonej woli, widząc jak jego Pan karze inne narody za nieposłuszeństwo?? Gdzie tu ta wszechobecna w chrześcijaństwie tzw. „Miłość” i „Wolna Wola”? Co oznacza „bogobojny”? jak można kogoś miłować a zarazem się go bać?? Wydaje się, że ktoś na siłę próbuje tu wcisnąć takie przymioty jak miłość, braterstwo, wolną wolę.

Kiedyś po rozmowie na forum portalu NewWorldOrder.com.pl z pewną zagorzałą religijną osobą z Organizacji Bożej Świadków Jehowy doznałem olśnienia i analizując jej wypowiedzi na temat artykułu pt: ”demoniczna_szarancza” doszedłem do wniosku, że faktycznie jest tak jak ta osoba próbowała mi to wytłumaczyć! Otóż w wielkim skrócie napisała ona, że Bóg czasami posługuje się ciemnymi mocami, czyli w tym wypadku demonami aby wypełniały Jego wolę! Zresztą polecam przeanalizować samemu te wpisy na forum! dyskusja jest naprawdę ciekawa i daje do myślenia!

Wygląda to tak jakby pewien monarcha w swoim królestwie dozwalał na funkcjonowanie kryminalistów i płatnych zabójców w celu wykorzystywania ich w chwilach gdy zajdzie taka potrzeba! Ogólnie bardzo ich potępia i nawet ich ściga ale jak są potrzebni to zostają zwolnieni z mamra aby wykonać swoje zlecone z góry dzieło. Jeśli szatan jest taki zły dlaczego Bóg go nie zniczy w oka mgnieniu? Byłoby przecież po kłopocie! Odpowiedź jest prosta! Jest on potrzebny do wypełnienia planu! Nawet w wielkiej pseudo bitwie Armagedonu szatan nie zostanie zniszczony ponieważ jak jest w Biblii napisane, że po 1000-letnim panowaniu Chrystusa zostanie on wypuszczony aby znowu siać zamęt i odciągnąć ludzi od Boga!

I dlatego ten świat tak funkcjonuje ponieważ przykład idzie z samej góry i tylko wtajemniczone elity to rozumieją i wiedzą jak zarządzać ciemnymi ludźmi! Jako przykład podam tu USiA, jak funkcjonuje tam wywiad i służby specjalne?, dlaczego tam ciągle odnoszą się do Wszechwidzącego Boga i Biblii? I z pewnością „Nowy Porządek Świata” jaki nam szykują będzie zarządzany odgórnie twardą ręką!

Ja się już wyzbyłem wątpliwości, że jesteśmy okupowani od bardzo dawna przez obcą cywilizację, która ma w planie przygotowanie ludzi do służby ich Panu. Im bardziej nienawistny i zaciekły (gorliwy) fanatyk tym lepiej, ponieważ żołnierz musi być posłuszny, zaciekły i odważny.

Zgadnijcie kto te słowa powiedział??

"Nie mniemajcie,że przyszedłem przynieść pokój na ziemię, nie pokój przynoszę ale miecz. Bo przyszedłem poróznić człowieka z jego ojcem i córkę z jej matką, i synową z jej teściową.
Kto miłuje ojca albo matkę bardziej niż mnie nie jest mnie godzien; i kto miłuje syna albo córkę bardziej niż mnie,nie jest mnie godzien.
"

idąc dalej tym tropem...

Apokalipsa (Objawienie) 19:1-21, Biblia Tysiąclecia
(1) Potem usłyszałem jak gdyby głos donośny wielkiego tłumu w niebie - mówiących: Alleluja! Zbawienie i chwała, i moc u Boga naszego, (2) bo wyroki Jego prawdziwe są i sprawiedliwe, bo osądził Wielką Nierządnicę, co znieprawiała nierządem swym ziemię, i zażądał od niej poniesienia kary za krew swoich sług.(3) I rzekli powtórnie: Alleluja! A dym jej wznosi się na wieki wieków. (4) A dwudziestu czterech Starców upadło i czworo Zwierząt, i pokłon oddało Bogu zasiadającemu na tronie, mówiąc: Amen! Alleluja! (5) I wyszedł głos od tronu, mówiący: Chwalcie Boga naszego, wszyscy Jego słudzy, którzy się Go boicie, mali i wielcy! (Boga trzeba się bać) (6) I usłyszałem jakby głos wielkiego tłumu i jakby głos mnogich wód, i jakby głos potężnych gromów, które mówiły: Alleluja, bo zakrólował Pan Bóg nasz, Wszechmogący. (7) Weselmy się i radujmy, i dajmy Mu chwałę, bo nadeszły Gody Baranka, a Jego Małżonka się przystroiła, (8) i dano jej oblec bisior lśniący i czysty - bisior bowiem oznacza czyny sprawiedliwe świętych. (9) I mówi mi: Napisz: Błogosławieni, którzy są wezwani na ucztę Godów Baranka! I mówi im: Te słowa prawdziwe są Boże. (10) I upadłem przed jego stopami, by pokłon mu oddać. I mówi: Bacz, abyś tego nie czynił, bo jestem twoim współsługą i braci twoich, co mają świadectwo Jezusa: Bogu samemu złóż pokłon! Świadectwem bowiem Jezusa jest duch proroctwa. (11) Potem ujrzałem niebo otwarte: i oto - biały koń, a Ten, co na nim siedzi, zwany Wiernym i Prawdziwym, oto ze sprawiedliwością sądzi i walczy. (12) Oczy Jego jak płomień ognia, a wiele diademów na Jego głowie. Ma wypisane imię, którego nikt nie zna prócz Niego. (13) Odziany jest w szatę we krwi skąpaną, a imię Jego nazwano: Słowo Boga. (14) A wojska, które są w niebie, towarzyszyły Mu na białych koniach - wszyscy odziani w biały, czysty bisior. (15) A z Jego ust wychodzi ostry miecz, by nim uderzyć narody: On paść je będzie rózgą żelazną i On wyciska tłocznię wina zapalczywego gniewu wszechmocnego Boga. (16) A na szacie i na biodrze swym ma wypisane imię: KRÓL KRÓLÓW PAN PANÓW. (17) I ujrzałem innego anioła stojącego w słońcu: I zawołał głosem donośnym do wszystkich ptaków lecących środkiem nieba: Pójdźcie, zgromadźcie się na wielką ucztę Boga, (18) aby zjeść trupy królów, trupy wodzów i trupy mocarzy, trupy koni i tych, co ich dosiadają, trupy wszystkich - wolnych i niewolników, małych i wielkich! (19) I ujrzałem Bestię i królów ziemi, i wojska ich zebrane po to, by stoczyć bój z Siedzącym na koniu i z Jego wojskiem. (20) I pochwycono Bestię, a z nią Fałszywego Proroka, co czynił wobec niej znaki, którymi zwiódł tych, co wzięli znamię Bestii i oddawali pokłon jej obrazowi. Oboje żywcem wrzuceni zostali do ognistego jeziora, gorejącego siarką. (21) A inni zostali zabici mieczem Siedzącego na koniu, [mieczem], który wyszedł z ust Jego. Wszystkie zaś ptaki najadły się ciał ich do syta.

Apokalipsa św. Jana (20;1-15)
Potem ujrzałem anioła, zstępującego z nieba, który miał klucz od Czeluści i wielki łańcuch w ręce. (2) I pochwycił Smoka, Węża starodawnego, którym jest diabeł i szatan, i związał go na tysiąc lat. (3) I wtrącił go do Czeluści, i zamknął, i pieczęć nad nim położył, by już nie zwodził narodów, aż tysiąc lat się dopełni. A potem ma być na krótki czas uwolniony.(4) I ujrzałem trony - a na nich zasiedli /sędziowie/, i dano im władzę sądzenia - i ujrzałem dusze ściętych dla świadectwa Jezusa i dla Słowa Bożego, i tych, którzy pokłonu nie oddali Bestii ani jej obrazowi i nie wzięli sobie znamienia na czoło swe ani na (5) A nie ożyli inni ze zmarłych, aż tysiąc lat się skończyło. To jest pierwsze zmartwychwstanie. (6) Błogosławiony i święty, kto ma udział w pierwszym zmartwychwstaniu: nad tymi nie ma władzy śmierć druga, lecz będą kapłanami Boga i Chrystusa i będą z Nim królować tysiąc lat. (7) A gdy się skończy tysiąc lat, z więzienia swego szatan zostanie zwolniony. (8) I wyjdzie, by omamić narody z czterech narożników ziemi, Goga i Magoga, by ich zgromadzić na bój, a liczba ich jak piasek morski. (9) Wyszli oni na powierzchnię ziemi i otoczyli obóz świętych i miasto umiłowane; a zstąpił ogień od Boga z nieba i pochłonął ich.(10) A diabła, który ich zwodzi, wrzucono do jeziora ognia i siarki, tam gdzie są Bestia i Fałszywy Prorok. I będą cierpieć katusze we dnie i w nocy na wieki wieków. (11) Potem ujrzałem wielki biały tron i na nim Zasiadającego, od którego oblicza uciekła ziemia i niebo, a miejsca dla nich nie znaleziono. (12) I ujrzałem umarłych - wielkich i małych - stojących przed tronem, a otwarto księgi. I inną księgę otwarto, która jest księgą życia. I osądzono zmarłych z tego, co w księgach zapisano, według ich czynów. (13) I morze wydało zmarłych, co w nim byli, i Śmierć, i Otchłań wydały zmarłych, co w nich byli, i każdy został osądzony według swoich czynów. (14) A Śmierć i Otchłań wrzucono do jeziora ognia. To jest śmierć druga - jezioro ognia. (15) Jeśli się ktoś nie znalazł zapisany w księdze życia, został wrzucony do jeziora ognia
Z tego wynika, że mają być jakby dwie bitwy! Pierwsza po to by stoczyć bój z Bestią i Królami ziemi (to ta bliższa) a druga po tysiącleciu z Szatanem, który zostanie pochłonięty przez ogień wraz ze swoim wojskiem atakującym Świętych w obozie!


Zazwyczaj tekst Apokalipsy kojarzy się ze św. Janem Apostołem, ale jej prawdziwym autorem był Jan zwany od greckiej wyspy Pathmos. Z tego powodu jego Apokalipsa z trudem została włączona do oficjalnego Kanonu, bo nawet wcześni Ojcowie Kościoła zdawali sobie sprawę, że Jan nie był tą samą osobą, z którą kojarzy go przeciętny grzesznik. Kwestia Apokalipsy Jana wisiała na włosku aż do IV wieku, bo nie można było ustalić, kto tak naprawdę napisał ten tekst. W końcu – już w V wieku zgodzono się uznać Jana, syna Zebedeusza i Salome za autora Apokalipsy i była to ostatnia księga, którą włączono do Nowego Testamentu. Na usprawiedliwienie prawdziwego autora Apokalipsy można dodać to, że nigdy nie podpisywał samego siebie jako św. Jana Apostoła. W czasach kiedy rozważano przyjęcie Apokalipsy Jana do Kanonu jej największym konkurentem była Apokalipsa Piotra, której naprawdę niewiele brakowało by dziś być częścią Pisma Świętego. Jednak ta Apokalipsa Piotra była jeszcze większym oszustwem niż ta przypisywana Janowi i dlatego w końcu została zdyskwalifikowana. Św. Jan Apostoł uznawany jest za jednego z czterech Ewangelistów i jego słowa miały ogromne znaczenie dla dalszego rozwoju wydarzeń. Jan wg. Pisma Świętego napisał np., że Żydzi to dzieci diabła co później obrodziło brzemiennymi w skutki kolejnymi holokaustami tej nacji w rożnych okresach historycznych. Historycznie uznaje się Jana za jednego z Apostołów, lecz z całą pewnością autor Ewangelii przypisywanej św. Janowi nie był jednym z nich. Człowiek ten żył kilkadziesiąt lat po śmierci Jezusa i nawet nie władał językiem, którym Jezus posługiwał się na co dzień – jednak uznał że musi w jakiś sposób zachować pamięć Zbawiciela i napisał Ewangelię, którą przypisano św. Janowi.
Nasze czasy nie są wcale wolne od takich nadużyć i w podobny sposób przypisuje się myśli i słowa np. Janowi Pawłowi II, który w Polsce nadal jest gigantycznym autorytetem moralnym. Dziś nie jest już raczej możliwe, aby oddzielić słowa, które autentycznie powstały pod bożym natchnieniem od tych, które stworzono w ich miejsce, często mając na myśli osiągnięcie określonego efektu religijnego lub politycznego. Stąd też są różne koncepcje Milenium w chrześcijaństwie, ponieważ każda religia interpretuje ten biblijny mix na swój wygodny sposób:


http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/3/3c/Millennial_views_PL.svg/400px-Millennial_views_PL.svg.png



Tak na chłodno analizując Biblię można wyciągnąć wniosek, że niektóre historie ST są poparte dowodami archeologicznymi, a NT oprócz historyczności Jezusa już taki nie jest! Jest w nim wiele sprzeczności brak dowodów pozabiblijnych takich jak choćby opis śmierci i zmartwychwstania Jezusa.

 

Jeśli Biblia mówi o tym że Jahwe wybrał sobie naród Izraelski aby mu służył i wykonywał jego polecenia to może mieć rację, ponieważ Bóg postanowił użyć Izraelitów aby ustanowić swój "Nowy Porządek Świata". 

Być może będzie to tzw. "Królestwo Boże tu na Ziemi", ponieważ jest o tym mowa w Starym Testamencie np.: w Księdze Izajasza oraz otwarcie o tym mówią Świadkowie Jehowy.
Dan 7,27
Królestwo, władza i moc nad wszystkimi królestwami pod całym niebem będą przekazane ludowi świętych Najwyższego. Jego Królestwo jest Królestwem wiecznym, a wszystkie moce Jemu będą służyć i Jemu będą poddane.
Ps 37,9-11
9. Niegodziwcy będą wytępieni, ci zaś, którzy pokładają nadzieję w Panu, odziedziczą ziemię.
10. Jeszcze trochę, a nie będzie bezbożnego; spojrzysz na miejsce jego, a już go nie będzie.
11. Lecz pokorni odziedziczą ziemię i rozkoszować się będą obfitym pokojem.

Iz 24,1-6
1. Oto Pan spustoszy ziemię i zniszczy ją, sprawi zamieszanie na jej powierzchni i rozproszy jej mieszkańców.
2. Ten sam los co lud spotka i kapłana, sługę i jego pana, służącą i jej panią, kupującego i sprzedającego, pożyczającego i biorącego pożyczkę, lichwiarza i jego dłużnika.
3. Doszczętnie spustoszona i złupiona będzie ziemia, gdyż Pan wypowiedział to słowo.
4. Więdnie i obumiera ziemia, marnieje, obumiera świat, marnieją dostojnicy ludu ziemi.
5. Ziemia jest splugawiona pod swoimi mieszkańcami, gdyż przestąpili prawa, wykroczyli przeciwko przykazaniom, zerwali odwieczne przymierze.
6. Dlatego klątwa pożera ziemię i jej mieszkańcy muszą odpokutować swoje winy; dlatego przerzedzają się mieszkańcy ziemi i niewielu ludzi pozostaje.

Iz 11
6. I będzie wilk gościem jagnięcia, a lampart będzie leżał obok koźlęcia. Cielę i lwiątko, i tuczne bydło będą razem, a mały chłopiec je poprowadzi.
7. Krowa będzie się pasła z niedźwiedzicą, ich młode będą leżeć razem, a lew będzie karmił się słomą jak wół.
8. Niemowlę bawić się będzie nad jamą żmii, a do nory węża wyciągnie dziecię swoją rączkę.

(Nastąpi zmiana nawet w naturze zwierząt drapieżnych.)

Z tego jednoznacznie wynika, że Królestwo Boże ma być ustanowione na ziemi! Skąd więc te rozbieżności pomiędzy wierzeniami chrześcijan?? Może stąd, że ktoś miesza i manipuluje ludźmi i pismami świętymi?
Zresztą nie tylko ŚJ tak nauczają gdyż jest wiele innych wyznań czy badaczy, którzy też o tym wspominają. Aby Jezus mógł powtórnie tu wrócić, ziemia musi zostać wcześniej oczyszczona przez sąd i zniszczenie, o czym mówią inne teksty Pisma Świętego. W wyniku tych kataklizmów zostaną usunięci z ziemi grzesznicy. Wcześniej jednak święci zostaną zabrani przez pochwycenie/Porwanie. (dokąd? Do Nieba/w kosmos do gwiazd). Moim zdaniem jest to jednoznaczne, że zostaną wzięci przez statek kosmiczny!

Skąd u ŚJ taki nakaz głoszenia o tym po całej ziemi? Może poniższe fakty nas nakierują dlaczego tak gorliwie głoszą o "Królestwie Bożym na Ziemi":
  • Założyciel „Badaczy Pisma Świętego” Charles Taze Russell z których to po jego śmierci wyłonili się m.in. Świadkowie Jehowy miał powiązania z masonerią i są dokumenty w Dublinie które potwierdzają iż był masonem wysokiego stopnia. Zresztą świadczy o tym niepodważalnie jego miejsce pochówku (cmentarz masoński przy dużym ośrodku masońskim) oraz to jak wygląda jego pomnik nagrobny (piramida egipska). Odkrył to Fritz Springmeier, który napisał książkę „The Watchtower & the Masons” (Strażnica i Masoni),



Napis na nagrobku (piramidzie) sugeruje że postawiło go „Towarzystwo Biblijne i Traktatowe Strażnica” (oficjalna nazwa organizacji Świadków Jehowy).

Watch Tower Bible and Tract Society of Pennsylvania,- "Pensylwańskie Towarzystwo Biblijne i Traktatowe – Strażnica" – założone przez Charlesa Russella w roku 1881 jako "Towarzystwo Traktatowe – Strażnica Syjońska" a zarejestrowane 15 grudnia 1884 w stanie Pensylwania jako korporacja niedochodowa (nonprofit). W 1896 zmieniło nazwę na "Towarzystwo Biblijne i Traktatowe – Strażnica". Obecna nazwa od roku 1955 Watchtower Bible and Tract Society of New York, Inc (Inc oznacza korporacje a czym jest korporacja?). Do korporacji pensylwańskiej należą prawa autorskie publikacji Świadków Jehowy ukazujących się obecnie w 540 językach. W Polsce od roku 1989 Świadków Jehowy reprezentuje: "Strażnica – Towarzystwo Biblijne i Traktatowe. Zarejestrowany Związek Wyznania Świadków Jehowy w Polsce" z siedzibą w Nadarzynie pod Warszawą.

źródło: wikipedia.org

  • Wolnomularski znak skrzydeł Amona-Ra, egipskiego boga słońca, stanowi szczególny atrybut Russella. Russell często używał tego emblematu w swoich pismach, rozprawach i książkach. Umieszczony np. na Wykładach Pisma Świętego. Kto wśród wolnomularzy używa symbolu skrzydeł Amona-Ra? Albert Churchward, wolnomularz 33-go stopnia, utrzymuje on w swojej książce „Signs and Symbols of Primordal Man. The Evolution of religious Doctrines from the Eschatology of the Ancient Egyptians (London 1913, s. 86), że symbol skrzydeł boga słońca był używany i rozumiany tylko przez wolnomularzy najwyższych stopni. Dlaczego Russel i masoni tak bardzo upodobali sobie wielką egipską piramidę? czyżby to Bóg ją zbudował? Być może coś więcej wiedzą niż zwykli ludzie! Czyżby Bogowie egipscy i Bóg judeochrześcijański to jedno i to samo? obca cywilizacja, która interweniowała w ludzkie sprawy?

 nadszedlczasRA

  • Ciekawy jest również temat powiązań Towarzystwa Strażnicy z Brooklynu z Illuminati, więzi rodzinnych Russellów z masonami (link tu lecz tylko po angielsku:  http://www.bibliotecapleyades.net/bloodlines/russell.htm)  jak i również finansowania przez B`nai Brith. (hermetyczna żydowska loża masońska),"Od 1879 do 1972 roku Towarzystwo Strażnica wydało ponad 230.000.000 egzemplarzy Biblii i książek, 530.000.000 broszur i 4.000.000.000 czasopism 'Strażnica' i 'Przebudźcie się!'" ("Strażnica" 1972, nr 7, s. 22; wyd. pol.)

    W następnych latach wydatki Towarzystwa i nakład publikacji nadal utrzymywał się na wysokim poziomie. Świadczą o tym następujące dane:

    "W roku służbowym 1995 Towarzystwo Strażnica wydało 57.955.025 dolarów i 64 centy w trosce o potrzeby pionierów specjalnych, misjonarzy oraz nadzorców, pracujących na przydzielonych im terenach". ("Strażnica" 1996, nr 1, s. 15; wyd. pol.) "W roku służbowym 1994 Towarzystwo Strażnica wydało 50.126.004 dolarów i 5 centów w trosce o potrzeby pionierów specjalnych, misjonarzy oraz nadzorców, pracujących na przydzielonych im terenach". ("Strażnica" 1995, nr 1, s. 15; wyd. pol.) Przeciętny nakład każdego wydania dwutygodnika Strażnica: 18.950.000 ("Strażnica" 1996, nr 1, s. 2; wyd. pol.) Przeciętny nakład każdego wydania dwutygodnika "Przebudźcie się!": 15.730.000 ("Przebudźcie się!" 1996, nr 1, s. 2).

    Jeśli dodamy do tego dziesiątki milionów woluminów książek drukowanych każdego roku w drukarniach Towarzystwa Strażnica, wyposażonych w najbardziej nowoczesny sprzęt, to tylko w przybliżeniu otrzymamy obraz kondycji finansowej tej organizacji. Trudno uwierzyć, aby cały ten majątek uzbierał się z datków i darowizn członków.

    Pewne światło na to zagadnienie rzucają wydarzenia opisane przez ks. Stanisława Ufniarskiego w publikacji "Międzynarodowe Stowarzyszenie Badaczy Pisma Św. (Świadkowie Jehowy)" (Świadkowie Jehowy nazywali się Badaczami Pisma Św. do 1931 r. - przyp. C. P.):

    "Schlegel twierdzi na podstawie swych dochodzeń, że źródłem finansów Badaczy jest Bank Hirscha w New Yorku. To samo utrzymuje H. Lienhardt. Czasopismo 'Auf Vorposten' donosi, że Chr. Kreuz, który kiedyś sam należał i był w 33 stopniu masonerii, ogłosił w swym piśmie: 'Ein Weltburg durch Zeichen, Wort und Griff', że Badacze są zależni od Masonów. Przyjaciel Kreuza, dr Fehrmann, 21 stycznia 1924 r., w St. Gallen w Szwajcarii, na publicznym zebraniu ogłosił, że międzynarodowa finansjera wydatnie popiera Badaczy Pisma św. Dr Fehrmann rewelację swoją powtórzył w 'Morgen, Katholisches Tagesblatt der Schweiz' z dnia 30 października 1924 r. Kierownik Centrali Badaczy w Zurichu, Konrad Binkele, wniósł skargę do sądu przeciwko dr. Fehrmannowi. Sąd okręgowy w St. Gallen odrzucił skargę K. Binkele, nałożył na skarżącego opłatę kosztów sądowych w wysokości 150 fr. i zasądził skarżącego na wypłacenie 450 fr. szw. tytułem nawiązki."

    Tak więc sąd potwierdził, że źródłem finansowania Towarzystwa Strażnica jest masoneria. Strażnica jednak nie lubi przegrywać. Odczekała 10 lat (licząc zapewne na ułomność ludzkiej pamięci) i na łamach swojego czasopisma "Złoty Wiek" (dawne "Przebudźcie się!") z dnia 13 maja 1934 r. zamieściła "sprostowanie" do procesu z St. Gallen. Celem tego "sprostowania" była oczywiście próba oczyszczenia się z zarzutów. Naiwni zapewne uwierzyli w argumentację swoich przełożonych, inni mogli zawsze sięgnąć do źródeł (akta procesu, ówczesna prasa szwajcarska).

    Ks. Ufniarski, uzupełniając temat powiązań Świadków Jehowy z masonerią, przytacza także list masona z najwyższych kół masońskich zamieszczony w czasopiśmie "Morgen" z dnia 19 grudnia 1924 roku:

    "Kochany bracie! Co do drugiego zapytania, tyczącego się Międzynarodowego Stowarzyszenia Badaczy Pisma św. z główną siedzibą w Brooklynie, oczywiście, ludzie ci są nam bardzo pomocni. Dajemy im na znanej pośredniej drodze dużo pieniędzy za pomocą braci (którzy podczas wojny zarobili duże pieniądze, dla ich grubych portfeli to nie jest bolesne! ...). Prawdopodobnie na wiosnę przyszłego roku przyjedzie do Europy wybitny prawnik, który już był parokrotnie w Europie, mister Rutherford, który rozwinie propagandę przez odczyty. Mam teraz sposobność wyjawić prośbę do Was, Kochany Bracie. Proszę, zechciejcie postarać się, by czasopisma w Szwajcarii nie zamieszczały żadnych artykułów, które by zwalczały owe odczyty. Wy macie wśród braci w Szwajcarii wielu swoich ludzi w prasie codziennej. Również proszę się postarać, by działalność Badaczy Pisma św. nie została nieprzychylnie potraktowana w dziennikach. Ludzie ci są nam bardzo potrzebni. Muszą być naszymi pionierami. Co mam wam więcej powiedzieć? Wy sami przecież wiecie dość. Zasadą, służącą do zdobycia kraju jest wykorzystać jego słabe strony i podkopać jego fundamenty. Naszymi wrogami w Europie są zarówno protestanci, jak i katolicy, ich dogmaty są dla naszych planów niewygodne, dlatego musimy wszystko uczynić, aby zmniejszyć liczbę ich zwolenników, aby je ośmieszyć. Boston, Mass. U.S.A. 27 XII. 1923 r. W. Br.)"

    http://watchtower.org.pl/podolski_masoneria.php#ref3

 

  • Od 1960 roku (w Polsce od 1994) posiadają swoje własne wydanie Pisma Świętego w Przekładzie Nowego Świata (ciekawe dlaczego akurat taka nazwa), Tłumaczenie przygotował anonimowy Komitet Przekładu Biblii Nowego Świata (New World Bible Translation Committee). ???????

 

  • Badacze Pisma Świętego, zanim mogli dysponować własnymi pomieszczeniami, najczęściej spotykali się w lokalach należących do wolnomularzy. „Strażnica” z 1 sierpnia 1994 roku (wyd. niem.) podaje, że Badacze Pisma Świętego w nowojorskiej centrali, przynajmniej do 1926 roku, regularnie spotykali się w wolnomularskiej świątyni w Brooklynie. W roczniku Świadków Jehowy z 1993 roku została umieszczona informacja, że w Dani w latach 1912-1943 zebrania odbywały się w Odd Fellow Palaeet. Tymczasem organizacja Odd Fellows stanowi silną gałąź wolnomularstwa,

Po angielsku Sala Królestwa nazywana jest Kingdom Hall. (Sala Królestwa). Większość masońskich sal nazywanych jest halami. Na powyższym zdjęciu mamy widok jednej z hal masońskich Nowego Jorku. Na frontowej ścianie, na górze widzimy tzw. Winged Sun Disk (Skrzydlaty Dysk Słońca). Jest to symbol boga Ra. Poniżej jest napis: Jehowah's Witnesses Assembly Hall - Hala zebrań Świadków Jehowy. Fragment ze strony http://www.zbawienie.com

  • Hiram-Abif był najzręczniejszym mistrzem murarskim. Król Salomon uczynił go nadzorcą nad robotnikami przy budowie świątyni jerozolimskiej. Hiram-Abif jest dla wolnomularzy mesjaszem. Russell w swoim kazaniu „Tęsknota wszystkich narodów” również identyfikował Hirama z mesjaszem. W innym kazaniu Russell zapewnia, że religia wolnomularska oparta jest na Biblii.

 

  • Lecz najmniej zrozumiałym jest fakt imienia Bożego "Jehowa" (z ang. Jehovah) często używane przez Świadków Jehowy. Faktem jest, że są poważne wątpliwości, co do słowa Jehowa. Z obecnych słowników języka hebrajskiego wynika, że hovah znaczy coś złego. Świadkowie Jehowy twierdzą, że imię to opiera się na czasowniku havah (robić, stwarzać), ale świadkowie nie wspominają, że istnieje też w hebrajskim słowniku słowo hovah. Otóż według Strong Concordance hebrajskie słowo 'hovah" oznacza w języku ang: ruin, mis chief. Ruin - zburzyć, zniszczyć, zrujnować; doprowadzić do ruiny, mis chief – szkoda, intryga, figlarność, mąciwoda, podżegacz. Czyżby było to świadome i celowe działanie przywódców tej organizacji? Ta forma jest także bardzo często używana przez wolnomularzy podczas ich rytualnych obrzędów .

ww informacje i zdjęcia dotyczące ŚJ znalezione zostały w różnych miejscach w sieci.

No to chyba wystarczy i zapewniam, że wszystkie te informacje nt Russela i ŚJ są prawdziwe a dysponując wolnym czasem można wszystko samemu sprawdzić. Może ktoś mi zarzucić, że się uczepiłem Świadków Jehowy ale aby wyjaśnić o co mi chodzi jest to konieczne, ponieważ jest to najlepszy przykład jaki znam. Jeśli ktoś nie załapał o co mi chodzi wyjaśniam, że organizacja ŚJ miała i z pewnością ma do dziś powiązania z masonerią a co za tym idzie przywódcy tej organizacji działają na zlecenie wtajemniczonych elit tego świata. Co to oznacza? Ano to że tak jak i wszystkie inne religie na ziemi są od szpiku kości zinfiltrowane przez masonerię/elity i są przez nie sterowane aby osiągnąć swój cel a jest nim wywołanie jak największy zamęt i podzielenie jak najwięcej ludzi się da aby później móc wprowadzić Nowy Porządek. A przy okazji nieźle się przy tym obłowić! Oznacza to, że kierownictwo ŚJ najwyraźniej jest wtajemniczone w ustanowienie "Nowego Porządku tu na Ziemi". Pomimo tego, że zwyczajni ŚJ nie angażują się w sprawy polityczne to nie są tak do końca apolityczni, bynajmniej ich wysokie kierownictwo! link Elicie tego świata głównie chodzi o to aby wywoływać ciągłe konflikty na tle religijnym! Spójrzcie jak wygląda dzisiejszy świat: Non Stop wojny na tle religijnym w imię Boga. Ludzie są tak zidioceni przez mass media, przywódców religijnych, że  strach pomyśleć jak to się dalej potoczy.

Co ciekawe Świadkowie Jehowy nauczają o dwóch owczarniach tj. Wielkiej Rzeszy, która ma żyć wiecznie na ziemi i grupie 144 000 wybrańców, którzy zasiądą w Niebie z Jezusem i będą z Nim współkrólować. Oczywiście wszyscy muszą spełnić pewne warunki, które określił "Niewolnik Wierny i Roztropny" (Ciało Kierownicze, zarząd spółki) na polecenie samego Boga! Wszystkie inne osoby nie spełniające warunków zostaną unicestwione a szatan i jego demony zostaną związani po przegranej wielkiej bitwie zwanej "Armagedon". Ziemia przemieni się w Raj i zapanuje Rząd Boga Jehowy sprawowany tymczasowo (1000 lat) za pomocą jego Syna Jezusa. Jest to albo niesamowity zbieg okoliczności, albo Ciało Kierownicze wie coś więcej niż podopieczni, bo jeśli przyjąć, że "Bóg" (Bogowie) to faktycznie obca cywilizacja, która ingeruje na ziemi to by się wszystko ładnie zgadzało!

Te 144 000 wybrańców zostaną wzięci na potężny statek kosmiczny (Nowe Jeruzalem), który zstąpi na ziemie a reszta szczęśliwców będzie w ułamku sekundy cudownie przemieniona i będzie żyć wiecznie dalej tu na ziemi. Więc na ziemi zapanuje Nowy Porządek Światowy, ale żeby nie było tak łatwo to po 1000 letnim panowaniu Jezusa wypuszczony zostanie szatan diabeł i znowu będzie nękał wybrańców przez jakiś tam krótki nieokreślony dokładniej czas. Przy okazji dodam tu, że organizacja ŚJ kierowana przez samego Boga Jehowę wiele razy nietrafnie przewidywała tzw. "koniec obecnego systemu rzeczy". Należy przy tym pamiętać, że autor tych wierzeń, Charles T. Russel oparł to wszystko na Biblii i był wysoko postawionym masonem. Czyżby Nadzorcy chcieli wybrać z ziemi odpowiednich niewolników 'wiernych i roztropnych" i zacząć na nowo eksperyment "ziemia" a resztę zdepopulować? To wszystko jest napisane w Pismach Świętych i dla zainteresowanych podaję link gdzie jest to poskładane tematycznie do kupy - Tysiącletnie Królestwo, Millenaryzm.

Hitler też chciał ustanowić 1000 letnie panowanie III Rzeszy i interpretował Biblię tak aby pasowała do jego celów! Swoje wizje opisał w swojej książce „Mein Kampf” („Moja Walka/Wojna”)! Zresztą nie tylko ŚJ z nim się układali bo i Kościół Katolicki także!


Kościół i przyjaciele

http://www.rumburak.friko.pl/img/enrique_pla-esteban_bilbao.jpg http://www.ateo.pl/wp-content/uploads/2010/08/Papie%C5%BC-nazist%C3%B3w.jpg



Najciekawsze jest to, że syjonistyczna rodzina Rokefelerów podczas wojny finansowała obie strony konfliktu! A także komunistów! Wszystko po to aby wypełnić Plan z Biblii i ustanowić Państwo Izrael na ziemi palestyńskiej!!


Izrael jest teraz państwem, ponieważ Bóg tak zadecydował
. Bóg nie dlatego kocha Izrael, że na to zasługuje, lecz ze względu na ojców: Abrahama, Izaaka i Jakuba, ze względu na tych, którym dał obietnice (1 Moj. 22:17,18).
SYJONIZM I IZRAEL — "I pozna dom izraelski, że Ja, Pan, jestem ich Bogiem ... I poznają narody, że dom izraelski z powodu winy swojej poszedł do niewoli za to, że stali mi się niewierni, ... Teraz ... zmiłuję się nad całym domem izraelskim ... gdy bezpiecznie mieszkać będą na swojej ziemi i nikt ich nie będzie straszył ... sprowadzę ich spośród narodów". Ezechiel 39:22-27.

POMIMO WIEKÓW prześladowań i wysiłków z wielu stron wytępienia ich, pozbawieni ziemi "Żydzi w końcu odzyskali swój kraj. W dniu 14 maja 1948 państwo Izrael stało się rzeczywistością.
Odtąd historia tego regionu jest nacechowana konfliktami militarnymi, politycznymi i ideologicznymi. Z punktu widzenia wypełniania się proroctw ten sam okres jest świadkiem zadziwiających wydarzeń. Zmiany te w dużej mierze były efektem syjonizmu, ruchu zmierzającego do ustanowienia w Palestynie ojczyzny dla rozproszonych Żydów.

Już w 1818 roku prezydent Stanów Zjednoczonych, John Adams, napisał:
„Ja naprawdę życzę Żydom ponownie niezależnego narodu w Judei, gdyż, jak wierzę, jego najbardziej oświeceni mężowie uczestniczyli w ulepszaniu filozofii tego wieku”.


A w 1891 ks. William E.Blackstone przedstawił prezydentowi USA, Benjaminowi Harrisonowi, petycję nawołującą do międzynarodowej konferencji „w celu rozważenia roszczeń Izraela do Palestyny jako ich starożytnej ojczyzny”. Między innymi czytamy w niej:
„Dlaczego ponownie nie oddać im Palestyny? Według Boskiego rozmieszczenia narodów jest to ich dom — nieprzenośna własność, z której zostali wypędzeni siłą...”.
Petycja została podpisana przez wielu wpływowych przywódców świeckiego i religijnego świata, łącznie z Johnem D. Rockefellerem, o którym później powiemy więcej.

 

Aby lepiej zrozumieć temat nauk Towarzystwa Strażnica najlepiej sięgnąć do ich literatury i sprawdzić co sami o sobie piszą.

W książce pt.: „Wspaniały finał Objawienia bliski!”, na stronie 142 zaczyna się rozdział na temat szarańczy! Warto go przeczytać z otwartą Biblią i się zastanowić skąd pochodzi ta szarańcza i kto jest jej władcą.

Oto link odnośnie tej książki:

http://watchtower.org.pl/jz-szarancza.php

Czy ktoś z odwiedzających tą stronę ŚJ jest w stanie to jakoś innaczej wytłumaczyć jak tym, że Bóg posługuje się demonami w "słusznej" dla siebie sprawie?

I specjalnie dla ŚJ zamieszczam następujące artykuły w formie PDF (Adobe Reader):

charles_taze_russell

demoniczna_szarancza

Samochód dla króla Dawida

 

Moi drodzy ŚJ jeśli uważacie, że jest to atak na Was to jesteście w błędzie! Jest to "atak" (raczej przedstawienie faktów) wyłącznie przeciw Organizacji, która wami niestety manipujuje.

Poniżej są linki do bardzo obszernych opracowań dotyczących Świadków Jehowy wraz z dowodami fotograficznymi i skanami ich publikacji: http://www.piotrandryszczak.pl/index.html. Są to miażdżące dowody potwierdzające manipulacyjny charakter tej organizacji a największym wrogiem organizacji Świadków Jehowy są ich własne publikacje. Więcej info nt powiązań ŚJ z masonerią można znaleźć także na stronie "nawiedzonego" byłego Świadka Jehowy: http://www.zbawienie.com/sj.htm (autor delikatnie mówiąc popadł w następną skrajność i głosi swoje teorie ale trzeba przyznać, że jeśli chodzi o demaskowanie organizacji Świadków Jehowy to jest przedni).

Wiele odłamów wiary chrześcijańskiej ma swoje własne interpretacje Pisma Świętego i co ciekawe wszystkie twierdzą, że to oni mają rację! Ciekawe jest to, że ludzie czytając jedną książkę jaką jest Biblia tworzą tyle sprzecznych ze sobą wierzeń! Można śmiało rzec poplątanie z pomieszaniem, gdzie każdy ma rację i myli się jednocześnie. Najlepsze jest to, że wyznawcy jednej wiary traktują wszystkie inne jako szatańskie odłamy odstępców! Przedstawiają wiele biblijnych argumentów, które mają wykazać ich rację nie zważając na również konstruktywną i opartą na Biblii krytykę opozycji. Wygląda na to, że Biblia jest jakby specjalnie tak zredagowana aby siać zamęt i aby ją można było interpretować na setki dowolnych sposobów! Sprzyja to kłótniom w rodzinie gdy strony uparcie próbują sobie wytłumaczyć swoje racje i lepsze zrozumienie Pisma! Te waśnie przeradzają się w poważniejsze konflikty, które nie rzadko kończą się tragicznie.

"Żadna inna książka [Biblia] nie była chętniej czytana i żadna nie wyrządziła więcej zła." - Fryderyk Nietzsche



Czy tak będzie wyglądało ponowne przyjście Chrystusa?:

jezus
Masolino Da Panicale - "The Miracle of the Snow"
Czy to tylko wizja artysty?
Jeśli tak to bardzo śmiała dla kogoś kto żył w latach 1383-1440.
Widzimy tu Jezusa i Marię na latającym spodku, w tle mnóstwo podobnych obiektów.

independanceday
Dziwnie podobne to do obrazu wyżej, i można to nazwać też "Wielkim Latającym Miastem"
W Biblii jest opis zstąpienia na ziemię Świętego Miasta Boga "Nowe Jeruzalem",
czyżby miało ono tak wyglądać?

Ciekawe cytaty z Biblii (więcej na ten temat w zakładce Ancient Aliens - Dowody/UFO w Biblii):

Obj. 21:2-3
I widziałem miasto święte, nowe Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga, przygotowane jak przyozdobiona oblubienica dla męża swego. I usłyszałem donośny głos z tronu mówiący: Oto przybytek Boga między ludźmi! I będzie mieszkał z nimi, a oni będą ludem jego, a sam Bóg będzie z nimi,

Obj. 21:23
23. A miasto nie potrzebuje ani słońca ani księżyca, aby mu świeciły; oświetla je bowiem chwała Boża, a lampą jego jest Baranek.

Czyżby "chwała Boża? to elektryczność?

Obj. 21:9-10
I przyszedł jeden z siedmiu aniołów, którzy mieli siedem czasz, napełnionych siedmiu ostatecznymi plagami, i tak się do mnie odezwał: Chodź, pokażę ci oblubienicę, małżonkę Baranka.
I zaniósł mnie w duchu na wielką i wysoką górę, i pokazał mi miasto święte Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga,

Czym jest ten "duch"? czy jest to jakaś niezrozumiała siła unosząca Rydwany Boże w powietrzu? Czy autor tych tekstów widząc dziś samolot nie powiedziałby, że unosi go "Duch Boży"?

Księga Daniela (7;9-10)
"Patrzałem, aż postawiono trony, a Przedwieczny zajął miejsce. Szata Jego była biała jak śnieg, a włosy Jego głowy jakby z czystej wełny. Tron Jego był z ognistych płomieni, jego koła - płonący ogień. Strumień ognia się rozlewał i wypływał od Niego. Tysiąc tysięcy służyło Mu, a dziesięć tysięcy po dziesięć tysięcy stało przed Nim. Sąd zasiadł i otwarto księgi."

Cóż za ciekawy "tron"; już nie mówię o tych płonących kołach.

Apokalipsa św. Jana (1;12-16)
"I obróciłem się, aby widzieć, co za głos do mnie mówił; a obróciwszy się ujrzałem siedem złotych świeczników, i pośród świeczników kogoś podobnego do Syna Człowieczego, obleczonego [w szatę] do stóp i przepasanego na piersiach złotym pasem. Głowa Jego i włosy - białe jak biała wełna, jak śnieg, a oczy Jego jak płomień ognia. Stopy Jego podobne do drogocennego metalu, jak gdyby w piecu rozżarzonego, a głos Jego jak głos wielu wód. W prawej swej ręce miał siedem gwiazd i z Jego ust wychodził miecz obosieczny, ostry. A Jego wygląd - jak słońce, kiedy jaśnieje w swej mocy."

Apokalipsa św. Jana (10;1)
"I ujrzałem innego potężnego anioła, zstępującego z nieba, obleczonego w obłok, i tęcza była nad jego głową, a oblicze jego było jak słońce, a nogi jego jak słupy ogniste"

Widząc dzisiaj taki pokaz z pewnością uznalibyśmy to za jakiś duży obiekt latający (UFO). Arcyciekawy jest także opis "Rydwanu Boga" z księgi Ezechiela. Jeszcze raz podkreślam, że ci ludzie opisujący to w Biblii z pewnością nie mieli takiej wiedzy jak my dziś i nie mogli tego bardziej doprecyzować!

 

Moim celem nie jest chęć narzucenia komuś „moich herezji” czy zawzięte obalanie różnych religii i wierzeń, ale doprowadzenie do chwili refleksji i zastanowienia się nad tym wszystkim. Wszystko po to aby móc spojrzeć na to jakby z oddali i jeszcze raz poddać swojej ocenie to co do tej pory się nauczyliśmy (zostaliśmy nauczeni) i wiemy. Każdy z nas ma swój już wyrobiony „właściwy” światopogląd (bynajmniej tak nam się wydaje) i każda próba wtargnięcia i zmiany go skutkuje reakcją obronną naszego ego jaką jest natychmiastowe wycofanie się i atak typu „ale to bzdury” lub temu podobny. Mam więc nadzieję, jeśli ktoś to w ogóle doczytał do końca, że nie zburzyłem nikomu jego światopoglądu a jedynie pomogłem w uświadomieniu sobie innego również ciekawego spojrzenia na te tematy nie tak do końca zwariowanego. Ja osobiście nie bawię się już w żadne religie, ponieważ wszystkie widzą zaledwie maleńki wycinek rzeczywistości i bardzo łatwo jest wpaść w religijne skrajności (bo moja wiara jest lepsza od twojej, ja lepiej rozumiem Biblię niż ty, itp). Oczywiście nie mam zamiaru nikogo nawoływać do odrzucenia swoich wierzeń. Wręcz przeciwnie, wiara to coś pięknego. Szczególnie, gdy wiele faktów świadczy przeciwko niej.

Ktoś może mi też zarzucić, że jest to kolejna próba stworzenia jakiejś nowej wiary/religii/sekty. Od razu odpowiadam, że nie mam zamiaru tworzyć żadnej religii a tym bardziej jakiejś nowej wiary w kosmitów, gdyż już jest ich wystarczająco dużo (chrześcijaństwo, judaizm, islam, buddyzm itp). Chodzi mi tu jedynie o w miarę obiektywne, bo bez skrzywień religijnych, przedstawienie faktów o otaczającym nas świecie i różnych wierzeniach, które na siłę próbują tłumaczyć ten świat.

Wg mnie temat tzw. „interwencji z zewnątrz” jest jak najbardziej warty badania i osobistego sprawdzenia, ponieważ to co dziś wiemy z mainstreamowej nauki na temat powstania życia na ziemi a co za tym idzie i ludzi, budzi we mnie poważne wątpliwości. A jeśli ma się wątpliwości to szuka się ich przyczyny.

Natomiast próbując wyjaśnić dzisiejszą sytuację społeczno-polityczną można dojść do następujących potencjalnych możliwości:

  1. W  wersji ateistycznej - Całe to NWO jest wymysłem chazarskich Żydów/Masonów, w celu zawładnięcia całej władzy nad ziemią bez bajdurzeń o jakichś tam bogach, ufolach czy szatanach. Wg tej opcji religie są stworzone przez „wtajemniczone Elity” od tysięcy lat manipulowane po to aby siać zamęt i jak już wszystko zostanie zapięte na „ostatni guzik” wprowadzić NWO. Pojawianie się Niezidentyfikowanych Obiektów Latających to ziemska tajna technologia, która ma w tym pomóc. Byłoby to niezłe wytłumaczenie ale skąd tyle starożytnych dowodów na obecność zaawansowanej technologii na ziemi (puma punku). I jakim cudem powstało życie na ziemi? Bo na pewno nie powstaliśmy ze skał jakby tego chcieli „nał-ukowcy” (z pierwotnego Bulionu, pra-Zupy). Tu można stwierdzić, że ewolucjoniści wierzą, iż naszym pra ojcem jest Skała a pra matką Pra-Zupa z wypłukanych minerałów skalnych! Tak ,tak jeśli wierzysz w ewolucję musisz przyjąć, iż Twoim przodkiem jest ojciec skała i matka zupa! Brzmi to niedorzecznie ale takie są fakty, ponieważ małpa też się musiała skąś wziąć!

  2. W wersji religijnej - Jest to zamiar Szatana, który posłuży się syjonistami chazarskimi/Masonami. Tu jest wiele możliwości i teorii, np. takie że to Szatan wszystkim kieruje wraz ze swoimi kumplami (upadłymi aniołami) chce nas zniewolić i podać się za Boga. Co jest zgodne z Biblią i wiarą chrześcijańską. Ufole to oczywiście demony, którzy w pewnym momencie przeprowadzą wielkie oszustwo ujawnienia się obcej cywilizacji i wprowadzenia NWO. Wielu ortodoksyjnych chrześcijan tak twierdzi i przedstawia „dowody”, że tak właśnie jest ale tutaj jakby na to nie patrzeć Szatan, Demony, Bóg czy Aniołowie to też istoty nie z tej ziemi, czyli kosmici! A jeśli dla kogoś ta wersja jest prawdziwa to dlaczego Bóg Jahwe w ST zachowywał się tak okrutnie i po „ludzku”? a nawet jadł, pił i chodził pieszo! Tam nie ma mowy o duchu z innego wymiaru tylko że to były materialne istoty bardzo podobne do ludzi! Być może faktycznie ONI stworzyli nas na swoje podobieństwo i dlatego tak jes jak jest.

  3. W wersji paleoastronautycznejOd bardzo dawna obce bardzo zaawansowane technologicznie i duchowo cywilizacje okupują/obserwują nas i chcą wykorzystać dla swoich celów. Stąd też jest pomysł Nowego Porządku Światowego. I to wg mnie jest najbardziej prawdopodobna opcja ponieważ łączy ona jakby te dwie wcześniejsze możliwości a różne fakty, dowody archeologiczne (często dziwne odkrycia, których dzisiejsza "racjonalna" mainstreamowa nauka nie może sensownie wytłumaczyć), oraz różne przekazy historyczne (zapiski Sumeryjskie, Biblia, Wedy, Mity, przekazy Indian) a nawet najnowsze badania naukowe zdają się potwierdzać tą wersję. Czy postępują ONI „dobrze” czy „złe” to jest nasza subiektywna ocena i może być mylna ale fakty mówią same za siebie! Oczywiście jest to opisane w dużym skrócie i naprawdę warto rozeznać się szerzej i jeszcze raz wszystko przeanalizować z uwzględnieniem tej opcji. To wszystko jest specjalnie tak pomieszane abyśmy się nie mogli wyznać kim są nasi obserwatorzy i czy w ogóle istnieją! Jest bardzo wiele dezinformatorów tej wersji! Dodam tu jeszcze, że przeanalizowałem oczywiście krytykę jednego z poważniejszych ufologów dra Mika Heiser’a, który jest badaczem starożytnych tekstów! Nie jest to też tak, że Hesier chce udowodnić iż nie było odwiedzin w przeszłości zaawansowanej cywilizacji, Jak sam mówi jest na taką możliwość otwarty ale z racji tego, że jest osobą wierzącą nie wypowiada się w sposób przychylny tej wersji (obstaje bardziej przy opcji nr 2). Heiser jest szanownym ufologiem, ma otwarty umysł i jedyne co go interesuje to uczciwość w tłumaczeniach. Dzięki swoim badaniom udowodnił że "Wężowe Istoty" zwane "Czuwającymi" mają związek z NAHASH czyli wężem biblijnym. Myślę że wielkimi krokami Heiser zbliża się do odkrycia tego samego o czym mówi tak zawzięcie tępiony David Icke. Natomiast Zacharia Sitchin, którego Heiser uwielbia krytykować ukrywał te informacje pod postacią swoich bajek, podobnie jak i Laurence Gardner. Można tu rzec, iż każdy z badaczy coś wie na ten temat i czasami coś celowo głupiego dodadzą ponieważ nie wszyscy są uczciwi i czasami pracują dla Elit.

Która z nich jest wg was najbardziej prawdopodobna? Zbadajcie i oceńcie to sami!

Moje dotychczasowe doświadczenie i fakty, które odkryłem nie pozwalają mi w to wierzyć!! Ja po prostu o tym wiem! Dla mnie liczą się dowody a są nimi przeogromne megality, artefakty różnego rodzaju i wykopaliska archeologiczne świadczące o tym, że bardzo dawno temu istnieli na ziemi ludzie. Skąd oni się wzięli i skąd mieli taką zaawansowaną technologię do obróbki tych skał? Nie wspominam już o wiedzy, która była potrzebna do tego! I są one dotychczas niewyjaśnione przez maistreamową naukę. Druga sprawa nasze ludzkie geny, po co nam tyle tzw. „śmieciowego DNA”? Jest również wiele dowodów filmowych potwierdzających UFO z misji wahadłowców tj choćby "Tether Incident STS75" oraz odtajniane dokumenty wojskowe nt UFO.

Nie jest też tak, że wyzbyłem się wiary w ogóle! Tego w dzisiejszych czasach nie można się ot tak wyzbyć! Otóż wierzę, że gdy wsiadam do pociągu, samolotu dojadę/dolecę szczęśliwie z punktu A do B. Zawierzyłem, musiałem zaufać ludziom/lekarzom, którzy przeprowadzili na mnie bardzo skomplikowaną operację na otwartym sercu ratując mi de facto życie! Wiara jest nam wręcz potrzebna bo bez niej nie zdobylibyśmy się na odwagę wsiąść do samolotu bądź poddać operacji.
Wierząc ufamy, że nasze zamierzenie się powiedzie ale nie zawsze tak musi być! Zdarzają się przecież różnie wypadki i zawsze może pójść coś nie tak! I moim zdaniem nie można obarczać „Boga” tym, że coś się ma udać czy nie.  Jeśli osobom wierzącym uda się gdzieś szczęśliwie dojechać to dziękują Bogu, a co jeśli się nie uda?? Jeżeli przeżyją, mówią: tak Bóg postanowił, tak musiało być, bądź twierdzą że są poddawani próbie, itp.

Trafna się wydaje też wypowiedź "wtajemniczonego" znanego amerykańskiego pisarza, filozofa, psychologa, okultysty:

(...) Za czkawkę po średniowiecznym katolicyzmie należy uznać fakt, że większość nawet dobrze wykształconych osób sądzi, iż każdy musi w coś wierzyć i jeśli nie jest się teistą, trzeba być dogmatycznym ateistą, a jeśli nie ceni się kapitalizmu, trzeba gorliwie wierzyć w socjalizm itd. itp. Jednym słowem istnieje szeroko rozpowszechnione przekonanie, że jeśli nie wierzy się w coś, trzeba wierzyć w tego przeciwieństwo.

Moim skromnym zdaniem wiara to śmierć inteligencji, ponieważ kiedy zaczyna się wierzyć w jakąś doktrynę, przestaje się myśleć na temat tego, czego ta doktryna dotyczy, przez co zawęża się obszar myślenia. Można wręcz powiedzieć, że osoba, która niczego nie kwestionuje jest z klinicznego punktu widzenia martwa, ponieważ według obecnych standardów medycznych brak aktywności mózgowej oznacza koniec życia. [Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów]
------
...obok przemyślanych i inteligentnych listów zdarzało mi się otrzymywać zapalczywe, choć niezbyt mądre listy od dwóch grup dogmatyków – fundamentalistycznych chrześcijan i fundamentalistycznych materialistów.

Fundamentalistyczni chrześcijanie wmawiali mi, że jestem sługą Szatana i powinienem jak najszybciej poddać się egzorcyzmom. Natomiast fundamentalistyczni materialiści informowali mnie, że jestem kłamcą, szarlatanem, oszustem i skandalistą. Mimo tych drobnych różnic listy te były do siebie zdumiewająco podobne. Obie grupy cechowała niepohamowana zaciekłość oraz całkowity brak poczucia humoru, życzliwości i dobrych obyczajów.

Te dwie straszne sekty jedynie pomogły mi utwierdzić się w agnostycyzmie, dostarczając dalszych dowodów na rzecz mojej tezy, że kiedy dogmat zakrada się do umysłu, ustaje wszelka aktywność intelektualna. ["Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów"]

Robert Anton Wilson

 

Może komuś bardzo zależy na tym aby odciągnąć naszą uwagę od tych istotnych faktów tu zaprezentowanych, które połączone dają możliwość wysnucia wniosku, że nie jesteśmy sami i nigdy nie byliśmy sami w naszej historii! Bo dlaczego miałoby to być niemożliwe?

Umysł jest jak spadochron. Nie działa, jeśli nie jest otwarty - Frank Zappa

Jak jesteśmy manipulowani? "Wiek kłamstwa" - Rozmowa z prof. Zygmuntem Baumanem, socjologiem.

Tu bardzo trafny cytat Thorwalda Dethlefsen'a nt odwiecznej walki Dobra i Zła, sił światłości i ciemności:

Światło istnieje, ciemność zaś – nie.
Dlatego często wzmiankowana walka między siłami światła a siłami ciemności nie jest żadną prawdziwą walką, bo jej wynik jest znany od zawsze. Ciemność nic światłu uczynić nie może. Światło natomiast niezwłocznie przetwarza ciemność w jasność – i dlatego ciemność musi światła unikać, jeśli nie chce zdemaskowania swego nieistnienia.
To prawo daje się prześledzić także w naszym fizycznym świecie – jak na górze, tak na dole. Załóżmy, że mamy pomieszczenie wypełnione światłem i że poza tym pomieszczeniem panuje ciemność. Możemy spokojnie otwierać drzwi i okna i wpuszczać ciemność do środka – nie zaciemni ono pomieszczenia; to światło rozjaśni ciemność.

Odwróćmy ten przykład: mamy ciemne pomieszczenie, otoczone od zewnątrz światłem. I znów otwieramy drzwi i okna. Tym razem znów światło przemieni ciemność i wypełni pomieszczenie jasnością.

Thorwald Dethlefsen

"Można powiedzieć, że dla człowieka subiektywnego zło wcale nie istnieje, że istnieją dla niego różne koncepcje dobra. Nikt nigdy nie robi niczego dobrowolnie w interesie zła, w imię zła. Każdy działa w interesie dobra, tak jak je rozumie. Ale każdy rozumie je w inny sposób. W konsekwencji ludzie topią, mordują i zabijają się nawzajem w interesie dobra. Powód jest znów ten sam: ludzka niewiedza i głęboki sen, w którym żyją ludzie.
Jest to tak oczywiste, że nawet dziwne wydaje się, że ludzie nigdy przedtem o tym nie myśleli. Jednakże pozostaje faktem, że oni tego nie pojmują i że każdy uważa “swoje dobro” za jedyne, a całą resztę za zło. Nadzieja na to, że ludzie kiedykolwiek to zrozumieją i rozwiną ogólną i jednorodną ideę dobra, jest naiwna i płonna."

J. P. Uspienski “Fragmenty nieznanego nauczania”

O czym to świadczy? ano o tym, że tak naprawdę zło, ciemność nie istnieje! Ciemność, zło objawia się wyłącznie brakiem światła, dobra! Zło zostało wykreowane przez ludzi, którzy na swój sposób postrzegają świat i czynią zło myśląc, że czynią dobro. Można to porównać do zakrywania światła, dobra innym ludziom! Komuś zależy aby ludzie o tym nie wiedzieli, że światło, dobro jest ale przysłonięte! Tak samo jest z naszymi Obserwatorami z Nieba, oni czynią dobro w swoim rozumieniu a jak to wygląda dla innych to już mały szczegół. Spójrzcie na to z innego punktu widzenia:

Bóg przeprowadza eksperyment z ludźmi, umiejscawia swoje stworzenia w sztucznym ogrodzie i daje im różne "owoce do spożywania” lecz z góry zastrzega, że z "drzewa poznania" nie mogą jeść gdyż umrą! Mało tego po wszystkim stwierdza z obawą, żeby jeszcze nie sięgnęli po owoc „życia wiecznego” bo będą tacy jak „My” (Bogowie), czyli będą mieli wiedzę i życie wieczne.

Wygląda to tak jakby rodzic umieścił swe dziecko w pokoju pełnym łakoci i zabawek. Dał mu z góry zakaz, że pewnych słodyczy i zabawek nie może jeść ani się nimi bawić. A gdy złamie ono zakaz zostanie ukarane wygnaniem z pokoju i  powolną śmiercią z żalu. Tu można stwierdzić z pewnością, że te zakazane owoce to symbole „zakazanej tajnej wiedzy” chęć zdobycia większej wiedzy naukowej. Co robi ciekawe dziecko? Od razu się bierze za zabawę i degustowanie wskazanych i zakazanych przez rodzica łakoci. Ponieważ zostały one pokazane dziecku (człowiekowi), a że ze swojej natury jest ono ciekawe świata bierze się w pierwszej kolejności za te "zakazane owoce". Czy dzieci są od urodzenia już złe i celowo nie słuchają swoich rodziców? Nie! są one po prostu bardzo ciekawskie. Mówiąc dziecku aby czegoś nie dotykało bo się poparzy, ono i tak nie usłucha! poparzy się ponieważ inaczej się nie nauczy, iż gorące przedmioty mogą być niebezpieczne! Albo jak wytłumaczyłbyś nierozumnemu dziecku by nie ruszał psiej kupki. Zanim skończył byś wykład o szkodliwości bakterii kałowych dla ludzkiego układu pokarmowego, byłoby już za późno. Krzyknął byś krótko: nie rusz, to be!. Tak samo tłumaczyło się mało rozumnemu człowiekowi, bo z resztą, nie była to jego sprawa.

Patrząc na to można porównać to do eksperymentu (tresury) na szczurach, obserwowaniu ich zachowania dając im różne możliwości i zadania do wykonania (zobacz film "Szczurołap"). Czy ten pan co truje te szczury robi dobrze czy źle? To zależy od punktu widzenia! Dla ludzi jest to „dobre” bo szczury zjadają im jedzenie i roznoszą choroby ale czy jest to dobre dla społeczności szczurów?? Z całą pewnością NIE i nikt z nas nie chciałby znaleźć się na ich miejscu.

Można również przyjąć, że tym złym wężem z "Księgi Rodzaju" jest zwykła ludzka ciekawość świata! jesteśmy ciekawi np.: co jest za następną górą. W wielkim skrócie ciekawość prowadzi nas czasami na "złą" drogę lecz bez tego nie moglibyśmy należycie i w pełni poznawać świata czy dokonywać różnych odkryć naukowych. Nawet jest takie powiedzenie, że "ciekawość to pierwszy stopień do Piełka" i ciekawe skąd sie to wzięło? To od nas zależy czy będziemy na tyle ciekawi aby czynić "zło" lub "dobro", i czy jesteśmy przy tym na tyle "oświeceni" aby sami sobie i nikomu innemu nie szkodzić.

Jak wytłumaczyć więc dziwne zachowanie rodzica/Boga? okazuje się, że rodzice z reguły są bardziej doświadczeni życiowo, po prostu dłużej żyją niż swoje pociechy i zebrali więcej przeżyć tych dobrych jak i tych złych. Mogą więc a nawet muszą "wychowywać" swoje dzieci tak jak i oni zostali wychowani przez swoich rodziców. Jedni czynią to lepiej a drudzy gorzej ale osobom trzecim wtrącać się za bardzo nie można, gdyż z pewnością zostanie to źle odebrane. Biorąc to pod uwagę można powiedzieć, że my też jesteśmy dziećmi Boga i On nas po swojemu "wychowuje". Czy robi to dobrze? Z pewnością nie mamy jako ludzie takiej wiedzy jak nasi Obserwatorzy z Nieba, która by pozwoliła nam na samowolkę! Oni, nasi Stwórcy istnieją znacznie dłużej niż my i jest wiele takich "Niebiańskich Rodzin", gdzie Starsi wychowują i doglądają młodszych. Jedni to czynią lepiej a inni gorzej! Istnieje taka zasada, że jedni drugim nie przeszkadzają.

A do jakiej my rodziny trafiliśmy? Biorąc pod uwagę to jak ten nasz świat póki co funkcjonuje to chyba nie najlepiej! Ale mogę czegoś nie wiedzieć i może przyda się nam taki trening! Być może jest to rodzaj jakiegoś przygotowania nas do dorosłego życia i rodzice muszą w pierwszych latach chronić swoje dzieci nawet przed wiedzą i pełnym poznaniem rzeczywistego świata, gdyż ta wiedza może się okazać niebezpieczna w rękach dziecka! (energia atomowa, itp). Lub też chodzi tu o pewną selekcję ludzi żyjących na ziemi aby wybrać tych najbardziej "przydatnych". Tak jak rekrutuje się i szkoli ludzi w Policji czy wojsku! Ty nie masz myśleć samodzielnie Ty masz wykonywać polecenia zwierzchników i ich nie kwestionować! Taka służba przygotowawcza!

A że czasami w rodzinie są jakieś kłótnie czy bunty to jest całkiem normalne i może wyjść nawet na korzyść, gdyż zwiększy to doświadczenie dzieci na przyszłość, a opiekunowie się jakoś otrząsną. Pamiętajmy, że ci "buntownicy" to też "Niebiańska Rodzina", która w gruncie rzeczy inaczej pojmuje "dobro" i wcale nie jest "złem" gdyż zło jako tako nie istnieje!.

We wszechświecie jest nieskończona wręcz ilość miejsca na takie "Niebiańskie Rodziny" gdyż jest on zbudowany z fraktali i kto wie czy my jako ludzie kiedyś nie dorośniemy i nie będziemy "po swojemu" wychowywać swoje dzieci. Narazie jesteśmy jeszcze zbyt mali aby posiadać pełną wiedzę o otaczającym nas świecie. Być może dlatego jesteśmy tak pilnowani przez naszych Kosmicznych Opiekunów! Czym jest milion lat w skali wszechświata? A jak ludzka cywilizacja się rozwinie za milion lat? Opuście wodze fantazji bo wszystko jest możliwe!

A więc na tej podstawie wnioskuję, że najbardziej prawdopodobna jest hipoteza paleokontaktów. Ba, nawet można by to udowodnić! Biorąc pod uwagę też to jak ten nasz świat jest zbudowany (Fraktale) mniemam iż to się cały czas jakby „spiralnie” zapętla/powtarza a te Supernaturalne istoty/Obcy/Bogowie itp mogły poprzez swoją technikę wyjść jakby z pułapki czasu i przestrzeni i nie podlegają tym prawom fizycznym jakie nas obejmują! Może trochę to być nie zrozumiałe ale nie potrafię póki co tego lepiej w słowach opisać!

Należy tu też bezwarunkowo zapoznać się z poniższym filmem:

Precepcja - rzeczywistość poza materią

oraz


10 wymiarów  

Jeżeli życie na Ziemi w tym i człowiek powstało w wyniku inteligentnego projektu (coraz więcej faktów na to wskazuje), a więc w wyniku kreacji, to logicznym wydaje się wniosek, że ktoś kto za tym stał nie mógł pozbawić się dalszej kontroli nad przebiegiem tego eksperymentu (Mission Earth). Oni po prostu za dużo w nas zainwestowali aby mogli sobie teraz odpuścić i pozwolić na przypadkowe unicestwienie tego ich całego przedsięwzięcia. Cały eksperyment począwszy od przygotowania powierzchni planety pochłonął zbyt wiele czasu i środków, aby mógł być pozostawiony sam sobie i do tego wszystkiego przypadkom. Być może oni w pewien sposób nas chronią przed jakimiś przypadkowymi kosmicznymi katastrofami np. obiekty krążące wokół słońca dbają o to by nie kichało ono nam prosto w twarz a te inne statki wyłapują większe kamyczki aby w nas nie uderzyły. Jesteśmy dla "NICH" jakimś nowym gatunkiem, którego "wyhodowali" i patrzą jak się rozwijamy. Zobacz przeogromne "Maszyny/Statki"

 

"Zasada antropologiczna mówi o tym, że świat i wszechświat są "świetnie przystosowane" do tego, by zapewnić życie na ziemi. Gdyby stosunek cząsteczek w atmosferze ziemi został zmieniony nieznacznie, wiele gatunków bardzo szybko przestałoby istnieć. Gdyby ziemia była kilka mil bliżej albo dalej od słońca, wiele gatunków przestałoby istnieć. Istnienie i rozwój życia na ziemi wymaga tak wielu warunków, by były one doskonale "dostrojone", że byłoby niemożliwe, aby wszystkie te warunki zaistniały przez przypadek i w chaotyczny sposób.

Choć Teoria Inteligentnego Projektu nie stara się zidentyfikować źródła inteligencji ( czy to był Bóg czy też UFO, itp.), ogromna większość teoretyków Inteligentnego Projektu składa się z teologów. Uważają oni, że pojawienie się projektu zapewniającego istnienie naturalnego świata dowodzi istnienia Boga. Jest jednakże także kilku ateistów, którzy nie mogą odrzucić, że dowód na projekt jest silnym argumentem, ale nie są skłonni do tego, by uznać Osobę Boga Stwórcy. Skłaniają się oni ku temu, by interpretować te dane jako dowód, że ziemia została zaludniona pewnego rodzaju rasą mistrzowskich stworzeń spoza planety ziemi ( obcych przybyszów).

Teoria Inteligentnego Projektu nie jest biblijnym Kreacjonizmem. Ważne jest rozróżnienie między tymi dwoma poglądami. Biblijni Kreacjoniści wychodzą od wniosku, że biblijny opis stworzenia jest czymś, w co można wierzyć, czymś właściwym; życie na Ziemi zostało zaprojektowane przez Inteligentnego Stwórcę ( Boga). Szukają zatem naukowych dowodów, by poprzeć ten wniosek. Teoretycy Inteligentnego Projektu wychodzą od dowodów naukowych i docierają dzięki nim do wniosku, że życie na Ziemi zostało zaprojektowane przez Inteligentnego Stwórcę ( kimkolwiek mógłby On być)."

http://www.gotquestions.o...ny-projekt.html

Coś się szykuje i jednego jestem pewien, jeśli oczywiście dożyjemy, to szczęki nam z wrażenia poopadają!!!

Angel REAL Captado en Video 12-10-11

Podsumowując ten wątek można to przedstawić tak:


gods_of_eden
Jahwe + Allah +Anioły + Demony + Szatan + Lucyfer + Ufonauci + Kosmici + Obcy + Upadłe Anioły + Bogowie = Cywilizacja Pozaziemska

jhwh1jhwh2jhwh3
Żydowski symbol przedstawiający „Boga JHWH”
Ciekawe jest to że Kościół Katolicki i Masoni oddają cześć „Bogu”, którego przedstawiają jako trójkąt z wszechwidzącym okiem opaczności.

okooko1
oko
http://www.jesus-is-savior.com/False%20Religions/Russian_Orthodox/catholic-all_seeing_eye2.jpg

 

Dollar Bill
ark.gifark.gif
Symbol Wszechwidzącego Boga na Dolarze a po prawej ukryty symbol sowy

http://www.jordanmaxwell.com/articles/questions/images/eu-rome/euro-2520union-25201.jpghttp://www.jordanmaxwell.com/articles/questions/images/eu-rome/euro-2520union-25202-2520copy.jpghttp://www.jordanmaxwell.com/articles/questions/images/eu-rome/mary-stars.gif
Czyż nie jest to zadziwiająco podobne??

 

Przedstawiam wam długo oczekiwany wykład Dr Mikea Heisera o analizie starożytnych tekstów biblijnych, ugarykich, sumeryjskich czy babilońskich ogólnie wykład dotyczy zazębiających się podobieństw pomiędzy teologią biblijną a późniejszym judaizmem. Ten bardzo trudny wykład podnosi niejako bardzo wysoko poprzeczkę jaką stawiamy w naszych poszukiwaniach starożytnych dowodów na istnienie Wężowych zmiennokształtnych istot i początków ludzkiej rasy. Dzięki niemu zrozumiecie jak bardzo trudne jest to zadanie, jak bardzo dokładnym i uczciwym trzeba być w tych poszukiwaniach jak wielką trzeba mieć wiedzę aby zmierzyć się z tym tematem. Tacy ludzie jak Z. Sitchin czy L. Gardner oszukali zbyt wielu ludzi korzystając z ich niewiedzy czy zwykłej naiwności. Prawda jest trudna do ustalenia, nie mniej ten wykład uświadomi wam ponad wszelką wątpliwość że "Czuwający" konkretnie drugie pokolenie nadal rządzi tym światem, to nie oni stworzyli ludzi,nikt z nich.Jedyne czego się dopuścili to odebranie ludziom nieśmiertelności (długiego życia). Symbolem tych istot "Czuwających o wężowym wyglądzie" jest tzw "Wszystkowidzące Oko" To one stworzyły ten system religijny bo ich jedynym celem jest być czczonym jak bogowie i żądają składania ofiar, ale do tych wniosków dojdziecie już sami. Mam nadzieję że ten wykład uświadomi wam jaka przepaść dzieli "alternatywne" źródła informacji od historycznej prawdy. Zapraszam do obejrzenia w skupieniu, bo to bardo ważny wykład, bez zrozumienia tego co się wydarzyło w przeszłości, nigdy nie zrozumiemy tego co się dzieje teraz i jakie są ich plany, jak się temu przeciwstawić.
Redmuluc

Michael Heiser - Anunnaki i Czuwające Wężowe Istoty from Redmuluc on Vimeo.

 

Pozostaje więc pytanie jak żyć, skoro te wszystkie niby moralne wierzenia (religie) są mocno podejrzane? Oto odpowiedź w krótkim filmiku, który naprawdę warto obejrzeć aby zobaczyć o co w życiu tak naprawdę chodzi:


Koniec Iluzji (napisy pl)


karma

 

Drugie prawo Huny - KALA, a mówi ono, że nie ma żadnych ograniczeń

Wszechświat sam w sobie jest polem o nieograniczonych możliwościach. Naprawdę, żyjemy w nieograniczonym wszechświecie. Ktoś stwierdzi, że fizyka ogranicza wszechświat. Tylko prawa fizyki jakoś dziwnie się naginają, jeśli dochodzimy do rzeczy tak abstrakcyjnych jak np. czarne dziury, czy materia przy prędkości światła. Poza tym fizyka, podobnie jak matematyka, opisuje nasz system wyobrażeń o wszechświecie.

Wszechświat jest nieograniczony. Więc dlaczego My, będąc cząstką wszechświata jesteśmy ograniczeni? I czym jesteśmy ograniczeni?

Po pierwsze, aby doświadczyć czegoś w nieskończoności, trzeba to ograniczyć. Aby zaistniało doświadczenie, potrzeba granic. W tym wypadku są to granice naszej percepcji, czyli postrzegania. Dzięki nim możemy doświadczać, a co za tym idzie rozwijać się. Dzięki nim możemy właściwie istnieć. Mając ograniczone pole postrzegania, mamy również ograniczoną w pewien sposób świadomość. W miarę poszerzania świadomości, czyli rozwoju, granice się zacierają. Staje się jasne, że nie ma granic, nie ma oddzielenia, nie ma końca. Wszystko jest nieskończonym przejawem boskiego procesu, w którym my również mamy udział. Jesteśmy jego częścią.

Ograniczenia wynikają tylko z naszych ograniczonych poglądów. Jeśli nie wierzymy w cuda, one nie pojawią się w naszym życiu. To jest jasne, ponieważ sami ograniczamy naszą rzeczywistość. Sami swoimi myślami ograniczamy wszechświat. Zupełnie niepotrzebnie.

Wszystko jest możliwe dla tego, kto wierzy w taką możliwość. Tu ocieramy się o mistykę. W niektórych kręgach cudowne uzdrawianie jest na porządku dziennym. Niektórzy są świadkami niesamowitych materializacji, czy nawet teleportacji. Z kolei inni traktują to jako wielkie bajki i oszustwa. I właśnie ci tego nigdy nie doświadczą, nigdy nie znajdą się w pobliżu takiego cudu, ponieważ ich umysł nie dopuszcza takiej możliwości. W ich rzeczywistości nie ma na to miejsca.

Teraz sobie pomyśl, co by się stało, gdybyś uwierzył w coś cudownego. Wtedy prędzej czy później pojawiłoby się to w Twoim życiu. Zaczęłyby się dziać realne cuda, ponieważ wszechświat nie ma ograniczeń, a Ty z tej cechy możesz dowoli korzystać. Nie wiem czy wiesz, ale żyjesz naprawdę w magicznej i wspaniałej rzeczywistości.

Jeśli uświadomisz sobie sen o rzeczywistości, wyjdziesz ponad jej ograniczenia.

http://zenforest.wordpress.com/huna/

Zacytuję jeszcze na koniec słowa Aldousa Huxleya, który pisał:

Jesteśmy wstanie dostąpić zbawienia, wyzwolenia, oświecenia, nirwany, tao, dzięki doświadczeniu nie doświadczonego dobra,  które tkwi wewnątrz Nas. Więc możemy doświadczyć tego naturalnego stanu istnienia, dzięki powrotowi do naszej wiecznej "Podstawy" i pozostaniu tam, gdzie zawsze byliśmy, nie wiedząc o tym. Lecz nie możemy tego  doświadczyć ponieważ:  zachowujemy się  obłąkańczo, głupio, prostacko, kryminalnie itp..... A zachowujemy się tak ponieważ naszym życiem rządzi fałsz o nazwie fałszywe ''ja''. Więc jak dotrzeć do  wewnętrznej prawdy, swojego prawdziwego JA?. Musimy  po prostu  wpierw zmierzyć się ze swoim fałszywym ''ja''. Zmierzyć się, to znaczy przyjrzeć się i powiedzieć sobie prawdzie w oczy, że tacy właśnie jesteśmy ! Jesteśmy nie oznacza, że w istocie tacy jesteśmy, lecz jest to fałsz, nasza druga natura. Nie ma to nic wspólnego z potępianiem, osądzaniem siebie samych, czy  innych ludzi. Lecz ma to bardzo wiele wspólnego z naszym wyrafinowaniem i fałszywym mniemaniem o sobie.

Jeżeli nie chcemy nic o tym wiedzieć jacy naprawdę jesteśmy, ile zadajemy bólu i cierpienia sobie i innym, nie chcemy nic wiedzieć jacy jesteśmy opętani w tym co robimy, to znaczy, że w naszym życiu dalej panuje fałsz, który skutecznie tłumi nasze prawdziwe JA. Nasze fałszywe ''ja'' nie pozwala nam dostrzec, że tam gdzie ono się kończy zaczyna się prawdziwa miłość, wolność i szczęście. I nic nie musimy robić, ponieważ pojawi się ono automatycznie, pojawi się w pełnej krasie, w całej swej okazałości, pojawi się cała prawda o Nas Samych.

To jest odpowiedz na pytanie dlaczego należy mówić o tylu różnych patologiach, o tym fałszu, o tym zaklętym kręgu swojego  ''ja''. A więc po to, aby w końcu się temu przyjrzeć i pozwolić temu odejść......

Można tu rzec, że należy odkryć światło (dobro) w nas drzemiące, ponieważ jest zakryte przez ciemność (zło), które zostało nam wtłoczone w trakcie naszego całego dotychczasowego życia.

Weźmy dla przykładu postawę kłamcy. Człowiek, który kłamie nigdy nie przestanie kłamać, dopóki uczciwie  nie stwierdzi, nie powie wprost samemu sobie, że jest kłamcą. Jeżeli uczciwie spojrzy tej prawdzie w oczy i jak uczciwie przeanalizuje swoją postawę  i motywacje, które go do tego skłaniają, to uczyni milowy krok, aby w końcu przestać lub....  przynajmniej przestawać kłamać.
Jeżeli tego nie zrobi, to  koniec końcem nieoceniony proces życia, ten niezwykły mechanizm  ''podstawi'' mu kogoś, kto mu powie, że jest kłamcą. Czyli zgodnie z prawem manifestacji
(Karmy) - odbierze tyle ile sam daje, a dzieje się to, nie po to, aby kogoś skrzywdzić, lecz po to, aby w końcu zaczął odrabiać swoją lekcję o nazwie fałsz. Więc  ta cała bezduszność, okrucieństwo, głupota,  prymitywizm nie wiele wspólnego z samym człowiekiem, z jego wewnętrzną prawdą, lecz dotyczy tej części osobowości, którą nazywamy drugą, fałszywą naturą człowieka. Ta druga natura nie bierze się znikąd, lecz jest w znacznej mierze odziedziczona i nabyta.   

Więc to moje pisanie o tych nazwijmy w skrócie ''patologiach'' naszej osobowości, to oddziaływanie na podświadomość, abyśmy nie wpadli w pułapkę samo uwielbiania się, lecz bardziej zwrócili się w stronę własnych przyczyn (przeszkód), które oddzielają nas od naszej prawdy, bo tędy prowadzi droga do ''DOMU''.

Różokrzyżowcy namalowali pewien obraz, który przedstawia drogę człowieka do ''Boga'', czyli do swojego ''Domu''. Symbolicznie -  gdy ten człowiek już był u wrót '' Boga'' nagle zobaczył ''diabła'', gdzie ten diabeł nie tylko nie pozwolił mu wejść, ale chciał go nawet zabić. Mędrzec by zdziwiony o co tu chodzi, aby w takim miejscu, tuż przed samym ''Bogiem'' znajdował się ''diabeł''?
W końcu zrozumiał, że tym diabłem, który nie pozwolił mu zjednoczyć się z ''Bogiem'', było jego Ego, jego fałszywe ''ja''. Więc wraca z powrotem, zostawia swoje ''ja'' i jeszcze raz idzie do ''Boga''. Tym razem we wrotach do ''Boga'' nie było już ''diabła''. Jest to symboliczne przedstawienie tego co przeszkadza nam wrócić do ''Boga'' do swojej pierwotnej doskonałości, do własnego ''Domu''  tym samym pokazuje od czego należy zacząć.

Ktoś może powiedzieć, że po tym co przeczytał nie napawa go to optymizmem i raczej można popaść w jakąś depresje lub temu podobne! I żeby nie było tak pesymistycznie postanowiłem pokazać wam kim rzeczywiście jesteśmy! Co potrafi nasza psychika? Przede wszystkim zobaczcie ten film:

 


Sekret

Pomimo wielu przeinaczeń w Biblii nie można jej totalnie skreślić gdyż jak już to wcześniej wykazałem jest w niej w jakimś stopniu zawarta rzeczywista historia ludzi i co za tym idzie także historia o Jezusie może być prawdziwa!

Niezależnie od tego kim był Jezus, ważne jest co nauczał i nie trzeba być tu wcale religijnym aby zauważyć, że chciał nam przekazać jakby uniwersalną mądrość. Nowy Testament to dobranocka podstawowy wstęp w rozwoju duchowym, a nie jedyna i słuszna księga na której można zakończyć poszukiwania świadomości i wiedzy.

Istnieje wiele kontrowersji związanymi z historycznością Jezusa i domniemanymi fałszywymi zapisami Józefa Flawiusza  w „Testimonium Flavianum” Jednak w roku 1972 prof. Schlomo Pines odkrył arabską wersję tego zapisu (jak sugeruje się nie zmienioną, gdyż pochodzi z obszaru arabskiego). Ta wersja jest tylko trochę inna i uznawana przez  autorytety, co do badań Pisma, jak prof. J. Charlesworth i inni, jako całkiem prawdziwa! Stwierdził on: - teraz można być pewnym tego, według badań tego materiału historycznego, który obecnie na to dozwala, iż Józef Flawiusz faktycznie opisał postać Jezusa i tym samym potwierdza to też historyczność względem Ewangelii.- Jak twierdzą badacze styl jest Flawiusza

.Wersja arabska: „W owym czasie był tam mądry człowiek, który nazywał się Jezus. Jego
postępowanie było dobre i był on człowiekiem cnotliwym. Wielu ludzi spośród Żydów i innych
narodów zostało jego uczniami. Piłat skazał go na ukrzyżowanie i śmierć. Ale, ci, którzy stali
się jego uczniami, nie odpuścili jego nauczania. Twierdzili oni, że ukazał im się po trzech
dniach od ukrzyżowania i że był on żywym; tak więc być może był on Mesjaszem, odnośnie,
którego to prorocy głosili, że czynił cuda”.

 

Musimy w tym momencie zauważyć, że tenże uznany historyk rzymski Józef Flawiusz w żaden sposób nie był osobą przychylną Jezusowi i Chrześcijanom,  jednakże jako historyk obiektywnie wskazuje on w swoich opisach historycznych na postacie Ewangeliczne, a przy tym wspomina też o samym Jezusie Chrystusie.
http://www.wiara.us/Jezus-Historyczny.html

 

 

Jaka jest rola Jezusa w tym? Szczerze powiem iż jeszcze nie wiem! Badam to! Ale jest parę możliwości:

  • Był On faktycznie posłany przez Prawdziwego Boga Stwórcę (nie mylić z JHWH) i zostało to sprytnie zakamuflowane w Biblii tak aby się ludzie nie mogli połapać. Znał i stosował prawo przyciągania! To nie On dokonywał cudownych wyleczeń lecz wiara ludzi którzy w Niego wierzyli, że potrafi ich uleczyć! Np. chodząc po wodzie On o tym wiedział, że to potrafi a nie, że w to musi ślepo wierzyć! To wykazuje iż liczy się wiedza, dogłębna pewność, wiara do potęgi entej! A dziś niektórzy ludzie uważający się za wierzących ale w głębi duszy mają wiele wątpliwości w tej kwestii i tak jak sami przyznają wierzą w to w np.:70-ciu procentach.

  • Albo Jest to jeden plan ekipy obcych z kosmosu pod przewodnictwem „Boga JHWH” w celu zwiedzenia ludzkości! Czasami nawet i czyste zło udaje dobro aby jak najwięcej osób zwieść! Skłócić podzielić i dać im „zabawki do zabawy” tak aby się nigdy nie połapali o co tu chodzi! Dziel i rządź! Problem – rozwiązanie i tak w kółko! Z jednej strony Biblia jest tak różna jeśli chodzi o opis Boga w ST i w NT! i aż prosi się o rozdzielenie a jednocześnie NT wywodzi się bezpośrednio ze starego i jest to fakt niezaprzeczalny! jest to jedna całość! Dopóki ktoś nie udowodni, że jest ST i NT są tak specjalnie splątane razem to pozostaje właśnie taka opcja! Opisałem to zresztą wyżej więc nie będę się tu powtarzał.(historia z Judaszem, niespójne relacje apostołów nt śmierci i zmartwychpowstania, itp.) Należy tu też jeszcze pamiętać iż jest to oficjalna wersja Pisma Świętego!Dodam tu jeszcze że dla tak potężnych Istot Pozaziemskich zainstalowanie Jezusa na Ziemi nie byłoby żadnym trudnym zadaniem do wykonania! Gdyby taki Bóg przybył dziś na ziemię i zachowywał się tak jak jest to opisane w ST to z pewnością odebralibyśmy to jako najazd jakiejś obcej cywilizacji, która chce ustanowić swoją wolę na ludziach.

  • ST i NT są tak specjalnie splątane razem aby zwykły człowiek się w tym nie połapał! W ST jest zawarte trochę faktów archeologicznych co powoduje zakłopotanie u niejednego badacza gdyż oficjalnie jest nam wpajane, że cała Biblia jest Żywym Słowem Boga i a więc nie kłamie! Zważając na to łykamy wszystko jak pelikany! Prawda jest taka, że to wcale nie jest tak jak nam się to wmawia przez różne organizacje religijne! Nie jest to takie proste do rozstrzygnięcia ponieważ pewnej bardzo wpływowej Instytucji Religijnej bardzo zależało na tym aby ICH prawda była bardziej prawdziwa! A wszystkie oryginalne zapiski i dokumenty na ten temat zamknięte są w najbardziej tajnej Bibliotece na świecie pod Watykanem! Zauważcie, iż oni mieli prawie 2000 lat na fabrykowanie, przepisywanie i tłumaczenie tych „Świętych Ksiąg”! Czy zaufalibyście komuś takiemu w jego oficjalną prawdę? Zresztą młodzi księża na seminariach duchownych przy Uniwersytetach Katolickich uczą się prawdziwej historii związanej z Jesusem oraz jak mają tą wiedzą manipulować aby nie wyszła ich największa tajemnica! Dziś prowadzi się wiele badań naukowych w tym zakresie i niektóre fałszerstwa wychodzą na powierzchnię! Oczywiście nie musicie mi wierzyć! Proszę was wręcz o swoje własne badania zważając na to, że z każdej strony jesteśmy manipulowani.


Rodowód Jezusa

Rozpatrując oficjalną wersję Pisma Świętego, Nowy Testament bardzo często nawiązuje do Starego Testamentu i wszędzie tam są "proroctwa" wskazujące nadejście Wielkiego Odkupiciela/Mesjasza z rodu Dawida! Wszystko byłoby git gdyby nie pewne fakty - w tym fakty biblijne.
Otóż pewien profesor historii Tadeusz Zieliński (znawca od podszewki historii wczesnego chrześcijaństwa) napisał ciekawą książkę pt.: "Chrześcijaństwo Antyczne", w której przedstawił dowody m.in. na to, że Jezus nie mógł być potomkiem z rodu Dawida. Bynajmniej biorąc pod uwagę wszystkie oficjalne dowody i fakty biblijne.

Jak twierdzi autor, genealogia rodu Dawida przedstawiona w Biblii (Mt. 1:1 i Łk. 3:23) kończy się na Józefie a jak wiemy ojcem Jezusa był sam Bóg więc cała ta wyliczanka pokoleniowa nie ma sensu ponieważ dotyczy Józefa a nie Marii matki Jezusa! Jezus więc nie mógł pochodzić z rodu Dawidowego, gdyż Józef był mężem Marii.
Ot taka mała nieścisłość. Cały sens tego, że Jezus wywodzi się z rodu Dawida tak bardzo podkreślany w Biblii jest pod wielkim znakiem zapytania. Ciekawe dlaczego ówczesne skryby nie dopatrzyły sie tego? a może jest to celowe?
Jaki sens jest wykazywanie przez kilkanaście wersetów biblijnych poszczególnych przodków Jezusa skoro jest On Synem Boga poczęty za udziałem Ducha Świętego? Natomiast jeżeli Jezus faktycznie był biologicznym synem Józefa nie byłoby wtedy niepokalanego poczęcia tak ważnego przecież!
Być może Maria została zapłodniona "In Vitro" przez "Ducha Świętego", który połączył genetycznie Józefa i Marię. Albo sam 'Duch Święty' osobiście ją zapłodnił i był potomkiem Adama z rodu Dawida?!
Próbuje się to też tłumaczyć tym iż Maria była z rodu Dawida! Ale niestety Biblia nie mówi jednoznacznie o przynależności Marii do któregokolwiek pokolenia Izraela. Komentarz w Biblii Tysiąclecia interpretuje Łk 1,32 i Rz 1,3 jako aluzję do pochodzenia z pokolenia Judy. Nic na ten temat więcej nie wiadomo a jest przecież tak ważny!


Tak czy siak burzy to bardzo ważny dogmat teologiczny! Zobaczmy jak to zostało ujęte w Biblii: fragment ewangelii Łukasza 1:26-38 BT


Zwiastowanie Maryi
W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida a Dziewicy było na imię Maryja.  Anioł wszedł do Niej i rzekł: «Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, ». Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida.Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca». Na to Maryja rzekła do anioła: «Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?» Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego». Na to rzekła Maryja: «Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!» Wtedy odszedł od Niej anioł.


Co ciekawe kawałek dalej (Łk 2:33) Józef jest nazwany ojcem ale komentarz obok "wyjaśnia" nam, że Józef jest ojcem w sensie opieki i wychowania Jezusa a nie ojcem w sensie ścisłym! Niewątpliwie jest to wszystko bardzo skomplikowane. Być może dlatego księża muszą się tyle lat uczyć aby móc wykonywać swój zawód i tłumaczyć ciemnym ludom zawiłości Pisma Świętego.

A jak jest to tłumaczone? Duchowni mają swoje długie i nie na temat wytłumaczenia, które nie dają jasnej odpowiedzi. Niektórzy nawet twierdzą, iż nie należy w nich doszukiwać się dosłownych wydarzeń i treści w nich zawarte są świadectwem tego, że od początku była to żywa wiara w cudowne pochodzenie Jezusa Chrystusa(link).

Jest to również tłumaczone tym, że Maria musiała być spokrewniona z linią rodową Dawida lecz Biblia nic o tym nie mówi! Ale są tylko czcze domysły.
Jest to bardzo ważny dogmat i linia rodowa powinna być przedstawiona w stosunku do Marii, Matki Jezusa a nie Józefa! Istnieje również teza, iż Józef akceptując Jezusa nadał mu jakby swój "rodowód duchowy". Bóg jest niepojęty więc i tłumaczenie też jest niepojęte! (link).
Wygląda na to, że ludzie spisujący teksty Pisma Świętego nie za bardzo wiedzieli co doświadczali i jak to mają ująć w słowa. Albo niektóre teksty zostały nieudolnie sfałszowane.


Choć obecnie nie byłoby większych problemów z zapłodnieniem dziewicy metodą In Vitro i połączyć genetycznie dwa odrębne rody. Przyjmując wyjaśnienia „Starożytnych Astronautów” można założyć, że pewna bardzo zaawansowana technicznie cywilizacja mogła taki „cud” wykonać bez żadnego problemu. Jest zresztą wiele takich relacji w starożytnych „Pismach Świętych” z całego świata. Czy są to tylko zwykłe wymyślone mity?
Oto bardzo ciekawy wykład pana Piotra Listkiewicza na ten temat: RELIGIA - DZIEWICTWO-"MARYJI"?

Tu więcej na temat religijnych zawiłości! POLECAM!: Piotr Listkiewicz na YouTube i książka Johna Davidsona pt.: "Ewangelia Jezusa - w poszukiwaniu jego prawdziwych nauk" dostępna w formie e-booka ze strony: www.uq..net.au/zaprog (płatne cena 15zł ale zawsze można poszukać w necie za darmo).

A co z ojcem?


W Ewangelii Łukasza pojawia się wiadomość, iż Maryja mieszkała w mieście galilejskim Nazaret „razem z poślubionym jej cieślą Józefem”. Byłby to pewien trop. Jednakże, zgodnie z Ewangelią Mateusza, kiedy mąż Maryi uświadomił sobie, że spodziewa się ona dziecka, zamierzał ją oddalić, ale za namową anioła nie uczynił tego (Mt 1,19-25). A skoro nie uczynił, miał do narodzonego dziecka – któremu dał na imię Jezus – ojcowskie prawa. Zgodnie bowiem z prawem żydowskim czynność nadania dziecku imienia było wyrazem uznania je za swoje. Dlatego Józef był uważany za ziemskiego ojca Jezusa („czyż nie jest On synem cieśli?” Mt 13,55).

Dla chrześcijan informacja ta jest wystarczająca. Jednak dla tych, którzy nie uznają teorii wiecznego dziewictwa Maryi, kwestia ojca pozostaje niewyjaśniona. Jeśli Józef wiedział, że Jezus nie może być jego synem, wówczas otwarte jest pytanie, kto nim był?

Według badaczy zbyt szybko (już w powstałych niedługo po śmierci Chrystusa ewangeliach) i zbyt zgodnie mówi się o poczęciu Jezusa bez ludzkiego ojca, aby fakt ten nie miał zaczepienia w prozaicznej rzeczywistości. Zbyt często pada określenie „syn Marii”, nie „syn Józefa”, co w patriarchalnym społeczeństwie żydowskim uznawane mogło być za obraźliwe. „»Jeszu Ben Miriam« w ustach ówczesnych mu Żydów było bez wątpienia przytyczką, wytknięciem mu pochodzenia z nieprawego łoża, dewaluującym go jako osobę w oczach współmieszkańców małego przecież Nazaret” pisze obeznany z tematem historyk, Roman Zaroff.

W obliczu nieistniejących wówczas badan ojcostwa metodą DNA, opierać się możemy wyłącznie o hipotezy. Jedna z nich dotyczy właśnie wspomnianego wyżej rzymskiego legionisty, Pantery (Panthery) lub Padery. Historia o nim pojawia się w kilku ciekawych miejscach…

W księdze Tosefta (będącej uzupełnieniem Miszny – pisma rabinicznego) czytamy: „Wydarzyło się z rabinem Elazar ben Damah, którego ukąsił wąż, że Jakub, mąż z Kefar Soma, przybył uleczyć go w imieniu Yeshu-ben-Pantera” (czyli Jezusa, syna Pantery). Ta krótka, enigmatyczna wzmianka została następnie „wzmocniona”. W II wieku n.e. do żydowskich opowieści nawiązywał następnie niejaki Celsus (Kelsos z Aleksandrii), krytyk chrześcijaństwa, który pisał: „matka Jezusa została wypędzona przez swego męża, cieślę, pod zarzutem cudzołóstwa, gdy była brzemienna po stosunku z żołnierzem, niejakim Panterą”.


Za autentycznością fragmentów (z Tosefty) przemawia ich lakoniczność sprawiająca wrażenie zwykłego zarejestrowania pewnych tradycji. Inną sprawą pozostaje to, że mogły one odnosić się do innego Jezusa, także mającego cos wspólnego z uzdrawianiem. Oczywiście nie ma pewności także, że we fragmencie Telusa chodzi tu właśnie o „właściwego” Jezusa – choć tu, mimo iż semickie imiona często powtarzały się, zbieżności jest już zbyt duża… choć Jezus, nieślubny syn Marii, żony cieśli, nie musiał być jeden… Celsus był krytykiem chrześcijaństwa, można więc jego pisma uznać za próbę oczerniania nowej religii.

Można by było uznać więc historię za wymysł krytyka, gdyby nie to, że Padera vel Pantera istniał. W 1859 roku w Bingerbrück nad Renem znaleziono stelę nagrobną z inskrypcją informującą o żołnierzu pochodzącym z Sydonu, przeniesionym do Nadrenii. Celsus nie mógł wiedzieć, że w tym samym czasie faktycznie istniał legionista z Sydonu Abdes Tyberiusz Pantera. Przypuszcza się więc, że historii swojej nie zmyślił, ale zapisał tradycję, zapewne ustną, krążącą w Palestynie. Skąd wzięła się ta tradycja ustna – tego możemy nigdy się nie dowiedzieć…

Ewangelie gloryfikują Chrystusa i przypisują mu rzeczy, których nigdy nie zrobił lub które nigdy nie miały miejsca. Dlatego też Ewangelii nie należy traktować jak źródło historyczne. Po za tym... jak zapewne wiecie, Żydzi nie uznali Chrystusa za swojego mesjasza, nie dlatego, że był im przeciwny lecz dlatego, że nie pasował do proroctw. To późniejsi ewangeliści niejako "na chama" starali się udowodnić, że jak to nie pasował? Pasuje.
Dziś naliczono ponoć aż 300 proroctw, które opisywały Jezusa. Niestety, to bezczelne kłamstwo. Zachęcam was zresztą do własnych poszukiwań i gdy poznacie wszystkie proroctwa to może z 10 i to z przymrużeniem oka da się jakoś dopasować. Informację o biologicznym pochodzeniu Jezusa znajdziemy we wspomnianym juź wcześniej Tosefcie czyli zbiorach prawa żydowskiego z tamtego okresu. Jezus naprawdę nazywał się Yeshu ben Pandera, co potwierdzają np rzymskie dokumenty i został urodzony w Syrii. Był nieślubnym dzieckiem wówczas 19 letniego Abdesa Pandery, łucznika rzymskiej armii pochodzącego z Sydonu. Zresztą... to, że Chrystus jest nieślubnym dzieckiem także i Janowi się "wymskło":
Na to mu rzekli: My nie jesteśmy zrodzeni z nierządu; mamy jednego Ojca, Boga. (Jana 8:41)
Innymi słowy - zarzucają Chrystusowi, że oni w przeciwieństwie do niego pochodzą z tzw prawego łoża. Najlepiej przeczytajcie wszystkie wersy poczynając od 36 by mieć obraz całości.
Maria, matka Iesusa, bo tak brzmiało jego rzymskie imię (patrz napis na relikwii z krzyża tzw NRI) pochodziła z bogatej i wpływowej rodziny kapłańskiej. Chyba nie muszę pisać co w tamtych czasach oznaczało dla kobiety być w ciąży i nie mieć męża? Więc kupiono Marii męża, a żeby skandal przycichł - wyjechali. W dokumentach historycznych nie ma nic o rzezi niewiniątek. Zresztą, w tym czasie Juda była pod zaborem rzymskim. Myślicie, że Rzymianie pozwolili by na coś takiego?
O tym, że Maria pochodziła z wpływowej rodziny przeczytamy nie tylko w pismach żydowskich lecz także Łukasz nie uniknął pomyłki:
A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. (Łukasza 1:36)
Elżbieta była żoną kapłana Zachariasza, a w owych czasach duchowieństwo stanowiło elitę i najbardziej zamożną kastę. Patrz historia Judei.
Gdy Jezus skończył 10 lat został oddany na wychowanie sekcie Esseńczyków. Tam też uczył się i zdobywał wiedzę. Tam też był przygotowywany do swojej roli, którą odegrał wiele lat później. Jeden ze śladów prowadzi również do Tybetu, gdzie Issa zwany Małym Buddą przez blisko 10 lat pobierał nauki u tamtejszych Lamów.

Zobacz też wątek na forum kod czasu:
http://kodczasu.pl/printview.php?t=24&start=0&sid=6b0b404d1795939767f481be16464ca6
Fakt, Biblia jest przekłamana. Lecz dzięki temu, iż Jezus nie mówił prosto - jego słowa nie zostały zrozumiane, a tym samym uznane za niegroźne, co sprawiło, iż część nauk przetrwała do naszych czasów. Czy zmartwychwstał? Nie, to była aranżacja, do której długo się przygotowywał. Było to potrzebne. Zaangażowanych w to oszustwo było wiele osób. Owszem, cierpiał, był upokarzany, został ukrzyżowany lecz nie umarł na krzyżu. Gdyby jednak nie ten podstęp - nie byłoby dziś Chrześcijan i Biblii.

 

Przyjrzyjmy się samemu Jesusowi:

Kult Słońca (Kult Syna lub Kult Jezusa)

Jezus Chrystus został wykorzystany jako autentyczna postać w perwersyjnym oszustwie, znanym pod postacią światowego bestselleru jakim jest Biblia. Dla celów dezinformacji i z powodów metafizycznych, Elita zdecydowała wykorzystać posłańca prawdy dla swojej fikcyjnej postaci „Syna Boga”. Ironią jest fakt, że posłaniec prawdy jakim miał być Jezus Chrystus jest w rzeczywistości „posłańcem kłamstwa”.
Religia chrześcijańska jest parodią kultu Słońca, w której miejsce Słońca zastąpiono osobą Jezusa Chrystusa i zaczęto oddawać mu taki sam hołd, który wcześniej oddawano Słońcu – Thomas Paine (Anglo-Amerykański rewolucjonista i pisarz, 1737-1809)
Kult Słońca istniał na długo zanim pojawiło się Chrześcijaństwo. Niestety Chrześcijanie nie są w stanie dostrzec,  że Chrześcijaństwo to kolejna religia, której celem jest oddawanie hołdu Słońcu.


SON = SUN
SUN – Słońce
SON – Syn


1. bez Słońca – SUN, życie na Ziemi wyginęłoby. Będąc Chrześcijaninem, bez Jezusa syna – SON, wszystkie dusze na Ziemi przestałyby istnieć.
2. Chrześcijanie chodzą do kościoła w niedzielę – SUNday, aby czcić Jezusa syna – SON
3. Symbol chrześcijański przedstawiający Jezusa ukrzyżowanego – „SON on a cross” jest mitycznym symbolem zapożyczonym ze starożytności, przedstawiającym Słońce na krzyżu – „SUN on a cross”.
Gra słowna ze Słońcem (Sun) i Synem (Son) SON = SUN jest świetna, ale tylko po angielsku. W innych językach tej reguły nie ma.


http://astromaria.files.wordpress.com/2011/10/ow47.jpghttp://astromaria.files.wordpress.com/2011/10/ow48.jpghttp://astromaria.files.wordpress.com/2011/10/ow49.gif
Starożytny Symbol „Sun on a cross”
http://astromaria.files.wordpress.com/2011/10/ow50.jpg
Chrześcijański symbol „Son on a cross”

4. na Ziemi, Słońce – SUN wschodzi na wschodzie – EAST. W Chrześcijaństwie, zmartwychwstanie (wschód) Jezusa syna – SON obchodzony jest podczas Wielkanocy – EASTer, w niedzielę – SUNday. 5. na Ziemi, zimowe przesilenie jest symbolem odrodzenia Słońca – SUN. W Chrześcijaństwie, oznacza narodziny Jezusa syna – SON, 25 grudnia. Jest to data, która w starożytnym Rzymie przypisana była zimowemu przesileniu.


Pomijając aspekty gry słownej, warto zwrócić także uwagę na następujące fakty:
1. Słońce jest „Światłem Świata” tak jak Jezus
2. Słońce „kroczy po wodzie” tak jak Jezus
3. Słońce nosi „koronę” lub „halo” tak jak Jezus
4. Słońce zamienia wodę (deszcz) w wino (dorastające winogrona) tak jak Jezus
5. Wschodzące słońce jest „wybawcą ludzkości” tak jak Jezus
6. „Zwolennicy” / „Pomocnicy” lub „uczniowie” Słońca są 12 miesiącami lub 12 znakami zodiaku lub konstelacjami, przez które musi przejść Słońce. Kolejna analogia do życia Jezusa
Więcej informacji i tego typu podobieństw można znaleźć pod adresem: The Original Sun of God

 

Zobaczcie ile było takich Jezusów:

Legenda dotycząca boga Horusa (1400 lat p.n.e):
Horus urodzony w cnotliwej Isis-Meri 25 grudnia w grocie.
Jego urodziny były zwiastowane przez gwiazdę i przybycie trzech mędrców.
Nauczał dzieci w świątyni i został ochrzczony w wieku lat 30.
Miał 12 uczniów
Dokonywał cudów , wskrzesił zmarłego El-Azar-us jak Jezus Lazara
Chodził po wodzie
Został przemieniony na Górze
Został pochowany i z martwych wstał
Był "Prawdą", "Światłem", "Mesjaszem", "Synem -oint- Boga, "Synem Ludzkim", "Dobrym Pasterzem", "Jagnięciem" , i "Logosem"
Był "Grzesznikiem" ,"Jagnięciem"i uważano go za Lwa, i Rybę (Ichthys)
Był nazywany "Iusa", "Syn Wieczysty", " Ojciec" "KRYST" lub "Oint"

Legenda Boga Słońca Persów Mithry ( 600 lat p.n.e):
Mithra urodzony z cnotliwej matki 25 grudnia
Nazywano go " Dobrym pasterzem"
Uwarzono go za " Prawdę i Swiatło "
Był także uważany za "Odkupiciela", "Zbawiciela" , "Mesjasza"
Był także Jagnięciem i Lwem
Dniem świętym Mithry była niedziela
Jego główne święto wypadało w dniach które dzisiaj nazywamy Wielkanoc i odpowiadało jego zmartwychwstaniu.
Posiadał 12 uczniów
Dokonał wiele cudów
Został pogrzebany w grobie
Po trzech dniach z martwych wstał
Jego religia zawierała eucharystie " pożywienie Pana"
Jest tego mnóstwo , czy to przypadek?

Nie tak dawno też odnaleziono i odczytano napis na rzekomym sarkofagu Jezusa

http://innemedium.pl/sites/default/files/imagecache/zdjecie_640-480/21-ryb.jpg
Widok napisu na sarkofagu


Archeolog amator Simcha Dzhakobovichi, zorganizował 28 lutego konferencję prasową, na której przedstawił zdjęcia trumien pochodzących z pierwszego wieku naszej ery.
Są to artefakty z bardzo wczesnego chrześcijaństwa. Według Dzhakobovichiego, w jednym z sarkofagów spoczywa Jezusa Chrystusa. Kamienne sarkofagi zostały odkryte podczas wykopalisk, które miały miejsce w Jerozolimie.
 Z powodu oporu ortodoksyjnych naukowców nie udało się usunąć z jaskini trumien, a także robić zdjęć Trzeba było użyć robota. Jak ustalono, pochówek pochodzi okresu sprzed powstania żydowskiego w 70 r. W tym okresie wspólnota chrześcijańska była bardzo mała, jest też prawdopodobne, że jest to grób jednego z apostołów.


File 12294
Na jeden z sarkofagu wyrzeźbiono rybę, którą utrzymuje w ustach głowa mężczyzny. Z założenia ryba po grecku to "ihtis" pierwsi chrześcijanie rozpoznawali się takim skrótem od "Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, Zbawiciela ". W innych żydowskich grobach nie znaleziono nawiązań do ryb.


File 12301


Jeszcze bardziej interesujące ciekawy napis znalazł się na drugim sarkofagu. Napis na pokrywie sarkofagu, został napisany w starożytnej Grecji tłumaczy się to, jako: "Panie, wstań, wstań! ". Napis może odnosić się do zmartwychwstania Chrystusa. Naukowcy sugerują, że w tym sarkofagu może znajdować się ciało Jezusa.
 Dzhakobovichi twierdzi, że nowe odkrycie potwierdza jego twierdzenia, że to w obszarze Świętego Miasta pochowano Jezusa Chrystusa i Marię Magdalenę, która jest uważana, że żonę założyciela religii chrześcijańskiej. Z informacji o rzekomym odnalezieniu grobu Jezusa już w 2007 roku zrobiono sensację w świecie naukowym. Dzhakobovichi dodaje, że oba groby znajdują się na ziemi należącej do Józefa z Arymatei, który był zaangażowany w pochówku Jezusa. Uważa on, że nowe dowody w końcu udowadniają słuszność jego teorii.
 Warto zauważyć, że nawet profesjonalni archeolodzy, którzy uważają ich zespół badawczy, jako "amatorski", uznają, że odkrycia mogą rzucić trochę światła na historię wczesnego chrześcijaństwa. Wyrazili nadzieję, że nie zostanie to zakopane pod charakterystycznym drzewem pseudonaukowych teorii.


File 12308


Ale problem jest taki, że najwyraźniej nikt nie pozwoli na wykopaliska, w trakcie, których otworzono by trumnę, na której jest tajemniczy napis: " Panie, wstań, wstań! ". Chociaż nie wykluczono, że takie znaczące odkrycie nie ogranicza się tylko do badania komory grobowej przy pomocy kamer wideo i sarkofag zostanie otwarty. Kto wie, co będzie dalej...

Trochę to smutne, że już z górką ponad tysiąc lat naucza się nas o obcych bogach totalnie ignorując fakt, że przed poganami z Rzymu Słowianie mieli swoją własną, nie opartą na przemocy religie! kto zna nasze własne Słowiańskie wierzenia zanim nastąpił istny POTOP bóstw żydowskich, greckich albo rzymskich?

najpierw do tubylców mających "tylko" ziemie przybyli misjonarze mający "tylko" słowo boże a juz po jednym pokoleniu tubylcy mieli tylko słowo a misjonarze tylko ziemie!
ten dowcip wciąż jest aktualny a maniacy nie dość, że są oskubani do zera to głoszą "slowo" jak własne :-) czy to nie śmieszne? albo tragikomiczne?
cudzą, narzuconą religię głosić jako.... wiarę ojców? Swego nie znacie a cudze chwalicie…



Ktoś może mi tu zarzucić że promuję mistycyzm, ezoterykę itp. ale musicie wiedzieć że ta „tajemnicza” wiedza tak bardzo wyszydzana przez chrześcijaństwo nie jest „złem” czy „dobrem” – Jest narzędziem/wiedzą w ręku ludzi, którzy nie zawsze postępują dobrze wobec innych. To jest tak jak młotek! jeden użyje go do wbijania gwoździ w celu zbudowania domu a drugi z zazdrości go za to zabije używając właśnie tego młotka! Czy młotek jest „zły”? NIE to człowiek jako rozumna istota wykorzystuje narzędzia i wiedzę do pomagania sobie i innym lub szkodzenia. Filozofie wschodu są jakby najmniej skażone. Jest w nich wiele mądrości i prawdy dotyczących budowy i funkcjonowania naszego świata. 


Dlatego też powstają różnego rodzaju akcje oczerniające, wypaczające, tę wiedzę z różnych stron by odwrócić społeczeństwo od interesowania się rozwojem duchowym, a dla tych, którzy mimo wszystko nie usłuchają - tworzy się hybrydy typu New Age, aby ich uwikłać w inną pułapkę. Byleby tylko nie trafili na właściwe tory. Oczernia się także wykorzystywane techniki jako demoniczne, newagowskie, lucyferiańskie, i tak dalej. Tu ewidentnie ujawnia się społeczna niewiedza, ignorancja i głupota, gdyż z tymi technikami jest dokładnie tak samo jak z technikami rozwoju ciała fizycznego. Jeden chodzi na siłownię by wyrzeźbić sobie mięśnie, poprawić sylwetkę, a następnie brać udział w zawodach np Mister Universum tudzież jako strongman. Inny zaś chodzi na siłownie tylko w celu wypasienia mułów by ludzie się go bali gdy wymusza haracze, bierze udział w rozbojach, etc. Idąc tokiem rozumowania tłumu - zamknąć wszystkie siłownie bo to służy gangsterce.
To właśnie jest zamach dokonany na społeczną świadomość i nie jest to żart

Ale dla równowagi rozpatrzmy więc jeszcze to co Jezus chciał nam przekazać zważając na opcję nr 1! Zakładając więc, iż Jezus rzeczywiście był postacią historyczną zobaczmy czy zademonstrował wspomniane już tu prawo przyciągania:

Aha i pisząc Bóg mam na myśli Samoorganizującą się Naturalną Super Świadomość, która jest wszędzie jak matryca/Matrix

(poniższy artykuł jest autorstwa Nonex'a)

Domyślam się również, że źródła inne niż Biblia człowiekowi religijnemu nie udowodnią istnienia prawa przyciągania oraz jego używanie przez Jezusa. Dlatego to właśnie na nowym testamencie , a raczej cytatach z Niego ( i to też cytatach gdzie jasno mowa o prawie przyciągania) będę opierał ten wywód. Pamiętajcie też, że wg najnowszych badań biblistów nad apokryfami, Jezus mógł być w Indiach i tam pobrał swoją wiedzę od Tybetańskich Lamów nt prawa przyciągania.

Dlaczego skoro Jezus Chrystus uczył prawa przyciągania ta wiedza przepadła w jego naukach lub została spaczona?


To bardzo proste! Sami wiecie kto nie chce by ludzie odkryli jaki wielki potencjał mają w Sobie, że tak wielki wpływ mają na kreacje rzeczywistości,

Dzisiaj kiedy kajdany umysłów ludzi lawinowo puszczają wiedza o prawach wszechświata wraca do Nas niczym rzucony bumerang. Na szczęście coraz więcej osób poznaje prawo przyciągania i Swój potencjał który leży w ich sercu. Na wielu jak wiecie obrazach przedstawiających Jezusa Chrystusa wskazuje on na czakrę serca czy jak kto woli na serce. Czyli próbuje Nam przekazać jak wielką rolę w Naszym życiu odgrywa Nasze serce. Bynajmniej nie mam na myśli pompowania krwi.

Jezus nie rzuca słów na wiatr i kiedy wspomniał, że po Nim ludzie będą czynić to co i On i jeszcze więcej według Mnie miał na myśli świadome wykorzystanie mocy serca w stworzeniu nowego świata oraz takich rzeczy jak np. leczenie chorób itd.

Dzisiaj jak ktoś leczy dotykiem to jego moc według katolików nie pochodzi od Chrystusa ale do szatana, w rzeczywistości by kogoś uzdrowić mocą/energią trzeba tą osobę kochać do czego nie zdolni są ludzie

Zanim zacznę cytować Nowy testament i nauki Jezusa przypadło by się wyjaśnić czym jest prawo przyciągania.

http://newworldorder.com.pl/artykul,3118,Prawo-przyciagania-zapomniania-bron-przeciwko-NWO


Także w skrócie mówiąc prawo przyciągania jest jednym z głównych praw tego wszechświata. Obejmuje wszystko i każdego bez wyjątku. Zakłada Ono , że podobne przyciąga podobne albo to co na górze to i na dole. Co na niebie to i na ziemi. Co w umyśle to i w życiu.

Jest to fakt.

Głównym wyznacznikiem tego prawa dla ludzi są jego:

myśli,

wierzenia,

intencja/wola,

i głęboko zainstalowane w podświadomości przekonania i programy.

oraz poziom mocy duchowej

Łopatologicznie mówiąc kreujemy Naszą rzeczywistość i Nasze życie Naszymi myślami, intencją i wierzeniami ale ograniczone to wszystko progiem mocy duchowej dlatego jedni mogą zrealizować przyciągniecie ferrari, a drudzy mają problem przyciągnąć dodatkowe 1000zl miesięcznie.


Jeśli ktoś myśli, że jest w życiu nieudacznikiem, jeśli w to wierzy to prawo przyciągania zrobi wszystko żeby tak było.

Ludzie zamiast przyciągać do swojego życia to co chcą przyciągają tego czego nie chcą.

np. ludzie z problemami finansowymi nie mają pieniędzy żeby zapłacić rachunki. Zamiast stosować prawo przyciągania żeby z tego wyjść Oni robią coś odwrotnego czyli skupiają swoją moc na Swoich problemach i braku kasy. Efekt: „Bóg” im daje jeszcze większy brak kasy jeszcze większe długi i jeszcze bardziej ich życie kopie w tyłek. Według prawa tego chcą, a że nie znają tego prawa które rządzi wszechświatem to już ICH WINA (choć jest to wynikiem ukrywania wiedzy przez elity).


Drugim wyznacznikiem jest wiara.  Dostajemy to w co wierzymy. Według Huny świat i rzeczywistość jest taka jaka myślimy/wierzymy, że jest.

Mówi się ,że wiara czyni cuda. To nie wiara czyni cuda tylko moc objawiona w prawie przyciągania którą aktywuje wiara.

Historie, które dzięki wierzeniom ludzi nieświadomie uruchomili prawo przyciągania do uzdrowienia Siebie.

1.
Kilkadziesiąt lat temu amerykańską prasę obiegła historia pewnej starszej pani, mieszkanki domu spokojnej starości, której w niejasny sposób "ubyło" 20 lat. Kobieta ta czuła, że jest już u kresu sił, a jedyną niemęczącą jej aktywnością fizyczną był spacer po ogrodzie placówki, który trwał kilka minut. Pewnego dnia ta starsza pani przeprowadziła się na miesiąc do swego syna, który mieszkał w innej części USA i niemal z dnia na dzień poczuła się zdrowiej, młodziej i bardziej energicznie. Znikała na wielogodzinne wędrówki po okolicznych parkach, ciesząc się życiem jak kiedyś. Lekarze byli zdumieni tą przemianą, niestety po powrocie do domu spokojnej starości wkrótce powróciła do wcześniejszego stanu zdrowia.
Z kolei jak głosi pewna legenda, w średniowieczu kości świętego były przechowywane w jednym z klasztorów i miały cudowną moc uzdrawiania. W pewne z góry określone dni zbierał się wielki tłum cierpiących, aby dotknąć relikwii i zostać uzdrowionym. Którejś nocy pewien świętokradzki łajdak zyskał dostęp do szkatułki, w której trzymano cudowne relikwie, i ukradł kości. Gdy rano, jak co dzień, zebrał się tłum chorych u bram klasztoru, ojcowie odkryli, że zostali pozbawieni cudownej mocy niosącej uzdrowienia.

Postanowili zatuszować sprawę, mając nadzieję, że uda im się złapać złodzieja i odzyskać utracony skarb. Czym prędzej pospieszyli do piwnicy klasztoru i wykopali kości mordercy, który został tam zakopany wiele lat wcześniej. Umieścili je w szkatułce, a sami zaczęli wymyślać jakieś wiarygodne historie, aby usprawiedliwić brak codziennych cudów.  Jednak ku zdziwieniu ojców, kości złoczyńcy okazały się tak samo skuteczne jak kości świętego - uzdrowienia cudownie dokonywały się tak samo jak wcześniej. Mówi się, że jeden z ojców wyznał przed śmiercią swoją głęboką wiarę w moc uzdrawiającą, która wg niego cały czas tkwi w ludziach, a nie "w kościach".

Prawdziwe Źródło Zdrowia jest w nas samych. Wystarczy tylko przyciągnąć do swojego życia odpowiednie myśli, aby cieszyć się zdrowiem

To, czy wyzdrowiejesz, nie zależy od przyjęcia jakiegoś systemu albo odkrycia nowego leku; ludzi z dolegliwościami identycznymi jak Twoje leczono wszystkimi systemami i lekarstwami. Stan zdrowia nie zależy od klimatu. Są ludzie zdrowi i chorzy we wszystkich szerokościach geograficznych. Nie zależy też od wykonywanego zawodu, może z wyjątkiem osób, które pracują w szkodliwych warunkach; ludzie są zdrowi we wszystkich zawodach i profesjach. Twoje dobre samopoczucie zależy od tego, czy zaczniesz myśleć - i działać - w Pewien Sposób.
- Wallace Doktor. Wattles
2.

Pewna starsza kobieta bardzo zagorzała katoliczka leży w szpitalu ma raka z przerzutami i podeszły wiek dlatego lekarze nie dają jej szans na przeżycie nawet kilku tygodni. Jej syn który ją odwiedza poznał moc prawa przyciągania postanowił sprytnie wykorzystać prawo przyciągania by uzdrowić matkę.

Powiedział jej ,że nie będzie jej odwiedzał kilka dni ponieważ wyrusza w bardzo ważną podróż do świętych miejsc modlić się o jej wyzdrowienie. W rzeczywistości nigdzie nie wybrał się tylko stworzył warunki wstępne by zrobić dalszy krok.


Wziął więc kawałek drewna znaleziony na ziemi oraz zwykłą wodą mineralną i nalał ją do plastikowej małej tuby. Wrócił po paru dniach do Matki i powiedział jej że dzięki Bogu znalazł relikwie kawałka krzyża Jezusa (oczywiście być może brzmi to banalnie i śmiesznie ale starsza Pani uwierzyła w to na 100%) natomiast woda to nic innego jak święta relikwia woda święcona z miejsca objawienia Matki Boskiej.

oczywiście okłamał ją w dobrej sprawie ale dzięki tym słodkim kłamstwom jej umysł mógł użyć prawa przyciągania do wyzdrowienia. Jak się za pewnie domyślacie w otoczeniu takich świętych artefaktów kobieta od razu po paru godzinach od wypicia wody i trzymania w ręku kawałka drewna cudownie wyzdrowiała i wstała z łóżka.

Oczywiście to nie zwykła woda ani kawałek drewna dokonał cudu ale prawo przyciągania , głęboka wiara w to, że takie właściwości miały te rzeczy.

W każdej religii są miejsca i relikwie otoczone wiarą że mają boską moc uzdrawiania w rzeczywistości to tylko wiara i prawo przyciągania czyni cuda poprzez ominięcie blokad w umyślę.

Gdyby ta kobieta wiedziała że to zwykły kawałek drewna i zwykłą woda czy stałby się cud?

Jej umysł nigdy nie uwierzyłby w to, że to jej pomoże i nie pomogło by, ale umysł Katoliczki który wierzy w boską moc takich relikwi (nawet jeśli nimi nie są lecz nie wie o tym) od razu dokonał cudu.Takich przykładów można wymieniać tysiące, prawo przyciągania daje Nam to w co wierzymy, dokładnie to co myślimy to co Nas stanowi w większości.

Kolejnym wyznacznikiem prawa jej skupiona intencja/wola. No wiadomo to jest oczywiste jak coś bardzo chcemy to nie ma rzeczy nie możliwych prawda? Jeśli afirmujemy Sobie zdrowie, kasę czy co tam chcemy i spełniamy wszystkie warunki kreacji to będzie Wam dane.


Niestety na prawo przyciągania wpływają także zainstalowane w podświadomości programy. To dlatego  żaden z Nas nie będzie chodził po wodzie ani wyginał łyżeczek czy lewitował skoro Nasz umysł jest zaprogramowany że TO NIE JEST MOŻLIWE. Jeśli ktoś nie wierzy na 100%, że będzie chodził po  wodzie to nie uda mu się. I Jezus o tym mówił co niedługo się przekonacie na dowodach z Biblii!

Oczywiście większość ludzi ma zainstalowane programy które im szkodzą np. uważają siebie za brzydkich, nie lubianych, biednych, małych ludzi, niewolników, itd itd prawo przyciągania realizuje każdy program zainstalowany w głowie czy jest dobry dla nas i innych czy nie! To dlatego jedni są bogaci i zdrowi, a drudzy biedni i słabi. Wszystko jest w Waszych głowach.

Oczywiście religie, rodzina i system programuje ludzi od małego dziecka dzięki temu elity są elitami, a 90% baranami w zagrodzie. W momencie w którym ludzie świadomie odkryją Boga w Sobie skończy się panowanie „szatana”.

To nie znaczy ,że Ty jesteś Bogiem, to znaczy, że Ty masz Boga w Sobie. :) a jeśli Bóg jest ze Mną (i we Mnie) to kto jest przeciwko Mnie?


Ostatni punkt to poziom mocy duchowej. Logiczne jest, że inny poziom kreacji ma rozwinięta istota a inny poziom kreacji ma 2 helisowy dna małpiszon który ma kajdany na głowie i używa 5% mózgu i swojej mocy maks.

O tym punkcie zapominają ludzie uczący prawa przyciągania jakby nie istniał poziom mocy. Jednak on istnieje i dlatego niektórzy potrafią przyciągać do Siebie miliony, potrafią kreować rzeczywistość prawie płynie i spełniają się ich marzenia jeden po drugim a inny słaby człowiek ledwo wiąże koniec z końcem.


Nie dla jednego to gadanie o mocy duchowej to jakieś bajki, a pomimo to wierzą, że Jezus taką moc miał, dziwne prawda?

Dlaczego dzisiaj w 21 wieku niema takich cudów jak za czasów Jezusa? Dzisiaj Nasza moc duchowa jest bardzo zawiązana i tylko nieliczni mogą osiągnąć wysoki poziom mocy.


Jednocześnie dla każdego poziom mocy jest na tyle spory, że bez problemu jest wstanie wykreować takie życie jakie tylko chcemy!! Wszystkie marzenia są do spełnienia, zdrowie, kasa i długie życie w gronie wspaniałej rodziny i prawdziwych przyjaciół to wszystko jest możliwe jeśli idziesz drogą rozwoju duchowego i używasz prawo przyciągania świadomie.
Publikacji na temat prawa przyciągania i książek w necie jest bardzo dużo jednak praktycznie żadna nie uwzględnia poziomu mocy duchowej i nie zaznacza wyraźnych warunków jakie trzeba spełniać by mocą duchową np. przyciągnąć ferrari, a nie malucha.
Biblijne dowody na to, że Jezus Chrystus nie tylko uczył jak używać prawa przyciągania to jeszcze sam był Mistrzem w jego stosowaniu.

Jedziemy z tym koksem:

Ewangelia św. Mateusza
Rozdział 9
Kobieta cierpiąca na krwotok
18 Gdy to mówił do nich, pewien zwierzchnik [synagogi] przyszedł do Niego i, oddając pokłon, prosił: «Panie, moja córka dopiero co skonała, lecz przyjdź i włóż na nią rękę, a żyć będzie».
19 Jezus wstał i wraz z uczniami poszedł za nim.
20 Wtem jakaś kobieta, która dwanaście lat cierpiała na krwotok, podeszła z tyłu i dotknęła się frędzli Jego płaszcza.
21 Bo sobie mówiła: Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa.
22 Jezus obrócił się, i widząc ją, rzekł: «Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła». I od tej chwili kobieta była zdrowa.
Komentarz prawie zbędny czarno na białym widać, że ta kobieta wierzyła głęboko w to że choćby dotknęła szaty Mistrza a będzie zdrowa. Jezus tutaj komentuje wskazując Nam po raz pierwszy jasno o prawie przyciągania słowami
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła»
Jak widać nie powiedział to Ja Jezus Ciebie ocaliłem tylko powiedział Twoja wiara Ciebie ocaliła. Wiadomo, że wiara to główny parametr prawa przyciągania... W co bowiem wierzymy to nam będzie dane za sprawą tego prawa przez moc duchową następnie zrealizowane.

Następny cytat jeszcze lepszy od poprzedniego :)

Uzdrowienie dwóch niewidomych

27 Gdy Jezus odchodził stamtąd, szli za Nim dwaj niewidomi którzy wołali głośno: «Ulituj się nad nami, Synu Dawida!»
28 Gdy wszedł do domu niewidomi przystąpili do Niego, a Jezus ich zapytał: «Wierzycie, że mogę to uczynić?» Oni odpowiedzieli Mu: «Tak, Panie!»
29 Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: «Według wiary waszej niech wam się stanie!»
30 I otworzyły się ich oczy, a Jezus surowo im przykazał: «Uważajcie, niech się nikt o tym nie dowie!»
31 Oni jednak, skoro tylko wyszli, roznieśli wieść o Nim po całej tamtejszej okolicy.



Według wiary waszej niech wam się stanie! Czy można lepiej ująć prawo przyciągania niż teraz powiedział Jezus??

Tak, powinno się dodać to tego Niech według Waszej wiary, myśli i przekonań niech się wam stanie! Być może tak brzmiały te słowa Jezusa jednak w Biblii pominięto myśl i przekonania (w sumie to bardzo bliskie określeniu wiara :)) Jak widać moce Jezusa same w Sobie nie były tylko zależne od jego mocy i wiary ale także od wiary drugiego człowieka czy On wierzy, że Jezus może go uleczyć.


Czy Jezus potrafił uzdrowić ludzi którzy nie wierzyli, że potrafi ich uleczyć??


Odpowiedź brzmi NIE POTRAFIŁ i jest na to dowód w Biblii!!! Oczywiście ten cytat będzie poniżej ponieważ jedziemy po kolei. To samo w Sobie jest dowodem że Jezus Swoje Boskie moce opierał na prawie przyciągania i nie czynił cudów bo to złe słowo. Miał wiedzę i moc i potrafił ją wykorzystać i to samo co On potrafi każdy człowiek bez wyjątku.

Bowiem nie tylko Jezus jest istotą Boską ale każdy z Nas Nią jest co jest sprzeczne z wiarą np. Katolików ale nie jestem tutaj po to żeby przedstawić prawdę, a nie jakieś tam dogmaty elit które boją się potencjału ludzkości i próbują to kontrolować np poprzez stworzenie ruchu new age.

a Jezus ich zapytał: «Wierzycie, że mogę to uczynić?» Oni odpowiedzieli Mu: «Tak, Panie!»



Zgodnie z prawem przyciągania powstały wszystkie warunki do dokonania "cudu" wiara ludzi, moc Chrystusa i myśl/wola.

Rozdział 14

Jezus chodzi po jeziorze
22 Zaraz też przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy.
23 Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał.
24 Łódź zaś była już sporo stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny.
25 Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze.
26 Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli.
27 Jezus zaraz przemówił do nich: «Odwagi! Ja jestem, nie bójcie się!»
28 Na to odezwał się Piotr: «Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie!»
29 A On rzekł: «Przyjdź!» Piotr wyszedł z łodzi, i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa.
30 Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: «Panie, ratuj mnie!»
31 Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: «Czemu zwątpiłeś, małej wiary?»
32 Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył.
33 Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: «Prawdziwie jesteś Synem Bożym».
Czy chodzenie po wodzie jest możliwe? odpowiedź tak jest możliwe o ile spełniamy warunki np. 100% wierzymy w to, że to jest możliwe, a teraz kto spełnia ten warunek?? Nikt? Jaka szkoda , że jako dziecko system zaprogramował Ci, że to nie jest możliwe. Inne warunki pominiemy ponieważ mało osób na planecie spełnia ten 1. A kto spełnia ten 1 zapewne spełnia wszystkie inne i nie potrzebuje rad jak to robić :) także sytuacja wygląda tak idzie Sobie Jezus śmiało po wodzie. Wzywa Piotra który widząc Jezusa chodzącego po wodzie odblokował w Swoim umyśle tą niemożliwość więc skoro na własne oczy widzi, że to możliwe oraz woła go sam Jezus to wstaje i podobnie jak Jezus zaczyna chodzić po wodzie.


Dlaczego Piotrowi to się udało czy to  kolejny syn Boga?? Tak każdy z Nas jest Boską istotą i każdy z Nas ma dostęp do boskich mocy w swoim sercu.

Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: «Panie, ratuj mnie!»
31 Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: «Czemu zwątpiłeś, człowieku małej wiary?»
Piotr już zrobił parę kroków po wodzie czyli uwierzył w to, że jest to możliwe ,a nawet dokonał tego lecz zwątpił niczym Neo z matrixa, że to się dzieje naprawdę choć o 1% czyli 99% kiedy spadnie wiara skutek będzie chyba oczywisty.
Wpadł Piotr do wody na co Jezus do Niego

«Czemu zwątpiłeś, człowieku małej wiary?»

jak widać Jezus wskazuje, że to brak wiary uniemożliwia chodzenie po wodzie :) wg prawa przyciągania jest to możliwe o ile spełniamy warunki
Wiara kobiety kananejskiej
21 Potem Jezus odszedł stamtąd i podążył w stronę Tyru i Sydonu.
22 A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych okolic, wołała: «Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko dręczona przez złego ducha».
23 Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem. Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: «Odpraw ją, bo krzyczy za nami!»
24 Lecz On odpowiedział: «Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela»
25 A ona przyszła, upadła przed Nim i prosiła: «Panie, dopomóż mi!»
26 On jednak odparł: «Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom».
27 A ona odrzekła: «Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów».
28 Wtedy Jezus jej odpowiedział: «O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» Od tej chwili jej córka była zdrowa.
Wielka wiara i córka zdrowa? Kolejny raz prawo przyciągania zadziałało tak jak zawsze :) chce tutaj pokazać, że każdy z nas ma prawo używać mocy Chrystusa (czyli własnego serca) zgodnie z prawem przyciągania i takie i inne cuda to tylko brak wiedzy jak to robić!

Uzdrowienie epileptyka
14 Gdy przyszli do tłumu, podszedł do Niego pewien człowiek i padając przed Nim na kolana,
15 prosił: «Panie, zlituj się nad moim synem! Jest epileptykiem i bardzo cierpi; bo często wpada w ogień, a często w wodę.
16 Przyprowadziłem go do Twoich uczniów, lecz nie mogli go uzdrowić».
17 Na to Jezus odrzekł: «O plemię niewierne i przewrotne! Jak długo jeszcze mam być z wami; jak długo mam was cierpieć? Przyprowadźcie Mi go tutaj!»
18 Jezus rozkazał mu surowo, i zły duch opuścił go. Od owej pory chłopiec odzyskał zdrowie.
19 Wtedy uczniowie zbliżyli się do Jezusa na osobności i pytali: «Dlaczego my nie mogliśmy go wypędzić?»
20 On zaś im rzekł: «Z powodu małej wiary waszej. Bo zaprawdę, powiadam wam: Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, powiecie tej górze: "Przesuń się stąd tam!", a przesunie się. I nic niemożliwego nie będzie dla was.

Tutaj mamy jedno z najbardziej istotnych nauk Jezusa jeśli chodzi o prawo przyciągania. jak widać spełniając odpowiednie warunki nawet góry można myślą przenosić. Wierzycie słowom Jezusa? tak czy nie? Więc dlaczego nie wierzysz w prawo przyciągania? dlatego bo Watykan zabronił o tym uczyć ludzi?  od dawna nie idzie drogą nauk Jezusa, a od samego początku nie jest kościołem Jezusa.

To dobre miejsce by wspomnieć, że ludzie od Watykanu na przełomie tych 1700lat nie raz i nie dwa majstrowali w przekazie Biblii i nie które rzeczy Sobie dodawali, a nie które usuwali (przeważnie żeby były zgodne z obecną polityką kościoła) także nie mamy kompletu nauk Jezusa i Biblia nie jest autentyczna.  Po kościele lucyfera udający kościół Jezusa już nie takiego numeru można się spodziewać tracą na tym jak zwykle niewinni ludzie którzy jak owce zawierzyli religii swe dusze i umysły.

Nieurodzajne drzewo figowe
18 Wracając rano do miasta, uczuł głód.
19 A widząc drzewo figowe przy drodze, podszedł ku niemu, lecz nic na nim nie znalazł oprócz liści. I rzekł do niego: «Niechże już nigdy nie rodzi się z ciebie owoc!» I drzewo figowe natychmiast uschło.
20 A uczniowie, widząc to, pytali ze zdumieniem: «Jak mogło drzewo figowe tak od razu uschnąć?»
21 Jezus im odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam wam: jeśli będziecie mieć wiarę, a nie zwątpicie, to nie tylko z figowym drzewem to uczynicie, ale nawet jeśli powiecie tej górze: "Podnieś się i rzuć się w morze!", stanie się.
22 I otrzymacie wszystko, o co na modlitwie z wiarą prosić będziecie».
Komentarz prawie zbędny. Kolejna ważna nauka Jezusa na temat prawa przyciągania. Tym razem wspomniał jak poprawnie się modlić by przyciągnąć to co chcemy choć bardzo szczątkowo brakuje opisu jak poprawnie wizualizować, jak układać afirmację itd. no ale" Sami wiecie kto" zadbał by nauki Jezusa okroić do minimum. A tak na marginesie czym to drzewko zawiniło aby je tak potraktować J

Czy ludzie 21 wieku potrafią myślą podnieść choć siatkę z ziemniakami? Nie. dlaczego? No jak się ma 2 Helisowie dna, szyszynkę wielkości 0, 5 cm czakrę korony o średnicy 1 cm i używa się 5 % mózgu to takie rzeczy są SF!!!!

Co dopiero górę przenosić he he. Swoją droga zastanawialiście się jak klocki z piramidy ważące 1000 ton pojawiły się w magiczny sposób na wysokości choćby 10 metrów równo do Siebie pasujące budujące piramidy?

No cóż Egipcjanie znali prawo przyciągania....
Zresztą nie tylko tutaj pod względem wiedzy Nas wyprzedzają operowali mózg kiedy w średniowieczu nie wiedzieli prawie nic. Dopiero dzisiaj nie które dziedziny nauki dorównują wiedzy starożytnym> Ciekawe?


Czyja to wina? Sami wiecie kto za tym Stoi :)
 Ewangelia św. marka
 Kobieta cierpiąca na krwotok
21 Gdy Jezus przeprawił się z powrotem w łodzi na drugi brzeg, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad jeziorem.
22 Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie:
23 «Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła».
24 Poszedł więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim i zewsząd na Niego napierał.
25 A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi. Wiele przecierpiała od różnych lekarzy
26 i całe swe mienie wydała, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej.
27 Słyszała ona o Jezusie, więc przyszła od tyłu, między tłumem, i dotknęła się Jego płaszcza.
28 Mówiła bowiem: «Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa».
29 Zaraz też ustał jej krwotok i poczuła w ciele, że jest uzdrowiona z dolegliwości.
30 A Jezus natychmiast uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego. Obrócił się w tłumie i zapytał: «Kto się dotknął mojego płaszcza?»
31 Odpowiedzieli Mu uczniowie: «Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: Kto się Mnie dotknął».
32 On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę, która to uczyniła.
33 Wtedy kobieta przyszła zalękniona i drżąca, gdyż wiedziała, co się z nią stało, upadła przed Nim i wyznała Mu całą prawdę.
34 On zaś rzekł do niej: «Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź uzdrowiona ze swej dolegliwości!».

Tutaj mamy opisany ten sam przypadek co w poprzedniej ewangelii i taki sam komentarz pasuje.

Jezus w Nazarecie
1 Wyszedł stamtąd i przyszedł do swego rodzinnego miasta. A towarzyszyli Mu Jego uczniowie.
2 Gdy nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze; a wielu, przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: «Skąd On to ma? I co za mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez Jego ręce!
3 Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry?» I powątpiewali o Nim.
4 A Jezus mówił im: «Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony».
5 I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich.
6 Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał.

teraz za to mamy solidny dowód na to że Jezus używał prawa przyciągania, a jego duchowa moc i cuda które czynił było bardzo uzależnione od wiary ludzi (jeśli ktoś nie wierzył, że Jezus potrafi go uleczyć to On nie mógł tego zrobić nawet próbując) głównie dlatego ponieważ Jezusa dotyczą te same prawa wszechświata co Nas wszystkich.

5 I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich.
Dlaczego Jezus skoro wg Katolików jest samym Bogiem nie potrafił zdziałać cudu gdzie nie było wiary w jego boską moc którą nie tylko Jezus ale każdy człowiek MA!? No właśnie odpowiedź leży w pytaniu, ponieważ nie było wiary, nie może więc działać prawo przyciągania na takim gruncie choćby sam wielki mistrz duchowy się starał
 6 Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał.
 Tutaj kolejne wskazanie co było powodem tej chwilowej nie mocy i limitu cudów :) które nie są cudami tylko poprawnym użyciem prawa przyciągania i nie tylko Jezus ale każdy z Nas może takie "cuda" robić oczywiście spełniając wcześniej warunki.

Uzdrowienia w Genezaret

53 Gdy się przeprawili, przypłynęli do ziemi Genezaret i przybili do brzegu.
54 Skoro wysiedli z łodzi, zaraz Go poznano.
55 Ludzie biegali po całej owej okolicy i zaczęli znosić na noszach chorych, tam gdzie, jak słyszeli, przebywa.
56 I gdziekolwiek wchodził do wsi, do miast czy osad, kładli chorych na otwartych miejscach i prosili Go, żeby choć frędzli u Jego płaszcza mogli się dotknąć. A wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie.

Uzdrowienie epileptyka

14 Gdy przyszli do uczniów, ujrzeli wielki tłum wokół nich i uczonych w Piśmie, którzy rozprawiali z nimi.
15 Skoro Go zobaczyli, zaraz podziw ogarnął cały tłum i przybiegając, witali Go.
16 On ich zapytał: «O czym rozprawiacie z nimi?»
17 Odpowiedział Mu jeden z tłumu: «Nauczycielu, przyprowadziłem do Ciebie mojego syna, który ma ducha niemego.
18 Ten, gdziekolwiek go chwyci, rzuca nim, a on wtedy się pieni, zgrzyta zębami i drętwieje. Powiedziałem Twoim uczniom, żeby go wyrzucili, ale nie mogli».
19 On zaś rzekł do nich: «O plemię niewierne, dopóki mam być z wami? Dopóki mam was cierpieć? Przyprowadźcie go do Mnie!»
20 I przywiedli go do Niego. Na widok Jezusa duch zaraz począł szarpać chłopca, tak że upadł na ziemię i tarzał się z pianą na ustach.
21 Jezus zapytał ojca: «Od jak dawna to mu się zdarza?» Ten zaś odrzekł: «Od dzieciństwa.
22 I często wrzucał go nawet w ogień i w wodę, żeby go zgubić. Lecz jeśli możesz co, zlituj się nad nami i pomóż nam!».
23 Jezus mu odrzekł: «Jeśli możesz? Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy».
24 Natychmiast ojciec chłopca zawołał: «Wierzę, zaradź memu niedowiarstwu!»
25 A Jezus widząc, że tłum się zbiega, rozkazał surowo duchowi nieczystemu: «Duchu niemy i głuchy, rozkazuję ci, wyjdź z niego i nie wchodź więcej w niego!».
26 A on krzyknął i wyszedł wśród gwałtownych wstrząsów. Chłopiec zaś pozostawał jak martwy, tak że wielu mówiło: «On umarł».
27 Lecz Jezus ujął go za rękę i podniósł, a on wstał.
28 Gdy przyszedł do domu, uczniowie Go pytali na osobności: «Dlaczego my nie mogliśmy go wyrzucić?»
29 Rzekł im: «Ten rodzaj można wyrzucić tylko modlitwą ».
 Jezus mu odrzekł: «Jeśli możesz? Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy».
 Ja bym przetransformował tą wypowiedź na dzisiejsze czasy:
 Wszystko możliwe jest dla tego, kto zna prawo przyciągania. A kto w dzisiejszych czasach zna prawo przyciągania? Mało tego i używa go do tworzenia Swojej chorej wizji świata i utrzymania władzy? Illuminati, masoni, elita to główni reprezentanci złej strony mocy oni tak samo jak reszta ludzi podlegają prawu wolnej woli, prawu grawitacji no i prawie przyciągania też.
 Niewidomy pod Jerychem
46 Tak przyszli do Jerycha. Gdy wraz z uczniami i sporym tłumem wychodził z Jerycha, niewidomy żebrak, Bartymeusz, syn Tymeusza, siedział przy drodze.
47 Ten słysząc, że to jest Jezus z Nazaretu, zaczął wołać: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!»
48 Wielu nastawało na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: «Synu Dawida, ulituj się nade mną!»
49 Jezus przystanął i rzekł: «Zawołajcie go!» I przywołali niewidomego, mówiąc mu: «Bądź dobrej myśli, wstań, woła cię».
50 On zrzucił z siebie płaszcz, zerwał się i przyszedł do Jezusa.
51 A Jezus przemówił do niego: «Co chcesz, abym ci uczynił?» Powiedział Mu niewidomy: «Rabbuni, żebym przejrzał».
52 Jezus mu rzekł: «Idź, twoja wiara cię uzdrowiła». Natychmiast przejrzał i szedł za Nim drogą.


Komentarz? Prawo przyciągania Jezus nie mówi to Ja Jezus Ciebie uzdrowiłem, On mówi to Twoja wiara Ciebie uzdrowiła. Wiara w tym kontekście oczywiście oznacza prawo przyciągania.

Wiara i modlitwa

20 Przechodząc rano, ujrzeli drzewo figowe uschłe od korzeni.
21 Wtedy Piotr przypomniał sobie i rzekł do Niego: «Rabbi, patrz, drzewo figowe, któreś przeklął, uschło».
22 Jezus im odpowiedział: «Miejcie wiarę w Boga!
23 Zaprawdę, powiadam wam: Kto powie tej górze: "Podnieś się i rzuć się w morze", a nie wątpi w duszy, lecz wierzy, że spełni się to, co mówi, tak mu się stanie.
24 Dlatego powiadam wam: Wszystko, o co w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie.
25 A kiedy stajecie do modlitwy, przebaczcie, jeśli macie co przeciw komu, aby także Ojciec wasz, który jest w niebie, przebaczył wam wykroczenia wasze»

Tutaj Jezus poleciał po całości :) nie tylko znowu oznajmił Nam prawo przyciągania to jeszcze zdradził jak go używać podczas modlitwy (dziś techniki są bardzo dopracowane i oczywiście obszerna wiedza na ten temat jak używać prawa przyciągania jest ale nie w Biblii ponieważ te teksty za pewne zostały uznane za apogryfy przez Sami wiecie kogo ;)
Jezus im odpowiedział: «Miejcie wiarę w Boga!
23 Zaprawdę, powiadam wam: Kto powie tej górze: "Podnieś się i rzuć się w morze", a nie wątpi w duszy, lecz wierzy, że spełni się to, co mówi, tak mu się stanie.
24 Dlatego powiadam wam: Wszystko, o co w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie.

Ewangelia św Łukasza
Setnik z Kafarnaum
1 Gdy Jezus dokończył wszystkich tych mów do ludu, który się przysłuchiwał, wszedł do Kafarnaum.
2 Sługa pewnego setnika, szczególnie przez niego ceniony, chorował i bliski był śmierci.
3 Skoro setnik posłyszał o Jezusie, wysłał do Niego starszyznę żydowską z prośbą, żeby przyszedł i uzdrowił mu sługę.
4 Ci zjawili się u Jezusa i prosili Go usilnie: «Godzien jest, żebyś mu to wyświadczył - mówili -
5 miłuje bowiem nasz naród i sam zbudował nam synagogę».
6 Jezus przeto wybrał się z nimi. A gdy był już niedaleko domu, setnik wysłał do Niego przyjaciół z prośbą: «Panie, nie trudź się, bo nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój.
7 I dlatego ja sam nie uważałem się za godnego przyjść do Ciebie. Lecz powiedz słowo, a mój sługa będzie uzdrowiony.
8 Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: "Idź!" - a idzie; drugiemu: "Chodź!" - a przychodzi; a mojemu słudze: "Zrób to!" - a robi».
9 Gdy Jezus to usłyszał, zadziwił się i zwracając się do tłumu, który szedł za Nim, rzekł: «Powiadam wam: Tak wielkiej wiary nie znalazłem nawet w Izraelu».
10 A gdy wysłani wrócili do domu zastali sługę zdrowego.
Z każdym cytatem komentarze stają się zbędne.

Nawrócona grzesznica
36 Jeden z faryzeuszów zaprosił Go do siebie na posiłek. Wszedł więc do domu faryzeusza i zajął miejsce za stołem.
37 A oto kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne, dowiedziawszy się, że jest gościem w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowy olejku,
38 i stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc, zaczęła łzami oblewać Jego nogi i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem.
39 Widząc to faryzeusz, który Go zaprosił, mówił sam do siebie: «Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co za jedna i jaka jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą».
40 Na to Jezus rzekł do niego: «Szymonie, mam ci coś powiedzieć». On rzekł: «Powiedz, Nauczycielu!»
41 «Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden winien mu był pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt.
42 Gdy nie mieli z czego oddać, darował obydwom. Który więc z nich będzie go bardziej miłował?»
43 Szymon odpowiedział: «Sądzę, że ten, któremu więcej darował». On mu rzekł: «Słusznie osądziłeś».
44 Potem zwrócił się do kobiety i rzekł Szymonowi: «Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twego domu, a nie podałeś Mi wody do nóg; ona zaś łzami oblała Mi stopy i swymi włosami je otarła.
45 Nie dałeś Mi pocałunku; a ona, odkąd wszedłem, nie przestaje całować nóg moich.
46 Głowy nie namaściłeś Mi oliwą; ona zaś olejkiem namaściła moje nogi.
47 Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje».
48 Do niej zaś rzekł: «Twoje grzechy są odpuszczone».
49 Na to współbiesiadnicy zaczęli mówić sami do siebie: «Któż On jest, że nawet grzechy odpuszcza?»
50 On zaś rzekł do kobiety: «Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!»
Burza na jeziorze
22 Pewnego dnia wsiadł ze swymi uczniami do łodzi i rzekł do nich: «Przeprawmy się na drugą stronę jeziora!» I odbili od brzegu.
23 A gdy płynęli, zasnął. Wtedy spadł gwałtowny wicher na jezioro, tak że fale ich zalewały i byli w niebezpieczeństwie.
24 Przystąpili więc do Niego i obudzili Go, wołając: «Mistrzu, Mistrzu, giniemy!» Lecz On wstał, rozkazał wichrowi i wzburzonej fali: uspokoiły się i nastała cisza.
25 A do nich rzekł: «Gdzie jest wasza wiara?» Oni zaś przestraszeni i pełni podziwu mówili nawzajem do siebie: «Kim właściwie On jest, że nawet wichrom i wodzie rozkazuje, a są Mu posłuszne».

Moc wiary
5 Apostołowie prosili Pana: «Przymnóż nam wiary!»
6 Pan rzekł: «Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: "Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze!", a byłaby wam posłuszna.
33 Odpowiedzieli Mu Żydzi: «Nie chcemy Cię kamienować za dobry czyn, ale za bluźnierstwo, za to, że Ty będąc człowiekiem uważasz siebie za Boga».
34 Odpowiedział im Jezus: «Czyż nie napisano w waszym Prawie: Ja rzekłem: Bogami jesteście?
35 Jeżeli [Pismo] nazywa bogami tych, do których skierowano słowo Boże - a Pisma nie można odrzucić -
36 to jakżeż wy o Tym, którego Ojciec poświęcił i posłał na świat, mówicie: "Bluźnisz", dlatego że powiedziałem: "Jestem Synem Bożym?"
37 Jeżeli nie dokonuję dzieł mojego Ojca, to Mi nie wierzcie!
38 Jeżeli jednak dokonuję, to choćbyście Mnie nie wierzyli, wierzcie moim dziełom, abyście poznali i wiedzieli, że Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu».
39 I znowu starali się Go pojmać, ale On uszedł z ich rąk.

 WSZYSTKO JEST BOGIEM, a On Stwórca jest zawarty w każdym z Nas co każdego czyni Boską Istotą ponieważ każdy z Nas jest Bogiem, proste?


Ja jestem innym Tobą , TY jesteś innym Mną.


Tego uczył Jezus mówiąc, że jeśli jakiemuś człowiekowi damy wody to jakbyśmy samemu Bogowi dali wodę jeśli komuś damy w mordę to samemu Bogowi dajemy w mordę itd, uczył kochaj bliźniego jak Siebie samego, a MASONI ucięli to, poprawna wersja wg Mnie brzmiała kochaj bliźniego jak Siebie Samego, ponieważ to inny TY SAM! KONIEC KROPKA


Dlaczego więc nie doświadczamy tej jedności że inny człowiek to inny JA SAM?

Ponieważ ktoś manipulował przy Naszym dna i po obróbce mamy z 12 HELIS DNA TYLKO 2! Oraz szyszynkę wielkości groszka jak dobrze pójdzie i nie brał gość szczepionek i nie pił aspartamu, fluoru itd itd efekt?człowiek mutant który jest wrakiem ludzi z RAJU wrakiem mutantem który daje się manipulować bo nie ma wiedzy i świadomości oraz nie ma rozwoju duchowego który by pozwolił na transformacje DNA.(  np. bo zamiast rozwijać się siedzi w kościele i klepie nic nieznaczące różańce albo imprezuje z wódką) tak jest to możliwe by człowiek miał 12 helis DNA i to jeden z celów rozwoju duchowego.
nonex

 

Aby pojąć co na tym świecie się wyprawia należy zacząć od pra-przyczyny, czyli zadać sobie pytania: Kim są stojący za kurtyną ludzie wprowadzający Nowy Porządek Świata? Kto ich założył i w jakim celu? no i najważniejsze - dla kogo oni pracują?

Koniecznie zobacz ten film z dowodami jak media manipulują opinią publiczną
(to nie tylko w USA tak jest!)


Jak media wmanipulowują świat w wojnę [PL]

Jak media manipulują


cid:image332.png@01CCD2C6.62020980

 
INDECT


Elity, dla kogo one pracują?


Istnieje pewna grupa ludzi (masoneria/iluminaci/wtajemniczona elita), która doskonale zdaje sobie sprawę z beznadziejnego położenia ludzkości. Jej początki sięgają króla Salomona, który za swoją pieczęć obrał Heksagram. Cała dziś istniejąca masoneria nawiązuje do króla Salomona i jego tajemnych rytuałów, co ciekawe z angielskiego stonemason tłumaczy się jako mistrz kamieniarstwa, budowniczy. Salomon zbudował najpiękniejszą i największą Świątynie, w której mieszkał sam Bóg Jahwe. W pierwszych latach rządów pozostawał wierny kultowi Jahwe, później dopuścił do politeizmu. Co takiego się stało, że tak mądry król wg chrześcijan został „zwiedziony” na "złą" stronę?

Może po prostu posiadł pewną wiedzę tzn. odkrył kim tak naprawdę jest ten „Bóg JHWH”, co wyprawiał tu na ziemi i co zamierza jeszcze zrobić
.

Salomon posiadał władzę nad 72 duchami które zamknął w specjalnym naczyniu i stworzył system magiczny zwany Goecja (z greckiego tłumaczone jako „wycie” zobacz Manuskrypt Woynicza). Jakkolwiek sama Biblia na ten temat milczy ale wiele śladów takiego wierzenia występuje w żydowskich legendach, Talmudzie, pismach Józefa Flawiusza i Koranie. Jak głosi legenda, od tamtej chwili duchy te zmuszone były służyć każdemu, kto poznał ich magiczne pieczęcie i w zakreślonym kręgu magicznym wypowiedział Salomonowe zaklęcia.

Wydaje się tu na miejscu stare mistyczne powiedzenie „Tak jak na górze, tak na dole” i jednym ze znaczeń pieczęci Salomona (tzw. Heksagram, gwiazda Dawida, którą Żydzi a raczej Masoni przyjęli za swój symbol) jest właśnie taka maksyma a dwa trójkąty równoboczne przeciwnie spolaryzowane właśnie takie znaczenie symbolizują! Masoni oczywiście ci wyżej postawieni (od 33) stopnia dobrze wiedzą, kto za tym wszystkim stoi i czego od nich oczekuje. Na pierwszy rzut oka zdawać by się mogło, że to tzw. Szatan zwiódł Salomona (jakby chcieli ortodoksyjni chrześcijanie), ale w dalszej części wykażę, iż nie ma różnicy pomiędzy Bogiem Starotestamentowym i Szatanem. Mało tego Szatan opisywany w Biblii wydaje się być małym Pikusiem!

Co ciekawe jest to jeden z najstarszych symboli używanych przez ludzi na całym ówczesnym świecie i wcale nie był od początku symbolem żydowskim (Żydzi mają przecież menorę) więc pozostaje pytanie kto nadał ten tajemny symbol Żydom i po co?
Oto ciekawy film pokazujący historię heksagramu:
 
YouTube - Hexagram - True Story ? 1/2 [Napisy PL]

Więc aby zrozumieć szerszy plan skrupulatnie wykonywany od wieków przez wtajemniczone Elity musimy spojrzeć na to od samego początku powstania Masonerii.

Według mnie, mamy tutaj osobę nadzorcy - nauczyciela, który pilnuje, by wydarzenia rozgrywano wg. planu. Jest taka postać, która przez te wszystkie pokolenia trzyma to do kupy. Jeden nazwie ją szatanem czy upadłym aniołem, inny obcym "ufonautem" bądź Bogiem Jahwe... Zresztą nieważne jak ją nazwiemy! Kłania się tutaj nam definiowanie pojęcia "Bóg". Samo słowo już jest Tabu.

Jeszcze raz odsyłam do Starego Testamentu Pisma Świętego - księgi Mojżeszowe. Prócz klarowania definicji mściwego, okrutnego Boga, Zapoznamy się z historią kilku pokoleń ludu wybranego, które sterowane za pośrednictwem arki przymierza przemierzają pustynię, wybijają wrogów i swoich w poszukiwaniu ziemi obiecanej...

Tutaj warto zatrzymać się na dłużej, ponieważ kolejne kroki / wnioski, wymagają dogłębnej analizy starego testamentu. Widzimy "świątynię przybytku", a w niej arkę przymierza z „Bogiem”. Natomist to co dalej działo się z Arką jest okryte wielką tajemnicą. Czy uważacie, że człowiek byłby w stanie przez kilkanaście pokoleń trwać w jakiś założeniach dla dobra grupy? Nie widząc efektów swojej pracy? (są one długoterminowe, widoczne będą za x-dziesięcioleci po jego śmierci)
Kontakty ludzkości z reprezentantami obcych cywilizacji są faktem niezaprzeczalnym. Mamy dookoła nas masę dowodów na ingerencję 'bogów' we wszystkich częściach starożytnego świata; udokumentowane wizyty, zstępowanie z nieba, wniebowzięcia, bytowanie na ziemi synów bożych itd itd...Dalej - nie wyjaśnione pochodzenie licznych artefaktów / budowli etc...

Nie potrafię pojąć toku myślenia ignorantów, którzy obstają nadal przy kuriozalnym stanowisku, jakoby te wydarzenia (podkreślam - wielokrotnie udokumentowane) nie miały miejsca...Można tutaj pokusić się o przedstawienie wielu możliwych scenariuszy, odnosząc się do posiadanych dokumentów historycznych.

To co mnie zainteresowało to starotestamentowy Bóg. Postać potężna. Podkreślam jednak - nie stworzyciel wszech rzeczy. Mówię o bycie, który przekazał ludzkości (Mojżeszowi) instrument do (zdalnego?) porozumiewania się z bogiem. Dzięki temu mógł on na bieżąco nadzorować wszelkie posunięcia ludu wybranego. Co więcej - sądzę, że arka przymierza dalej spełnia swoje funkcje, a starotestamentowy bóg dalej wydaje polecenia za jej pośrednictwem. Popatrzcie na historię Arki... Król Salomon, zakon templariuszy, masoneria... Jakieś wnioski?

Oto biblia przewrotnie opisuje kilka postaci nazwanych imieniem 'Bóg'. W ciągu wielu lat /przekładów/ wybiórczego sortowania treści na soborach, postaci te zatarły się. Ludzie dopisali resztę ideologii i nie widzą już jak zmienia się postać Boga z kolejnymi wersami Pisma Świętego. A przecież wystarczy to przeczytać by mieć jasny obraz!

Wszech potężny, dobry i łaskawy Bóg (stworzyciel) ustanawia porządek z nicości. Ustanawia ziemię, wodę, zwierzynę i ludzi (dnia piątego). Jego (uwaga, liczba mnoga) pomocnicy - bogowie, ustanawiają Adama i Białą głowę na 'ICH' podobieństwo. Warto dodać, że zanim Adam i Białagłowa zostali stworzeni, na  ziemi już byli ludzie! Bóg widzi co jest dobre, i robi tylko to, co jest dobre. Potem nagle Bóg wybiera sobie jedną rasę, każe im oznaczyć się (obrzezanie) i zaczyna robić rzeczy złe pod przykrywką dobrych. Wymieniać można długo...

Nie należy opierać się na jednym źródle lecz poszerzać horyzonty z szeregu różnych dziedzin, a dzięki temu potwierdzać pewne informacje lub je obalać.

Niektórzy jednak ludzie definitywnie odrzucają wiedzę znajdującą się w Biblii uznając ją za mit, przesąd, bajki, etc. Owszem. Dużo tam przeinaczeń, alegorii i porównań. Dużo też fałszu. Czy jednak odrzucenie zawartych tam informacji "dla zasady" bez uprzedniego zbadania jest oby dobrym pomysłem? A może odrzucenie "dla zasady" jest niczym innym jak hołdowaniem swym uprzedzeniom, a tym samym samoograniczeniem?

Równowaga i zdrowy rozsądek. Bez uprzedzeń, zacietrzewienia i zapalczywości. Bez fanatyzmu. Analiza faktów i informacji "na zimno". Swoją postawę mogę określić jako najbliższą agnostycyzmowi religijnemu. Piszę najbliższą, gdyż nie opieram się na wierze w Boga lecz wiedzy o nim.

Odrzucenie religii nie oznacza odrzucenia Boga lecz wyłącznie indoktrynacji i zaślepienia, które religie wprowadzają. Podobnie jest z nauką. Nauka, ta akademicka w wielu dziedzinach też opiera się na wierze oraz dogmatach, z tym, że nie religijnych a naukowych i powoduje to samo zacietrzewienie, co u wyznawców religijnych. Temu nie zaprzeczysz. Odnośnie pojęcia „Boga” to nie lubię tak nazywać tę „Inteligentną Matrycę”, która tak w skrócie ujmując - zarządza informacją.  Dla wielu ludzi pod pojęciem „Inteligentnej Matrycy” kryje się pojęcie „Boga” więc dla uproszczenia i ja tak przyjąłem! Ten „Bóg” nie ma nic wspólnego z dotychczasowymi wierzeniami ludzi na ziemi. Ja raczej opieram się na wiedzy, iż taka forma inteligencji istnieje a nie na wierze w NIĄ.

O istnieniu tej Sprawczej Inteligencji świadczą coraz to liczniejsze odkrycia w dziedzinie fizyki, biologii i chemii. Nie wymaga ONA aby ja w jakikolwiek sposób czcić czy wielbić! Jedynie co należy zrobić to dążyć do zrozumienia jak jest zorganizowana i jak dostosowywać się do praw naturalnych, które ustanowiła aby nam pomagały a nie szkodziły! Podobnie jest z „boskimi cudami”, które nie istnieją! Cudów nie MA! Jedynie co jest to te prawa uniwersalne, które tym wszystkim zarządzają a współczesna mainstreamowa nauka nie potrafi tego jeszcze wyjaśnić, ba nawet nie chce się tym póki co na poważnie zająć!

Jedyną słuszną drogą jest poznanie oraz odrzucenie, zabobonów, mitów, uprzedzeń i ogólnie zakłamania. Zarówno religijnego jak i naukowego. Znalezienie równowagi.

Paradoksalnie najwięcej osób, które posiadły przynajmniej częściową wiedzę o Bogu i potędze jego intelektu nie znajdziemy w kościołach czy wśród wyznawców religijnych lecz właśnie wśród naukowców. Zwłaszcza fizyków, matematyków, astronomów, biologów, genetyków, etc. Dlaczego? Gdyż w trakcie prowadzonej przez siebie pracy na każdym kroku natykają się na dowody istnienia SuperIntelektu. Boga lub jak kto woli Absolutu; Stwórczej Inteligencji.

Kolejnym powodem, dla którego nie możemy pozwolić sobie na odrzucenie wiedzy religijnej. Zaznaczam: wiedzy, nie zaś wiary jest właśnie...  Nowy Porządek Świata (NWO).

Wszystko o NWO jest w Biblii. O tym jaki będzie miało przebieg, kto za tym stoi, jaki jest cel, a co najważniejsze - jak mamy walczyć, jak przeciwstawić się.

Czy można walczyć z wrogiem, którego się nie zna? Ach tak, wróg jest znany. Bilderberg, Illuminati, Rockefellerowie, Rothschildzi, źli banksterzy, korporacje, a nawet Watykan oraz podlegli im politycy, kongresmeni, prawnicy. A ja powiem - bzdura. Oni nie są wrogami lecz bezmyślnymi narzędziami w rękach wroga. Jego dronami.

Coraz więcej osób zaczyna sobie zdawać z tego sprawę i zwraca uwagę na to, kto naprawdę za tym wszystkim stoi i jak to koordynuje, jak dokonuje manipulacji, lecz ich głos wśród zindoktrynowanych i zaślepionych przypomina wołanie na puszczy. Niestety.

Tak więc absolutnie nie chodzi tu o religię lecz o Naszą i Waszą wolność oraz prawo do godnego życia. O rozpoznanie wroga, zrozumienie zasad, taktyki i możliwości walki z nim, a w konsekwencji - zniszczenie go. W przeciwnym razie... on zniszczy nas, a patrząc na ludzkie zaślepienie - wkrótce do tego dojdzie.

Ktoś powie, że są ważniejsze tematy jak np.: ataki terrorystyczne, Smoleńsk czy sztucznie wywoływane kryzysy ekonomiczne! Ale po co była ta cała katastrofa smoleńska? po co jest kryzys? Po co był atak na WTC, a później na Afganistan i Irak? Dlaczego zaostrza się konflikt z Iranem i Syrią? Dlaczego Rosja odebrała Krym, co rozdrażniło Zachód? Po co są organizowane zamachy terrorystyczne?

Wydaje się, że są to niepowiązane ze sobą wydarzenia ale czy rzeczywiście? A co jeśli to ma służyć wywołaniu światowego konfliktu? Do którego będą wciągnięte dodatkowo Rosja i Chiny?

Zobaczcie co się dzieje wokół właśnie Iranu i Syrii!! Ściągają tam jednostki wojskowe z całego świata! Chiny i Rosja przeciwne są atakowi na Iran czy Syrię a USA, Izrael i Wielka Brytania robią wszystko aby taki konflikt wypalił! Czują się niby zagrożeni, że Iran może posiadać ATOM ale czy on otoczony już prawie z każdej strony wojskami jankeskimi (od zachodu Irak i od wschodu Afganistan) nie ma prawa czuć się zagrożony? Nie ma prawa posiadać własnej bomby? Izrael ma takich 300 i do tego się nie przyznaje. Mało tego nie wpuszcza do siebie obserwatorów ONZ.

Co jeśli Smoleńsk był po to aby w odpowiednim momencie (jak się zmieni rząd w Polsce) ujawnić dowody, że to był zamach ze strony Rosji i wciągnąć Polskę w konflikt? Młodzi polscy - patrioci pójdą jako mięso armatnie na wojnę z Rosją. Putin nie jest głupi i dobrze wie o tym, że Rosja została wmanipulowana przez swoje własne służby w zamach smoleński.

W sumie jestem pewien, że „katastrofa smoleńska” była zespołową robotą tajnych służb wywiadowczych z różnych krajów m.in.: CIA, MOSSAD, MI6 jak również z Polski i Rosji (FSB i GRU). Te tajne Agencje Wywiadowcze działają na zlecenie elit! wojna jest najlepszym wyjściem z długów bankrutów, jakby resetem gospodarczym! Elity wiedzą, że żaden kraj nigdy nie będzie w stanie spłacić tego chorendalnego długu jaki zaciągnęły prawie wszystkie kraje świata (z wyjątkiem Watykanu). Jest to zatem na rękę wszystkim zakłamanym politykom, którzy kręcą lody nie tylko w Polsce ale i na Świecie.

Tu chodzi o to aby móc wprowadzić „Boży Plan” czyli Nowy Porządek Świata. Aby to tego doszło elity muszą doprowadzić do konfliktu światowego gdyż tylko dzięki temu pozbędą się nadmiaru niepotrzebnej ludności na ziemi! Oni otwarcie mówią, że jest nas już za dużo!! (zobacz Georgia Guidestones, tajemnice lotniska w Denwer, USA)
Aby wprowadzić Nowy Porządek Świata potrzebują depopulacji, gdyż nie będą mogli zapanować nad masami ludzi, którzy mogą się w każdej chwili przebudzić ze snu! Mam nadzieję, że do tego nigdy nie dojdzie ponieważ widać coraz więcej ludzi budzących się! Ale czy to wystarczy?

Tak, czy inaczej, sytuacja jest poważna ale ona może mieć swoje drugie dno, o którym niewielu wie….albo nie chce wiedzieć…czy chodzi o kasę i wpływy? Z pewnością TAK ale czy to jest jedyny motyw??
Z zainteresowaniem śledzę również wątki religijne, najwięcej uwagi zwracam na spodziewane przyjście mesjasza (pojawienie się jawnie kosmitów); staram się czytać i analizować przepowiednie, widzenia i objawienia wiedząc, że spora cześć tych informacji pochodzi od samego „Boga”. Moim zdaniem wątek religijny stanowi tu główne zarzewie konfliktu…


O co chodzi z tym wojującym islamem?

Na co warto zwrócić uwagę to fakt, że George Bush był nałogowym alkoholikiem, w pewnym momencie przeżył objawienie i skończył z piciem. Pewnej nocy miał również objawienie „Boga”, który nakazał mu .. zaatakować Irak, ponieważ Bóg życzył sobie, „aby ludzie w Iraku byli wolni”. Rankiem Prezydent USA oświadczył „atakujemy Irak” , czym wywołał konsternację w Białym Domu.

Czytałem o tym już bardzo dawno temu, strony internetowe opisujące to zdarzenie znikają z sieci, obecnie opisy nie są już tak szczegółowe, jednak są wystarczające – mówi o tym np. poniższa strona:
http://www.guardian.co.uk/world/2005/oct/07/iraq.usa

Co ważne, Bush był przekonany, że wypełnia misję od Boga i stoi na czele swojego narodu – takie religijne przekonania czyniły go całkowicie odpornym na wszelką krytykę….

Zresztą Amerykanie ciągle powołują się na „Boga”! Pojęcie „Boga” jest tu bardzo wygodnie ponieważ można pod nim ukryć niemal wszystko! Dla jednych „Bóg” to „Stwórcza bezosobowa Moc” a dla drugich „Jahwe” , a innych „Allah” , bądź „Szatan” a jeszcze dla innych kosmita.

Dziś przeciętny zjadacz chleba nie ma pojęcia o co chodzi z tym islamem i dlaczego z pozoru islamskie kraje toczą ze sobą nawzajem wojny.

Mieszkańcy Iranu, Iraku, Syrii (ta prorządowa strona, której zachód tak bardzo się boi a raczej USRael)) to szyici. Jest to mniejszościowy odłam Islamu, wyznawany przez ok 15% muzułmanów. Szia jest mistyczną odmianą Islamu, dość podobną w naturze do katolicyzmu. Ma hierarchię duchownych, opartą jednak nie na mianowaniu odgórnym, jak w Kościele Katolickim, ale na kolegialiźmie. Nie ma w niej papieża, a mesjaszem jest dwunasty, „ukryty” imam, potomek proroka Mahometa. Zezwala na cześć świętych i tworzenie ich wizerunków, propaguje kult męczeństwa religijnego. Stosunki między dwoma głównymi odłamami są wrogie, pełne prześladowań i starć na tle religijnym.

Pozostała większość to sunnici, od ponad 1000 lat skłóceni z szyitami, którzy często byli i są obiektem ich prześladowań. Iran to jedyny kraj islamski, w którym szia jest religią państwową. Większość krajów sunnickich ma jednak znaczną mniejszość szyicką. Od czasu śmierci proroka Mahometa i uznania sukcesji po nim, historia stosunków sunnicko-szyickich jest często naznaczona przemocą. Szyicka mniejszość na przestrzeni wieków zostawała poddawana eksterminacji z rąk sunnickiej większość i jej władców, którzy traktowali szyitów jako zagrożenie dla swojej władzy politycznej i religijnej. Szyici do dnia dzisiejszego są ofiarami zorganizowanej dyskryminacji w wielu krajach większościowo sunnickich, włącznie z zakazem praktykowania Islamu, budowania meczetów czy nawet czytania Koranu. Historycznie, prześladowania trwały już za panowania sunnickich: kalifatu Umajjadów (661–750), kalifatu Abbasydów (750–1258) czy imperium ottomańskiego (1299–1923).

Sunna jest protestancką odmianą Islamu, (są bardziej ortodoksyjni i przez to niebezpieczni i to właśnie od nich wywodzi sie Al-Quida czy ostatnio wojujące Państwo ISIL) nie ma w niej kleru, a jedynie uczeni w Piśmie i kaznodzieje, zakazane są tworzenie wizerunków istot żywych, cześć dla świętych i mistyka religijna.

Irańska Gwardia Rewolucyjna, odpowiedzialna za bezpieczeństwo, jest, wraz z młodzieżową przybudówką „Basidż” liczącą kilka milionów członków, państwem w państwie i prawdopodobnie kontroluje zza sceny politykę Iranu. Wspiera Hezbollah – organizację bratnich szyitów w Libanie i alawicką (odmiana Szyizmu) dyktaturę Assada w Syrii, które są dla Iranu wartościowymi sojusznikami w szachowaniu Izraela, na wypadek ataku. Nie ma absolutnie żadnych związków z Al Kaidą, terrorystyczną siecią najbardziej fanatycznych sunnitów, chorobliwie nienawidzącą szyitów, których uznaje za niewiernych i morduje o wiele chętniej i częściej niż chrześcijan. Terrorystyczne ataki samobójcze są w ostatnich 30 latach niemal wyłącznie dziełem sunnitów, mimo że to szyici mają kult męczeństwa. Jakakolwiek współpraca Al Kaidy z Iranem jest zatem praktycznie niemożliwa.

Zresztą Al Kaida była tworem amerykańskich służb specjalnych! Coś w rodzaju frankensteina, który po jakimś czasie ożył i zaczął żyć swoim życiem nie do końca kontrolowanym przez swego stwórcę! Tak samo też powstało Państwo Islamskie (ISIL), było dotowane i uzbrajane przez zachód aby odsunąć od włądzy w Syrii szyicki rząd Assada, który jest bardzo liberalnym przywódcą jak na kraj islamski. Assad jest bardzo niewygodny dla Izraela i USA bo paktuje z Rosją i Iranem a jak wiadomo USRael już od dawna ostrzy sobie zęby na Iran.

Ale do rzeczy. Skąd się wziął Islam? ma on wspólne korzenie z judaizmem i chrześcijaństwem. Zgodnie z nauką Mahometa objawienie przekazane Żydom i chrześcijanom przez Abrahama, Mojżesza i Jezusa powinno zostać ponowione i uzupełnione. Muzułmanie wierzą, że wersety Koranu zostały objawione Mahometowi poprzez Archanioła Gabriela (arab. Dżibril), wielokrotnie pomiędzy 610, a jego śmiercią 8 czerwca 632 roku. Rokrocznie Mahomet udawał się do pobliskiej jaskini Al-Hira, gdzie przez miesiąc oddawał się rozmyślaniom. W 610, w miesiącu zwanym ramadan (9. miesiącu księżycowego kalendarza) około 27 dnia, Mahomet ujrzał we śnie Dżibrila (archanioła Gabriela), który przekazał mu kilka wersów i kazał je recytować (stały się później początkiem 96. sury Koranu). Mahomet zrozumiał, że Dżibril jest posłannikiem Boga i stopniowo, w miarę kolejnych objawień, zaczynał też rozumieć, że jemu samemu przypadła rola proroka i pierwszego misjonarza nowej monoteistycznej wiary, islamu. Pierwsze objawienia miały miejsce w jaskini, ale kolejne zdarzały się już w miejscach publicznych i trwały nieustannie aż do śmierci Mahometa w 632 roku. Na ich podstawie - przekazywanych ustnie, potem spisywanych - powstała święta księga islamu, Koran (zwróćcie uwagę na to iż jest to podobne do „objawień Boskich” jak w judaizmie czy chrześcijaństwie – po prostu ukazywali im się kosmici). Spośród nich wyróżnia się objawienie składające się z dwóch etapów Al-Isra (arab. podróż nocna) i Al-Miradż (arab. wniebowstąpienie). W "nocnej podróży" Mahomet udał się na stworzeniu Buraku z Mekki do Jerozolimy. Tam dostąpił wniebowstąpienia (wow typowe wzięcie) ze wzgórza, na którym stała niegdyś Świątynia Jerozolimska i w trakcie spotkania z Bogiem uzyskał wskazówki, jak mają wyglądać podstawowe rytuały muzułmanów. W miejscu wniebowstąpienia stoi dziś Kopuła na Skale. Należy wspomnieć w tym miejscu, że zarówno chrześcijaństwo, judaizm jak i jeszcze jedna monoteistyczna religia - zaratusztrianizm, były w tym czasie obecne w Arabii. Mahometowi nie były obce idee, nauka i cała tradycja biblijna, którą mógł poznać dzięki chrześcijanom i żydom mającym swoje wspólnoty, co prawda niewielkie, także w Mekce. Podstawę islamu tworzy pięć zasad i obowiązków muzułmanina: wyznanie wiary w jedynego Boga, pięciokrotna modlitwa w ciągu doby, post w miesiącu ramadan, jałmużna na rzecz ubogich i pielgrzymka do Mekki przynajmniej raz w życiu.

Laureat Pokojowej Nagrody Nobla Barak Obama z jakiejś przyczyny prze nieśmiało w kierunku konfrontacji, podobnie jak Iran i Syria prowokują ostatnio w sposób jawny... Czyli mamy po obu stronach dążenie do wojny!!
Tak, czy inaczej, sytuacja jest poważna ale ona może mieć swoje drugie dno, o którym niewielu wie....albo nie chce wiedzieć…czy chodzi o kasę i wpływy? Z pewnością TAK ale czy to jest jedyny motyw??

W otoczeniu Ex-Prezydenta Iranu od dawna mają miejsca nadprzyrodzone zdarzenia. Nie uzyskałem bezpośredniej informacji, czy i do niego przemawia Bóg, jednak już od dawna oczekuje on ponownego przyjścia mesjasza na Ziemię.
Zresztą nie tylko do nich Bóg przemawiał! zobaczcie dlaczego Benedykt XVI abdykował:

„Tak powiedział mi Bóg”

- w ten sposób Benedykt XVI wyjaśnił niedawno podczas prywatnej rozmowy powody swej decyzji o abdykacji. Wytłumaczył, że podjął ją w wyniku „mistycznego doświadczenia”.

Wypowiedzi emerytowanego papieża, który ustąpił 28 lutego, ujawniła katolicka agencja Zenit z Rzymu. Powołała się na relację anonimowej osoby, która odwiedziła go w minionych tygodniach.
http://wpolityce.pl/…/164603-dlaczego-abdykowal-tak-powiedz…

Jego miejsce zajął bardziej doświadczony i wtajemniczony jezuita, który jest lepiej zorientowany w kwestii hodujących nas tu na ziemi bogów.

Jak widzicie jest to jedno źródło! A jedni drugim zarzucają, iż pochodzą od Szatana! Ciekawe!

YouTube-Prezydent Iranu o zamachu na WTC 9/11 że to robota USA

Iran szykuje się na ostateczną bitwę.

CBN News przedstawił na swej stronie internetowej, nigdy wcześniej nie prezentowany film, który tłumaczy, że obecne niepokoje na Bliskim Wschodzie są sygnałem zbliżania się Mahdiego, w produkcji tej mówi się o tym, że Iran wprowadzi ludzkość w czasy ostateczne. Irański reżym, który uczestniczył w produkcji filmu, uważa, że chaos w świecie "jest dowodem od Boga, że ostateczne zwycięstwo jest bliskie" "The Coming is Near", bo taki tytuł nosi obraz, opisuje aktualne wydarzenia na Bliskim Wschodzie, jako preludium nadejścia mitycznego "dwunastego imama" czyli Mahdiego, pełniącego w Koranie rolę podobną do judeochrzescijańskiego Mesjasza. Ma on poprowadzić armię islamu do zwycięstwa nad wszystkimi "niewiernymi". Film został wyprodukowany przez grupę o nazwie "Przewodnicy Nadejścia", powiązaną z paramilitarnymi jednostkami Basiji i współpracującą z urzędem prezydenta Iranu.

Informacje takie przekazał redakcji CBN News Reza Kahlil, były członek irańskiej Gwardii Rewolucyjnej, pracujący jako podwójny agent CIA wewnątrz irańskiego reżimu. Kahlili jest też autorem książki "Czas zdrady". Według Khalili grupą docelową, do której propagandowa produkcja jest adresowana są nie tylko muzułmanie z Bliskiego Wschodu, ale z całego świata.

Według autorów filmu, Iran jest powołany do tego, by w dniach ostatnich urosnąć do takiej potęgi, by móc zniszczyć Stany Zjednoczone i Izrael i zapoczątkować Apokalipsę. Polem bitwy ma się stać Irak, którego zajęcie i okupację przez "niewiernych" ponoć zapowiedziały islamskie pisma. To tam ma się objawić Mahdi i z Iraku ma rządzić światem. Nieuchronnie nasuwa się na myśl analogia z biblijnym "Wielkim Babilonem", siedzibą Antychrysta, w której niektórzy egzegeci widzą odrodzony dawny Babilon, położony właśnie w Iraku.

Teraz z innej beczki; wiemy doskonale, że Żydzi również czekają na mesjasza. Wygląda to tak, że konflikt z Palestyńczykami również ma podłoże religijne - chodzi o odbudowę świątyni w miejscu meczetu (co samo w sobie może już wywołać wojnę). Wszyscy wiemy, że Żydzi mają "hopla" na punkcie bycia "narodem wybranym" i aktywnie wspiera ich przy tym USA…
Jeśli Biblia mówi o tym że Jahwe wybrał sobie naród Izraelski aby mu służył i wykonywał jego polecenia to może mieć rację, ponieważ Bóg postanowił użyć Izraelitów aby ustanowić swój "Nowy Porządek Świata".

Być może będzie to tzw. "Królestwo Boże tu na Ziemi", ponieważ jest o tym mowa w Starym Testamencie np.: w Księdze Izajasza oraz otwarcie o tym mówią opisani wyżej Świadkowie Jehowy.

Zatem można słusznie stwierdzić, że muzułmanie chrześcijanie i żydzi wierzą w tego samego boga lecz niektórzy ludzie nie mogą pojąć dlaczego się nawzajem zabijają. Wszystkie strony modlą się do „Swojego Jedynego Boga” o zwycięstwo!! Czy w takim razie „Bogów” jest więcej? Owszem krótko mówiąc są to kosmici, którym zależy na ciągłych konfliktach i wypełnieniu ICH Planu! Ma być ICH WOLA a nie nasza! Chrześcijanie się nawet o to modlą w modlitwie „Ojcze Nasz”!
Podłożem konfliktu jest fanatyzm religijny, wspierany przez obecność sił, o których niewielu z nas ma jakieś pojęcie. Trudno podejrzewać, że prawdziwy Bóg/Stwórcza Inteligencja podjudzałby wyznawców innych religii aby na siebie napadali. Zobaczcie jak to zostało sprytnie skonstruowane!! Oni dają tym wszystkim zwaśnionym stronom dowody, że to właśnie ich „Bóg” popiera i aby mordowali niewiernych w JEGO IMIENIU! (bardzo dobrze jest to opisane w książce pt.: „Bogowie Edenu” Wiliama Bramley’a, zainteresowani mogą ją ściągnąć z przeklej.pl w formie PDF waga ok. 65mb).

Ktoś wierzący może powiedzieć, że to Szatan tym steruje! Jeśli tak to dlaczego w Starym Testamencie Sam Bóg Jahwe zachowywał się podobnie do ludzi!? A jeśli uważasz, że Jahwe nie jest Bogiem chrześcijańskim tylko żydowskim to muszę Cię rozczarować gdyż Nowy Testament wiele razy nawiązuje do ST i tym samym do Boga Jahwe! To samo się tyczy Islamu! Allah także wywodzi się ze Starego Testamentu. Tu nie trzeba doktoratów z teologii aby to zauważyć i zrozumieć! Być może niektórzy Gnostycy mają racje, że Bóg JHWH to w rzeczywistości Szatan! Tak samo zresztą jak Allah i inni. (ten temat też rozwinę podając dowody biblijne)

Mam tu pewne obawy jeśli chodzi o te plany zawarte w Biblii, bo wydają się one spełniać lecz czy czasami nie są odgórnie wykonywanym scenariuszem przez Boga (bogów) i tajne elity tego świata? Ostatnio politycy mówią o konieczności centralizacji władzy aby sobie poradzić z wciąż rosnącymi problemami na całej ziemi i jak argumentują można temu zaradzić tylko wtedy gdy powstanie jeden Globalny Rząd Światowy tzw. Nowy Porządek Świata, o którym wspominał już chyba każdy ważniejszy polityk na świecie i w tym Jan Paweł II.

Poniższy filmik jest zabarwiony religijnie ale pokazuje fakty!:

YouTube - Nowy Porządek Światowy celem Watykanu,
i
YouTube - George Bush - Nowy Porządek Świata,

Dlaczego poważni i wpływowi ludzie bawią się w takie coś?
Bohemian Grove jest to specjalne miejsce w 20601 Bohemian Ave w Monte Rio, Kalifornia - USA.
W tym miejscu Watykan organizuje spotkania Elity światowej w środku Lipca na trzy tygodniowe zebrania. Elita ta jest złożona z najbogatszych oraz najbardziej wpływowych ludzi biznesu, kultury oraz świata polityki na świecie. W ośrodku tym istnieje ponad 10 metrowa sowa jako centralny symbol.

Wiem, że to co tu napisałem jest dla wierzących szokujące i bluźniercze ale jako wolny człowiek mam prawo do takiego poglądu gdyż wyzwoliłem się z jakichkolwiek wpływów religijnych!

Prawda jest taka, że nigdy nie byliśmy i nie jesteśmy sami we wszechświecie! Jesteśmy częścią nieskończonego wszechświata wypełnionego inteligentnym życiem. Myślę, że jest to bardzo ekscytujące i wcale mnie to nie przeraża.

Obecnie doglądająca nas tu na ziemi cywilizacja zbyt dużo zainwestowała czasu i środków aby ot tak się nas pozbyć. Wygląda na to że jesteśmy im do czegoś potrzebni. Całkiem możliwe jest też to, że jeszcze inne cywilizacje patrzą im na ręce i w razie takiej potrzeby mogą zainterweniować! Jesteśmy tacy dla obcych jak zwierzęta dla ludzi! Zauważcie, że my się niektórych zwierząt boimy! Niech i ONI nas się obawiają! Nie możemy okazywać strachu i się ich bać! Jesteśmy potężnymi istotami pomimo tego, że póki co jesteśmy ograniczeni poprzez czas i materię.

Te Supernaturalne Istoty/Obcy/Bogowie itp. mogły poprzez swoją bardzo zaawansowaną technikę/transcendencję wyjść z pułapki czasu i przestrzeni i nie podlegają tym prawom fizycznym jakie nas obejmują! Zresztą udowodnione jest to, iż czas jest zjawiskiem regionalnym w naszym uniwersum i ściśle zależy od masy materii i prędkości światła (jest zależny od grawitacji, inaczej płynie np.; w pobliżu masywnych gwiazd bądź czarnej dziury lub zwalnia jeśli poruszamy się z dużą prędkością). Definiowanie skali w jakiej postrzegamy świat ściśle zależy od naszej percepcji! Jest to pewien fraktalny wycinek, w którym funkcjonujemy! Czas w rzeczywistości nie jest tym jak go dziś postrzegamy. Jest fraktalny gdyż można go dzielić w nieskończoność. To wszystko już się wydarzyło i jest teraz. Tak to też odczuwam.

Biorąc pod uwagę budowę wszechświata (jest to nieskończony fraktal) można przyjąć iż Oni również zostali "stworzeni" przez swoich "stwórców" tak jak my powstaliśmy ze swoich rodziców a nasi rodzice ze swoich itd. Świat, w którym żyjemy i my sami jesteśmy jednym wielkim Fraktalem!! Jest nieskończony i nie do ogarnięcia przez nasz (póki co ograniczony) rozum. Na przykład gdy powstaje jeden człowiek to powstaje świadomość i rozwija się w nim całkiem nowy fraktalny świat! jest to nowy fraktalny byt! Tyczy się to wszelkiego życia na ziemi! Niby coś oddzielnego ale jednocześnie jest połączone, gdyż wywodzi się z jednego źródła.

PODSUMOWANIE:

    • Świat nie mógł powstać przypadkowo tak jakby tego chcieli „naukowcy”, ponieważ zostało to udowodnione, że życie nie może pochodzić z materii nieożywionej, czyli można przyjąć iż życie powstaje z życia!

    • Jest też dowiedziona naukowo pewna siła sprawcza, Inteligencja, która zarządza informacją tworząc jakoby inne światy, wymiary czy gęstości!

    • Świat jest jednym wielkim Fraktalem i wszystkie żywe istoty się z niego wywodzą i są z nim połączone tworząc jakoby odrębne (wszech)światy.

    • Opierając się na starodawnych przekazach m.in. tj. Biblia, Wedy, Mity i legendy indiańskie można dowieść, iż życie na ziemi i co za tym idzie człowiek powstał na wskutek „stworzenia”. Pomimo wielu różnic zaskakująca jest tu zbieżność: Człowiek został „stworzony” przez „Bogów” przybyłych z „Nieba” (Indianie mówią wprost: z Gwiazd).

    • Na całym świecie jest wiele ogromnych tzw. Megalitów – budowli, które do dziś twardogłowi naukowcy nie są w stanie wytłumaczyć w jaki sposób zostały one zbudowane (np.: Puma Punku). Mało tego są dowody na użycie w dalekiej przeszłości Broni Masowego Rażenia (broń Jądrowa), która zniszczyła starożytne miasta tj. Mohendżo-Daro czy choćby słynną Sodomę i Gomorę.

    • Te historie zawarte w starych Pismach „Świętych” z całego świata są potwierdzane naukowo tzn. archeologicznie, fizycznie, biologicznie i chemicznie. (tu koniecznie zrobić swoje własne dochodzenie).

    • Jednym z takich Pism jest Biblia i pomimo wielowiekowego przepisywania i przeinaczania jej tekstów bądź jawnej manipulacji można się z niej dowiedzieć, że na ziemi jawnie działał tajemniczy Bóg JHWH, który postanowił stworzyć swój lud wybrany. Jest udowodnione np. to, że Góra Synaj leży w Arabii a tam są z kolei prowadzone tajne prace archeologiczne. Skoro jest to potwierdzone, iż taki Naród wybrany przez „Boga JHWH” koczował w tym miejscu to można również przyjąć, że Bóg JHWH” rzeczywiście pojawił (wylądował) na tej Górze i co za tym idzie można domniemywać, że inne historie zawarte w Biblii mogą być prawdziwe! A jeśli tak to jakie one są? Okazuje się że Bóg JHWH nie był taki Boski na jakiego Go kreowano i zachowywał się podobnie jak człowiek: Jadł, pił, bił się, uczestniczył w walkach swego ludu, porozumiewał się z Mojżeszem za pomocą Arki Przymierza, był okrutny dla innych ludów, zazdrosny o innych bogów, którzy też przebywali wtedy na ziemi. Jednym słowem czysty przybysz z kosmosu, który chce aby tylko Jemu oddawać cześć!

    • Ten Bóg JHWH chce stworzyć na ziemi swoje „Królestwo Niebiańskie” do którego wpuści tylko swoich gorliwych i wiernych mu wybrańców! Resztę ludzi wytępi! Wg Biblii Bóg JHWH zstąpi na ziemie w swoim Latającym Przeogromnym Mieście nazywanym „Świętym Jeruzalem” i będzie mieszkał ze swoimi wybrańcami! Zobacz Obj. 21:2-3
    • Analizując dzisiejsze wydarzenia społeczne, gospodarcze, polityczne można także dowieść, iż jest wola stworzenia Nowego Porządku Światowego, który będzie polegał na jednym Globalnym Rządzie Światowym.
    • Elity stojące za tym przedsięwzięciem planują także ograniczyć liczbę ludzi na świecie, gdyż jak twierdzą jest nas za dużo bo ponad 7 mld! Jest to wierutna bzdura ponieważ w rzeczywistości ziemia jest pusta! A ludzie gnieżdżą się w wielkich miastach, gdyż system ekonomiczno-społeczny jest tak skonstruowany aby jak najefektywniej wycisnąć z nas nasze pieniądze poprzez naszą coraz to bardziej niewolniczą pracę. Problemy ekonomiczne wynikają (działanie świadome) z nieefektywnego zarządzania i organizacji zasobami ludzkimi, produkcją żywności jak i życie ponad stan i gromadzenie niepotrzebnych dóbr materialnych.

    • Dla kogo pracują Elity? Odpowiedź jest krótka: dla „Boga JHWH” przedstawianego jako Wszechwidzące Oko Opatrzności (oko w trójkącie na szczycie egipskiej piramidy) co niektórzy błędnie interpretują jako oko Lucyfera.

    • Wg planów zawartych w Biblii ziemię czeka jeszcze wiele złego! Musi się to wszystko wydarzyć gdyż taka jest wola „Boga JHWH”, który chce ustanowić Swój Nowy Porządek i jest to zadziwiająco spójne z tym co planują Elity! Czy jest to ten sam cel? Dla mnie jest to oczywiste!

    • Jest wiele dowodów potwierdzających iż pojawianie się UFO jest jak najbardziej realnym fenomenem! Tu można zaliczyć m.in. nagrania wideo, zdjęcia, relacje wiarygodnych świadków, ujawniane dokumenty wojskowe, prowadzone są również poważne naukowe badania tego fenomenu jak i jest wiele bardzo dobrze udokumentowanych przypadków uprowadzeń czy okaleczeń ludzi i zwierząt z nieziemską wręcz precyzją i ułańską fantazją.

    • Tak więc oni tu są byli i się kiedyś ujawnią! Oby nie były to jedyne istoty we wszechświecie bo marny nas los czeka! Jest więc też spora szansa, że nasz Prawdziwy/iwi „Stwórca/rcy” (kimkolwiek bądź czymkolwiek to jest/są) upomni się o swoje i nie dopuści do zrealizowania tych planów Boga JHWH.

    • Jedno natomiast jest na 100% pewne!! Wszyscy musimy kiedyś umrzeć! Zgodnie z tą najnowszą wiedzą naukową można się zapytać: Czyżby człowiek podczas ,śmierci wydostawał się z „kokonu” materii i wpadał/zagłębiał się we własnym fraktalu? Być może dlatego ważne jest co myślimy w chwili śmierci!, jakie jest nasze postrzeganie i nastawienie do świata a co za tym idzie do nas samych. Co jeśli sami sobie tworzymy „niebo” bądź „piekło” wg swojego poznania/wiedzy.



    A tu spis książek, które warto przeczytać:

    1. Zakazana archeologia, ukryta historia człowieka; Michael A.Cremo; Richard L. Thompson
    Opis: O tym jak naukowcy starają się oszukać cały gatunek ludzki.

    2. Bogowie Edenu; William Bramley
    Opis: Historia ludzkości zmanipulowanej przez obcych, wiele dowodów i faktów z różnych okresów historycznych.

    3. Księga rzeczy wyklętych; Charles Fort (!)
    Opis: Najsłynniejszy na świecie zbiór niewyjaśnionych naukowo faktów (m.in. o rzeczach spadających z nieba).


    4. Potęga teraźniejszości; Eckhart Tolle
    Opis: Umożliwia dostrzeżenie tego, co w "ja" jest fałszem, ale także pozwala wyrwać się z koła powstających na nowo problemów, łatwiej je zidentyfikować i rozwiązać.


    5. Diament w twojej kieszeni; Gangaji
    Opis: O Nieustawicznym poszukiwaniu szczęścia i spełnienia.


    6. Rok 1984; George Orwell
    Opis: Wizja przyszłych dziejów - kiedy manipulacja sięga zenitu.


    7. Nowy wspaniały świat; Aldous Huxley
    Opis: Wizja przyszłych dziejów - społeczeństwo idealne.


    8. Boska Matryca; Gregg Braden (!)
    Opis: Łącząc naukę (fizyka kwantowa), cuda i wiarę.


    9. Psychologia tłumu; Gustav Le Bon
    Opis: Traktuje o istnieniu stałych praw psychologii społecznej, które kształtują uczucia, myśli i dążenia zbiorowisk ludzkich.


    10. DMT. Molekuła duszy; Rick Strassman (!)
    Opis: "Cenne badania R. Strassmana przyczyniają się do coraz większej świadomości tego, że zamieszkujemy wielowymiarowy wszechświat". - lek.med. John Mack, profesor psychiatrii, Harwardzka Szkoła Medyczna


    11. A trawa sama rośnie; Osho
    Opis: Jeśli chcesz dotrzeć do siebie, żadnej drogi nie ma. Nie ma przestrzeni ani odległości do pokonania.


    12. Dlaczego zebry nie mają wrzodów? Psychofizjologia stresu; Robert M.Sapolsky
    Opis: O oddziaływaniu stresu na organizm ludzki i na nasze życie, czyniąc nas podatnymi na choroby.


    13. Wędrówka Dusz. Studium życia pomiędzy wcieleniami; Dr Michael Newton (!)
    Opis: Po przeczytaniu "Wędrówki dusz" lepiej zrozumiesz nieśmiertelność ludzkiej duszy oraz stawisz czoło wyzwaniom codziennego życia z większą świadomością celu, kiedy zaczniesz rozumieć przyczyny zdarzeń z twojego własnego życia.


    14. Uleczyć nieuleczalne. Część 1 (więcej części się nie ukazało); Dr hab. Michał Tombak (!)
    Opis: My i tylko my odpowiadamy za nasze bóle i choroby. Sami obniżamy poziom naszych sił życiowych. Książka zawiera liczne ćwiczenia i techniki, dzięki którym można powrócić do zdrowia.


    15. Czy można żyć 150 lat?; Dr hab. Michał Tombak (!)
    Cytat: "W ciągu siedmiu lat komórki naszego organizmu są w stanie całkowicie się zregenerować, należy tylko stworzyć dla tego odpowiednie warunki. Naukowo stwierdzone, że 15% zdrowia człowiek dziedziczy od rodziców, 15% mogą zwrócić lekarze, a natomiast 70% jest uzależnione od jego trybu życia."


    16. Książę; Machiavelli
    Cytat: "I cokolwiek by się czyniło, jeżeli się nie rozdzieli i nie rozproszy mieszkańców, nie zapomną oni hasła wolności i tych porządków, lecz przy najbliższej sposobności do nich się uciekną(...)"


    17. Oczyszczanie organizmu i prawidłowe odżywianie; G.P. Małachow (!)
    Cytat: "Masowe spożywanie tych wysokoprzetwarzanych lub sztucznych produktów przyczynia się w dużej mierze do rozwoju schorzeń żołądkowo-jelitowych, wraz z rozprzestrzenianiem się patologii po całym organizmie. Chociaż dzisiaj prawdziwe zdrowie jest rzadkością, w większości przypadków wystarczy przeprowadzić gruntowne oczyszczanie organizmu i zmienić odżywianie, a spowoduje to szybki powrót do zdrowia."


    18. Zdrowo jeść. Żywność i substancje lecznicze od A do Z; Michael Sharon (!)
    Opis i cytat: Jest to słownik, w którym znajdziemy hasłowy opis żwyności i substancji leczniczych. "Hasła zawierają informację o tym, w jaki sposób dotrzeć do danego składnika, ziela itp."


    19. Młot na czarownice. Postępek zwierzchowny w czarach; Z pism Jakuba Sprengera i Henryka Instytora zakonu Dominikanów i Teologów w Niemieckiej Ziemi Inquizytorow
    Cytat: "Czarownica niejaka będąc w nienawiści u mieszczan miasta onego, na wesele jedno zaproszona nie była, na którym niemal wszyscy obywatele miasta onego byli: Ona rozgniewawszy się, myśląc o pomście, szatana przyzwała, w swojej żałości przyczynę powiedziała, prosząc żeby wzbudził grad, i wszystkich z tańca rozegnał."


    20. Kontrola nad mediami. Początki historii propagandy; Noam Chomsky (!)

    Cytat: Stworzono więc rządową komisję propagandową - tak zwaną Komisję Creela. Udało się jej w ciągu sześciu miesięcy przemienić pacyfistyczne społeczeństwo w histeryczną, pałającą chęcią walki zbiorowość, pragnącą zniszczenia wszystkiego, co niemieckie, rozrywania Niemców na strzępy, przystąpienia do wojny i ocalenia świata.


    21. Bunt mas; Ortega Y Gasset Jose
    Opis: Przemiana społeczeństwa w zlaną masę. Przychodzisz po pracy, włączasz telewizor, kładziesz się spać, a potem znów do pracy - system, który został stworzony, by powstała szara masa.


    22. Ramtha - Biała Księga; Brak autora
    Opis: Jest to przekład z nagrań i zapisów lekcji udzielanych przez Ramthe - istota kanalizowana przez amerykankę J.Z. Knight
    23. Trening widzenia aury; Robert Bruce
    Opis: Artykuł pokazuje czym jest aura i jak każdy może się nauczyć ją widzieć. Krok po kroku przedstawia jak to osiągnąć.


    24. Tao-Te-Ching; Wojciech P.P. Zieliński (!)
    Opis: Tao Te Ching (lub Dao De Jing) znany również jako "Laozi wuqian wen", czyli "Księga 5000 znaków Laozi" jest starożytnym chińskim traktatem filozoficznym, będącym podstawą kanonu filozofii określanej mianem taoizmu. Napisany w VI wieku p. n. e. - czyli ponad 2500 lat temu - jest jednym z najważniejszych (o ile nie najważniejszym) tekstów w długiej historii Chin. Autorstwo "Księgi Drogi i Cnoty" przypisuje się mędrcowi Laozi (imię to oznacza: "StaryMistrz"), archiwiście biblioteki państwowej z czasów Dynastii Zhou.


    25. Przebudzenie; Anthony de Mello
    Opis: Przebudzenie jest zbiorem rekolekcji wygłoszonych przez Anthony'ego de Mello, których sam nie zdążył zredagować. Dokonał tego jego współpracownik i spadkobierca, J. Francis Stroud. Do tego wydania książki dołączono oficjalny dokument watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary, wskazujący na rozbieżności niektórych twierdzeń O. A. de Mello z podstawowymi prawdami chrześcijańskimi. Zapewne 300 lat temu książka trafiłaby na indeks ksiąg zakazanych.


    26. Alchemik; Paulo Coelho (!)
    Cytaty: "Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości(...) I tylko jedno może unicestwić marzenie - strach przed porażką(...) Najciemniej jest tuż przed wschodem słońca(...) wszystko, co zdarza się raz, może już nie przydarzyć się nigdy więcej, ale to, co zdarza się dwa razy, zdarzy się na pewno i trzeci(...) Kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały Wszechświat działa potajemnie, by udało ci się to osiągnąć."


    27. Samoleczenie wzroku metodą dr Bates'a; Bob Fingerbild
    Opis: Zestaw prostych ćwiczeń dla każdego, które pozwolą ci wyleczyć wadę wzroku.



    oraz

    chrystusiufo
    “Chrystus i ufo”; Igor Witkowski; Wyd. WIS-2 (2009) : Igor Witkowski, autor książki: @YT . Chrystus i ufo jest rezultatem wielu badań i żmudnych poszukiwań autora. Po raz pierwszy zaprezentowano odkrycia dotyczące związku pomiędzy pozaziemskimi obiektami latającymi a genezą religii chrześcijańskiej. Najważniejsze są dowody w formie dzieł sztuki sakralnej - głównie z okresu średniowiecza i renesansu.

 

Amerykańskie Wytwórnie Filmowe też mają powiązania z "Wtajemniczonymi Oświeconymi Elitami"

Polecam również film Polska kompilacja prawdy 2010 z vimeo


**********************************************

* - cytaty z bloga Marii Sobolewskiej http://astromaria.wordpress.com/,

** - cytaty z artykułu Poliszynela zamieszczonego na http://newworldorder.com.pl/

*** - cytaty z forum Tomasza B. na http://prawda2.info


 

Skąd jesteście:

Ilość odwiedzin: